Biuletyn Podprogowy 8
Upcoming SlideShare
Loading in...5
×
 

Like this? Share it with your network

Share

Biuletyn Podprogowy 8

le

  • 3,238 vues

A free online progressive music magazine.

A free online progressive music magazine.

Statistiques

Vues

Total des vues
3,238
Vues sur SlideShare
3,238
Vues externes
0

Actions

J'aime
0
Téléchargements
3
Commentaires
0

0 Ajouts 0

No embeds

Accessibilité

Détails de l'import

Uploaded via as Adobe PDF

Droits d'utilisation

© Tous droits réservés

Report content

Signalé comme inapproprié Signaler comme inapproprié
Signaler comme inapproprié

Indiquez la raison pour laquelle vous avez signalé cette présentation comme n'étant pas appropriée.

Annuler
  • Full Name Full Name Comment goes here.
    Êtes-vous sûr de vouloir
    Votre message apparaîtra ici
    Processing...
Poster un commentaire
Modifier votre commentaire

Biuletyn Podprogowy 8 Document Transcript

  • 1. Biuletyn podProgowy luty/marzec 2012Ostro po Frank Air Devil Doll Felieton: ACTA-srakta VS. jazz na forumbandzie Zappa Franch historia ponurego publicznym | Rozmyślania na tematrozmowa z zaglądamy do jego Band kabaretu, pełnego ACTualny Artykuł: Fates Warning |Mariuszem Dudą biografii, a debiut Nastoletnia histo- groteski i absurdu Death | Sylvan Wywiady: Light Co- rozkładamy na części ria z modulatorem orporation | Orange The Juice | Ben pierwsze Harris-Hayes | Lebowski Recenzje i melotronem w tle książek i DVD | Progressive Loves Songs | Kanon74.
  • 2. marzec  2012 Nota redakcyjna Mrozy zelżały, śniegi stopniały, rzeki wezbrały, słoneczko dogrzewa, wiosna dojrzewa, ptaszyna śpiewa, a nowy, gorący jeszcze, numer Biu- letynu podProgowego otwiera się przed Wami, zachęcając do lektury. Ho! Ho! A jest na czym oko zawiesić, kolanem musieliśmy dopychać wszystkie artykuły i recenzje, by domknąć ten zeszyt. Ludziska ma- wiają, że w marcu, jak w garncu, a mądrości ludowe szanować trzeba. Dlatego tym razem w Biuletynie jest dużo i jest różniście. Kwitnąco wręcz. Żaden temat nie zdominował innych. Wszystkiego znajdziecie po trochu. Ale po kolei... Początek roku obfitował w wydarzenia, które odbiły się echem i u nas. Przede wszystkim dwa głosy w sprawie sławetnych „akt”. Czkawka po ACTA to jedno, a Google próbujące po swojemu śledzić użytkowników swoich aplikacji to już inna sprawa. Być może temat będzie powracać i oby z pożytkiem dla tzw. wspólnej sprawy. Jak zwykle w lutym ob- chodziliśmy dzień chorych... to znaczy zakochanych. Wszystkim zain- teresowanym przesyłamy spóźnione, acz szczere, wyrazy współczucia i dedykujemy zestaw Progressive Love Songs – oby służył Wam przez cały rok. Recenzji nie garść, ale wór cały na Was czeka: i książek, i płyt, nowości i kanonu. Powraca nasza muzyczna podróż dookoła świata, są dwa teksty dla fanów Zappy. A to dopiero początek atrakcji... Znajdziecie w tym numerze obfity dodatek, nadesłany do nas przez Michała Haase, będący subiektywnym zestawieniem najlepszych płyt ostatniej dekady. Przygotowaliśmy dla Was także sylwetki zespołów takich, jak Renais- sance, Air, Fates Warning, Devil Doll i Death. Nie zapomnieliśmy tak- że o pikantnych wywiadach (w tym z Mariuszem Dudą). Część z nich, jak np. z zespołem Lebowski, zapowiada temat, do którego się powoli przymierzamy, czyli rock na srebrnym ekranie. Znacie jakieś ciekawe ścieżki dźwiękowe osadzone w rockowych klimatach? Chcecie o nich napisać, coś w tej materii zasugerować? Czekamy na Wasze maile. A tymczasem życzymy przyjemnej lektury. Ps. Następny numer Biuletynu zapewne będzie piłkarski. Rock i fut- bol – oto jest wyzwanie! Redakcja Biuletynu podProgowego Redakcja Biuletynu podProgowego Marcin Łachacz, Jacek Chudzik autorzy numeru: Krzysztof Baran, Paweł Bogdan, Jacek Chudzik, Mikołaj Gołembiowski, Michał Haase, Michał Jurek, Aleksander Król, Bartosz Michalewski, Konrad Sebastian Morawski, Krzysztof Pabis, Paweł Tryba stali współpracownicy: Krzysztof Michalczewski, Jan Włodarski korekta: Agnieszka Łachacz kontakt: www.ProgRock.org.pl, email: progrock@progrock.org.pl, tel: 501 655 1032 biuletyn podProgowy
  • 3. marzec  2012 Spis treści luty 2012 / marzec 2012 Wywiady Mariusz Duda 08 Light Coorporation 12 Orange The Juice 15 Ben Harris-Hayes 18 Lebowski 39 Sylwetki Devil Doll 06 Fates Warning 10 Renaissance 22 Air 32 Death 34 Sylvan 65 Recenzje Antek Krupa 31 Frank Zappa 36 Siekiera 55 Joseph Magazine Lunatic Soul Maciej Dawidek Lacuna Coil Iland Ketha Also Eden Steve Hogarth & Richard Barbieri The Black Noodle Project Albatros Pendragon Felieton ACTA-srakta VS. jazz na forum publicznym 04 Rozmyślania na temat ACTualny 21 Recenzje Książki i Filmy 52 360 płyt dookoła świata cz.III 42 Progressive Loves Songs 50 Historia muzyki progresywnej 41 Kanon 68biuletyn podProgowy 3
  • 4. marzec  2012ACTA-srakta VS. jazz na forum publicznymF erment wielki wywołany, ludzie na ulicach, miasta w ogniu. miotnikiem określić? Ale zostawmy już to bajoro, w którym o dema- Kryzys? Euro 2012? Nie. Wypłynęło na powierzchnię to, co gogię łatwiej, niż o syfilis w Sodomie. tonąć nie lubi. Smrodem swym naród ujęło. Zjednoczyło. Do Załóżmy, że chcemy kupić mp3. Tak – kupić. Wchodzimy do sklepu boju mali rycerze! I zaroiły się od adresów IP ulice, a rzeki Amazona. Hektary mpTrójek, do wyboru, do koloru. I tylko jedenavatarów popłynęły bulwarami. Zapomniał rząd, że naród ten jak problem. Cena. A raczej to, że jest niewzruszona, niczym nasz rządlawa i ognia walki o wolny Internet sto lat nie wyziębi. Pokolenie w obstawaniu przy tym, że ACTA nic nie zmieni w prawodawstwietorrenta ramię w ramię poszło z wiecznymi bojownikami o wolność polskim. Zadziwiający jest fakt, że w tym bodaj największym sklepiewszelaką – naszą, waszą, tych, i tamtych. A ponad nimi tuby grzmią- internetowym 98% plików zawierających pojedynczy utwór muzycz-ce komentarzy, hydry o stu gadających głowach, wyłączysz telewizor ny wyceniona jest na 0,99$. Oczywiście całe albumy można kupić– w radiu się odrodzą, odetniesz się od mediów – na klatce scho- (pobrać) odrobinę taniej. Żeby jednak było zabawnie, mimo tychdowej cię dopadną, na przystanku. Socjologowie, kulturoznawcy, promocji można nabyć fizyczne nośniki taniej od bezdusznego fol-historycy, dozorcy i cykliści. Każden się spieszy by szybciej i dokład- deru z zero-jedynkami! Przykład: Van der Graaf Generator, albumniej opisać zjawisko, by pod swoim szkiełkiem skład molekularny Godbluff (remaster, 2005). Stary poczciwy cedek 6,81 dolara, mp3lawy zbadać: ilu tam piwoszy i erotomanów, ile reinkarnacji ducha – 6,99. Idźmy dalej. Przeglądając karty z poszczególnymi płytamiSolidarności, a ilu takich, którzy życie oddaliby za konto premium szybko zauważymy, że nagminnie występującą opcją jest tzw. „al-na Megauploadzie. I trawią i mielą, i dyszą, i szumią. A ja? bum only”. Czyli nici z kupienia tej właśnie jednej jedynej piosenki.Mnie przed szereg wychodzić nie kazano. W fotelu rozwalony cze- O stan fundamentów sprzedaży elektronicznej, mającej zapewnićkam aż fala przejdzie. Morze wyrzuca kości na brzeg, z czasem opa- nam dostęp do wszystkiego i to natychmiast nie pytam. Ale to niedają maski, idee pokazują ile były warte. Dlaczego nie rozkoszować koniec. Spróbujmy bowiem kupić kilka utworów, dla przykładu Ca-się pięknym krajobrazem? Tyle drobiazgów wypływa na powierzch- mela, a konkretniej, powiedzmy, że z albumu Moonmadness. 0,99$nię i ginie niezauważonych, czemu im nie poświęcić uwagi? Więc zapłacimy zarówno za trwający niecałe dwie minuty utwór Aristil-może zamiast pereł, bursztynów, wielkich narracji, wyłowić kilka lus, ale także za dziwięciominutowe Lunar Sea. Co więcej systemszkieł kolorowych i wrzucić do słoika wraz z nic niewartymi kamy- nie tylko nie różnicuje plików pod względem ich objętości, ale takżekami... zupełnie pomija kwestię jakości produktu, który jest sprzedawany.Kogo więc nie ubawił jeden eurodarmozjad, który z rozbrajającą Te same 0,99$ przyjdzie nam zapłacić za utwór Miss Ibiza Captainaszczerością przyznał, że nie wie za czym głosuje tam-hen, w Bruk- Jacka oraz za Floydów The Great Gig In The Sky. My sprzedajemyseli? Albo włodarze partii opozycyjnych szczerzący się do ludu? pliki panie, jakie bądź, chcesz pan, to se wybierz. Zielone, czerwone,A władza, podchodząca do umów międzynarodowych na zasadzie: zgniłe, świecące. Plik, to plik. Albo w wersji z Krolla Pasikowskiego:„podpiszmy, a potem zobaczmy co z tego wyniknie” – jakim ją przy- „sztuka to sztuka”. Zawartość jest bez znaczenia.4 biuletyn podProgowy
  • 5. marzec  2012Wspominam o tym, bowiem dały się słyszeć głosy mówiące, że całe tencjalnych fanów muzyki jazzowej”. I teraz to co najlepsze – dostępzamieszanie z ACTA ma oczyścić teren przed wprowadzeniem do do tego dobra kultury jest powszechny i całkowicie BEZPŁATNY.masowej sprzedaży nowego nośnika, szeptano w tym kontekście Twórcy projektu oddali dodatkowo w ręce użytkowników niezwykleo nowej roli plików elektronicznych. Czy rynek jest na to gotowy? sprawną wyszukiwarkę. Powariowali?Jeśli krążymy wokół tematu praw autorskich i obruszamy się na całe Dla tych zatem, którzy recenzje czytają od końca (wpierw sprawdza-te ACTA-srakta to pozwolę sobie na jeszcze dwie myśli. Pierwsza do- jąc ocenę płyty) i artykuły maści wszelakiej (wgryzanie się weń za-tyczy sprawy dawnej i jest przykładem gdybologii. Co by było gdy- czynając od puenty): wejdźcie na http://www.polishjazzarch.com/.by... Wyobraźmy sobie młody zespół. Nazwijmy go Agrafka Slippers. Ta strona to prawdziwy skarb! A do tego prezentuje będące dziś podZespół ów nagrywa płytę. Na tej płycie znajdują się utwory Achilles ostrzałem myślenie o kulturze, jako o dobru, którym należy się dzie-Last Stand, czy The Battle of Evermore i brzmią one całkiem znajo- lić, które posiada nie do końca wymierną wartość ekonomiczną, zamo. Utwory te podpisane są jednak „traditional arranged by Agrafka to raz zasiane, plon może przynieść stukrotny. Nie wszystko, co złeSlippers”, albo po prostu „słowa i muzyka Agrafka Slippers”. Co by od ACTA (...i Tuska) pochodzi, ale też trzeba pamiętać, że są rzeczy,było gdyby? za które nie można zapłacić kartą MasterCard.Rzecz druga, być może najważniejsza w całej tej paplaninie. Oto pod Ps. Temat ACTA powoli staje się medialnie niemodny. Wiele pro-koniec ubiegłego roku w sieci pojawiło się archiwum numerów cza- blemów pozostało, ale kogo to teraz będzie obchodzić. Zwłaszcza, żesopisma Jazz Forum obejmujące lata 1965-1989. Jak możemy prze- nowe chmury zbierają się na horyzoncie. „Katole” właśnie mają to-czytać na stronie archiwum: „Projekt powstał z inicjatywy Fundacji urnee po stolicy. Aż strach się bać jak będzie wyglądać narodowe po-im. Zbigniewa Seiferta. „Jazz Forum” od ponad 40 lat dostarcza wstanie walczące o wolność czcigodnych i całodobowych monopoli...wiedzy i informacji na temat muzyki jazzowej. Magazyn ten stanowicenne źródło wiedzy i poprzez realizacje tego projektu chcemy za- Jacek Chudzikchować to dziedzictwo i udostępnić je szerokiemu gronu fanów i po- kliknij na okładkę wybranego numeru aby przejrzeć online jego zawartość Zapraszamy do zapoznania się z numerami archwialnymi Biuletynu podProgowegobiuletyn podProgowy 5
  • 6. S łyszałem już różne określenia, mające w ramach kabaretu, pełnego groteski i absurdu. To, co charakteryzuje jednej definicji czy nazwy gatunku określić mu- muzykę tego zespołu, to specyficznie rozumiany eklektyzm zykę zespołu Devil Doll. Jedni mówią, że to rock i niezwykła twórcza pasja jej głównego twórcy, a wszystko to symfoniczny, inni, że gotyk, jeszcze inni, że cięż- w otoczeniu mrocznej oprawy graficznej. kie progresywne granie. Tymczasem wydaje się, że wszystko to nie jest prawdą, a Devil Doll to po Również historia grupy owiana jest mrokiem tajemnicy. prostu Devil Doll. Płyty tego jugosłowiańsko-włoskiego ze- Przez wiele lat nie znaliśmy bowiem prawdziwej tożsamości społu kierowanego przez tajemniczego lidera, który kryje się charyzmatycznego lidera. Podobno studiował kryminologię pod pseudonimem Mr. Doctor, to mieszanka wielu różnych w Mediolanie i filozofię w Wenecji. Niektórzy twierdzą, że stylów i gatunków, spleciona jednak w taki sposób, że tworzą nazywa się Mario Panciera i napisał książkę „45 REVOLU- nową jakość – niepowtarzalną i nieporównywalną z niczym TIONS A definitive discography of UK punk, mod, power innym. Znajdziemy tu zarówno inspiracje muzyką klasycz- pop, new wave, NWOBHM, and Indie Singles 1976-1979” ną i operą, jak również neoprogresywne gitarowe fragmenty a jego zdjęcie możemy znaleźć na okładce albumu Dies Irae. spod znaku wczesnego Marillion, a także kościelne organy, Czasami trudno się jednak nie oprzeć wrażeniu, że wszystko, melorecytacje, chóry, pozytywki, orkiestrę symfoniczną, co możemy o nim przeczytać, łącznie z dostępnymi wywia- tango argentyńskie oraz diabelski głos lidera grupy. Całości dami, ma na celu wprowadzenie jeszcze większego zamętu obrazu dopełniają efekty dźwiękowe jakby wyrwane ze słyn- i  tak naprawdę jest wynikiem jednej wielkiej manipulacji. nej sceny pod prysznicem z Psychozy Alfreda Hitchcocka. W  jednym z wywiadów Mr. Doctor przyznawał się do in- spiracji twórczością kompozytorów rosyjskich: Prokofiewa, Muzyka zachwyca zmianami nastroju. Począwszy od frag- Szostakowicza i Musorgskiego, ale także Polaków, takich jak mentów podniosłych i spokojnych, z delikatnymi dźwiękami Lutosławski i Penderecki oraz Węgra Béli Bartóka. Z rejo- fortepianu lub solowymi partiami skrzypiec aż po żywiołowe nów bliższych muzyce rockowej wspominał klasyczny zespół popisy z ostrymi gitarami, a wszystko to zamknięte w dłu- z kręgu Rock In Opposition – Univers Zero. Wśród inspira- gich, nawet pięćdziesięciominutowych utworach. Muzyka cji literackich wymienia Franca Kafkę i Edgara Allana Poe Devil Doll bywa określana jako nieprzystępna. Być może oraz autorkę Wichrowych wzgórz –Emily Jane Brontë. przyczynił się do tego bardzo charakterystyczny wokal lide- Co ciekawe, wspomina też wielu innych artystów i pisarzy, ra, który jest na tyle wyrazisty, że w dużym stopniu wpły- których twarzy dociekliwy obserwator może dopatrzeć się wa na ocenę całości muzyki. Spotkałem sie nawet z opinią, w loży na okładce albumu Eliogabalus. Są to między inny- że jeśli masz jeden album Devil Doll to tak, jakbyś miał je mi: Robert Louis Stevenson (autor powieści Dr Jekyll i Mr wszystkie. W pewnym sensie można by się z tym zgodzić, Hyde, w której najprawdopodobniej należy szukać źródła ale w gruncie rzeczy nie jest to prawda. To samo można bo- pseudonimu lidera grupy), lider Van Der Graf Generator wiem powiedzieć o różnych zespołach, w tym zwłaszcza tych Peter Hammill, reżyser surrealista Louis Bunuel, a także tworzących bardzo charakterystyczną i niepowtarzalną mu- słynni aktorzy filmów grozy, jak Bela Lugosi i Boris Karloff. zykę jak Univers Zero, Magma i The Residents. Poza tym Wśród ulubionych albumów rockowych Mr. Doctor wymie- najczęściej to właśnie rzeczy najbardziej wyraziste i bardzo nia Red King Crimson oraz Chameleon In The Shadow Of charakterystyczne budzą skrajne emocje i kompletnie prze- The Night Petera Hammilla. ciwne opinie. Niemniej jednak warto podkreślić, że Devil Doll nie jest trudną w odbiorze awangardą. Devil Doll jest czymś w rodzaju ponurego Wiele osób podkreśla też obecną w tej muzyce mroczną i ta- kabaretu, pełnego groteski i absurdu. jemniczą atmosferę, związaną z otoczką starych, filmowych horrorów. Bez wątpienia jednak Devil Doll nie jest zespo- Nazwa zespołu wywodzi sie natomiast z filmu wyreżysero- łem tworzącym jedynie dla zagorzałych fanów Nosferatu wanego przez Amerykanina Toda Browninga, zatytułowa- Friedricha Murnaua oraz innych niemiecki ekspresjonistów nego właśnie The Devil Doll. Ten film grozy z roku 1936 opo- czy filmów takich jak Vampyr Carla Dreyera. Jakby na to nie wiada historię mikstury zmniejszającej ludzi, która zostaje spojrzeć, nie ma takiego drugiego zespołu. Jakkolwiek dziw- wykorzystana do niecnych celów, choć miała służyć dobru nie to zabrzmi, Devil Doll jest czymś w rodzaju ponurego ludzkości. Dla tak specyficznego projektu jak Devil Doll,6 biuletyn podProgowy
  • 7. rodzącego się w drugiej połowie latosiemdziesiątych dwudziestego wieku,konieczne też było specyficzne zapleczeprodukcyjne. Niezależność artystycznązespołu od początku jego istnienia gwa-rantuje wytwórnia Hurdy Gurdy (Lirakorbowa). Została założona przy nagry- The Girl Who Was Death (1989) Był to okres trudny nie tylko dlawaniu pierwszej płyty ponoć po to, aby niego, gdyż przypadał na okresnie korzystać z usług jugosłowiańskie- The Girl Who Was Death, nazywany wojny w Jugosławii. Z tego po-go Yugotonu. Choć siedziba wytwórni przez moją koleżankę pieszczotliwie wodu na albumie gra tylko trójkaznajduje się w Wenecji, to jednak na- „dziewczynką”, to pierwszy album z włoskiego składu zespołu. Rober-grań pięciu albumów dokonano w sto- Devil Doll (nie licząc wydanego po- to Dani, Francesco Carta i Michelelicy dzisiejszej Słowenii – Lublanie, noć tylko w jednym egzemplarzu Fantini Jesurum.a konkretnie w studiach Tivoli i Akade- The Mark Of The Beast). Jego tytułmik. Albumy Devil Doll zostały też wy- inspirowany był brytyjskim serialem The Sacrilege Of Fatal Armsdane w Japonii przez wytwórnię Belle telewizyjnym z lat sześćdziesiątych (1993)Antique. pod tytułem The Prisoner, nakręco- nym przez grającego w nim główną The Sacrilege Of Fatal Arms to rolę Patricka McGoohana. Poczucie ścieżka dźwiękowa do pierwsze- Teksty piosenek same w so- humoru i sposób bycia stworzonej go filmu niemego przygotowanego bie są muzyką. Każde słowo przez niego postaci ponoć przypo- przez lidera zespołu, która stanowi ma specyficzny dźwięk... mina charakter lidera grupy. inaczej zaaranżowaną muzykę z Sa- crilegium. Tekst na okładce ostrzega: Eliogabalus (1990) „This music can alter your mentalJak twierdzi Mr. Doctor, komponowa- health”.nie muzyki zaczyna się dopiero po napi- Tytuł tego albumu odnosi się dosaniu tekstów i to one stanowią bazę dla zamordowanego w zamachu, rzym- Dies Irae (1996)reszty albumu. Jak sam podkreśla „Tek- skiego cesarza Heliogabala (Mar-sty piosenek same w sobie są muzyką. ka Aureliusza Antoninusa). Jest Album zatytułowany Dies Irae (DzieńKażde słowo ma specyficzny dźwięk...” to album, na którym zagrała tylko gniewu) wprost nawiązuje do chrze-Co ciekawe, Devil Doll to oprócz pew- włoska część Devil Doll. Warto też ścijańskiego dnia sądu ostatecznego,nego niewielkiego zestawu muzyków wspomnieć, że utwór Mr. Doctor a dla autora muzyki był rozliczeniemprojekt otwarty, do którego na po- miał być pierwotnie zatytułowany jego „nadziei, wątpliwości i udręk”.szczególnych albumach zapraszano The Black Holes Of The Mind. To – jak dotychczas – ostatni albumróżnych wykonawców. Ważną dla całej Devil Doll. Składa sie z 18 płynniehistorii tego zespołu postacią był inży- Sacrilegium (1992) w  siebie przechodzących utworów.nier dźwięku Jurij Toni (znany też ze Zawiera wspaniałą operową wokalizęwspółpracy z zespołem Laibach), oraz O Sacrilegium sam Mr. Doctor w wykonaniu chorwackiej sopranistkimuzycy Edoardo Beato (instrumenty mówił, że powstawał w najmrocz- Noriny Radovan.klawiszowe), Roberto Dani (perkusja) niejszym momencie jego życia. Krzysztof Pabisi Francesco Carta (pianista i współkom-pozytor niektórych utworów). QuizOstatnia płyta Devil Doll została wyda-na w roku 1996. Nie oznacza to jednak,że nigdy już nie usłyszymy nowych na-grań zespołu. Krążą legendy o setkachminut zarejestrowanej na taśmach mu-zyki. Jeszcze trzy lata temu Mr. Doctor 1.Roberta Louisa Stevensona można odnaleźć po prawej stronie w górnej loży na okładce płyty Eliogaba- lus. Jest to pierwsza od środka postać, przy której znajduje się niewielki znak trupiej czaszki. Z jakiego powodu pisarz ten znalazł się na okładce?mówił w wywiadach dla japońskichmagazynów muzycznych, że cały czasangażuje się w różne projekty, w tymtakże tworzy muzykę pod szyldem Devil 2. Wskaż, w którym miejscu na wymienionej wyżej okładce znajduje się lider Van der Graaf Generator Peter Hammill.Doll, jednak na razie nie zdecydował sięna jej wydanie. Jak twierdzi „Oszoło-mienie narodzinami nowej kompozycji 3. Trzecia postać od lewej strony w środkowej loży to aktor, który w latach trzydziestych XX wieku był znany z ról w filmowych adaptacjach klasycznych, dziewiętnastowiecznych powieści grozy. Powiedz jak nazywa się ten aktor i podaj tytuł jednego filmu, w którym zagrał.jest nadal główną motywacją, a reszta[w tym wydawanie tej muzyki] jest nie-istotna” Pozostaje nam więc tylko nie-cierpliwie czekać, aż jego pogląd na ten 4. Jeden element łączy okładkę płyty Eliogabalus z inną okładką zespołu Devil Doll. Jaki to element i z okładką której płyty się wiąże? 5.temat ulegnie zmianie. Na początku płyty The Sacrilege Of Fatal Arms pojawia się bardzo charakterystyczne zdanie. Z jakim wydarzeniem dotyczącym kościoła katolickiego jest ono związane?biuletyn podProgowy 7
  • 8. Ostro po bandzie rozmowa z Mariuszem Dudą Mariusz Duda to dziś na scenie progresu i jego jak najszerzej pojętych okolic prawdziwy człowiek-instytucja. Od kilku lat przestał się kojarzyć tylko z tym, co robi w Riverside powołując do życia side-project Lunatic Soul. W tej chwili jednak trudno mówić o LS jako zajęciu pobocznym, skoro w trzy lata od premiery debiutanckiej płyty dorobił się już trzech albumów. Najnowszy z nich, Impressions, początkowo w ogóle nie miał wychodzić jako osobne wydawnictwo – jego zawartość miała obdzielić dwupłytowe reedycje Lunatic Soul I i II. Skończyło się na osobnym. A Mariusz już myśli o kolejnych odsłonach swojego solowego oblicza…Nie boisz się, że zostaniesz zaszuflad- ry też nawiązują do dyptyku. Impression Bohater Lunatic Soul błąka siękowany jako „ten od wielopłytowych II to moment śmierci bohatera i nawiązuje w świecie pomiędzy życiem a śmier-cykli”? Najpierw trylogia Reality Dre- do Out on a Limb, Impression III związane cią. Wolisz taką wizję od prostegoam z Riverside, Lunatic Soul miało jest z tekstem do Summerland. Utwór dzie- „zgaszenia światła” i obudzenia siębyć dyptykiem, a rozrosło się znów do li się na trzy części – część pierwsza nazy- w innym miejscu?trzech płyt. wała się Emptiness, druga Waiting Room a trzecia Black Procession. Inny przykład to Dyptyk jest o podróży, zaczyna się z chwiląNie boje się. A Lunatic Soul mimo wszystko np. Impression V, który początkowo nazy- prostego zgaszenia światła a kończy z chwiląwciąż jest dyptykiem, tylko, że z instrumen- wał się W stronę Białego Pałacu czy jakoś jego włączenia. Właśnie ten moment przej-talnym suplementem. Taką sobie do tego tak i nawiązywał do Escape from ParadIce ściowy chciałem tutaj uwypuklić najbardziej.teorię stworzyłem. z „dwójki”. No cóż, ta płyta to nie jest wy- dawnictwo typu Lunatic Soul III tylko jak Now I’m the soul banished to ever-Jak powinienem teraz słuchać dorob- wspomniałem suplement do poprzednich lasting wanderings. Nie myślałeśku Lunatic Soul? Kolejno poszczegól- dwóch płyt, bo bezpośrednio do nich na- nigdy, że po śmierci można osiągnąćnych płyt czy może wplatać kawałki wiązuje. Ma też inny charakter w formie, bo spokój?z „szarego albumu” między utwory przypomina soundtrack do filmu. Naprawdęz „białego” i „czarnego”? długo biłem się z myślami żeby robić z tego Myślałem, i kto wie, być może można po oddzielne wydawnictwo. Ale stało się. Prze- śmierci osiągnąć spokój. Ale ja chyba bar-Impressions początkowo miało wyglądać konali mnie. No trudno (śmiech). Jednak dziej wierzę w restart. Jakoś nie wydaje mitak, że na drugiej płytce CD czarnego al- chyba teraz nie żałuję, bo wyszła z tego do- się, że po śmierci nie będzie już nic, że to ko-bumu miało być Impression I-IV i remiks syć ciekawa płyta. Na pewno trochę inna niż niec. Cisza, czerń, albo biel. Nie wiem, jakośSummerland, a na drugiej płytce białe- dwie poprzednie, chociażby dlatego, że tylko nie do końca to do mnie przemawia. No, alego Impression V-VIII i remiks Gravesto- instrumentalna. Można więc sobie wplatać nic, kiedyś zapewnie się o tym przekonam.ne Hill. A więc generalnie cztery pierwsze te utwory, ale chyba polecałbym najpierwimpresje nawiązują do czarnego albumu, słuchanie czarnego albumu, nocą, potem W opowiadanych przez Ciebie histo-a cztery ostatnie do białego. Można więc słu- białego za dnia, a Impressions gdzieś tak riach pojawiają się samobójcy, narko-chać tego w ten sposób. Poszczególne utwo- wieczorem koło 19-tej. mani, schizofrenicy… Szansa, że kie-8 biuletyn podProgowy
  • 9. dyś nagrasz optymistyczną płytę jest Lunatic Soul na pewno straciłaby gdyby tworzysz samemu powinno w zupełnościchyba niewielka? Maćka na niej w ogóle zabrakło. I dlatego wystarczyć. chciałem go w ten projekt zaangażować.Zapomniałeś o mordercach. Bohater Reali- Uwielbiam muzyczną wrażliwość tego czło- Przebąkiwałeś o chęci scenicznej pre-ty Dream tak naprawdę zamordował swoją wieka. Znamy się od dawna, rozumiemy się zentacji utworów Lunatic Soul. Terazukochaną. Ciekawe ile osób słuchających muzycznie bardzo dobrze, nawet nie mu- chyba trudniej będzie dograć termi-I Believe zdaje sobie z tego sprawę (śmiech). simy dyskutować, rozmawiać i ustalać, po ny, skoro Vaaver dołączył do dużoPowiem Ci tak: ja bardzo chciałbym nagrać prostu gramy i samo jakoś wychodzi. Tu koncertującego Destruction?kiedyś optymistyczną płytę. I będę się tego wszystko działa na zasadzie „ja wiem, że onuczył, żeby kiedyś nagrać optymistyczną wie, że ja wiem, że on wie” (He knows you Kto to jest Vaaver? Nie znam człowiekapłytę z optymistycznym wydźwiękiem jed- know! – przyp. PT). (śmiech). Uuuuu, myślę, że zanim Lunaticnocześnie nie robiąc żadnej pesymistycz- Soul ruszy w trasy to Wawrzyniec zdąży jużnej wiochy. Ale chyba jeszcze trochę wody Impressions jak żadna dotychczas spokojnie wrócić ze swoich wojaży i to niew Wiśle upłynie zanim to się stanie i do tego płyta dowodzi Twojego zaintereso- tylko tych z Destruction (śmiech).dojrzeję. wania elektroniką. Choćby Impresje pierwsza i piąta są oparte na wyraź- Lunatic Soul, jak sam powiedziałeśLunatic Soul to także efekt Twojej fa- nych bitach. Może pokusisz się kiedyś przed premierą pierwszej płyty, zapo-scynacji kinem i grami komputerowy- o czysto elektroniczny projekt? czątkowałeś po wejściu w „wiek Chry-mi. Czy nie tworzysz sobie przypad- stusowy”, kiedy trochę zmienia siękiem na własne potrzeby małej alter- Plany są. Od jakiegoś czasu kolekcjonuję optyka. Minęły trzy lata – postrzegasznatywnej rzeczywistości? już nawet analogowe automaty perkusyjne. świat tak samo czy jesteś już w trochę Muzyki tylko na komputerze z gotowców np. innym miejscu?Tworzę. Czasami za bardzo. Nawet jeden Logica czy Protoolsa robić nie chcę. Marzytekst na płycie Second Life Syndrome o tym mi się kiedyś projekt a’la stare Tangerine Byłbyś tak miły i nie przypominał mi o bez-napisałem. Ale moja alternatywna rzeczywi- Dream. W końcu na tym się wychowałem. litosnym upływie czasu proszę? Wiesz costość bardzo pomaga mi tworzyć inne alter- mnie tak super złośliwie naprawdę w życiunatywne rzeczywistości, głównie te muzycz- Różni artyści mówią, często na wy- pociesza? Że Grudzień, który jest z tego sa-ne. Chociaż czasami też przeszkadza. rost, o wykorzystaniu wokalu jako mego rocznika co ja, jest ode mnie pół roku instrumentu. Ty robisz to od dawna, starszy (śmiech). Powiem Ci tak: wszystkoDomyślam się, że choć opowieść choćby na After Riverside czy teraz się zmienia. Jeśli postrzegałbym świat wciążo Zbłąkanej Duszy dobiegła końca – w Impression IV. Skąd pomysł na ta- tak samo, to świat mnie już by tak samo nienadal będziesz firmował swoją solo- kie nietypowe potraktowanie głosu? postrzegał. Przez trzy lata dzieje się tyle, na ilewą działalność szyldem Lunatic Soul, jeszcze jakiś czas temu potrzeba było dekadychoćby z przyczyn marketingowych. Lubię to. To chyba moja tęsknota za tym, lub nawet dwóch. Generalnie więc, nawet jeśliMasz już jakieś pomysły na kolejny że nie gram w zespole na klawiszach, więc chciałbym wciąż postrzegać świat w ten samalbum? bawię się w różnego rodzaju dodatkowe har- sposób i tkwić w okopach w tym samym miej- monie. Ale czy ja wiem czy to nietypowe? scu, nie udałoby mi się za cholerę.Nie tyle z przyczyn marketingowych, co Nie robię chyba niczego zbyt nietypowegopo prostu z braku potrzeby zmiany nazwy. z tym moim wokalem. Nietypowe rzeczy Jesteś w komfortowej sytuacji – jużPrzecież nazwa nie powstała tylko na po- robi Mike Patton, czy Bjork, ja tylko czasa- od kilku lat możesz żyć z tworzeniatrzeby dyptyku. Owszem, miałem kiedyś po- mi koloryzuję swoje partię o kolejne ścieżki. i grania muzyki. Gdyby fortuna się od-mysł, żeby nagrać tylko czarny i biały album Czasami, owszem, uda mi się coś ciekawego, wróciła i musiałbyś podjąć inną pracęi na tym zakończyć tę przygodę, ale szczerze jak np. w utworze Transition – gdzie nie ma nadal tworzyłbyś do szuflady?mówiąc nie czuję, że stworzyłem jeszcze mu- w ogóle gitary, a „przestery” to tylko wokale,zykę adekwatną do nazwy projektu. Przypo- – ale i tak zauważyłem, że robię to zwykle Staram się myśleć pozytywnie i raczej takiejmnę, że „Lunatic” nie oznacza lunatyczny, w sposób bardzo, ale to bardzo umiarkowa- alternatywy do siebie nie dopuszczam. Nieczy księżycowy, nie kojarzy się z nocą tylko ny, ugrzeczniony. I nie ukrywam, ze trochę chcę tworzyć muzyki tylko dla siebie. Chcęz obłędem. Słowo „Lunatic” oznacza „szalo- mnie to już wkurza, więc najprawdopodob- się nią dzielić z innymi ludźmi, chociażby pony”, „obłąkany”... Myślę więc, że w tę stronę niej kiedyś, na którejś płycie, pojadę ostro to, żeby dowiedzieć się czy ma jakąkolwiekudam się na kolejnym albumie. po bandzie. siłę przebicia. Pisanie tylko do szuflady jest poza tym dość niebezpieczne. Można naba-Mam wrażenie, że bez Macieja Szelen- W Riverside i Lunatic Soul tworzysz wić się wtedy choroby polegającej na tym, żebauma płyty Lunatic Soul brzmiałyby muzykę do własnych tekstów. Potra- zaczynasz wierzyć w to, że jesteś najlepszymzdecydowanie inaczej, zwłaszcza kie- fiłbyś stworzyć ją do ilustracji cudzych pisarzem na świecie. Niestety kompletniedy porównuję Impressions z próbka- słów? Czy jest ktoś na tyle Ci bliski, że nie zdając sobie przy tym sprawy, że niktmi jego solowej twórczości. zdecydowałbyś się na sięgnięcie po inny oprócz Ciebie o tym nie wie. jego liryki?Akurat na Impressions Maciek jest współ- Dziękuję za rozmowę!kompozytorem tylko jednego utworu i nie Nie wiem, nigdy sie nad tym nie zastanawia-grał na tej płycie zbyt dużo, bo mu się w tym łem, bo na razie nie miałem takiej potrzeby. Rozmawiał: Paweł Trybaczasie kolejny potomek rodził. Ale to praw- Wiesz, ja nawet nie mam potrzeby graniada, co mówisz. W moim odczuciu muzyka na koncertach coverów. Uważam, że to, cobiuletyn podProgowy 9
  • 10. Fates Warning krótka biografia tekst: Konrad Sebastian MorawskiP owracają! To nie są żarty, medialny blef czy tania plotka, gólności w warstwie instrumentalnej Iron Maiden. Night on Bröc- ale potwierdzona informacja przez Jima Matheosa, któ- ken był bardziej heavy niż progresywny, a w przyszłości grupa miała ry pod koniec czerwca 2011 roku oznajmił światu: „Cze- znaleźć doskonałą równowagę pomiędzy tymi dwoma gatunkami. kamy z niecierpliwością aby tego lata zagrać w Europie, Niemniej zanim tak się stało muzycy Fates Warning zbliżyli się –zwłaszcza podczas Headbangers Open Air w Niemczech i oczywiście szczególnie w warstwie lirycznej – ku… mitycznemu klimatowi. Jużw Grecji na koncertach w Atenach i Larissie. To najprawdopodob- same okładki The Spectre Within z 1985 oraz Awaken the Guar-niej będą nasze ostatnie występy przed rozpoczęciem prac nad no- dian z 1986 roku świadczyły, że tematy zarezerwowane dla zespołówwym albumem Fates Warning w 2012 roku (…)”. Ostatni studyjny power metalowych przeniknęły do jeszcze niewykształconego stylumateriał grupy pt. FWX miał premierę w 2004 roku zatem nie po- Fates Warning. Co ciekawe, Awaken the Guardian osiągnął dużywinna dziwić waga informacji, że Fates Warning znowu wchodzą do sukces komercyjny. Wszak był to pierwszy krążek wydany przezstudia. Szykuje się najważniejsza premiera w metalu progresywnym Metal Blade Records, który trafił na listę Billboard 200 osiągającod kilku lat. Do tego czasu wypada cofnąć zegarki i przypomnieć pozycję 191. Jeszcze przed wydaniem tego albumu gitarzystę Victorasobie najważniejsze wydarzenia z historii zespołu, zarówno tej odle- Arduiniego zastąpił Frank Aresti.głej, jak i zupełnie „świeżej”. Natomiast czwarty studyjny album Fates Warning pt. No ExitW 1982 roku w nieco ponad stutysięcznym Hartford w stanie Con- z  1988 roku ukazał się już z Rayem Alderem w składzie, bowiemnecticut uformowała się formacja, która w przyszłości stała się jed- rok wcześniej grupę opuścił rudowłosy wokalista John Arch. Nonym z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów w pro- Exit był ważnym materiałem w dyskografii zespołu, a nawet dogresywnym metalu. U korzeni powstania Fates Warning stanęli jakiegoś stopnia przełomowym. To właśnie na tym krążku grupawokalista John Arch, gitarzyści Jim Matheos i Victor Arduini, ba- przeszła odczuwalną zmianę stylu. Z muzyki Fates Warning znik-sista Joe DiBase oraz perkusista Steve Zimmerman. Grupa w tym nęły power metalowe naleciałości, a zespół zaproponował wyraźneskładzie zadebiutowała w 1984 roku albumem pt. Night on Bröc- prog metalowe pomysły o czym świadczył choćby trwający prawieken, który został niemal w całości napisany przez Archa i Matheosa 22 minuty utwór pt. The Ivory Gate Of Dreams. Nie bez przypad-(przy trzech utworach uczestniczył Arduini). Krążek został wydany ku w 2005 roku w kontekście pytania o twórcówprzez Metal Blade Records, z którą zresztą Fates Warning pozostali metalu progresywnego Mike Portnoy po-przez wszystkie swoje wydawnictwa. Ciekawe, że w debiucie Fates wiedział, że przed Dream Theater toWarning bardzo odczuwalny pozostał wpływ NWOBHM, a w szcze- właśnie muzycy Fates Warning10 biuletyn podProgowy
  • 11. „wymyślili nowy gatunek”. Poza wprowadzeniem heavy lówki, a jego unikatowy klimat został perfekcyjnie uchwy- Dyskografiametalu na progresywne nuty grupa z Hartford zmieniła cony z poziomu wyjątkowej okładki. Ostatnim, wydanymteż przesłanie koncertując się na kwestiach społecznych. w 2004 roku, albumem Fates Warning był FWX, który 1984 Night on BröckenW lirykach Fates Warning zrezygnowano z  baśniowej samą nazwą sugerował iż jest to dziesiąty album studyjnyotoczki, a  sam No Exit był inspirowany dziełem Jeana- grupy. Muzycy częściowo zrezygnowali z długich kompozy--Paula Sartre z 1944 zatytułowanym – a jakże – No Exit. cji, a jeszcze przed premierą krążka Mark Zonder wyznał,Album cieszył się dużą popularnością zarówno wśród fa- że będzie to jego ostatni album nagany z Fates Warning.nów, którzy dali się porwać nowemu obliczu grupy, jak Obok tych wszystkich materiałów, które poza szyldem 1985i wśród mediów (m.in. 111 miejsce na liście Billboard 200, Fates Warning de facto łączy tylko osoba Jima Matheosa, The Spectre Withinco było najlepszym wynikiem w historii grupy). Wśród spod skrzydeł zespołu wyszły też dwa albumy koncertowewszystkich istotnych kwestii związanych z No Exit można (Still Life w 1998 roku oraz Live in Athens w 2005 roku),jeszcze wspomnieć o okładce, bo grafika zaprojektowana krążek kompilacyjny pt. Chasing Time z 1995 roku, czteryprzez Third Image była chyba jednym z najgorszych cove- DVD i kilka innych wydawnictw. Jeszcze przed premierąrów w  historii muzyki (nie pomogła jej nawet wersja po nowego albumu Fates Warning, bo we wrześniu 2011 roku 1986liftingu z 2007 roku!). We efekcie była to ostatnia okładka miała miejsce premiera projektu Jima Matheosa i Johna Awaken the Guardianzaprojektowana przez Third Image dla Fates Warning. Archa, którzy wsparci basem Joey’a Very, gitarą FrankaKolejny album grupy pt. Perfect Symmetry z 1989 roku Arestiego i perkusją Bobby’ego Jarzombka napisali albumwiązał się z kolejnymi zmianami w składzie. Perkusi- pt. Sympathetic Resonance będący porządną rozgrzewkąstę Steve’a Zimmermana zastąpił Mark Zonder, który przed nowym Fates Warning. Czy jest się do czego roz-lepiej pasował do szybkiego, wydłużonego tempa Fates grzewać? Już teraz, na kilka miesięcy przed premierą 1988Warning. Album dodatkowo umocnił pozycję zespołu jestem przekonany, że 2012 rok będzie należał do Fates No Exitna rynku, a o niesłabnącej popularności świadczyła ilość Warning. Oni nie odpuszczają!sprzedanych płyt czy kolejne notowania w różnych ran-kingach. Warto dodać, że właśnie na Perfect Symmetry Zmiany w Fates Warningprzy utworze At Fate’s Hands pojawił się Kevin Moore, 1982–1986który współpracował z grupą zarówno w latach dziewięć- John Arch (w), Jim Matheos (g), Victor Arduini (g), Joe DiBase 1989 (b), Steve Zimmerman (p) Perfect Symmetrydziesiątych, jak i z Matheosem w nowym wieku zakładając 1986–1988w 2002 roku zespół OSI. Od czasów Perfect Symmetry John Arch (w), Jim Matheos (g), Frank Aresti (g), Joe DiBasegrupie udało się wydać w tym samym składzie jeszcze dwa (b), Steve Zimmerman (p)albumy: Parallels w 1991 roku i Inside Out w 1994 roku 1988–1989 Ray Alder (w), Jim Matheos (g), Frank Aresti (g), Joe DiBase(na tym pierwszym w utworze Life in Still Water zaśpie- (b), Steve Zimmerman (p)wał James LaBrie). Grupa na tych krążkach utrzymywała 1991 1989–1996 Parallelscharakterystyczne brzmienie i pielęgnowała swój unika- Ray Alder (w), Jim Matheos (g), Frank Aresti (g), Joe DiBasetowy styl łączący wszystko co najlepsze w heavy metalu (b), Mark Zonder (p)i muzyce progresywnej. 1996–2005 Ray Alder (w), Jim Matheos (g), Joey Vera (b), Mark Zonder (p)Jednak już w 1996 roku doszło do kolejnych zmian w Fa- 2005–obecnietes Warning. Zespół opuścili gitarzysta Aresti oraz basi- Ray Alder (w), Jim Matheos (g), Joey Vera (b), Bobby Jar-sta DiBase. Interesujące jest, że pozostali muzycy Fates zombek (p) 1994 Inside OutWarning postanowił nie angażować nowego gitarzysty, Arch/Matheos 2011 John Arch (w), Jim Matheos (g), Frank Aresti (g), Joey Vera (b),a  partie Arestiego w całości przejął Matheos. Natomiast Bobby Jarzombek (p)DiBase, na początku na prawach muzyka sesyjnego, zastą-pił Joey Vera. W tym składzie oraz przy wsparciu ze stro-ny Kevina Moore’a grupa w 1997 roku wydała wspaniały 1997koncept pt. A Pleasant Shade Of Gray. Niemniej praw- A Pleasant Shade ofdziwy przełom, a moim zdaniem również opus magnum Grayw twórczości Fates Warning nastąpił wraz z premierą al-bumu pt. Disconnected w 2000 roku. Dość powiedzieć,że całą muzykę napisał Matheos, a grupa pierwszy raz od1988 roku nagrała utwory liczące powyżej 10 minut (So-mething From Nothing oraz Still Remains). Album, choć 2000bardzo niedoceniony, obfitował w rewelacyjne riffy i so- Disconnected 2004 FWXbiuletyn podProgowy 11
  • 12. Light Uniknąć zamknięcia w ciasnych szufladach... Coor czyli nie liczymy na media, nie interesuje nas komercja. pora rozmowa z tion Mariuszem Sobańskim 1. Zacznijmy od samego początku. tą głową”. Mam jeszcze nawet nagrania po- Opowiedz, jak zaczęła się przy- nadgodzinnych kompozycji, które powsta- goda Light Coorporation. Jak ły właśnie w taki sposób. W tamtym czasie wyglądały Wasze pierwsze muzyczne nie posiadaliśmy jeszcze nazwy. Jako Light cele, pierwsze koncerty, pierwsze po- Coorporation zaczęliśmy koncertować w po- ważne decyzje? Skąd wziął się pomysł łowie 2007 roku. Takie były początki grupy na zespół? Light Coorporation, wtedy wszystko ruszyło i już w 2007 roku nagraliśmy pierwszą stu- Dobrze to ująłeś. LIGHT COORPORATION dyjną epkę. 2. to naprawdę jest prawdziwa muzyczna przy- goda, bo gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że Skoro już jesteśmy przy koncer- ten zespół wyda płytę w wytwórni ReR Me- towaniu, to opowiedz, jak wy- gacorp u Chrisa Cutlera, to mimo wrodzone- glądają Wasze występy na żywo? go optymizmu chyba bym w to nie uwierzył... Muszę jednak przyznać, że początkowe za- Jak wspominałem, te rozpoczęliśmy w roku łożenia były bardzo proste. Spotykaliśmy 2007. Były to koncerty połączone z obrazem, się z zespołem kilka razy w tygodniu i two- czyli filmami i multimediami, stworzonymi rzyliśmy muzykę. Takie sesje trwały kilka przez mojego dobrego przyjaciela, artystę godzin. Były solidne, a każda próba była re- Tomasza Lietzau’a. Znamy się dobre dwa- jestrowana. Graliśmy długie improwizacje, dzieścia lat. Filmy, które można zobaczyć zawierające elementy muzyki progresywnej, podczas naszych koncertów, pochodzą ze jazz rocka, było w tym trochę psychodelii starych taśm video, wszystkie te materiały a przede wszystkim awangardowego grania. następnie były obrobione przy pomocy kom- Podstawą naszej muzyki zawsze jednak była putera. Od roku 2007 roku graliśmy już kon- improwizacja i to coś, co nazywamy „otwar- certy w Polsce oraz w Wielkiej Brytanii.12 biuletyn podProgowy
  • 13. 3. Rok 2011 przyniósł Wam wy- of the Greay and Pink, jedną z moich go grafika. Tomasz po przesłuchaniu robo- danie debiutanckiego mate- ulubionych płyt. Doszukałem się też czych wersji nagrań ze studia zaproponował riału pt. Rare Dialect. Pro- wydawnictw The Incredible String projekty okładek właśnie ze starymi analo-siłbym, abyś wytłumaczył znaczenie Band oraz Keith Tippett Group. Po- gami i zniszczonymi przez czas fotografia-tego tytułu, bo domyślam się, że ma wiedz, jakie płyty tam się jeszcze znaj- mi... niestety bez makijażu i pięknego lansu!ono ukryte dno. dują. Czy mają one jakieś szczególne (śmiech). Zdjęcia w książeczce to kadry ze znaczenie? starych taśm video i to naprawdę dobrze pa-To nie takie łatwe, muszę to bardziej rozwi- suje do naszej muzyki. Wszystko jest tak nienąć. Muzyka, której słuchacie na Rare Dia- Te wydawnictwa powinny mieć znaczenie do końca podane na tacy, niedopowiedziane. 6.lect, jest tym, co udało nam się wypracować, dla każdego fana, a tym bardziej dla muzy-szukając swojej artystycznej drogi i współ- ka, który poszukuje i stara się być otwarty Co oznacza data 20 marcapracując w międzyczasie z wieloma zapro- i twórczy. Stare analogi to kolejny kod na 2011 roku, która jest odbitaszonymi muzykami. Ktoś powiedział, że te naszej płycie wymyślony przez Tomka. Znaj- na każdej stronie książeczki?dźwięki to jakby nasz sposób porozumiewa- dziesz tu pierwsze wydania takich artystównia się, nasza gwara... Stwierdziłem później, jak Soft Machine, Henry Cow czy wymienio- To data wykonania tych zdjęć...Nie jest toże idealnie do nas pasują te słowa: „nasz dia- nego już przez Ciebie Keitha Tippetta. Po- jednak data z aparatu fotograficznego, zo-lekt”. Tomasz Lietzau na projekcie okładki nadto jest tu Fred Frith, Kaiser, jest też moja stała dopisana przy obróbce. W czasie kiedydopisał jak kolekcjoner starych płyt odręcz- ulubiona płyta Steve’a Hillage’a, legendarny powstawał projekt okładki i książeczki donie Rare i zostało Rare Dialect. Nie chcie- Gong, Caravan, Art Zoyd, Nucleus i oczywi- płyty, wiedzieliśmy już, że mamy kontraktliśmy tak do końca być grupą jazz rockową ście obowiązkowo Captain Beefheart z jego z ReR Megacorp. 10 sierpnia 2011 ukazałaczy progresywną, jednoznacznie określoną pokręconym albumem Trout Mask Replica się płyta Light Coorporation Rare Dialect.i - co ciekawe - na początku nawet nie roz- z 1969 roku. Jeśli ktoś już rozpoznaje te ty- Pojawiliśmy się w stajni ReR wśród wielumawialiśmy o stylu muzycznym. Świadomie tuły, wie, o co chodzi i bez wątpienia musiał docenionych już wydawnictw, także w le-unikaliśmy tego tematu, każdy z nas grał tak, te płyty słyszeć. gendarnej ARS2 można nabyć naszą płytę.jak chciał. Umawialiśmy się też na całonoc- Muszę przyznać, że jesteś spostrzegawczy,ne spotkania i do rana słuchaliśmy starych Te wydawnictwa są bardzo wartościowe dla ale w tej książeczce jest jeszcze wiele innychanalogów. Wtedy pojawiał się Soft Machine nas i nadal mają wpływ na dzisiejszą muzy- zagadek... 7.wraz z innymi albumami Sceny Canterbury, kę. Mówiąc o tym, nie mam na myśli, rzeczmuzyczne kręgi Rock In Opposition i stara jasna, komercyjnych przebojów radiowych Czy mógłbyś w takim razie na-awangarda jazzowa, w tym głównie Coltra- zbudowanych na trzech akordach.... kierować nas na te nieodkry-ne i wiele innych pięknych winyli z tamtego te tajemnice płyty? Może nieokresu. W tym wszystkim chcieliśmy odna- Napisałem o tym tu: www.lightcoorpora- zdradzaj od razu wszystkich szczegó-leźć siebie i sam musisz przyznać, że jest to tion.com/dialect łów, ale nakieruj na pewnego rodzaju 5.bardzo trudne, szczególnie dla nowej grupy, niuanse.która chce poruszać się w takiej stylistyce. Czy układ graficzny RD jestJa osobiście nie rozumiem kilku polskich pewnego rodzaju manife- Bardzo chętnie, ale wiesz, to będzie tak,zespołów, które chcą grać jak ktoś i naśla- stem? Chcecie poprzez to jakbym opowiedział ci film, na który się wy-dują inne formacje. Zauważyłem, że zdolni nawiązać do spuścizny lat 70-tych? bierasz. Więc może jeszcze nie dziś... Jednąmuzycy bardzo chcą i nawet zaczynają grać Zresztą fotografie zawarte w książecz- z ciekawostek jest to, że wśród płyt winylo-podobnie jak np. Porcupine Tree (który oso- ce również wyglądają na pochodzące z wych, gdy się dobrze przyjrzysz, odnajdzieszbiście od pierwszej ich płyty bardzo cenię) i, „zamierzchłych” czasów… tytuł naszej trzeciej płyty... Jest tu kilka in-niestety, zawsze wychodzi to blado, bo kopia nych ukrytych motywów, które dopiero za-pozostaje tylko kopią. Naprawdę ubolewam Lata 70-te pozostawiły nam bardzo dobrą stanowią słuchaczy po jakimś czasie. 8.nad tym faktem… Natomiast obecnie bardzo muzykę. Uważam, że najlepszą pod wzglę-cieszą mnie artykuły na temat naszej płyty, dem autentyczności. Muzyka z tamtego Opowiedz o procesie twór-w których redaktorzy muzyczni otwarcie za- kresu i wydane wtedy płyty pozostają do tej czym Waszej formacji. Jak po-dają sobie pytanie, czy Light Coorporation pory prawdziwe i szczere. Trzeba dziś wziąć wstają kompozycje LC?to rock, jazz, czy muzyka progresywna na- pod uwagę fakt, że ci, którzy wtedy tworzyliwiązująca do lat 70-ych. O to właśnie cho- i nagrywali mieli o wiele mniej przykładów Do tej pory było tak, że tworzyłem muzykędzi! My tak naprawdę sami tego nie wiemy do podpatrywania niż my obecnie, o Inter- w najprostszy sposób, używając do tego gita-i nie chcemy się zamykać w jakimś muzycz- necie już nie wspominając. Dla mnie ogrom- ry akustycznej, rzadko syntezatorów, w tymnym stylu. Staramy się tworzyć nasz własny ne znaczenie ma także muzyka grupy King na przykład kiedyś Juno 105. Tak powstałydialekt. Nie chcę przez to, rzecz jasna, po- Crimson, a szczególnie nagrania z początku wszystkie pomysły i tematy na płytę, takżewiedzieć, że odkrywamy coś nowego w mu- ich działalności, tak samo pierwsze płyty melodie i częściowo aranże. Każdy z mu-zyce. Wolimy jednak podążać własną drogą grupy Yes, nasz rodzimy band SBB. Na tej zyków dokładał to utworu dużo od siebie,i uniknąć zamknięcia w ciasnych szufladach. muzyce się wychowałem, a dziś chyba bar- wspólnie omawialiśmy każdy element kom-4. dzo trudno nawiązać do tamtych czasów. pozycji. Wtedy nagrywaliśmy taki nowy po- Okładka Waszego albumu My staraliśmy się nagrać naszą płytę bez mysł i jak coś nam nie pasowało, kilka razy przedstawia kolekcję płyt wi- sztucznych „polepszaczy” i jest to nasz jedy- modyfikowaliśmy kompozycje, poszukując nylowych. Niezwykle ucieszy- ny ukłon w stronę lat 70-tych, aby brzmie- do muzyki najlepszego klimatu, odpowied-łem się, gdy w tym tłumie odnalazłem nie płyty i muzyka same się broniły. Okładka niego brzmienia i aranżacji. Najważniejszeróżowego Caravana, czyli In The Land płyty Rare Dialect to w całości wizja nasze- w tym wszystkim to nie zabić muzyki.biuletyn podProgowy 13
  • 14. marzec  20129. Jak wyglądały prace nad płytą pewno w niczym nie przeszkadza. Akurat Po koncertach zawsze spotykamy fajnych, już w studio? Weszliście już moje początki to lekcje w klasie gitary kla- życzliwych ludzi. Myślę, że na taki koncert z gotowym materiałem czy po- sycznej, fortepian i później śpiew operowy... przychodzi ktoś, kto chce nas słuchać, ktośmysły rodziły się i były wprowadzane nigdy do końca tego nie ukończyłem i może kto znalazł nas w Internecie ,w życie na bieżąco? to dobrze. np. na You Tube, i jest zainteresowany tym,Przed wejściem do studia wszystko było Na pewno dziś ta wiedza bardzo mi pomaga. co robimy. Wiele osób poszukuje „innej”przygotowane i dokładnie przemyślane. Wy- Nic jednak nie zastąpi solidnej współpracy muzyki. Ja mówię o takich ludziach, że sąnikło to z szacunku do samych siebie i reali- muzyków w zespole, nagrywania nowych to „szperacze”… w sumie sam jestem ta-zatora. Sesja nagraniowa Rare Dialect od- pomysłów i przede wszystkim grania kon- kim „szperaczem”. Taki osobnik znudzonybyła się w studiu Szymona Swobody w Vin- certów. słodkimi panującymi w eterze brzmieniamitage Records w Porażynie, a raczej w głębi- poszukuje mało dostępnych płyt, a gdy jużnach pięknego porażyńskiego lasu. Szymon Wiesz, często same umiejętności też nie wy- taką odnajdzie, potrafi się nią cieszyć, a na-jest naszym dobrym kolegą, o muzyce i jej starczą. My stawiamy na relacje, staramy się wet fascynować. My, „szperacze”, słuchamybrzmieniu myślimy bardzo podobnie i na wszystko omawiać i po prostu gramy. Moim takich płyt latami, odkrywając w nich cią-pewno z tego powodu ta współpraca była po zdaniem każdy muzyk powinien też pamię- gle nowe, ukryte szmery. Dzieje się tak bezprostu doskonała. Ponadto Szymon jest bar- tać o pokorze i mieć świadomość tego, że względu na to, kim jesteś. Na Facebooku lu-dzo doświadczonym realizatorem, nie boi zawsze znajdą się lepsi. dzie piszą, że płyta brzmi i się podoba, czego 11.się dziwnych pomysłów w studiu, a nawet chcieć więcej? Mogę tylko podziękować zasam do nich namawia, od początku naszej Opowiedz, jak żyje się ze- każde budujące słowo.sesji widziałem, jak staje się częścią zespołu. społowi obracającemu sięU Szymona po prostu nie ma problemu z ni-czym, tak przynajmniej jest z nami, kiedyrazem pracujemy. Zapytałeś, czy jakieś po- w  prawdziwej muzycznej niszy. Powiedzmy sobie szczerze – jazz rock nigdy przebicia medialnego 13. Jakie macie najbliższe plany?mysły rodziły się już w studiu. Tak, jest kilka w Polsce nie miał.utworów, które powstały podczas sesji, mia- Przygotowujemy się do wydania drugiej pły-łem je wcześniej w głowie. Dwa spośród nich W Polsce odczuwamy tę niszę, to już praw- ty, która jest już nagrana i będzie dostępnaznalazły się już na płycie, pozostałe cierpli- dziwe muzyczne podziemie. Nie liczymy jed- prawdopodobnie na wiosnę.wie czekają na swój czas. Łącznie podczas nak na media, nie interesuje nas komercja.nagrań pierwszej płyty zarejestrowaliśmy Robimy swoje, tworzymy plan W tym roku również będzie wydane bardzotrzynaście kompozycji. ciekawe i piękne w warstwie dźwiękowej i sumiennie go realizujemy. Warto wspo- DVD z koncertów i… na pewno jeszcze jednaSam materiał był rejestrowany na taśmy mnieć, że mimo to pierwsza, debiutancka niespodzianka, której nie mogę zdradzić, boi  magnetofon Studer A807, pochodzący płyta Rare Dialect cieszy się dużym zainte- nie będzie już niespodzianką. Jak już wspo-z Polskiego Radia. Kochamy żywe granie resowaniem. Na świecie pojawiło się wiele minałem, mamy w planach kolejne koncertyprzez żywych ludzi, dlatego zdecydowaliśmy recenzji na jej temat. To bardzo nas ucieszy- z nowymi multimediami, na które Was za-się, aby było słychać szumy i wszelkie odgło- ło, było też zaskoczeniem, ponieważ nagle praszamy. 14.sy studia, nikt nie miał nawet wątpliwości, przeczytaliśmy tyle dobrych słów o muzy-że powinno tak być. Nie chcieliśmy z tego ce, którą nagraliśmy. To duża satysfakcja. Jak tradycja nakazuje, dookradać słuchaczy i sztucznie sterylizować Obecnie zakończyliśmy już pracę nad drugą Was należy ostatnie słowomuzyki. Okazało się, nie pierwszy przecież płytą, będzie ona dostępna na wiosnę i do- skierowane do czytelni-raz, że nagrywanie na taśmę dodaje brzmieniu dam tylko, że druga płyta Light Coorpora- ków Biuletynu.muzyki jakiejś niesamowitej magii i ciepła. tion jest inna od Rare Dialect! Niech Wam się dobrze żyje, nie stresujcie sięMy nie staraliśmy się za wszelką cenę, jak W Polsce naprawdę jest ciężko i zastana- niczym i słuchajcie dobrej muzyki!to się mówi, „wrócić do korzeni”, jednak to wiam się czasami, co w tym kraju się dzieje.się właśnie w danej chwili działo samoistnie. Większość koncertów gramy w małych klu- Zapraszam Was na nasz profil na Facebo-Wszystkie preampy, kompresory, mikrofo- bach, także na festiwalach organizowanych oku, ponieważ tam niebawem pojawią sięny i magnetofon pochodziły z minionej epo- przez pasjonatów, są to imprezy niszowe - informacje o płytach i możliwości ich zdoby-ki rejestracji dźwięku. nie są ogłaszane w telewizji… cia, niech nic Was nie ominie!10. Muzyka jazzowa jest bez W tym roku poza koncertami w Polsce Czytelników Biuletynu pozdrawiam w imie- wątpienia muzyką wyma- szykują się nam koncerty na kilku festiwa- niu zespołu Light Coorporation i do zoba- gającą niezwykle wysokie- lach m.in. we Francji, w Wielkiej Brytanii czenia na koncertach!go wyszkolenia technicznego. Gdzie i w Czechach, część z nich jest już potwier-Wy nabieraliście muzycznego do- dzona. http://www.facebook.com/Light.Coorporation 12.świadczenia? Słychać, że posiadaciewysokie umiejętności muzyczne. Jak Wasz materiał jest od- Rozmawiał: Paweł Bogdan bierany przez słuchaczy?O, dziękuję bardzo w imieniu kolegów, to Czy publiczność, do którejbardzo miłe! Każdy z nas otarł się o prze- uderzacie, to raczej słuchacze anglo-różne szkoły muzyczne, dziś to owocuje i na języczni?14 biuletyn podProgowy
  • 15. marzec  2012 Worki pod oczami rozmowa z zespołemOrange The JuicePamiętacie taką wiekową, skądinąd fajną płytę zespołu Ankh ExpectUnexpected? Gdyby nie to, że ktoś już wcześniej to hasło wymyślił,byłoby chyba najlepszym mottem dla Orange The Juice – grupy,która połączenie jazzu z rockiem (co dla niektórych jest szczytemwyrafinowania) uważa co najwyżej za punkt do wypadów w kierun-ku muzyki współczesnej, kameralnej, elektronicznej, reggae, popui  diabli wiedzą czego jeszcze. Ostatnio możemy się cieszyć jeszczejednym obliczem członków Orange The Juice – soundtrackiem dosłynnego niemego horroru Gabinet doktora Caligari. Tyle, że na-granym pod nieco innym szyldem: Minimatikon. Nie zdziwi Waszapewne, że wszystkie wyżej wymienione gatunki spotykają sięi przenikają w gabinecie szalonego psychiatry. O braku jakichkol-wiek muzycznych ograniczeń opowiedzieli nam gitarzysta-wokalistaDawid Lewandowski i klawiszowiec-trębacz Marcin A. Steczkowski.Wasza muzyka jest jak noga nie zdejmowana z gazu – po- Kompozycje Orange The Juice rozciągają się na wieluzbawiona wszelkich ograniczeń i form. Słychać bardzo płaszczyznach stylu. Ich zliczenie wymagałoby dużo czasu.mocną inspirację jazzem, więc domyślamy się, że spoiwem Zastanawiamy się czy w Wasza wyobraźnia nie ma granic,podczas występów jest improwizacja. Na jak wiele sobie czy jednak jest w Waszej twórczości granica? Zdarza Wampozwalacie podczas koncertów? się rezygnować z niektórych patentów, które wydają się zbyt abstrakcyjne?Dawid Lewandowski: Istotnie, improwizacja jest ważnym ele-mentem w naszym graniu, a przede wszystkim w tworzeniu muzyki. DL: Oczywiście, że tak. Nasza muzyka nie polega na graniu cze-Nie jest to jednak tak, że na koncertach gramy jak nam się żywnie go popadnie, byleby było dziwnie. Mamy własny Kodeks, którympodoba. Każdy z utworów ma ściśle ustaloną formę, której musimy się kierujemy i to jest jedyna nasza granica. Może nieco płyn-się trzymać. Jest za to wiele fragmentów, gdzie każdy może się wyżyć na, ale jest. Zanim powstanie jakaś kompozycja próbujemy wie-i na chwilę pohasać na własną rękę. To właśnie dzięki tym momen- lu rozwiązań, nagrywamy je, słuchamy ich, dyskutujemy. Cza-tom na koncertach mogą wydarzyć się rzeczy nieprzewidywalne. sami trwa to bardzo długo, czasami trzeba trochę poczekać naMarcin A. Steczkowski: Na koncertach bardzo często odwiedza- pomysł, który nieoczekiwanie się pojawi, np. podczas improwi-my krainy, w których nie bywamy na próbach. Momenty improwi- zacji. Zawsze jednak przychodzi koniec kiedy naturalnie wiemy,zacji - nie związanej u nas z językiem jazzowym tylko po prostu ze że to jest to. Kiedyś próbowaliśmy zrobić coś na siłę, z premedy-zjawiskiem improwizacji – są więc miłą nagrodą za wykonanie kar- tacją, ale po kilku dniach cały koncept wylądował na recyclingu.kołomnie zaaranżowanych utworów.biuletyn podProgowy 15
  • 16. marzec  2012Jakiej muzyki słuchacie na co dzień? Czy Wasze muzycznegusta są równie pojemne jak muzyka jaką gracie?DL: Zdecydowanie tak. My po prostu słuchamy muzyki. Nie rozu-miem tego utożsamiania się z jakimś gatunkiem i koniec. Nie twier-dzę, że to jest złe, ale w moim wypadku, czy może nawet w naszym,to zupełnie nienaturalna sprawa. Nie potrafiłbym np. zrezygnowaćz hiszpańskich tańców na gitarę klasyczną na rzecz jazzu, czy meta-lu. Po co? Wszystko czego słuchamy, w czym jesteśmy się w staniechoć odrobinę zanurzyć odbija w nas trwały ślad, dzięki czemu ina-czej gramy, inaczej spostrzegamy muzykę.MAS: Dokładnie. My przede wszystkim słuchamy MUZYKI. Naj-ważniejsze, żeby była przez duże „M”. Każdy z nas pochodzi z innejbajki muzycznej - każda z tych bajek ma pewnie jakieś ograniczenia.Moją bajkę wypełniają utwory kompozytorów XX i XXI w – zarów-no tych wyrosłych z muzyki poważnej jak i kompozytorów, którzywywodzą się z tradycji innych niż muzyka klasyczna. Nie sposóbwymienić tu stylów, kierunków i technik kompozytorskich – ważna DL: Ponieważ Gabinet to nie był nasz pierwszy film, a na samymjest końcowa hybryda, która w Orange The Juice powstaje w wyniku początku tylko 3 osoby w składzie należały do Orange the Juice.spotkania sześciu bajkopisarzy. Poza tym chcieliśmy oddzielić te projekty od siebie, przynajmniej w pewnym stopniu, dla higieny psychicznej. Inna nazwa to troszkęWiększość spośród Was jest wykształconymi muzykami. Ma- jak przegroda, która pozwala uwolnić myśli w nieco innym kierun-cie jakieś inne muzyczne projekty poza Orange The Juice? ku. Oczywiście przynajmniej w jakimś zakresie bo i tak zawsze po- zostaniemy sobą.MAS: Tak, oczywiście, że mamy. Marcin Jadach (kontrabasisto-basista) zasila basowym brzmieniem formacje jazzowe i około- Soundtrack do Gabinetu nagraliście ponad dwa lata temu,-jazzowe: transowy, jazz-rockowy Kwartet G Point, Dariusz Do- służył za tapping do filmu w niezależnych kinach. Dlaczegobroszczyk Trio (niebawem występują na festiwalu Bielska Zadymka dopiero teraz zdecydowaliście się na jego wydanie?Jazzowa) oraz eksperymentalną grupę Piotra Damasiewicza Powerof the Horn. Ponadto perkusista (Janek Kiedrzyński) udziela się DL: Bo wcześniej nie było ku temu dobrej okazji. Mam na myśli róż-w industrialnym Astrid Monroe, a saksofonista (Mariusz Godzina) ne czynniki zewnętrzne, ale przede wszystkim pieniądze. To wszyst-w afro-beatowym Mipasi. Wraz z Dawidem powołaliśmy do życia ko sporo kosztuje. Nagrania, okładka, sprawy związane z wydaniemtrupę MINIMATIKON, która skupia się na tworzeniu muzyki typo- itp., ale lepiej późno niż wcale.wo ilustracyjnej (muzyka filmowa, live act do kina niemego, przed- MAS: Poza tym muzyka do Gabinetu to nie jest zwykły „tapping”.stawienia teatralne). Z kolei natchniony alternatywą sam założyłem Nie jest to tylko zarejestrowana na żywo improwizacja na tematwłasny kolektyw (THE TRANSGRESS), który trafił pod skrzydła filmu. Jest to żmudnie przemyślana oraz formalnie utkana spójnaprestiżowej wytwórni Ropeadope w USA – proponuję wraz z nim kompozycja, w której występują elementy improwizacji. Możnaunikalną mieszankę najróżniejszych estetyk zagraną w aurze współ- śmiało rzec, że jest to 72-minutowa eklektyczna suita. Wisienką naczesnej kameralistyki. torcie jest nietypowe, bo odrealnione udźwiękowienie tego niemego filmu, który dzięki takim zabiegom zyskał zupełnie nową świeżość.Jak doszło do powstania ścieżki do Gabinetu Doktora Ca- Oczywiście odmienną kwestią pozostaje fakt, iż to „odświeżanie”ligari? Kto wystąpił z inicjatywą? niemych filmów poprzez komponowaną na nowo muzykę ma swoich zwolenników i przeciwników. My nie podchodzimy do tego tematuDL: Z tego co pamiętam z inicjatywą wyszedł dyrektor MDK w Sta- ortodoksyjnie. Wyszliśmy też z założenia, że muzyka do Gabinetulowej Woli. To miała być projekcja związana z Nocą Muzeów, jeśli musi istnieć samoistnie, bez obrazu jako odrębne dzieło. Czy cel zo-mnie pamięć nie myli. Padła propozycja, a nas dwa razy nie trze- stał osiągnięty ? Zapraszamy do zapoznania się soundtrackiem.ba namawiać. Niewiele myśląc ja i Marcin znaleźliśmy się w saliprób z odtwarzaczem DVD szkicując nasze muzyczne wizje. Potem Data premiery na pewno nie była przypadkowa – dokład-przyszła reszta wesołego kolektywu i zabawa nabrała rumieńców. nie w Halloween. Obchodzicie to importowane święto czyTerminy były bardzo napięte, wiec na początku prawie nie opusz- to po prostu kwestia marketingu?czaliśmy sali prób. Do ostatnich chwil przed występem dopracowy-waliśmy jeszcze wiele szczegółów z udźwiękowieniem itp. Pamię- DL: Pomyśleliśmy, że to fajny pomysł. Pierwszy w historii kina hor-tam, że razem z Marcinem mieliśmy worki pod oczami po dwóch ror i Halloween pasują do siebie jak ulał. Jeśli chodzi o samo święto,zarwanych nocach ale na szczęście publiczność oglądała film, nas to raczej nie biegamy po sąsiadach za cukierkami, ale gdybym miałmusiała tylko słuchać. 8 lat, kto wie (śmiech)MAS: Dokładnie. Dobrze, że publiczność nas nie widziała (byliśmyschowani za ekranem kinowym). Jednak pomimo zmęczenia satys- Na jeszcze ciepłej EPce Romanian Beach daliście się po-fakcja z grania na żywo do filmu niemego – bezcenna. znać jako miłośnicy remiksów. Tej Waszej strony wcze- śniej nie znaliśmy.Czemu przy okazji rejestracji ścieżki zmieniliście nazwę naMinimatikon? Kwestia stylistyki odmiennej od rockowej? DL: No tak, wcześniej nie było ku temu okazji. To nasz pierwszy raz. Bardzo fajne doświadczenie, usłyszeć jak nas słyszą inni. Zdecydo-16 biuletyn podProgowy
  • 17. marzec  2012 DL: Bezpośrednio raczej nie. To nie ta stylistyka. Często jednak zdarza się, że ludzie przekręcają ją na wszelkie możliwe sposoby. Najczęściej jesteśmy „Orange Juice” bo ktoś koniecznie chce po- prawić błąd, ale było też „Orange Justice” i to jest chyba najlepsze. Nie mógłbym zapomnieć też o „The Ograne Juice”. Było tego znacz- nie więcej nie raz mieliśmy z tego niezły ubaw, ale chyba mam bad sectory na dysku, bo nie pamiętam. Aha była jeszcze jedna nazwa, kiedyś w pewnej gazecie pewien Pan Redaktor napisał tak: zespół i tu cytuję nazwę: „Orange The Juice and The Transgress presents Minimatikon”! To był strzał na lata (śmiech). Stalowa Wola, z której pochodzicie, to chyba chlubny wy- jątek wśród polskich miast. Wspiera Was od początku, a Wy o zgrozo, nie dość, że gracie rocka, to jeszcze dalekie- go od Bajmowo-Budkowej przaśności. DL: Tak, możemy być tylko wdzięczni za wsparcie władz i kilkuwanie inspirujące. No i efekt finalny świetny. Myślę że to nie ostatni osób, na które zawsze możemy liczyć. To wiele dla nas znaczy i bar-raz, kiedy zaproponujemy komuś remix. dzo nam pomaga. A otwartość i świadomość osób wspierającychMAS: Dodajmy, że autorami remixów są: GitbitPapilot (remixy kulturę w naszym mieście jest zaiste unikatowa.m.in. dla Hey, L.U.C, Fisz Emade, Noviki, The Transgress), Pablutti(czyli DJ t3chnik) oraz tajemnicza Halszka Nabira. Przygotowujecie teledysk wspólnie z Grupą 13. Zdradzicie nam coś odnośnie fabuły?Czym zaskoczy nas The Messiah is Back? Początkowochcieliśmy zapytać, czego się można spodziewać, ale to by- DL: Nie zdradzimy, bo nic konkretnego jeszcze nie powstało. Je-łoby bez sensu, bo szok i niespodzianki to Wasza domena. steśmy po wstępnych rozmowach, po wymianie pomysłów. Wciąż dogadujemy pewne sprawy, za wcześnie żeby cokolwiek mówić.DL: Cóż to by było za zaskoczenie gdybym Wam teraz o tym wszyst-ko powiedział ? Na pewno będzie grubo. Macie jakąkolwiek tremę przed marcowym występemMAS: Myślę, że The Messiah is Back zaskoczy nas samych. w Must Be The Music? Swoją drogą według nas to Wy po- winniście oceniać Łozo, a nie na odwrót.Zapowiadaliście, że na nowym longplayu znajdzie sięmniej elementów kabaretowych, od których na You Name DL: Jaka trema, już po wszystkim. Nagrania odbyły się w styczniu.It nie stroniliście. Dlaczego? Teraz czekamy na emisję i wyniki. Było bardzo fajnie. Jury to kompe- tentni ludzie, więc niech nas oceniają. Taka jest formuła programu.DL: Po You Name It zmienił się skład i poszerzyło się instrumen- MAS: Na czas MBTM założyliśmy pokorne szaty. Niech nas teraztarium. Upłynęło sporo czasu, a my zaczęliśmy grać inaczej. Od ni- ocenia nawet Święta Teresa. W XXI wieku wszyscy, wszystko orazczego nie wzbranialiśmy się rękami i nogami. Muzyka żyła własnym wszystkich oceniają. My i tak gramy dalej swoje (śmiech).życiem, zupełnie naturalnie. Pewne elementy się pojawił inne znik-nęły, pewne rzeczy nas bawiły inne już nie, ot co. Rozmawiali: Mikołaj Grażul i Paweł Tryba Zdjęcia: Dawid ParusShane Embury z Napalm Death określił You Name It naj-lepszym albumem 2008go roku. Jak Wasza płyta trafiław ręce „Pieczarki”?DL: Nie znam dokładnie szczegółów, ale to zapewne zasługa nasze-go menadżera. Wiem, że swego czasu mieli ze sobą kontakt. A żeShane nas ocenił tak a nie inaczej, cóż jest mi bardzo miło.Praca w studio, czy występy na żywo – co wolicie?Dawid Lewandowski: Zdecydowanie wybieram koncert i chyba nicw tym dziwnego, bo to świetna zabawa. Muzykę komponuje się po tożeby ją grać, a każdy koncert w naszym wypadku jest inny i właśnieto jest najlepsze, te krótkie wycieczki w nieznane. Oczywiście pracaw studio również jest ciekawa, ale to już zupełnie inny proces. Nie-rzadko bardzo męczący i monotonny. Najprzyjemniejszy jest mix naetapie kiedy nadaje się płycie charakter, aranżuje się ją wtedy jest tobardzo kreatywna praca.Nazwę macie taką a nie inną. Zdarzało się Wam, że pomylonoWas z Orange Juice, zespołem w którym zaczynał Edwyn Collins?biuletyn podProgowy 17
  • 18. Ben Harris-Hayes z Enochian Theory Kwestionuj życie, kwestionuj egzystencję i kwestionuj pytania! N iedawno odkryłem muzykę angielskiego Enochian Theory, reprezentanta prog rocka i metalu z Portsmouth. Stało się to zaledwie miesiąc przed premierą dru- giego studyjnego albumu grupy zatytułowanego Life… And All It Entails. Moje odkrycie pociągnęło za sobą również możliwość przeprowadzenia wywiadu zwokalistą i gitarzystą Enochian Theory jakim jest Ben Harris-Hayes. To miała być zwy- kła rozmowa, która jednak przeszła moje wszelkie oczekiwania. Mój rozmówca okazał się wulkanem różnych emocji, które moje wyobrażenie o Enochian Theory przeniosły w zu- pełnie niespodziewane rejony… zresztą przeczytajcie sami… Skąd wzięła się nazwa Enochian Theory? się za modelem ewolucyjnym i generalnie wyjaśnieniami naukowymi to jednak i w nauce pojawia się wiele przy- Ben Harris-Hayes: Zespół istnieje mniej więcej od puszczeń, hipotez oraz pomysłów, a nie faktów. Rasa ośmiu lat. W 2004 roku, podczas jednego z pierwszych ludzka nie zdaje sobie sprawy z wielu rzeczy. Pomimo jammingów, odbyliśmy rozmowę i to z niej wyniknęła naszych nadzwyczajnych i zaawansowanych technologii nazwa. Dla członków zespołu Enochian Theory ozna- oraz naszej wiedzy o otaczającym świecie wydaje się, że cza wiele rzeczy na różnych poziomach. Pozwolisz, że to nauka opiera się głównie na teoriach. Nie mamy pojęcia rozwinę? o ciemnej materii czy lekarstwach na najpoważniejsze choroby. Nawet nasze oceany, które stale penetrujemy… Tak, oczywiście… śmiało… czy poznaliśmy ich wszystkie tajemnice? Ben Harris-Hayes: Jako ludzie zawsze zadajemy so- Przyznam, że zaskoczyła mnie ta geneza! bie pytanie: „O co w życiu chodzi?”. Jestem pewien, że zarówno Ty, jak i Twoi czytelnicy czasem miewacie w ży- Ben Harris-Hayes: Akronimem naszego zespołu jest ciu momenty kiedy jesteście niepewni wszystkiego i po- oczywiście E.T… co przecież oznacza „pozaziemski”. trzebujecie czegoś na kształt drogowskazu. Zatem, w tym To jest zresztą kolejna kwestia do rozważenia. Myślę, naszym współczesnym świecie trudno jest nie zwrócić że musielibyśmy być bardzo naiwni aby wierzyć, że je- uwagi na religię, naukę oraz te rzeczy, które codziennie steśmy jedyną formą życia we wszechświecie. Nie mam są istotne dla ludzi, stanowią ów drogowskaz. Poszuku- problemu z tym w co inne osoby wierzą aby uzasadnić jemy odpowiedzi, ideałów i pewnego rodzaju ścieżki, za swoje istnienie, ale mam problem kiedy popularne idee którą moglibyśmy podążyć. Nazwa zespołu to przekona- odbierają innym ludziom życie. Nie będę brnął w to sze- nie, że religia jest tylko teorią… nikt nie wie co naprawdę rzej, ale zabijanie w imię religii, nieważne jaka by ona jest po zakończeniu życia, a wszelkie interpretacje od lat była, jest żałosne. Podsumowując uważam, że nasz ze- oparte są na przypuszczeniach, które stale poddawane są spół pyta o to jakie są początki i o co w tym wszystkim różnym wpływom i manipulacjom. W konsekwencji nikt chodzi… tyle Enochian Theory znaczy dla nas. Kwestio- naprawdę nie wie skąd pochodzimy. Choć ja opowiadam nuj życie, kwestionuj egzystencję i kwestionuj pytania!18 biuletyn podProgowy
  • 19. Tymczasem już za miesiąc na rynku myślić koła, ale je odpowiednio zaktualizo- zwykłych grafik więc wypełniliśmy bookletpojawi się drugi studyjny album ze- wać. Oczywiście to od Ciebie, jak i od osób moimi rozmyślaniami.społu zatytułowany Life… And All It słuchających naszej muzyki zależy jak toEntails. Czego możemy się zatem spo- odbierzecie. Skąd się wzięła u Ciebie taka niechęćdziewać? do rozmowy o tekstach, które prze- W jaki sposób mógłbyś porównać cież później słuchają ludzie?Ben Harris-Hayes: Chciałbym zaryzy- Life… And All It Entails z Evolution:kować teorię, że w nowy krążek włożyliśmy Creatio Ex Nihilio? Ben Harris-Hayes: Myślę, że mam pro-znacznie więcej wysiłku niż w blem z ludźmi, którzy nie korzystają ze swo-Evolution: Creatio Ex Nihi- Ben Harris-Hayes: ich mózgów i odbierają wszystko w powierz-lio, ale to jest mimo wszystko Tak jak wcześniej po- chowny sposób. Dla mnie życie nie zawszelogiczna kontynuacja stylu wiedziałem w moim od- jest takie oczywiste, nie jest czarne albo białe.pisania utworów i tematów, czuciu nowy album jest Miałem niedawno jakiś wywiad w pewnymktóre zaznaczyliśmy w de- bardziej dojrzały… choć magazynie, którego dziennikarz powiedziałbiucie. Postanowiłem skon- chyba wolałbym użyć ja- mi, że moje teksty mają negatywne prze-densować wszystkie rzeczy, kiegoś lepszego słowa. To słanie. Roześmiałem się, ponieważ przezktórych nauczyłem się jednak wcale nie umniej- powierzchowny pryzmat rzeczywiście mogąpodczas pisania tamtego sza Evolution…, który był posiadać negatywne przesłanie, ale w istociealbumu i  ukierunkować wielkim sukcesem dla nas posiadają CAŁE MNÓSTWO (stwierdzoneto w nowy sposób pisania jako zespołu ponieważ wyraźnie i stanowczo – dop. autor) pozy-muzyki. W  przeciągu kil- wszystko co mogło pójść w tywnej energii. Wszyscy wiemy jak trudnoku ostatnich lat zawsze tamtym czasie źle… poszło jest powiedzieć to co się czuje i yśli napraw-wolałem używać różnych źle! Tak więc gdy krążek dę… oddanie tego wszystkiego na booklecienarzędzi do pisania mu- się ostatecznie ukazał ode- płyty, która będzie sprzedawana jest jeszczezyki niż skupiać się na tchnęliśmy z wielką ulgą. trudniejsze. Ludzie osądzają, piszą głupiekilku gitarowych riffach. Teraz przychodzi mi na myśl komentarze i co najważniejsze często nicze-Te narzędzia to między Live Photos - Sp porównanie, że Life… jest go nie rozumieją. Ale pogodziłem się z tym, ocks Beardinnymi pół-modular- Photos: Rene Van Hoven European Tour 2010 większym i znacznie mądrzej- ponieważ wiem, że są też ludzie, którzy my-ne syntezatory, sample szym bratem Evolution… ślą głębiej i podejmują wysiłek aby nas zro-oraz inne dźwięki. Niektóre utwory zumieć. Na najnowszym albumie jest dużobyły dosłownie tworzone tylko na podstawie Zastanawiam się nad liryczną stroną pozytywnych i negatywnych odcieni, tak jakpojedynczego dźwięku z syntezatora. Chcia- nowego albumu… zresztą na poprzednim. Ja życie celebruję…łem tworzyć coś używając narzędzi, które i oto w tym wszystkim chodzi… akceptujęmiałem. W powolnym procesie wychwyty- Ben Harris-Hayes: Cóż, siebie jako człowieka.wałem dźwięki, które układały się w mojej życie jest takie jak je sobie Zresztą mogę podaćgłowie w pełne utwory. Mogłem usłyszeć urządzasz. To właściwie traf- przykład konkretnegopełną strukturę zanim zagrałem to na gita- nie oddaje o czym jest ten utworu, chcesz?rze… mniej więcej w taki sposób mój umysł album. Chodzi o doświad-funkcjonuje. A wracając do pytania to raczej czenia, wszystko to co się Kontynuuj…nie lubię mówić ludziom czego mogą się dzieje wokół Ciebie, a więcspodziewać. Myślę, że każdy człowiek od- utrata, nadzieja, strach, mi- Ben Harris-Hayes:biera poszczególne utwory inaczej. Twier- łość, nienawiść… wszystkie Utwór pt. Singularitiesdzę tak choćby na podstawie opinii z naszej te rzeczy stanowią kolejne narodził się z mojej potrze-wytwórni, a także od naszych przyjaciół czy części w życiowej układan- by świętowania życia abyrodzin, którzy mieli zupełnie różne zdania ce. Czy mógłbym to ina- dać komunikat, że ono niena temat poszczególnych nagrań. Powtórzę czej określić? Obserwacja jest takie złe… nieważne jaktylko, że Life… And All It Entails to logiczny życia, jeśli wolisz. Tyle, źle toczą się sprawy. Podsta-krok w rozwoju zespołu. że ja z reguły NIGDY wy tego założenia narodziły (stwierdzone wyraź- się kilka lat temu kiedy mójA co z samą produkcją? nie i stanowczo – dop. przyjaciel popełnił samobój- autor) nie rozmawiam Live Photos - Sp stwo, ponieważ po prostu nie ocks BeBen Harris-Hayes: Produkcja jest lepsza. o  moich tekstach, ani Photos: Rene Van Hovenard European Tour 2010 widział żadnych pozytywówUtwory są dopracowane do tego stopnia, że też nie jestem zaintere- na świecie, ani w samym so-nie straciliśmy nic ze świeżości z naszej de- sowany dyskusją z różnymi ludźmi bie. Nieważne co mu mówiłembiutanckiej płyty. (Po chwili zawahania) Ta- na ich temat. One są dla mnie i tylko dla to nie mogłem go do niczego przekonać i któ-aaak, to logiczny krok naprzód. Chciałbym mnie, ale oczywiście charakter tego co ro- regoś dnia po prostu odszedł. Ten utwór jestzaryzykować jeszcze jedną teorię, bowiem bię wymaga abym chociaż trochę przybliżył o tym. Pomimo, że świat jest czasem kom-wydaje mi się, że muzyka progresywna po- kilka spraw. Tyle, że robię to niechętnie. pletnym piekłem to trzeba po prostu poszu-lega na robieniu kroków naprzód, prawda? Nie chciałem nawet umieszczać tekstów na kiwać pozytywów, ponieważ jest także dużoPrzynajmniej naszemu zespołowi o to cho- booklecie nadchodzącego albumu, ale kole- wartościowych rzeczy. Trzeba mieć nadziejędzi aby nie popadać w stagnację i stale się dzy z zespołu stwierdzili, że zabraknie nam i wiarę. Masz tylko jedno życie, więc musiszsamodoskonalić. Nie chcemy ponowie wy- czasu na utworzenie większej ilości tych nie- go wykorzystać jak najlepiej.biuletyn podProgowy 19
  • 20. marzec  2012Zmieniamy temat. Który koncert Enochian Theory był do- nasz wielki wysiłek, który został włożony w utworzenie tego filmu.tąd najbardziej udany? Zaangażowaliśmy w to przedsięwzięcie wielu naszych przyjaciół, jak i sami się temu oddaliśmy. Teraz nie możemy się doczekać aby sięBen Harris-Hayes: Mieliśmy kilka niezłych występów…  to tak tym podzielić ze światem! Na pewno też pojedziemy w trasę w tymnaprawdę zależy od wielu czynników. Czy publiczność bawiła się roku aby, w taki czy inny sposób, wypromować nasz nowy album.z nami? Czy mieliśmy dobrą zabawę na scenie? Zagraliśmy sporo Będziemy poszukiwać ludzi, którzy chcieliby przyjść i zobaczyć nas,koncertów, ale takie, które się wyróżniają to z pewnością Metalcamp a także zaprosić do swoich krajów! To w sumie trudny biznes wiec2010, Prog Power 2009 i Siege Of Limerick Festival 2010. Bardzo możemy mieć tylko nadzieję, że ludzie polubią nasz nowy albumlubię występy, w których ludzie są z nami. Nie jestem fanem sytu- i zechcą przyjść zobaczyć nasze występy na żywo. Zatem… kupujcieacji, w których publiczność jest znacząco od nas oddalona. Gdybym nasz krążek!mógł to najchętniej ustawiłbym się w środku tłumu. Na koniec chciałbym zapytać czy Twoim zdaniem TheA co mógłbyś powiedzieć o najbliższych planach Enochian Pompeys powrócą do Premiership w następnym sezonie?Theory? Ben Harris-Hayes: (śmiech) Myślę, że jest to w tej chwili niereal-Ben Harris-Hayes: Mamy wiele pomysłów na przyszłość. Chce- ne. Klub jest w beznadziejnej sytuacji finansowej i można mieć tylkomy zmaksymalizować promocję tego albumu i dotrzeć wszędzie tam nadzieję, że znajdzie się jakiś dobry sponsor. Naprzód Pompey!gdzie będzie można. Epicki film animowany do The Fire AroundThe Lotus jest prawie kompletny… niemal osiemnaście miesięcy od- Rozmawiał: Konrad Sebastian Morawskikąd rozpoczęły się nad nim prace!  Mam nadzieję, że ludzie doceniąEnochian Theory Sama konstrukcja płyty teoretycznie zakła-Evolution: Creatio Ex Nihilio da trzy utwory, w których muzycy Enochian Theory pokusili się o skomplikowane i wie-Jesteśmy mniej więcej miesiąc przed pre- lowątkowe rozwiązania. Myślę o takich ty-mierą drugiego studyjnego albumu angiel- tułach jak schizofreniczny The Fire Aroundskiego Enochian Theory, który będzie zaty- The Lotus, pełen intensywności i uniesieńtułowany Life… And All It Entails. Jednak Waves Of Ascension, a także rozciągniętyprzed zakupieniem tego materiału wypada na dwie części Movement i After The Move-sobie postawić pytanie o znajomość debiutu ment. Dość powiedzieć, że w poszczególnychzespołu z Portsmouth. Podejrzewam, że nie utworach nie została zachowana proporcjo-jest z nią najlepiej… czego zresztą i ja jestem nalność w kreowaniu konkretnego nastroju,przykładem, bo Enochian Theory poznałem ponieważ muzycy Enochian Theory potrafilizupełnie przypadkowo. W otoczeniu dźwię- zainwestować w zupełnie spopielony i brud-ków, które złożyły się na Evolution: Creatio ny utwór pt. Apathia, jak i piękny oraz czy-Ex Nihilio z 2010 roku. sty w swym przesłaniu The DimensionlessAlbum poprzedzony wydaniem dwóch ma- Monologue. Konkluzja sprowadza do tego,teriałów EP pt. Our Lengthening Shadows że  Evolution: Creatio Ex Nihilio należy roz-oraz A Monument to the Death of an Idea w kolażu smętnych gitar i perkusji oraz wy- patrywać całościowo, jako pełne i zamkniętezawiera w sumie jedenaście utworów roz- szukanych partii klawiszowych przenoszą dzieło, bowiem ograniczenia do poszczegól-pisanych niemalże na pięćdziesiąt minut słuchacza do nasyconego portową tajem- nych jego fragmentów są de facto ogranicze-muzyki, które zostały utrzymane w charak- nicą Portsmouth, koniecznie w późnych niami struktury całej płyty. A w tej jest nie-terystycznej prog rockowej konwencji z wy- jesiennych godzinach. Charakterystyczne zwykle trudno odnaleźć fragmenty słabe czyraźnymi wpływami metalu. Autorzy Evo- dla Enochian Theory są liczne, mocniejsze nawet przeciętne. Można tylko przychylić sięlution: Creatio Ex Nihilio w osobach Bena fragmenty, które mogą budzić skojarzenia do słów Archaic Magazine, że oto pojawił sięHarrisa-Hayesa (wokal, gitara), Shauna z Opeth. Zarówno na poziomie wokali, jak jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat.Raymenta (bas) i Sama Streeta (perkusja), i instrumentów w szczególnych momentach Wieść promocyjna niesie w przymiotnikacha także wsparcia klawiszowo-orkiestrowe- Evolution: Creatio Ex Nihilio odzywają się takie oto przesłanie: melancholijny, apoka-go niejakiej The Lost Orchestra sięgnęli po niemalże death metalowe partie, choć raczej liptyczny, piękny, innowacyjny, inteligentnyklasyczne dla gatunku patenty, które zostały byłbym ostrożny z określeniem death, któ- oraz eksperymentalny. Ja się do tego w pełniodpowiednio sprowadzone do poziomu kli- re raczej ustępuje heavy metalowi lub cze- przychylam. Może jeszcze dodałbym jakieśmatycznego portu z Portsmouth. muś uwięzionemu pomiędzy (post metal?). słowo od siebie? Zachwycający!Wszak właśnie niezwykły klimat wykreowa- Nie zmienia to faktu, że swoisty spacer po 9/10ny na tym albumie stanowi o sile Enochian emocjach, który oferuje trio z Portsmouth Konrad Sebastian MorawskiTheory. Odczuć można w utworach zawar- wydaje się niezwykle atrakcyjny z poziomutych na Evolution: Creatio Ex Nihilio dużo słuchacza… lubiącego w muzyce spacerowaćsubtelnych i poruszających melodii, które pomiędzy różnymi jej odcieniami.20 biuletyn podProgowy
  • 21. marzec  2012 Trybik na (pe)gazie R ozmyślania na temat ACTualny Jak termin ten interpretować Jeszcze juryści nie są zgodni. Co godzić może w wolność słowa, Bo dobry prawnik udowodni, Jeśli mu tylko się zapłaci, Postępowanie twe bezprawne I ile ktoś przez ciebie stracił. To już przestaje być zabawne! Słychać w Polsacie w Informacjach, Przekonaj urzędnika zatem W TVNowskich słychać faktach Że nie masz żadnych złych intencji. Każda telewizyjna stacja Lecz każdy może być piratem, Grzmi: rząd mówi: NIE dla ACTA Więc kulka w łeb - w ramach prewencji. Choć je niedawno chciał podpisać Gdy na Facebooku wyślesz komuś (Psychiatra by się nad tym zdumiał). Link do niepewnej jakiejś strony. Gdzie tkwi tej zmiany tajemnica? Przez mundurowych w swoim domu To proste: premier treść zrozumiał! Możesz być nagle odwiedzony. Całą ustawę przewertował Drzwi ci wyważą, choć stalowe (Wcześniej miał masę spraw ważniejszych….) (Bo każdy krzepę ma w policji) I po lekturze skonstatował, Koszta nałożą procesowe, Że elektorat mu się zmniejszy A komp ulegnie rekwizycji. Jeśli zatwierdzi twór ów mętny, Czemu urzędas z gabinetu Co powstał skrycie pod dyktatem Drakońskie prawa te zatwierdza? Kilkudziesięciu firm majętnych Basta! Nie dajmy stłamsić netu! Trzęsących szołbiznesu światem. Bo serwer nasz - to nasza twierdza! Fakt faktem - przez piractwo w necie. Trochę intelekt wysiliłem. Sprzedaży lecą im wyniki. By sklecić wierszyk ten sensownie, Pragną więc nadzór objąć w Sieci. Lecz całkiem gratis to zrobiłem. A to już podłe są praktyki. Nie będę ścigał Was sądownie By przed stratami się obronić Gdy go znajomym i kolegom I szpiegowaniem objąć zdalnym W dowolnej formie roześlecie. Ludzi - coś bredzą o ochronie Zachęcam szczerze Was do tego, ”Własności intelektualnych”. Bo chciałbym żyć w normalnym świecie.biuletyn podProgowy 21
  • 22. marzec  2012Na dworze renesansowego króla  Pierwsze kroki  P oczątki zespołu Re- namo i pianista John Hawken, muzykę, w którą wplecio- naissance sięgają który wcześniej przez kilka lat no wiele cytatów i odnie- 1968 roku. Wtedy występował w popowym zespo- sień do muzyki klasycznej to bowiem rozpadła le The Nashville Teens (nazwa – jak się okaże, stanie się się supergrupa The ta jeszcze się w historii Renais- to znakiem rozpoznawczymYardbirds, a dwóch z jej członków sance pojawi). Ten skład zaczął Renaissance w następnych– gitarzysta Keith Relf i perkusi- koncertować w 1969 roku, a w latach. Płyta spotkała sięsta Jim McCarty – zdecydowało, estradowym debiucie, który z pozytywnym odzewemby kontynuować współpracę. Ich nastąpił 16 marca tego roku, i  wspięła się na 60. miejscewspólny projekt zyskał roboczą na- grupa wystąpiła już pod nową brytyjskiej listy sprzedaży.zwę Together, a panowie, wspierani nazwą – Renaissance. Zespół ruszył w trasę koncer-przez muzyków sesyjnych i byłego Początki nie były łatwe, bo tową, która jednak okazałabasistę The Yardbirds, Paula Sam- publiczność oczekiwała elek- się na tyle wyczerpująca, żewella-Smitha, który zdecydował trycznego rythm’n’bluesa w zespole zaczęły narastaćsię stanąć po drugiej stronie kon- i  nie była gotowa na aku- konflikty. Najpierw Keith Relfsolety, nagrali dwa single. Single styczno-folkową muzykę, i Jim McCarty posprzeczalite przepadły całkowicie na listach jaką proponował zespół. się z producentem debiutanc-przebojów, jednak niezrażeni tym Mimo to grupa weszła do kiego albumu, Paulem Sam-panowie przystąpili do dalszych studia, by zarejestrować wellem-Smithem. W napiętejnagrań. Jednak tym razem skład debiut płytowy, zatytułowany po atmosferze, w przerwie międzybył już szerszy, ponieważ do muzy- prostu Renaissance (w Europie kolejnymi koncertami, zespółkowania zaproszono siostrę Keitha ukazał się pod tytułem Kings And starał się skomponować materiałRelfa – Jane. Jeszcze później do Queens). Wydana w 1969 roku pły- na drugi album. Okazało się jed-grupy dołączyli basista Louis Cen- ta przyniosła delikatną, folkową nak, że Jim McCarty nie wytrzymał22 biuletyn podProgowy
  • 23. marzec  2012trudów ciągłych tras koncertowych giej płyty, John Hawken zaprosił ce zespół doprowadził jeszcze doi w lipcu 1970 roku zapowiedział do współpracy perkusistę Terry- wydania drugiego albumu, zatytu-odejście z zespołu. Sesje nagra- ’ego Slade’a oraz byłych muzyków łowanego Illusion. Jednak w Re-niowe jednak trwały, powstawały The Nashville Teens – basistę Neila naissance nie wierzyła już wówczaskolejne utwory, jednakże wkrótce Kornera, gitarzystę Michaela Dun- nawet macierzysta wytwórnia, dla-swoją rezygnację z grania w Re- forda i wokalistę Terry’ego Crowe’a. tego pierwotnie w 1971 roku albumnaissance ogłosił drugi założyciel Ten nowy skład ruszył w trasę kon- ukazał się jedynie w Niemczech.grupy, Keith Relf, a w ślad za nim certową, jednak po jej zakończeniu W 1973 roku wydano go w pozosta-zespół opuścił Louis Cennamo, by z dalszej współpracy z zespołem łych krajach Europy Zachodniej,zasilić szeregi Colosseum (później zrezygnowała Jane Relf. Wkrótce jednak z pominięciem Wielkiejobaj panowie spotkali się w grupie z  grupy odszedł także John Haw- Brytanii, w której płyta ukazała sięArmageddon). Ponieważ kontrakt ken, by zasilić Spooky Tooth, a póź- dopiero w 1976 roku.obligował zespół do nagrania dru- niej The Strawbs. Będący w rozsyp-  Drugie wcielenie  P o odejściu Jane Relf był nawet John Wetton!) wykształ- współpracy z poetką Betty That- konieczne stało się cił się kolejny skład zespołu, na cher, która odtąd na kilkanaście znalezienie nowej co niebagatelny wpływ miał nowy ładnych lat miała stać się dostar- wokalistki. Pierwot- manager Miles Copeland III (tak, czycielką tekstów dla zespołu. nie została nią folko- tak, brat Stuarta Copelanda z The Nowy skład zrobił dobry użytekwa wokalistka Anne-Marie „Binky” Police). Keith Relf i Jim McCarty z  kompozycji Michaela DunfordaCullom, z którą zespół dał kilka ostatecznie opuścili zespół. Michael oraz dwóch piosenek Jima McCar-koncertów. Jednak „Binky” Cullom Dunford zrezygnował z bycia regu- ty’ego i w 1972 roku ukazał się wy-wkrótce zrezygnowała ze śpiewa- larnym członkiem grupy, zadowala- dany przez wytwórnię Sovereign al-nia i wyszła za mąż za Terry’ego jąc się komponowaniem nagrań na bum Prologue. Płyta list przebojówSlade’a. Narodził się wówczas po- kolejne płyty Renaissance, zastąpił nie zawojowała, a ponadto jeszczemysł, żeby Keith Relf i Jim McCarty go natomiast Mick Parsons, przed trasą, promującą album z ze-wciąż współdziałali z Renaissance, który jednak wkrótce zginął społu, odszedł gitarzystadostarczając nowych kompozycji w wypadku samochodo- Robert Hendry. Jednakdla zespołu, lecz nie biorąc udzia- wym. W skład grupy weszli pozostała część grupy, wrazłu w jego koncertowej działalności. więc: Annie Haslam, piani- ze współpracującym z ze-Obaj panowie byli więc obecni na sta John Tout, basista John społem Michaelem Dunfor-przesłuchaniach, w wyniku któ- Camp, ściągnięty naprędce dem, miała się okazać naj-rych do zespołu zaproszono Annie gitarzysta Robert Hendry bardziej stabilnym składemHaslam, dysponującą niezwykłym, oraz perkusista Terrence w historii Renaissance.pięciooktawowym sopranem. Sullivan. Innym ważnymW wyniku licznych roszad personal- wydarzeniem było teżnych (przez moment basistą grupy nawiązanie regularnej  złote lata  C zwarty w dorobku ze- partie basu i gitary akustycznej ścieżki dźwiękowej do Dokto- społu album, Ashes oraz wzbogacanie kompozy- ra Żywago autorstwa Mauri- Are Burning, uka- cji o aranżacje instrumentów ce’a Jarre’a, myśląc, że jest to zał się w 1973 roku. smyczkowych. Na Ashes Are tradycyjna rosyjska melodia. Wszystkie nagrania Burning aranżacje te pojawiły W późniejszych latach stałozawarte na płycie, z wyjątkiem się w utworach Can You Un- się to przyczyną kontrower-utworu On The Frontier, były au- derstand i Carpet Of The Sun. sji prawnych, dotyczącychtorstwa spółki Dunford-Thatcher. W tym pierwszym utworze Mi- autorstwa tego nagrania.Co więcej, to właśnie na tej płycie chael Dunford (w trakcie sesji Podobne problemy dotyczy-wykształcił się styl zespołu, do któ- nagraniowych do Ashes Are ły utworu At The Harbour,rego głównych elementów można Burning stał się pełnoprawnym który z kolei zawierał cytatzaliczyć dostojny, majestatyczny członkiem zespołu, mimo że nie z miniatury fortepianowej Laśpiew Annie Haslam, wielogłoso- odnotowano tego na obwolu- Cathédrale Engloutie Clau-we męski chórki, wyeksponowane cie albumu) zamieścił cytat ze de’a Debussy’ego. Na niektó-biuletyn podProgowy 23
  • 24. marzec  2012rych późniejszych wznowieniach Is Being, będące w warstwie suitą symfoniczną Nikołajaalbumu fragment zawierający ten melodycznej niczym innym jak Rimskiego-Korsakowa. Cha-cytat wycinano, samo zaś nagranie Adagio in G minor Tomaso Al- rakterystyczne jest jednak to,– skracano. Płyta odniosła umiar- binoniego, a także finałowe na- że zespół przestał umieszczaćkowany sukces, zwłaszcza w USA, granie Mother Russia, zainspi- w nagraniach bezpośredniegdzie wspięła się na 171 miejsce listy rowane Jednym dniem z życia cytaty z muzyki klasycznej. NieBillboard. Jednak w rodzimej Wiel- Iwana Denisowicza Aleksan- wpłynęło to jednak negatywniekiej Brytanii album przeszedł bez dra Sołżenicyna. Ponownie na zawartość płyty. Znajdująceecha. W tej sytuacji zespół opuścił okazało się, że płyta sprze- się na pierwszej stronie long-wytwórnię Sovereign i przeszedł daje się dobrze w USA (94 playa cudnej urody Trip To Thedo nowo utworzonej przez Milesa miejsce na liście Billboard, Fair i Ocean Gypsy weszły doCopelanda III BTM (British Talent utrzymała się w zestawieniu koncertowego repertuaru gru-Management), która wydawała pły- przez 21 tygodni), natomiast py; szczególnie ten drugi utwórty zespołu na całym świecie z wyjąt- w Wielkiej Brytanii albumu stał się wręcz wizytówką Re-kiem Stanów Zjednoczonych. Płyty nie dostrzeżono. Zespół skon- naissance. Mimo braku jedno-Renaissance, które ukazywały się centrował się więc na podboju znacznych przebojów singlo-w USA, wypuszczane były przez wy- amerykańskiego rynku, zresztą wych album wspiął się aż na 48dawnictwo Sire. już samo wydanie Turn Of The miejsce listy Billboard w USA.Pod egidą nowej wytwórni w 1974 Cards w Następny rok przyniósł po-roku ukazał się album Turn Of The Wielkiej Brytanii opóźniono dwójny album koncertowy,Cards. Zespół dostał na sesję na- w stosunku do amerykańskiej Live At Carnegie Hall, za-graniową znacznie więcej pieniędzy premiery, bo płyta ukazała się wierający najlepsze nagranianiż dotąd, dzięki czemu udało się tu dopiero w marcu 1975 roku. z poprzednich czterech płytzapewnić albumowi niezwykły or- W 1975 roku ukazał się też ko- zespołu. Na uwagę zasługiwałykiestrowy rozmach. Na Turn Of The lejny, szósty studyjny album przede wszystkim pełne wyko-Cards znalazła się ostatnia kompo- grupy, zatytułowany Scheche- nanie Song Of Scheherazade,zycja autorstwa Jima McCarty’e- razade And Other Stories. Był a także wydłużona do ponad 20go – Things I Don’t Understand. to jedyny album Renaissance, minut wersja Ashes Are Bur-Od tej pory zespół bazował już na który zwierał progresywną ning. Album wspiął się na 55własnych kompozycjach. Do kano- suitę rockową w postaci wie- miejsce listy przebojów w USAnu dokonań grupy weszły Running lowątkowej kompozycji Song i pozostał na niej przez 20 ty-Hard (wykorzystujące fragment Of Scheherazade, nagranej godni. Płyta stanowiła efektow-Mr. Pine z albumu Illusion, a także z współtowarzyszeniem orkiestry, ne podsumowanie najlepszegoczęść Litanii Jehana Alaina), Cold a zainspirowanej Szecherezadą, okresu w działalności grupy. iluzja renesansu czy renesans iluzji?  R ok 1977 przyniósł W 1977 roku doszło też do innego Już w trakcie komponowania no- kolejne zmiany. Wy- zwrotu wydarzeń w historii Rena- wej muzyki niespodziewanie zmarł twórnia BTM zban- issance, wówczas to bowiem reak- Keith Relf, porażony prądem pod- krutowała, jednak tywował się pierwszy skład Rena- czas gry na gitarze. Wydawało się, dzięki dobrym wyni- issance. Jim McCarthy i Ketih Relf że kariera Illusion, jeszcze na dobrekom sprzedaży poprzednich płyt zaczęli robić pierwsze przymiarki nie rozpoczęta, szybko się skończy.w USA, zespołowi udało się podpi- do nowej renesansowej płyty już co Jednak Jim McCarthy przejął obo-sać kontrakt z Warner Bros. Zawi- najmniej rok wcześniej i w wyniku wiązki kompozytora, objął wakatrowania kontaktowe nie pozostały tych podchodów udało się im zgro- gitarzysty akustycznego i wokalisty,jednak bez wpływu na działalność madzić cały pierwotny skład ze- a na stanowiskach perkusisty i gita-Renaissance, ponieważ siódmy stu- społu, z Jane Relf, basistą Louisem rzysty zatrudnił Eddiego McNeiladyjny album, Novella, który ukazał Cennamo oraz pianistą Johnem i Johna Knightsbridge’a. Zespółsię w marcu 1977 roku w USA i we Hawkenem. Problemem było jed- podpisał kontrakt z Island Recordswrześniu tegoż roku w Wielkiej nak wybranie nazwy dla stare- i przystąpił do nagrań. IchBrytanii, był świadectwem niemocy go-nowego zespołu. By unik- efektem okazał się album Outkompozytorskiej. Zawierał bowiem nąć nieporozumień, ale i  nie Of The Mist, który ukazał siędość nijakie, niczym nie wyróż- odcinać się od wcześniejszych w 1977 roku. Płyta zawierałaniające się utwory. Mimo to płyta dokonań, zespół wykorzystał urocze, melancholijne utwo-sprzedała się nieźle, dochodząc tytuł drugiej studyjnej płyty ry, wzbogacone o harmonijnedo 46 miejsca na liście Billboard Renaissance i nazwał się mia- wielogłosowe chórki. Finałowew USA. nem Illusion. nagranie nosiło przy tym dość24 biuletyn podProgowy
  • 25. marzec  2012przewrotny tytuł Candles Are Bur- numentalnym finałowym A Song łem wytwórnia próbowała wymusićning. Album nie zagościł wysoko na For All Seasons i dziś zapierają na grupie skomponowanie przebo-listach przebojów (163 miejsce na dech w piersiach. Płyta przynio- jowego singla, a potem podzięko-liście Billboard), jednak pod wzglę- sła też pierwszy (i jedyny) przebój wała jej za współpracę. W 1979 rokudem artystycznym był z pewnością singlowy Renaissance w Wielkiej Illusion zaczęli wprawdzie przygo-propozycją lepszą niż Novella. Brytanii – Northern Lights, a także towywać się do nagrania kolejnegoW 1978 roku ukazały się płyty obu utwór Back Home Once Again, wy- albumu, ale nikt nie był zaintereso-renesansowych składów. Renais- korzystany jako motyw przewodni, wany wydaniem płyty (ostateczniesance wydali A Song For All Sea- rozpoczynający odcinki brytyjskie- powstałe wówczas dema ujrzałysons, natomiast Illusion nagrali go serialu The Paper Lads. Sam światło dzienne w 1990 roku jakopłytę zatytułowaną… Illusion. Choć album osiągnął wysokie, 58 miejsce Enchanted Caress). Zespół poszedłobie płyty były bardzo dobre, to jed- na liście sprzedaży w USA. w rozsypkę. Rewolta punkowanak ich odbiór był krańcowo różny. Inaczej było w przypadku Illusion. zmiotła Illusion z muzycznej sceny,Dzięki podpisaniu kontraktu z dużą Ich druga płyta sprzedawała się podobnie jak wiele innych progre-wytwórnią Renaissance po raz ko- jeszcze gorzej, niż pierwsza, mimo sywnych grup. Ostatni akt w  dzia-lejny mogli sobie pozwolić na na- że przyniosła kolejną porcję bogato łalności grupy stanowi nagranagrywanie z uczestnictwem orkiestry aranżowanej muzyki folkowo-art w 2001 roku w podstawowym skła-symfonicznej i na zatrudnienie do rockowej. Niewątpliwie też była le- dzie Relf-McCarty-Cennamo-Haw-aranżacji jej partii znanego produ- piej niż debiut wyprodukowana, co ken (i z wieloma zaproszonymi mu-centa, którym ostatecznie został było zasługą powrotu do współpra- zykami) płyta Through The Fire,David Hentschel. Efekt końcowy cy z Paulem Samwellem-Smithem. wydana pod szyldem Renaissancebył wyśmienity: orkiestrowe partie Niestety, brak komercyjnego sukce- Illusion.w utworach Opening Out czy mo- su sprawił, że opiekująca się zespo-  okres schyłku  K ońcówka lat siedem- Have Wings. Zespół nie tylko gdyby się nigdy nie ukazały: dziesiątych nie była nie zyskał nowych fanów, ale też Camera Camera (1981) i Ti- dobra dla wykonaw- zaczął tracić dotychczasowych. me-Line (1983). Obie zawie- ców z kręgu rocka Na domiar złego John Tout nie rały rytmiczne, wręcz skoczne progresywnego. wytrzymał trudów trasy pro- piosenki, z  wyeksponowanąRosnąca popularność punk rocka mującej album i  podczas jed- sekcją rytmiczną, oparte naodbierała im audytorium, a liczba nego z koncertów po prostu topornych, syntezatorowychsprzedawanych płyt drastycznie zszedł ze sceny. W reakcji na brzmieniach, które w założeniumalała. Szczególnie dotkliwie od- to liderzy grupy zadecydowa- miały się chyba wpisać w  nurtczuły to zespoły z drugiego szere- li, że muzyk powinien opuścić new romantic i zawojować ta-gu, którym nie udało się w swoim Renaissance, jednak wskutek neczne parkiety. Tak się jednakczasie odnieść ogólnoświatowego tej decyzji z  zespołu odszedł nie stało. Album Camera Ca-sukcesu. również Terry Sullivan, bliski mera wspiął się zaledwie na 196Podobnie było w przypadku Re- przyjaciel Touta. Jakby tego miejsce listy Billboard w USA.naissance. Zespół zdawał sobie było mało, współpracę z ze- Po jego nagraniu w  obozie Re-sprawę ze zmian, zachodzących na społem zakończyła wytwórnia naissance zaszły kolejne zmianymuzycznej scenie. Wydany w 1979 Warner Bros, niezadowolona z – współpracę z grupą zakończy-roku album Azure d’Or stanowił wyników sprzedaży Azure d’Or. ła poetka Betty Thatcher.próbę odnalezienia się w nowej I wtedy zaczęły się dziać rzeczy Do następnych nagrań triorzeczywistości. W pewnym stop- dziwne. Pozostali członkowie Haslam-Dunford-Camp za-niu zmiana ta była wymuszona, zespołu dokooptowali do skła- prosiło kolejnych muzykówbo z  uwagi na ograniczony budżet du pianistę Petera Goslinga (m.in. Iana Mosleya, znanegogrupa nie mogła już sobie pozwolić (z którym Annie Haslam i Mi- później z Marillion), a efek-na wynajmowanie orkiestry symfo- chael Dunford współpracowali tem tej współpracy była płytanicznej do nagrań. Zespół próbował już w nowofalowym trio Ne- Time-Line. Album przeszedłwięc zastąpić orkiestrowe brzmie- vada, nagrywając nawet kilka bez echa, mimo że Jon Camp,nie partiami instrumentów klawi- singli) oraz perkusistę Petera dostarczyciel większości kom-szowych. Efekt nie był porywający, Barrona. Powrócili również pozycji i tekstów, określił gobo oprócz urokliwych nagrań utrzy- pod skrzydła Milesa Copelan- mianem najlepszego w dorob-manych w  dotychczasowym stylu da III, tym razem do wytwór- ku zespołu(!). Po wydaniu tejpłyta zawierała też syntezatorowe ni I.R.S., i nagrali dwie płyty, płyty przez zespół przewinęlikoszmarki w rodzaju Only Angels które chyba byłoby lepiej, się jeszcze perkusista Gavinbiuletyn podProgowy 25
  • 26. marzec  2012Harrison (obecny członek Porcupi- cza że wytwórnia I.RS. nie chciała rzystą Markiem Lampariello utwo-ne Tree) oraz pianista Mike Taylor, podpisać z zespołem nowego kon- rzyli wówczas projekt akustyczny,którzy wzięli udział w trasie kon- traktu. W 1985 roku grupę opuścił dając koncerty wypełnione muzykącertowej, jednak po jej zakończeniu Jon Camp. Annie Haslam i Michael Renaissance. Grupa ta ostatecznieodeszli. Nic nie mogło już zatrzy- Dunford wraz z pianistą Rapha- rozpadła się w 1987 roku.mać rozpadu Renaissance, zwłasz- elem Ruddem i basistą oraz gita-  odr0dzenie  W ydawało się, de. Wraz z Terence’em Sullivanem nili, że zespół zbierze się raz jesz- że historia Re- i Johnem Toutem rozpoczęli też cze, by podczas trasy koncertowej naissance jest przygotowania do nagrania nowego świętować 40 rocznicę powstania. definitywnie albumu. Do współpracy zaproszo- Z tej również okazji w 2010 roku zamknięta. Nie no ponadto Roya Wooda (niegdyś ukazało się wydawnictwo Schehe-wchodzi się wszak dwa razy do tej współzałożyciel ELO, a także były razade And Other Stories/Rena-samej rzeki, a to, co było kiedyś, partner życiowy Annie Haslam – to issance - Filmed At Mill House &trudno odtworzyć po upływie lat. o ich pierwszej randce traktuje na- Bray Studios 1979, zawierające pły-A jednak. Zainteresowanie muzyką granie Trip To The Fair z albumu tę CD i DVD. W tym samym rokuzespołu było umiejętnie podsycane Schecherazade And Other Stories), ukazał się też minialbum z trzemawydawnictwami kompilacyjnymi, a na miejsce Johna Touta, który nie nowymi, delikatnymi akustyczny-zawierającymi rzadkie nagrania ze- mógł brać udziału w kolejnych se- mi nagraniami, zatytułowany Thespołu (m. in. Songs From Renais- sjach, przyszedł Mickey Simmonds. Mystic And The Muse, po czymsance Days z 1997 roku czy wydany Ten skład ukończył nagrywanie Tu- w 2010 i w 2011 roku zespół zagrałw tym samym okresie zapis kon- scany, która stanowi ostatnią, jak dwie trasy koncertowe, które objęłycertu z 14 października 1977 roku dotąd, pełnowymiarową studyjną przede wszystkim USA i Japonię.Renaissance Live With The Royal płytę zespołu. Album ostatecznie Efekty dokumentuje wydawnictwoPhilharmonic Orchestra – Parts 1 ukazał się w 2000 w Japonii oraz Renaissance Tour 2011 – Turn Ofand 2). Ponadto już w połowie lat w 2002 roku w Wielkiej Brytanii The Cards And Scheherazade &dziewięćdziesiątych Annie Haslam i został ciepło przyjęty przez fanów, Other Stories Live In Concert, za-i Michael Dunford zaczęli tworzyć doceniających tę udaną próbę po- wierające także rejestrację koncer-projekty wprost nawiązujące do wrotu do źródeł muzyki Renaissan- tu zespołu na DVD.muzyki macierzystego zespołu. W ce. Zespół, wspomagany przez basi- Obecnie zespół tworzą Annie Ha-1994 roku, po przezwyciężeniu cho- stę Davida Keyesa i pianistę Rave’a slam, Michael Dunford, Rave Tesar,roby nowotworowej, Annie Haslam Tesara (obaj od lat współpracujący David Keyes oraz dwóch nowychwydała album jako Annie Haslam’s z  Annie Haslam), ruszył w trasę muzyków: pianista Jason HartRenaissance (Blessing in Disguise), koncertową, która została utrwa- (znany ze współpracy z Rufusemchoć był to w zasadzie album solo- lona w  postaci wydawnictwa In Wainwrightem) i perkusista Frankwy artystki. Być może chciała ona The Land Of The Rising Sun: Live Pagano (współpracujący wcześniejw ten sposób zaakcentować swój In Concert, wydanego w Japonii m. in. z Brucem Springsteenem,sprzeciw wobec projektu, jakim w 2002 roku. Niestety, po zakończe- Barrym Manilowem czy Sma-był Michael Dunford’s Renaissan- niu trasy koncertowej zespół shing Pumpkins). Grupa jestce. Pod tą nazwą w 1994 roku uka- ponownie się rozwiązał. Jedy- wciąż aktywna: ostatnia trasazał się bowiem album przewrotnie nym renesansowym akcentem koncertowa zakończyła się wezatytułowany The Other Woman w  następnych latach okazała wrześniu ubiegłego roku. Na(choć pierwsze wydanie albumu się płyta South Of Winter, wy- stronach internetowych wiel-ukazało się po prostu pod szyldem dana w 2005 roku pod szyldem bicieli Renaissance można teżRenaissance), na którym zaśpie- Renaissant. Był to solowy al- znaleźć informacje, że na 2012wała Stephanie Adlington, a teksty bum Terence’a Sullivana, jed- rok planowana jest kolejnado utworów napisał nie kto inny nak zaznaczyć należy, że teksty trasa koncertowa i występyjak Betty Thatcher. Grupa Michael do utworów napisała kolejny na festiwalach rocka progre-Dunford’s Renaissance w 1997 roku raz niezawodna Betty Thatcher, sywnego, a także wydaniewydała jeszcze płytę Ocean Gypsy, a  partie instrumentów klawi- pierwszej od czasu Tuscanyzawierającą przede wszystkim nowe szowych zagrał John Tout. studyjnej płyty. Pozostajewersje renesansowych klasyków. Ostatni, jak dotąd, akt w hi- tylko mieć nadzieję, że planyJednak w 1998 roku Annie Haslam storii Renaissance rozpoczął te uda się zespołowi zrealizo-i Michael Dunford ponownie na- się w  2009 roku. Wówczas wać i że na dworze renesanso-wiązali współpracę, opracowując to bowiem Annie Haslam wego króla nadal będzie graćmuzykę do musicalu Scheheraza- i  Michael Dunford uzgod- muzyka…26 biuletyn podProgowy
  • 27. marzec  2012Najciekawsze płyty Renaissance i Illusionrenais- której delikatnie wpleciono szczyptę jazzu i psychodelii lat sześćdziesiątych. Wyraźnie Ashes Are Burning słychać, że to właśnie na tej płycie ugrunto-sance wał się styl Renaissance, w którym z powo- dzeniem odnaleźli się następcy pierwotnych Ashes Are Burning założycieli zespołu. Weźmy na przykład takie rozpoczyna złoty cudnej urody The Face Of Yesterday, oparte okres w twórczo- na polifonicznych partiach wokalnych, me- ści Renaissance. lancholijne Love Is All lub urocze, wielogło- Na tej właśnieIllusion sowe Love Goes On, nawiązujące nieco do płycie zespół psychodelicznych piosenek dzieci-kwiatów po raz pierwszy z lat sześćdziesiątych. Świetnie wypada też w  większym wy-Zwykło się uwa- ośmiominutowy Golden Thread, będący miarze skorzystał ze smyczkowych aranża-żać, że prawdziwe chyba najlepszym nagraniem na płycie. Hip- cji i przyniosło to bardzo dobry efekt. PłytaRenaissance za- notyczne partie wokalne, dublowane wspa- zaczyna się znakomicie: fortepianowe introczęło się od pły- niałą partią fortepianu, wzmocnioną pulsa- do Can You Understand i wyłaniająca sięty Prologue, na cją basu, po prostu powalają. Cudo! Warto z  niego wokaliza są po prostu przepiękne.której zaczęły się też zwrócić uwagę na rozpędzone, nieco Potem zespół zaczyna trochę zmieniać tem-formować zręby jazzujące, piętnastominutowe Past Orbits po i melodykę, ale nagranie nie traci nic zeklasycznego skła- Of Dust. No i oczywiście na Mr. Pine, bo jest swego uroku, pojawiają się natomiast zna-du zespołu z Annie Haslam na czele. Nie na- to jedyne nagranie, w którym John Hawken ki rozpoznawcze całej płyty: anielski śpiewleży jednak zapominać, że przed Prologue i Jane Relf pojawiają się razem z Michaelem Annie Haslam i delikatne partie gitary aku-Renaissance popełnili jeszcze dwie, całkiem Dunfordem. Bardzo fajnie, psychodelicznie stycznej Michaela Dunforda. Let It Growniezłe płyty. (partie Hammonda!) rozwija się ten utwór, to bardzo liryczna partia fortepianu i takiżKiedy w 1970 roku Renaissance przystąpili dowodząc, że muzycy poimprowizować też śpiew wokalistki: It’s got to be slow, talk-do nagrywania drugiego albumu, Illusion, sobie lubili. ing love the only way, It’s got to just flow,zespół był w rozsypce. Już pod koniec sesji Album Illusion zasługuje na to, by się z making love and taking time to let it grow.nagraniowej odszedł Jim McCarty, a wkrót- nim zapoznać. Jeśli ktoś szuka odpoczynku Urocze nagranie. On The Frontier zapadace po nim także Keith Relf. Płytę kończył i  ukojenia w wielogłosowych harmoniach, w  pamięć dzięki harmonijnym chórkomwięc zupełnie inny skład od tego, który polifonicznych fakturach i miękkim, cie- i  melodyjnym partiom wokalnym. Równienagrywanie zaczął. Zaskakujące, że perso- płym brzmieniu, z pewnością się nie zawie- beztroskie jest kolejne Carpet Of The Sun,nalne zawirowania nie odcisnęły swojego dzie. A już fani klasycznego składu Renais- które tekściarka zespołu, Betty Thatcher,piętna na zawartości Illusion. Płyta zawiera sance obowiązkowo powinni po tę płytę się- napisała dla jakiegoś znajomego malucha.bowiem dawkę świetnej muzyki, której ko- gnąć, żeby zobaczyć, jak kształtował się styl I to nagranie miało w sobie chyba najwięk-rzenie tkwią w folku i muzyce klasycznej, do tego zespołu. szy przebojowy potencjał: nieskomplikowa-biuletyn podProgowy 27
  • 28. marzec  2012ne, krótkie, melodyjne, okraszone smyczka- którym Renaissance zamieszczą dosłowne muzyka cichnie, słychać tylko delikatnemi, pięknie zaśpiewane. Trochę przypomina cytaty z muzyki klasycznej (fragment Con- dźwięki pozytywki i subtelny śpiew: I tookmi ono największy hit Renaissance, czyli cierto de Aranjuez Joaquína Rodrigo w Mo- a trip down to look at the fair, when I arri-Northern Lights, ale takiej popularności jak ther Russia, Litanii Jehana Alaina w Run- ved I found nobody there. Potem następujeono nie zyskało. Szkoda. ning Hard, oparcie Cold Is Being na Adagio jeszcze lekko improwizowana gra fortepia-Kolejne At The Harbour urzeka świetną in G minor Tomaso Albinoniego). nu, przeplatana partią jakichś cymbałkówpartią fortepianu, ale jak się wzorowało na Ale nie wszystkie więzi z przeszłością zostały i następuje powrót do początkowej melo-Debussym... Potem robi się bardzo nastro- zerwane. Świadczy o tym choćby rozpoczy- dii. Urocze nagranie. Kolejne The Vulturesjowo, a prym wiedzie głos Annie Haslam, nający album utwór Running Hard, zawie- Fly High wyróżniają bardzo żywiołowa grasnujący opowieść o kobiecie, która czeka rający cytat z Mr. Pine, które to nagranie pianisty i klawesynowe stylizacje. Pierwsząna przystani na powrót swojego męża ryba- znalazło się pierwotnie na płycie Illusion. część płyty kończy Ocean Gypsy, piękna,ka. Opowieści tej delikatnie wtóruje gitara Cytat to jednak krótki, samo nagranie cza- acz smutna, piosenka o dziewczynie, któraakustyczna, ustępując później pola forte- ruje słuchacza natchnionym śpiewem Annie nie mogła znaleźć sobie miejsca na świecie.pianowi i finalnej, narastającej wokalizie. Haslam w otoczeniu pysznych orkiestro- Na uwagę zasługuje, oprócz melancholijnegoWyborne nagranie; nic dziwnego, że Annie wych aranżacji. I Think Of You to ciepła śpiewu wokalistki, także porywająca gra Joh-Haslam uznała je kiedyś za jedno ze swoich ballada, której tematykę sugeruje sam ty- na Touta na fortepianie w środkowej częściulubionych. No i na sam koniec następuje tuł, otulona subtelnymi dźwiękami gitary tego utworu oraz przedniej urody chórki.utwór tytułowy, traktujący o przezwycięże- akustycznej. Things I Don’t Understand Ale Scheherazade And Other Stories toniu śmierci i powrocie do życia. John Tout ma więcej nerwu. John Tout z pasją atakuje przede wszystkim tytułowa suita. Zespółserwuje w nim urozmaicone partie instru- fortepian, ożywia się senna dotąd sekcja ryt- zdecydował się na zabieg, polegający namentów klawiszowych, ale i tak bledną one miczna, mamy też okazję posłuchać spécia- muzycznym wyodrębnieniu większości frag-przy sopranowych wyczynach wokalistki. lité de la maison zespołu, czyli wielogłoso- mentów, (choć niektóre przechodzą w siebieO urodzie tego nagrania stanowi też umie- wych chórków. Spokojniej się robi w następ- dość płynnie, jak na przykład początkowejętnie wpleciona gitara elektryczna. Andy nym Black Flame – kojącej, acz utrzymanej Fanfare i The Betrayal). Dzięki temu mimoPowell zagrał tu znakomite, podniosłe solo w zmiennym tempie piosence. Jednak na- że suita trwa niemal 25 minut, to nie nudzi.– nawiasem mówiąc, jest to jedyna partia strój ten pryska wraz z rozpoczęciem Cold Is Jak wiadomo, tytułowa Szeherezada byłagitary elektrycznej na całej płycie. Jego za- Being. Tego nagrania nie można było zepsuć, żoną niejakiego sułtana Szachrijara, prze-proszenie było niejako naturalne, ponieważ bo muzycznie jest jednym wielkim cytatem ciwko któremu wcześniej spiskowali liczniwcześniej to z kolei John Tout zagrał gościn- z Adagio in G minor Tomaso Albinoniego. wrogowie, w tym jedna z pozostałych żon.nie na albumie Wishbone Ash Argus. Jednak krystalicznie czysty i pełen smutnego Nic dziwnego, że sułtan zapałał gniewemAshes Are Burning było pewnego rodzaju dostojeństwa głos wokalistki po prostu ciska do płci przeciwnej, i zaczął systematycz-testem dla nowego składu Renaissance, któ- w otchłań czarnej rozpaczy. I  wreszcie czas nie uszczuplać skład swego haremu każ-ry zespół zdał celująco. Po okresie poszuki- na finał. A jest nim patetyczny utwór Mother dego dnia o wschodzie słońca. By uniknąćwań muzycznych i personalnych wyłoniła Russia, inspirowany opowiadaniem Alek- tego nieprzyjemnego losu, Szeherezadasię grupa ludzi, którzy doskonale wiedzieli, sandra Sołżenicyna i muzycznie doskonale opowiadała do upadłego baśnie wszelakie,co i jak chcą grać. I choć album jest, moim oddający ponurą gułagową rzeczywistość. A przerywając opowieść w najciekawszychzdaniem, nieco mniej dopracowany niż na- gdy jeszcze Annie Haslam śpiewa: Mother miejscach, żeby sułtan się wstrzymał i gło-stępne dwie płyty, to jednak broni się rado- Russia – he cries for you, normalnie ciarki wy jej jednak nie ścinał. Tę znaną historięsnym klimatem i entuzjazmem, który wyzie- chodzą po plecach. Renaissance przedstawili z iście symfonicz-ra z każdej nuty. Na Turn Of The Cards zespół ostatecznie wy- nym rozmachem. Uwagę zwracają przede pracował swój unikalny styl, spajając rocko- wszystkim świetne partie orkiestry i chóru, z we instrumentarium z orkiestrowym dosto- którymi wspaniale współbrzmią wielogłoso- jeństwem i rozmachem. A że mariaż okazał we partie członków zespołu i fortepianoweTurn Of The Cards się nad wyraz udany, powstała świetna płyta, pasaże. W otoczeniu wszystkich tych smycz- obowiązkowa pozycja na półce każdego fana ków, trąbek, fletów i dzwoneczków muzyka symfonicznego rocka progresywnego. Renaissance nabiera prawdziwego blasku.Wydanie Turn Of Pięknie wypada zwłaszcza Love Theme iThe Cards można The Young Prince And Princess As Told Bytraktować jako za- Scheherazade. Głos Annie Haslam brzmi wkończenie pewne- Sheherazade And Other Stories nich doprawdy anielsko, podobnie jak w za-go etapu na dro- mykającym suitę patetycznym Finale.dze Renaissance. Scheherazade And Other Stories to płytaPo pierwsze, do Scheherazade And ze wszech miar udana i myślę, że może sięnagrywania tego Other Stories to spodobać każdemu sympatykowi szerokoalbumu zespół oficjalnie przystąpił już jako zdecydowanie rozumianego rocka progresywnego. Dla fa-kwintet, z Michaelem Dunfordem jako peł- najlepsza płyta nów rocka symfonicznego z domieszką folkunoprawnym członkiem grupy. Po drugie zaś, zespołu. Otwie- (albo odwrotnie) to absolutny mus.na Turn Of The Cards znalazła się ostatnia rający ją Trip Tokompozycja autorstwa członka pierwsze- The Fair zaczynago składu Renaissance, Jima McCarty’ego się wręcz powa- ››(chodzi o Things I Don’t Understand). No lającą partią fortepianu, zza której wyłaniai wreszcie po trzecie, to ostatni album, na się cudna wokaliza. Potem przez moment28 biuletyn podProgowy
  • 29. marzec  2012Live At Carnegie Hall w momencie nagrywania koncertu płyty większą karierę zrobiło przebojowe Nor- Scheherazade And Other Stories jeszcze thern Lights, które idealnie trafiło w gusta na rynku nie było. Po Szeherezadzie nastę- prezenterów AOR-owych programów. I nicPo nagraniu sze- puje Ashes Are Burning, które w oryginale w tym dziwnego, bo nagranie fajnie kołysze.ściu studyjnych było znacznie krótsze. Tutaj dano się jednak Osobną wzmiankę wypada poświęcić ostat-płyt nastał wresz- wyszaleć basiście, żeby też miał swoje pięć niemu na płycie nagraniu tytułowemu. Peł-cie czas na wy- minut (dosłownie!). A gdy basista ustępuje ne rozmachu i bogate w symfoniczne orna-danie albumu pola reszcie zespołu i orkiestrze, robi się po menty jest A Song For All Seasons znako-koncertowego. prostu pięknie. mitym przykładem tego, co może powstaćRenaissance Podsumowując: Live At Carnegie Hall to w wyniku współdziałania orkiestry i zespołuuczynili to z po- bardzo dobry album, godny polecenia za- rockowego. Od pierwszych nut zarównodziwu godnym rozmachem. Zarejestrowany równo tym, którzy Renaissance znają i lu- zespół, jak i orkiestra umiejętnie budująkoncert odbył się w prestiżowej Carnegie bią, jak i tym, którzy z muzyką zespołu nie napięcie aż do finałowej kulminacji, w któ-Hall z towarzyszeniem nowojorskich filhar- mieli jeszcze bliższego kontaktu. Znakomita rej krystalicznie czysty głos Annie Haslammoników. Rezultatem tego wydarzenia był wizytówka zespołu. oznajmia: Song for all seasons, a song fordwupłytowy album, zatytułowany po prostu all our time, we’ll have a song for all theLive At Carnegie Hall. Album ten portre- seasons through. A potem następuje wspa-tuje Renaissance w szczytowej formie. Na A Song For All Seasons niała, orkiestrowa koda.płycie znalazł się doborowy zestaw piosenek Niestety, rosnące wymagania finansowe ze-ze wszystkich albumów, które Renaissance społów orkiestrowych sprawiły, że muzycynagrali z Annie Haslam jako wokalistką. A Song For All Renaissance nie mogli sobie pozwolić naOtwierający album utwór Prologue, zapa- Seasons był dru- nagranie kolejnych płyt z towarzyszeniem fil-da w pamięć dzięki niebiańskiej wokalizie gim albumem, harmoników. Album A Song For All SeasonsAnnie Haslam i fortepianowym pasażom nagranym przez okazał się więc łabędzim śpiewem Renais-Johna Touta. Po tym znakomitym nagra- Renaissance dla sance, bo następne płyty przyniosły całkowi-niu następuje jeszcze znakomitsze Ocean wytwórni Warner ty odwrót od symfonicznych brzmień, a przyGypsy – jedno z lepszych nagrań w całym Bros. W trakcie tym okazały się również niewypałem – i todorobku Renaissance. Niesamowicie wypa- jego nagrywania zarówno artystycznym, jak i komercyjnym.dają tu melancholijne harmonie wokalne. muzycy nie popełnili jednak błędów z po-Świetnym fortepianowym wstępem, wspo- przedniej sesji nagraniowej i położyli większymaganym dyskretną partią basu, zaczyna nacisk na orkiestrowe aranżacje, wzbogaca-się kolejne Can You Understand. Po bur- jące muzykę zespołu. W rezultacie powstałazliwym instrumentalnym wstępie pałeczkę jedna z lepszych płyt w dorobku grupy.przejmuje Annie Haslam i aksamitnym Płytę otwiera symfoniczny Opening Out.głosem wyśpiewuje: Can you understand Przez pierwsze minuty trudno się domyślić, Illusionyou understand, open up your life and że to Renaissance, dopiero dudniący basmake your lifetime sunshine now. A potem Jona Campa pozwala podejrzewać, że mamydo głosu dochodzi orkiestra, tworząc niesa- tu do czynienia z zespołem rockowym. Bar-mowity klimat. Carpet Of The Sun na tle po- dzo udany to otwieracz, otulający ciepłymprzednich nagrań wypada słabiej, ale nawet głosem wokalistki i takimiż syntezatorowy-w takiej trzyipółminutowej pioseneczce Re- mi pasażami. Równie udane jest kolejne na-naissance udało się zawrzeć potężną daw- granie, niespełna dziesięciominutowe Daykę pozytywnej energii. Nóżka sama tupie, Of The Dreamer, w którym Annie Haslam Out Of The Mista refren sam się nuci. Ale po tym nagraniu koi słuchaczy swoim anielskim głosem, a or-zespół serwuje kolejne długasy. Na pierwszy kiestra śmiga na smykach. Od połowy tegoogień idzie Running Hard. Nerwowo pulsu- utworu robi się wręcz magicznie, a finał jest Rok 1977 to dla fa-jące solo fortepianu pozwala orkiestrze i po- naprawdę porywający. Closer Than Yester- nów Renaissancezostałym muzykom zespołu przygotować się day to z kolei milusia balladka, pięknie za- data szczególniedo szybkiego tempa tego utworu. Dużo się w śpiewana przez wokalistkę do wtóru gitary ważna. Nie dość,nim dzieje, podobnie jak w ostatnim Mother akustycznej i smyczków. Kindness (At The że zespół właśnieRussia. Po smutnym wstępie pana Touta End) uwodzi wielogłosowymi partiami, podsumowałna fortepianie zespół trochę więcej miejsca z  których Renaissance słynął. W  nagraniu swoją twórczośćzostawia filharmonikom, a Annie Haslam tym wokalnie udzielił się basista Jon Camp świetnym albu-snuje dramatyczną opowieść o jednym dniu dowodząc, że on również potrafi ciekawie mem koncertowym i przeszedł do stajniz życia Iwana Denisowicza. A potem już tyl- zaśpiewać, podobnie zresztą jak w przeuro- Warnera, to jeszcze znienacka reaktywowałko ta niesamowita wokaliza, nerwowo cza- czym She Is Love. się pierwszy skład Renaissance. Skład tenjące się w tle skrzypce i przepiękna partia Na A Song for All Seasons znajdują się też przyjął nazwę Illusion i przystąpił do na-fortepianu. dwa nagrania, które przysporzyły Renais- grań. Ich efektem był niespełna czterdzie-Na drugim krążku zmieściły się tylko dwa sance popularności. Pierwszym z nich jest stominutowy album Out Of The Mist.nagrania, ale za to jakie! Pierwszym jest bujające i radosne Back Home Again, które Płytę rozpoczyna nagranie Isadora, i jest tocała Szeherezada, a warto dodać, że było to wykorzystano w ścieżce dźwiękowej do bry- otwieracz wspaniały. Już pierwsze takty for-wykonanie poniekąd premierowe, ponieważ tyjskiego serialu The Paper Lads. Jeszcze tepianu dają znać, że to nic innego jak sta-biuletyn podProgowy 29
  • 30. marzec  2012ry dobry Renaissance, jaki znamy z dwóch oporów, by wprost odwoływać się do rene-pierwszych płyt. Może tylko nieco dojrzal- sansowej spuścizny. Trudno odmówić takie-szy i smutniejszy? A gdy Jane Relf zaczyna mu podejściu logiki, zwłaszcza że na płycieśpiewać w duecie z Jimem McCarthym, wia- Illusion A.D. 1978 zespół nie zaproponowałdomo już, że będzie znakomicie. Delikat- jakiejś radykalnej wolty stylistycznej, pozo-ne, melancholijne nagranie z kunsztownie stając na folkowo-art rockowym gruncie.aranżowanymi chórkami rzeczywiście wyła- Płytę otwiera zdecydowanie najlepsze na-nia się niczym z obłoków gęstej mgły. A oda granie w zestawie, czyli niespełna siedmio-tego nagrania po prostu wbija w fotel. Aż minutowe Madonna Blue. Piękne partie wo-się chce zanucić moodybluesowe I’m a me- kalne i delikatne melotronowe frazy stano-lancholy man, that’s what I am... Roads To wią o urodzie tego nagrania. I jaki patetycz-Freedom jest bardziej skoczne i radosne. ny, powalający finał ma to nagranie… Trud-Beautiful Country urzeka moogowo-for- no to wręcz opisać, trzeba posłuchać! Potemtepianowymi pasażami Johna Hawkena, napięcie nieco opada. Never Be The Same toa krystalicznie czysty śpiew Jane Relf ociera dość błaha piosenka. Miła melodia, okraszo-się o absolut. Solo Flight to już zmiana sty- na ładną partią gitary akustycznej i wspartalistyki: bardzo niski, bujający bas, ostrzejsze plumkającym fortepianem, ale na kolanapartie gitary i zabawy z rytmem. Trochę to nie rzuca. Rzuca na nie natomiast kolejneYes przypomina, choć wraz upływem czasu nagranie, jedno z nielicznych, którego nierobi się dość monotonnie. skomponował Jim McCarty (o czym świad-Piąte na płycie Everywhere You Go to uro- czy nieprzesadnie oryginalny tytuł, mającykliwa, okraszona melotronem, nieco psy- się nijak do zawartości utworu). Louis’ The-chodeliczna piosenka, w której Jane Relf me jest ilustracją wokalnego geniuszu Janez uczuciem wyśpiewuje miłosne strofy. Relf. Delikatny i wręcz oniryczny śpiew wie-Bardzo przyjemnie słucha się tego nagra- dzie słuchaczy do krainy z pogranicza snunia, przywołującego echa okresu, w którym i  jawy, gdzie „wszystko niezmiennie trwadzieci-kwiaty wędrowały do San Francisco. i nie zmienia się nic”. Klimat tęsknej melan-A potem zaskoczenie: Face Of Yesterday, cholii i refleksyjnej zadumy podtrzymuje ko-nagranie dobrze znane z drugiej płyty Re- lejne nagranie, czyli Wings Across The Sea,naissance, czyli Illusion właśnie. Nagranie poświęcone tęsknocie za utraconą miłością.odegrano nuta po nucie, jest tylko trochę Duet wokalny Relf-McCarty wzbija się tu nakrótsze od oryginalnej wersji, a i Jane Relf wyżyny, uszy pieści również delikatna gita-śpiewa nieco pewniej. I głębiej. I może for- rowa solówka.tepian jest trochę mniej wyeksponowany? Cruising Nowehere zapowiada zmianę na-A to nie koniec. Bo oto w finale płyty dosta- stroju. Ostrzejsza solówka gitarowa i takieżjemy ponad siedmiominutowe Candles Are wejścia perkusyjne wyrywają słuchacza z za-Burning, być może najlepsze nagranie, jakie dumy. Ale trochę przeładowano to nagra-powstało pod szyldem Illusion. Majesta- nie klawiszowymi pogłosami i dźwiękami,tyczne fortepianowe pasaże, basowe pocho- które w założeniu miały pewnie frapować,dy, uczuciowe solówki gitarowe i wspinający a dziś brzmią już nieco archaicznie. Nic tosię na wyżyny duet wokalny Relf-McCarthy. jednak, bo oto nadchodzi Man Of The Mi-No i ta porywająca, pięknie się rozwijająca, racles, kompozycja, która powstała jeszczepatetyczna finałowa koda. Still, candles are przy współudziale Keitha Relfa. Zespół wziąłburning! ją na warsztat i przerobił, nadając oprawęAlbum Out Of The Mist sukcesu nie odniósł. podobną do tej w Louis’ Theme, a wszyst-A niesłusznie, bo to dobra, choć dziś już nie- ko zostało okraszone krystalicznie czystymco zapomniana płyta. śpiewem Jane Relf. Piękne nagranie. Finał stanowi natomiast The Revolutionary. Za mikrofonem bryluje tu pan McCarty, i cóż...Illusion może szkoda, że w szerszym wymiarze nie dopuścił do niego Jane Relf? Jakoś zbyt jednostajnie wypada to nagranie, szkoda, żeRok po wydaniu dano je na finał płyty.debiutanckiej Niestety, płyta Illusion sprzedała się jeszczepłyty na rynku gorzej niż jej poprzedniczka i ostateczniepojawił się drugi zespół zawiesił działalność. Szkoda, bo jegoalbum Illusion, delikatna, wysublimowana muzyka z pew-zatytułowany... nością zasługiwała – i wciąż zasługuje – naIllusion. Jim uwagę.McCarty w jed- Michał Jureknym z wywiadów stwierdził, że po wydaniuOut Of The Mist zespół okrzepł i nie miał już30 biuletyn podProgowy
  • 31. Większość utworów zawartych na płycie i Clotrane’a, w jakiś perwersyjny sposób lu- należy do spółki Krupa-Śmietana. Krupa bię słuchać, jak Śmietana i Krupa wyją ła- wniósł do projektu teksty, Śmietana zadbał maną angielszczyzną Ruby Teusday (nieste- o to, by były one wprawione w godne kom- ty, oba te utwory nie zmieściły się na płycie), pozycje. Po drodze w studiu nagrań zamel- za każdym razem zabija mnie fantastyczny dowali m.in. Antek Dębski (autor linii basu cover Summertime. Nie wątpię jednak, że do większości piosenek), Stefan Błaszczyń- na tej płycie znajdziecie coś dla siebie... jeśliS ski (którego flet będziemy słyszeć tu nader kiedykolwiek uda wam się na nią trafić. często), a także wokaliści Karolina Cygonek, Choć wiele tekstów odwołuje się tu do zaleństwem nazwał Antek Krupa, Jorgos Skolias, Harriet Levis, trębacz To- ideałów beat generation, to leitmotivem znany krakowski prezenter radiowy, mek Kudyk. I tak powstała płyta niezwykła: Ostatniego bluesa jest starości i, związane a w przeszłości także muzyk (grający nastrojowa, nostalgiczna, czarująca i bardzo z nią, wspominanie życia. To wręcz apolo-m.in. z Jazz Band Ballem i Markiem Grechu- mocno zanurzona w bluesie. gia starości i życia zaślubionego muzyce.tą), swój książkowy debiut. W 2008 roku, Wokal Krupy skojarzyć się może niektórym Już otwierające płytę Camden Town mówigdy ukazało się jego Miasto błękitnych nut, ze stylem Leonarda Cohena. Wszelkie po- nam wprost o „przeszłość, która pozostałamusiał już jednak kiełkować w nim nowy równania okazują się jednak powierzchow- teraźniejszością tych, którzy otarli się o nią”.pomysł. Już wtedy bowiem na spotkaniach ne, gdy wejdziemy w świat Ostatniego blu- Przeszłość wdziera się na Ostatniego bluesapromocyjnych grywał on Ostatni blues, esa. Nietypowe instrumentarium, melore- w każdy możliwy sposób. Okładka albumupiosenkę, od której tytuł wziął cały album – cytacje wspomagane czasem przez solistów, w sposób oczywisty nawiązuje do klasycznejKrupy debiut płytowy. A zatem... szaleństwa czasem przez chórki, a do tego (właściwie pozycji z dyskografii Johna Mayalla i Blues-ciąg dalszy. to: przede wszystkim) gitara Jarka Śmieta- breakersów. Usłyszymy tu m.in. nawiązaniaDebiut, zastrzeżmy to na początku, nie- ny, sprawiają, że ta płyta jest – po prostu – do Sunshine of Your Love The Cream czypełny. Dlaczego? Ostatni blues, nagrany piękna. Można odnieść wrażenie, że utwory Blues for Everybody z repertuaru Extrana przełomie 2009 i 2010 roku wspólnie często rodzą się tu z luźnej zabawy instru- Ballu. Jeśli jednak pojawiają się w warstwiez Jarkiem Śmietaną i całą gromadką zna- mentem. Jednak za każdym razem, gdy muzycznej przebłyski innych utworów, tomienitych gości, do tej pory nie ukazał się. Śmietana niby od niechcenia trąca struny nie wynika to z wyrachowania, ale raczejCzemu więc pisać o rzeczy niewydanej? By powstaje mała muzyczna perełka, zorgani- z pamięci przesiąkniętej ukochanymi dźwię-dać świadectwo. Co się bowiem stanie jeśli zowana wokół jego niezwykle prostej i peł- kami.Antoni Krupa, a w przyszłości jego spadko- nej wewnętrznego spokoju gry. „Po co komu stary człowiek wpatrujący siębiercy, nie zdecydują się lub nie będą mieli Piosenki zawarte na Ostatnim bluesie są w przeszłość wtopioną w poświatę mgły?”sposobności, by wydać Ostatni blues? Tekst urokliwe, a część z nich jest wręcz przebo- – pyta w pewnym momencie Antek Krupa.ten, jak i kilka jemu podobnych, krążących jowa. Uwielbiam otwierającą płytę opowieść Odpowiedź wydaje się prosta. By nagrywaćw sieci, świadczyć będzie, że album istnieje, Camden Town, taneczne Nie zaznasz szczę- takie albumy, jak ten. Tylko zdarci bluesma-że nie jest to czczy wymysł, żadna mistyfika- ścia, świetne Innocence do słów R.Creeley’a, ni potrafią tak czarować.cja, prędzej już może święty Graal. Cały ten jazz poświęcony pamięci Milesa Jacek Chudzikbiuletyn podProgowy 31
  • 32. Air Franch Band – elektroniczni filmowcyNastoletnia historia z modulatorem i melotronem w tleL ata 90-te ubiegłego stulecia obja- było w tym zresztą przesady, bowiem człon- czone na singlach spore pole do popisu mie- wiły się w muzyce jako wystrzał ra- kowie zespołu: Nicolas Godin i Jean-Benoît li DJ-e z całego świata. Powstało bowiem diowo-telewizyjnego popu, dedyko- Dunckel, do tworzenia kolejnych utworów mnóstwo remiksów utworów takich jak: Sexy wanego dla dziesiątek muzycznych używali w zasadzie głównie instrumentów Boy, Kelly Watch The Stars czy All I Need,stacji TV oraz tysięcy powstających jak grzy- elektronicznych, przy czym w 90% stanowi- które umieszczono na tzw. stronach B singli.by po deszczu rozgłośni radiowych na całym ły je samplery i syntezatory sprzed 20 – 30 Wreszcie rok 2000 przyniósł zdaniem wie-świecie. W całym tym zgiełku najważniejsze lat. Znamienne było także wykorzystanie lu słuchaczy największe dzieło francuskiegobyło show. Jego głównymi bohaterami byli: modulatorów i filtrów analogowych, które duetu. Był nim album The Virgin Suicides,plastykowy image i coraz większe pieniądze, jeszcze bardziej schylały muzykę ku czasom notabene oficjalny soundtrack do znakomi-pompowane przez możne grupy medialne min. rockowej, kosmicznej psychodelii. Było tego filmu Sofii Coppoli pod dokładnie tymoraz wydawców, którzy nie szczędzili środ- w ich muzyce coś jeszcze. Wyraźna fascyna- samym tytułem. Inspiracją do jego nakrę-ków na nowoczesne teledyski, zapierającą cja muzyką filmową. cenia była książka amerykańskiego powie-dech w piersiach oprawę elektroniczną oraz Pierwszym wydawnictwem zespołu AIR był ściopisarza, Eugenidesa Jeffreya napisanarozmaite, kolorowe gadżety, które przycią- mini-album Premiers Symptômes z kilko- i wydana w 1993 roku.gały oko przeciętnego widza i słuchacza. ma instrumentalnymi utworami nagranymi Fabuła filmu rozgrywa się w amerykań-Wykonawcy, którzy nie zaliczali się do tych około 1995 roku. Była to ponad 30-minuto- skim stanie Michigan, w małej miejscowo-pachnących nową pop-kulturą kręgów, stali wa podróż w świat muzyki lat 70-tych. Bar- ści Grosse Pointe dokładnie w 1970 roku,się niszowi bardziej niż zwykle. Paradoksal- dzo eteryczna, wysmakowana, delikatna, ale a więc jeszcze w okresie wzmożonego ru-nie poprzez swą „niszowość” kilkoro z nich jednocześnie z dozą charakterystycznej dla chu hippisowskiego. Niby Przeciętna ro-przedostało się za sprawą swojej działalności, tego okresu zmysłowej psychodelii. Fran- dzina amerykańska, choć mimo wszystkojeśli nie przed czoło, to przynajmniej do jedne- cuzi swą muzykę oparli na samplingu, wyci- dość niecodzienna… Nie często bowiemgo z pierwszych szeregów. Co prawda były to nając z wielu klasycznych utworów dźwięki zdarza się, by w domu wychowywało się ażkrótkie epizody, ale niektórzy artyści potrafili i sekwencje, które zespolone w całość koja- pięć córek. Gdy jeszcze dodać, że wszystkiejak mało kto wykorzystać swoje pięć minut. rzyły się właśnie z charakterystyczną dla lat latorośle były nastolatkami i właśnie prze-Jedną z takich formacji z całą pewnością był 70-tych muzyką filmową (bardzo kojarzy żywały czas dorastania (najmłodsza miałafrancuski duet Air French Band, który w dość mi się w tym wypadku kino niemieckie). Do trzynaście, najstarsza nieco ponad siedem-zręczny sposób balansował pomiędzy nową, tego dochodziły niezliczone efekty, wyczaro- naście lat) i co za tym idzie nieco bardziejmodną pop-kulturą, a niekomercyjnym po- wane min. z analogowych modulatorów. emocjonalnie postrzegały świat to chybawiewem klasyki. Ich muzyka pojawiała się W rok później, zachęceni sukcesem swego nie trudno sobie wyobrazić, co przeżywalizarówno w klubach muzycznych, grających debiutanckiego mini-albumu muzycy AIR w tym czasie ich rodzice. Dziewczęta o nie-muzykę powiedzmy bardziej taneczną jak wydali swój pierwszy album długogrający. przeciętnej urodzie były, co zrozumiałei   głośnikach lubujących się w klasycznych Nosił tytuł Moon Safari i odbił się szerokim magnesem dla nastoletnich chłopców, któ-brzmieniach słuchaczy. Modni w latach 90- echem wśród krytyków i słuchaczy, bowiem rzy gdyby mogli, ustawialiby się w kolejcetych DJ-e ustawiali się w kolejce by remikso- został wyprodukowany w bardzo nowatorski pod rodzinnym domem państwa Lisbon bywać takie utwory jak chociażby Sexy Boy czy i odważny sposób. Nie oznacza to, że tym ra- zdobywać ich serca. Niestety! Tu był drob-Kelly Watch The Stars, a starzy wyjadacze zem nostalgia za latami 70-tymi odpłynęła ny problem. Rodzice dziewczynek, widzącdostrzegali w muzyce Air French Band śla- w dal. Wprost przeciwnie! Tym razem jed- wokół cały zgiełk świata, który wówczasdy fascynacji takimi wykonawcami jak: Pink nak kilka utworów brzmiało bardziej prze- dostał tęgiego kopniaka cywilizacyjne-Floyd, Tangerine Dream czy Jean Michel bojowo, znakomicie radząc sobie na listach go postanowili ochraniać swe pociechy zaJarre. Stąd też muzykę zespołu w skrócie przebojów. Charakterystyczne teledyski po wszelką cenę. Ich purytańskie poglądy byłynazywanego jako AIR (Amour, Imagination, dziś dzień uważane są za jedne z najcie- dla dziewcząt totalnie niezrozumiałe i nieRêve – czyli Miłość, Wyobraźnia i Sen) kla- kawszych, jakie powstały w latach 90-tych. do przyjęcia. Na nic jednak zdawały się łzysyfikowano do nurtu elektronicznego. Nie W przypadku nagrań, które zostały umiesz- i buńczuczne zachowania. Państwo Lisbon32 biuletyn podProgowy
  • 33. byli nieugięci w sposobie wycho- których różna częstotliwość tworzy zimny sposób na kościelnych orga-wywania i, jak to w okresie dorasta- pewne znaczenia. W ten sposób nach, a także chwile brzmiące bar-nia bywa, bunt córek wprost wisiał dotykają uczuć nastolatek, wzbu- dziej mechanicznie i nowocześnie.w powietrzu. dzają ich jeszcze większą tęsknotę Prawdziwym majstersztykiem jestCiekawostką jest sposób przedsta- za wolnością. W efekcie dziewczęta utwór numer siedem na soundtrac-wienia całej historii. Narratorami, postanawiają popełnić zbiorowe sa- ku, zatytułowany Dirty Trip, którybowiem nie są ani rodzice, ani też mobójstwo… bardzo kojarzy mi się ze słynnymżadna z pięciu głównych bohaterek Muzyka zespołu Air w tym filmie One Of These Days Floydów.filmu. Jest nimi pięciu chłopców pełni niezwykle ważną rolę. Wkom- Ciekawostką jest także okładkazauroczonych koleżankami z są- ponowane w fabułę fragmenty mi- do oficjalnego soundtracku, którysiedztwa, którzy bacznie obserwują strzowsko zaaranżowanego sound- stworzyli panowie z AIR. Kipi z nie-każdy ruch swych obiektów zainte- tracku rozbudzają w widzu jeszcze go symbolika czasów Dzieci Kwia-resowania. Właściwie cały scena- większą lawinę emocji. Kolejne tów. Przedstawiona na booklecieriusz bazuje na ich spostrzeżeniach, sceny ogląda się z ogromnym za- postać długowłosej dziewczynya w domu nadopiekuńczych pań- interesowaniem a Nicolas Godin ubrana jest w charakterystycznestwa Lisbon gościmy tylko epizo- i Jean-Benoît Dunckel właściwie kwiaty symbolizujące okres w któ-dycznie. Dowiadujemy się dla przy- poprzez muzykę bawią się naszymi rym dzieje się opowieść oraz czer-kładu, że tak naprawdę Państwu odczuciami. Sama muzyka schyla wone serca, symbolizujące nasto-Lisbon zależy nie na bezpieczeń- się wyraźnie ku rockowej psycho- letnie emocje. Kolorystyka dobra-stwie córek, a bardziej na uniknię- delii z przełomu lat 60 i 70. Dwaj na do obrazu wyraźnie kojarzy sięciu sensacji i plotek sąsiadów i oto- muzycy Air są bardzo wyraźnie z okładkami wielu wydawnictwczenia, gdyby dziewczęta za bardzo pod wpływem takich albumów z kanonów space-rockowej psycho-spróbowały wolności. Wszystko Pink Floyd, jak chociażby: More delii z przełomu lat 60 i 70.sprawia, że im bardziej utrudzony czy Obscured By Clouds (które Kolejne albumy duetu Air nie sąjest dostęp do kontaktów chłopców zresztą także były soundtrackami) już tak znakomite jak pierwsze trzyz dziewczętami, tym bardziej chcą oraz słynnego Meddle. Do będące- ich wydawnictwa. Są po prostu nie-do niego młodzi obserwatorzy do- go zwiastunem zarówno filmu jak Jean-Benoît Dunckel złe, ale chwilami panowie: Godinprowadzić. Wokół pojawia się także i płyty, singlowego utworu Play- Nicolas Godin i Dunckel gubią się w swych inspi-mnóstwo symboli amerykańskiej ground Love stworzono także spe- racjach, których po roku 2000 nawolności, odurzonej kolorowym cjalny teledysk, którego fabułą są kolejnych albumach poznajemyFlower Power. Właściwie jedynym migawki filmu, ale tak zmyślnie dyskografia jeszcze więcej. Według mnie no-miejscem, w którym dziewczęta złożone w jedną całość, że dostrze- (1998) stalgia za ogólnie rozumowaną mu- Moon Safarimogą poczuć się nieco swobodniej gamy w nich niesamowite emocje zyką lat 70-tych była prawdziwym (2000)jest szkoła. Tam też dochodzi do nastoletnich bohaterek i bohaterów The Virgin Suicides smaczkiem w ich dokonaniach. Ko-jedynych kontaktów obydwu zain- opowieści. Rolę wiodącą w muzy- (2001) lejne albumy: City Reading (2000),teresowanych stron. ce przejmuje melotron, tak bardzo 10 000 Hz Legend 10.000 Hz Legend (2001), Talkie (2002)Sytuacja zmienia się jeszcze bar- charakterystyczny dla przełomu Everybody Hertz Walkie (2004), Pocket Symphonydziej na niekorzyść, gdy jedna ówczesnych dekad. Zdecydowanie (2004) (2007) czy Love 2 (2009) zawie-z dziewcząt, 13-letnia Cecylia nie- procentują tu doświadczenia mu- Talkie Walkie rają muzykę stylistycznie bardziejspodziewanie próbuje popełnić zyczne, które obaj artyści zrobili (2007) zróżnicowaną. Są kompozycje zbu- Pocket Symphonysamobójstwo. Rolę wiodącą w od- przy okazji dwóch poprzednich (2009) dowane według wypróbowanychizolowaniu od świata zewnętrznego wydawnictw. Kolejnym smaczkiem Love 2 wzorców, ale obok nich niestetycórek przejmuje Pani Lisbon, która muzyki jest wykorzystanie w niej (2012) pojawiają się utwory dość dziwnezabrania dziewczętom jakichkol- właściwie tylko kilku stałych frag- Le voyage dans la lune i dla mnie osobiście niezrozumiałe.wiek kontaktów ze światem ze- mentów w postaci melodyjnych Gdybym miał polecić Wam muzykęwnętrznym. Bohaterki filmu nawet sekwencji, powtarzanych w rozma- Air French Band to wybrałbym zde-przestają chodzić do szkoły. I w tym itych konfiguracjach dźwiękowych. cydowanie trzy pierwsze albumy:momencie ważnym elementem sta- Wszytko to podyktowane jest jed- Premiers Symptômes, Moon Safarije się… muzyka. Chłopcy z sąsiedz- nemu: ukazać jak najwięcej emocji oraz prawdziwe apogeum w posta-twa kontaktują się ze swymi kole- za sprawą muzyki. Mamy tu zarów- ci albumu (i koniecznie filmu) Theżankami właśnie za sprawą muzy- no utwory brzmiące stricte rockowo Virgin Suicides. To była prawdziwaki, odtwarzanej głośno z adaptera (by nie powiedzieć space-rockowo), sztuka!oraz błyśnięć domowego światła, mamy fragmenty grane w bardzo Krzysztof Baranbiuletyn podProgowy 33
  • 34. N iewiele jest zespołów, które osiągają Nic więc dziwnego, że muzyków zgrupowanych status kultowy. Jeszcze mniej jest w Mantas ciągnęło do ekstremalnych dźwięków, formacji, które poprzez swą twór- nie zaś do tych bardziej subtelnych muzycznych czość zapracowują na miano nie- form i taką muzykę członkowie grupy prezento- podważalnej ikony reprezentowa- wali przez długi czas swojej kariery. W związkunego przez siebie gatunku i zostają zapamiętane z niemożnością zarejestrowania formacji jakoprzez grono słuchaczy jako perła świecąca w mu- Mantas Schuldiner w roku 1984 zdecydowałzycznej koronie. Takim zespołem z pewnością jest o zmianie nazwy zespołu na Death, która, jak sięamerykańska grupa Death – zespół, którego wkład miało okazać, na stałe zadomowiła się w słownicz-w rozwój muzyki jest niezaprzeczalny na wielu ku każdego fana cięższych brzmień.płaszczyznach, muzyczny twór, niemający sobie Początki formacji, jak zresztą niemal każdej, nierównych w reprezentowanym przez siebie gatun- były łatwe. Kariera Death potoczyła się jednakku nawet do tej pory, muzyczna ikona, która z każ- dosyć szybko i o ile pierwsze płyty zespołu moż-dym kolejnym wydawnictwem robiła artystyczny na byłoby scharakteryzować jak mieszankę deathpostęp i coraz bardziej oczarowywała słuchaczy aż i thrash metalu, to z każdym kolejnym wydawnic-do tragicznego końca funkcjonowania grupy. twem grupa wzbogacała swój repertuar, różnico-Cała nasza historia rozpoczyna się w roku 1983, wała kompozycje, dając wspólnie z innymi amery-kiedy w Orlando Chuck Schuldiner (tytułowa- kańskimi formacjami i zespołami ze Skandynawiiny mianem Ojca Death Metalu) zakłada zespół początek połączeniu niezwykle ciężkiego brzmie-Mantas. Były to czasy, kiedy całe amerykańskie nia z progresywnym nacechowaniem kompozycji.podziemie sceny metalowej przesączone było Początek lat 90-tych, pierwsze albumy Death,świeżo wyewoluowanym gatunkiem muzycznym, Opeth, Edge of Sanity, Atheist, Cynic – właśniektóremu nadano nazwę thrash metalu. Rok 1983 poprzez te ścieżki tzw. progresywny death metalto czas, kiedy swe pierwsze albumy wydały takie zaczynał coraz szerzej przedostawać się do świa-zespoły jak Metallica czy Slayer, młody człowiek domości odbiorców jako samodzielny, posiadają-chciał grać szybko i ciężko, a o muzyce progresyw- cy własną tożsamość gatunek muzyczny. Dodaj-nej, będącej wówczas w głębokiej defensywie, nie my, że o ile te skandynawskie formacje miały wmyślał niemal nikt. Rock progresywny z połową swej muzyce więcej delikatności (jeśli można taklat siedemdziesiątych został niemalże doszczętnie stwierdzić) i progresywności, to te amerykańskiewyparty przez punk, a do komercyjnego sukcesu (jak interesujący nas Death) charakteryzowałaMarillion i odświeżenia klasycznego progresyw- wściekłość, niezwykły ciężar, agresja, poszarpananego stylu gry musiało minąć jeszcze sporo czasu. budowa utworów i tzw. techniczność.34 biuletyn podProgowy
  • 35. Wróćmy jednak do naszej historii. kolejne przyniosły Death prawdziwy społów poruszających się w rejonachW latach 1987, 1988 oraz 1990 gru- artystyczny rozkwit. Mowa tu o Sym- metalu technicznego, progresywnegopa wydała trzy kolejne krążki. Były bolic (1995) z miażdżącym utworem czy też death metalu to z pewnościąto Screem Blood Grove, Leprosy tytułowym oraz The Sound of Perse- na pierwszy miejscu wokal Scholdi-oraz Spiritual Healing, zaliczane verance (1998) z wspaniałym Spirit nera. Amerykanin posiadał bardzodo pierwszej ery w historii zespołu. Crusher czy nietuzinkowym coverem wysoki, brudny i momentami pi-Muzyka zawarta na powyższych al- Painkiller z repertuaru Judas Priest. skliwy, dobrze rozpoznawalny głos.bumach była niczym więcej niż kla- Dwa podane albumy zapisały się zło- O ile szkoła skandynawska wykształ-sycznym death metalowym graniem tymi zgłoskami w historii progresyw- ciła gardłowy, głęboki growl, to de-i co prawda każdy kolejny krążek nego death metalu, stając się jednymi athmetalowcy ze Stanów Zjedno-przynosił grupie z daleka widoczny z kluczowych pozycji tegoż gatunku. czonych charakteryzowali się raczejrozwój artystyczny, to zespół dalej Wielką uwagę należy zwrócić szcze- (jak Death czy Atheist) wysokim,dość kurczowo trzymał się oldskulo- gólnie na ten ostatni krążek, uzna- agresywnym screamem, co repre-wej muzycznej estetyki. Warto jed- wany za opus magnum formacji. De- zentował m.in. Scholdiner. Wspo-nak dodać, że wydawnictwa te zostały ath wybił się z nim na szczyt swoich minając o Death, warto wspomniećprzez wielu zauważone i cenione bar- możliwości, tworząc dzieło wybitne w o budowie utworów, kompozycjach,dzo wysoko. Death tworzył w rozwi- każdym celu. Jeśli, drogi Czytelniku, aranżacji i instrumentalizmie. Zespółjającym się death metalu, zapisując muzyki zespołu nie znasz, a chciałbyś z pewnością nie jest typową forma-się dużymi literami w historii jego ją poznać, to właśnie ten album mogę cją z rejonów death metalu. Zamiastpowstania i choć z progresywnej per- Ci najbardziej zarekomendować. gęstej, „maszynowej”, dwustopowejspektywy podane krążki nie są zbyt Mimo tego że kariera formacji rok za serii perkusyjnych, tak typowych dlainteresujące, to z tej deathmetalowej rokiem nabierała rozpędu, a Death gatunku, zespół decyduje się na bar-– bardzo. bardzo szybko piął się po szczeblach dziej wszechstronną sekcję rytmicz-Pewnego rodzaju przełom w historii popularności, cała przyszłość zespo- ną. Rzecz jasna, nie brakuje dwusto-zespołu nastąpił w roku 1990, kiedy łu nagle stanęła pod znakiem zapy- powych pogoni, lecz niezwykle dużąto lider i wokalista formacji Chuck tania. U Chucka Schuldinera w 1999 rolę pełnią inne perkusyjne zagrywki,Schuldiner zdecydował o zawiesze- roku wykryto guza mózgu. Niestety, znajdujące się na kosmicznym pozio-niu Death tuż przed rozpoczynają- mimo wielkiego wsparcia fanów oraz mie technicznym. Death to bez wąt-cą się trasą koncertową promującą wielu muzyków i przebytej operacji, pienia prekursor tzw. technicznegowydany Spiritual Healing. Mimo 13 grudnia 2001 roku w wieku 34 metalu. Zarówno wspomniana per-tego część członków zespołu: perku- lat muzyk zmarł, zamykając tym sa- kusja jak i inne instrumenty szarżująsista Bill Andrews oraz basista Terry mym historię jednego z najbardziej w kompozycjach zespołu niemal doButler postanowiła na własną rękę wpływowych zespołów, mającego utraty tchu, w muce grupy aż roi się odkontynuować muzyczną przygodę niebagatelne znaczenie dla rozwoju szybkich zagrywek i indywidualnychpod banderą Death, wykorzystując progresywnego death metalu. Zespół popisów, mogących od czasu do czasumateriał muzyczny napisany w więk- miał i do tej pory ma ogromny wpływ przypominać Dream Theater za naj-szości przecież przez Schuldinera. na wiele muzycznych formacji. Do tej lepszych lat. Muzyka tworzona przezTen, nie mogąc zgodzić się na taki pory inspiruje nieszablonową budo- Death z technicznego i kompozycyj-rozwój wypadków, postanowił „re- wą utworów, technicznymi zagrania- nego punktu widzenia to twórczośćaktywować” grupę, zatrudnić innych mi, umiejętnością konstrukcji spój- o najwyższym stopniu muzycznego,muzyków i wydać nowy album, któ- nej całości z pozoru niezwiązanych ze artystycznego zaawansowania. Jeślirym okazał się uznawany za przeło- sobą fragmentów czy nietuzinkowym chodzi o warstwę liryczną, to muzycemowy w dyskografii grupy krążek stylem wokalnym Chucka Sholdine- Amerykanów towarzyszy inny przekazpt. Human, na którym Chuck za- ra. Zespół zainspirował wiele forma- niż tej typowo deathmetalowej. O ileprezentował zdecydowanie bardziej cji nie tylko z kręgu wykonywanego gatunek, z którego zespół się ponie-rozbudowane muzyczne formy niż przez siebie gatunku. kąd wywodzi, to muzyka niezwykłe-na poprzednich krążkach. Następne W ostatnich latach pojawiają się go ciężaru, która wyraża najczęściejlata przyniosły ciągłe żonglowania reedycje albumów Death. Utwory uczucia strachu, przesyconej czystymskładem personalnym i ustabilizowa- z poszczególnych wydawnictw są re- pierwiastkiem zła, to repertuar Deathnie pozycji Schuldinera jako główne- masterowane, do krążków dołącza- porusza szerzej inne kwestie. Muzykago kompozytora, lidera i ojca grupy ne są dodatkowe, bonusowe utwory. Death to wewnętrzny ból istnienia,oraz wydanie kolejnych krążków, Reedycja The Sound of Perseverance zew zniewolenia, poczucie beznadziej-z których każdy kolejny przynosił została nawet wzbogacona o odświe- ności i nicości życia codziennego. Słu-artystyczny postęp formacji. W roku żoną okładkę, zaprojektowaną przez chając repertuaru zespołu, jesteśmy1993 zespołowi przypadło w udzia- Travisa Smitha. Niesłabnący popyt zdominowani przez niezwykły, senty-le nagranie zdecydowanie bardziej na materiał Death świadczy o tym, że mentalny muzyczny klimat, któremuprogresywnego od Human albumu duch zespołu jest ciągle żywy, a ten rzecz jasna w sukurs idzie w większo-pt. Individual Thought Patterns (na nie traci na popularności i zaintere- ści ciężka muzyka i krzyki Schuldine-krążku pojawiają się nawet wpływy sowaniu fanów. ra, które wyciskają z człowieka najgłę-jazzu!). Album sprzedał się w naj- Co sprawia jednak, że muzyka Death biej skrywane uczucia.większym nakładzie spośród wszyst- jest tak szczególna? Cechami wyróż- Paweł Bogdankich wydawnictw grupy, jednak to te niającymi Death spośród innych ze-biuletyn podProgowy 35
  • 36. marzec  2012 nami XX-wiecznej muzyki awan- Sesje nagraniowe Freak out! nie gardowej jawiła się jako przedsię- przebiegały tak szybko i sprawnie, wzięcie tyleż śmiałe, co ryzykowne. jak życzyliby sobie tego pryncypa- Mothers of Invention zaczynali łowie z wytwórni. Muzycy starali podobnie jak ich brytyjscy kole- się doszlifować materiał, pojawia- dzy. Punktem wyjścia była dla nich ły się różne pomysły i koncepcje. muzyka młodzieżowa z lat 50-tych Koszty nagrania albumu miały wy- i 60-tych we wszelakich odmia- nieść pierwotnie 5 tysięcy dolarów, autor tekstu: nach (rhythm and blues, doo-wop), tymczasem ostatecznie osiągnęły Aleksander „mahavishnu” Filipowski która stopniowo była nasączana sumę 21 tysięcy. Wszystko zosta- elementami wcześniej w świecie ło doprowadzone do szczęśliwego rocka nieobecnymi. Droga twórcza końca dzięki Wilsonowi, który był samego Zappy była natomiast dość głównym sprzymierzeńcem zespo-K nietypowa, gdyż, jak sam przyzna- łu. MGM był bowiem nastawiony ilkanaście dni temu po- je, do ukończenia 20. roku życia nie nader sceptycznie do tego przedsię- wróciłem po dłuższej prze- skomponował on nic, co miałoby wzięcia. Jeszcze raz oddajmy głos rwie do debiutanckiego cokolwiek wspólnego z szeroko po- spiritus movens tego artystycznego albumu grupy Mothers jętą muzyką rozrywkową (były to zamieszania :of Invention Freak out! W trakcie awangardowe kompozycje będące ,,W końcu ci z MGM poczuli, żejego słuchania uświadomiłem so- pokłosiem zainteresowania twór- wyrzucili już zbyt dużo pienię-bie, że od chwili jego wydania upły- czością Edgara Varese’a oraz punk- dzy i nie chcieli dać ani centa nanęło już ponad 45 lat! Dzisiaj, gdy tualizmem). promocję. Lecz właśnie wtedyzagłębiamy się w tę płytę, nie ma Zanim grupa pokusiła się o nagra- album zaczął się sprzedawać…ona już tego posmaku sensacji, jej nie debiutanckiego krążka koncer- 40 kopii sprzedanych w jakimśradykalizm i specyficzna ekstrawa- towała po różnych klubach w Los miasteczku wielkości chusteczkigancja także nie robią już może aż Angeles. Właśnie w jednym z nich do nosa, w samym środku stanutak wielkiego wrażenia. Wiele jej została przypadkiem zauważona Wyoming! Więc zaczęli go rekla- przez Toma Wilsona. producenta A1. Hungry Freaks, Daddy mować na głównych rynkachfragmentów brzmi dzisiaj, rzecz ja- (3:27)sna, dość staroświecko. Cóż, takie z wytwórni MGM. który współ- A2. I Ain’t Got No Heart muzycznych i skończyli z nie naj-są, miedzy innymi, prawidła pro- pracował między innymi z Bobem (2:30) gorszymi wynikami sprzedaży’’dukcji albumów rockowych, postęp Dylanem a wkrótce także z Velvet A3. Who Are the Brain Police? Płyta ukazała się ostatecznie 27technologiczny robi tu także swoje. Underground. Wilson przebywał na (3:22) czerwca 1966 roku i osiągnęła A4. Go Cry on Somebody Else’sWielu młodych słuchaczy być może ich koncercie zaledwie kilkanaście Shoulder 130. miejsce na liście Billboardu,odebrałoby dzisiaj ten artystyczny minut. trafił akurat na moment. (3:31) przebywając na niej przez 23 ty-manifest jako muzealny relikt daw- gdy zespół wykonywał bardziej tra- A5. Motherly Love godnie. Ponieważ MGM nie paliłno minionej muzycznej epoki. dycyjny repertuar (m.in. Trouble (2:45) się do wsparcia zespołu, Zappa every day). Dostrzegł w nich obie- A6. How Could I Be Such a Fool samodzielnie opracował strategięOceniając muzykę, nie możemy (2:12)jednak popełnić błędu ahistorycz- cujący materiał na popularny band reklamową. Nastawił się w niejnego myślenia, winno się bowiem rhythm and bluesowy i natychmiast B1. Wowie Zowie głównie na konkretnego odbiorcę,na nią patrzeć nie tylko z dzisiejszej podpisał z nimi kontrakt. (2:45) który potencjalnie może poszuki-perspektywy, ale także pamiętać Pierwsze koncerty zespołu natra- B2. You Didn’t Try to Call Me wać właśnie takiej niepospolitej (3:17)o  realiach epoki, w której powsta- fiały jednak najczęściej na mur nie- B3. Any Way the Wind Blows muzyki. Reklamy płyty, zgodniewała. Połowa lat 60-tych był to zrozumienia ze strony publiczności. (2:52) z sugestią Zappy, ukazały się zatemczas, gdy muzyka rockowa zaczy- Frank Zappa tak oto wspomina te B4. I’m Not Satisfied tylko w prasie podziemnej. Niekon-nała z wolna wykazywać pierwsze czasy: (2:37) wencjonalnym pomysłem były też ,,Publiczność po prostu nie mogła B5. You’re Probably Wondering ogromne billboardy, które zostałyobjawy dojrzałości. Daleko jednak Why I’m Herebyło jej do estetycznego wyrafino- się identyfikować z tym, co grali- (3:37) umieszczone przy Sunset Strip. Byłwania. Scena psychodeliczna była śmy – więc my z kolei wpadliśmy to pierwszy taki przykład promocjijeszcze w formie embrionalnej. w zwyczaj obrażania i poniżania C1. Trouble Every Day grupy rockowej.Brytyjska scena undergroundowa ich… i dzięki temu zyskaliśmy (6:16) Recepcja albumu przez ówczesną C2. Help, I’m a Rock (Suite inw latach 1965-1966 stopniowo za- całkiem duży rozgłos. Nikt nie Three Movements): krytykę muzyczną była niejedno-częła grawitować w stronę ekspery- przychodziłby nas słuchać. Przy- (8:37) znaczna. Wielu dawało wyraz swo-mentalnych brzmień, tyle że w tym chodzili po prostu, żeby się prze- 1st Movement: Okay to Tap Dance jej bezradności w ocenie muzycz-okresie były to jeszcze próby nie do konać, jak wiele obrazy z naszej 2nd Movement: In nych poczynań Matek. Oto jeden strony mogą znieść. Byli bardzo Memoriam, Edgar Varese’ z typowych komentarzy na tematkońca świadome, ponadto wciąż 3rd Movement: It Can’t Happenmocno zakorzenione w rhythm and masochistyczni. Uwielbiali to! Here poczynań artystycznych muzykówbluesowej estetyce (vide pierwotne Na tej podstawie udało się nam na.Freak out!:wcielenie Pink Floyd). Na początku dostawać pracę, ale nigdy nie D. The Return of the Son of ,,Matki i ojcowie. Uważaliście,1966 roku, gdy Zappa et consortes trwało to zbyt długo, ponieważ Monster Magnet że The Beatles są źli. Wytacza- (12:17)przystępowali do nagrania debiu- w końcu obrażaliśmy także wła- I. Ritual Dance of the Child-Killer liście działa przeciwko The Rol-tanckiego albumu, daleko posunię- ściciela samego klubu, a wtedy II. Nullis Pretii (No Commercial ling Stones. Dostawaliście drga-ta synteza rocka z wszelkimi odmia- on po prostu pozbywał się nas’’. Potential) wek na myśl o Sony and Cher.36 biuletyn podProgowy
  • 37. marzec  2012 A  przecież, jak ktoś powiedział, konwencjonalne komentarze Zap- co czekało na słuchacza, szczegól- nie widzieliście jeszcze nic… jeśli py, dotyczące własnej biografii oraz nie na stronie D longplaya. Mu- nie widzieliście The Mothers of samego albumu. zyka zespołu była niespotykanym Invention’’ Jest to, jak powszechnie wiadomo, do tej pory przykładem melanżuNiemało recenzentów odniosło się pierwszy podwójny album w histo- przeróżnych tradycyjnych odmiando albumu niechętnie, by nie rzec rii muzyki rockowej, będący dzie- muzyki młodzieżowej z dorobkiemwręcz pogardliwie. W jednym z tych łem debiutantów. Godna uwagi jest XX-wiecznej awangardy. Co istot-bardziej zjadliwych Bob Levinson już sama okładka, utrzymana w sty- ne, ta synteza dokonana zostałapisał tak : lu modnego wówczas pop-artu. Jest z niezwykłą konsekwencją. Nie były ,,Śpiewając glosami. które po- to także prawdopodobnie pierwszy to li tylko cytaty, skromne nawiąza- winny zawstydzić bezdomnego album z rozkładaną wewnętrzną nia. Zappa na tym albumie po raz kota o północy, te ‚’matki’’ zmar- okładką w historii muzyki rozryw- pierwszy udowodnił, że świetnie nowały dwie płyty oraz okładkę kowej. O samej szacie graficznej porusza się po różnych technikach przy pomocy nieopisanej dawki i  odautorskich komentarzach Zap- kompozytorskich i odmianach es- złego smaku i osiemdziesiąt mi- py wspominałem już wcześniej. tetycznych, wypracowanych przez nut trwającej tandety’’ Wszystko to sprawiało, że album ja- awangardę muzyki „poważnej”.Powyższa recenzja świadczyła nie wił się jako dzieło artystów o niepo- W  rezultacie otrzymaliśmy niety-tylko o tym, że znaczna część ów- spolitej oryginalności, którzy chcą powy amalgamat, tyleż dziwaczny,czesnej krytyki nie była przygoto- zerwać z wypracowanym modelem co ekstrawagancki, przesiąkniętywana na taki muzyczny ekstrakt, statusu muzyka rockowego. niepokornym duchem kontrkul-jaki wyważyły Matki, lecz ukazywa- Zdaniem części krytyki muzycznej turowego nonkonformizmu orazła także pewną arogancję i nierze- pierwszym concept albumem w hi- niczym nie skrępowanej pasji po-telność. Płyta trwała wszak nie 80 storii rocka był Sgt. Pepper’s lonely szukiwania nowych muzycznychminut, jak wspomniał Levinson, ale hearts club band grupy The Be- lądów. Bodaj po raz pierwszy nanieco ponad 60, co pokazuje dość atles. Jest to opinia kontrowersyjn, gruncie rocka mamy tu do czynieniajednoznacznie, iż cytowany recen- gdyż pierwsze dwa krążki Mothers z elementami aleatoryzmu.Uwagęzent nie pochylił się z należytą uwa- of Invention znakomicie wpisują zwraca osobliwa technika produk-gą nad tym albumem. Były, rzecz się w taki właśnie model albumu. cji, niekonwencjonalne wykorzy-jasna, także głosy aprobaty. Jed- Nie jest to jeszcze taka ścisła forma stanie instrumentów (np. klasterynym z pierwszych czasopism, które koncepcyjna, z jaką zwykło się ją fortepianowe), efekty taśmowe. Jużodniosło się pozytywnie do zespołu, kojarzyć (vide The wall czy też The na tym albumie słychać zaczątkibył Cash Box, dostrzegający w gru- lamb lies down on Broadway), nie- specyficznej formy kolażowej kom-pie spory potencjał. mniej faktem jest, że zarówno Fre- pozycji. Stanie się to immanentnąMuzyka rockowa rzadko bywa ory- ak out! jak i Absolutely free w sfe- cechą warsztatu kompozytorskiegoginalną formą wypowiedzi arty- rze muzyczno-tekstowej stanowią Zappy. Do perfekcji opanuje on tęstycznej. Artyści cechujący się zja- integralną całość. Zappie udało się technikę już na. We’re only in it forwiskową oryginalnością to już jed- przedstawić na nich duchowy por- the money, tworząc własny, wysocenostkowe wypadki. Tym bardziej tret społeczeństwa amerykańskiego indywidualny świat dźwięków. Nawarto poddać takie przypadki swo- lat 60-tych, który dość daleki jest szczególną uwagę zasługuje Returnistej wiwisekcji, aby lepiej zrozu- od stereotypowego wyobrażenia of the son of the monster magnet.mieć istotę ich fenomenu oraz źró- osób z zewnątrz. Społeczeństwo to Jest to jeden z pierwszych rozbudo-dła inspiracji. Freak out! to jeden cechuje duchowa pustka i konfor- wanych utworów w historii muzykiz tych jakże nielicznych albumów, mizm. Zanurzenie w materializmie rockowej. Ta ponad 12-minutowaktóry swój innowatorski charakter sprawia, że zapomina ono o rze- kompozycja, będąca szalonym mu-objawia przynajmniej w kilku sfe- czach naprawdę istotnych, goniąc zycznym happeningiem, ukazujerach, co jest zjawiskiem tym bar- za złudnymi celami. Nadzieję zdaje w pełni ambicje Zappy w kreowaniudziej godnym uwagi. Mamy tu bo- się widzieć Zappa między innymi nowych dźwiękowych krajobrazów.wiem do czynienia z rewolucyjnym w owych „freaks”– jednostkach non- Utwór w zasadzie pozbawiony jestpodejściem do materii muzycznej -konformistycznych, nie biorących tradycyjnego czynnika melodyczne-na gruncie rockowej estetyki, no- udziału w „wyścigu szczurów”, od- go, wprowadza do rocka na szerokąwatorską formą concept albumu. rzucających rozliczne patologie sys- skalę elementy muzyki konkretnej.Wszystko to okraszone jest teksta- temu politycznego, egzystujących na Uwagę przykuwają także niekon-mi, które także znacznie odstają od peryferiach życia społecznego... wencjonalne efekty taśmowe. Je-ówczesnych norm i przyzwyczajeń. Najważniejszym elementem de- dynym tradycyjnym komponentemCo istotne, album, pomimo debiu- cydującym o randze artystycznej kompozycji jest tu rytm – parzysty,tu, zdaje się być dziełem artysty zjawiska znanego jako Mothers of oparty na ostinatowych struktu-dojrzałego i świadomego. Świadczy Invention była sama muzyka, któ- rach, jednak harmonie wręcz na-o tym nie tylko sfera muzyczno- ra wypełniła Freak out!, a była ona jeżone są dysonansami, niejedno--tekstowa, ale także konsekwentna w niektórych swoich przejawach krotnie przeobrażając się w kako-artystyczna autokreacja, której od- iście rewolucyjna. Pierwsza płyta foniczne erupcje. Powyższy utwór,zwierciedleniem jest choćby szata w zestawie była jeszcze względnie który wypełnił w całości ostatniągraficzna okładki oraz wysoce nie- tradycyjna i nie zapowiadała tego, stronę albumu, najbardziej zuchwa-biuletyn podProgowy 37
  • 38. marzec  2012ły i eksperymentalny, powstał pod stanie się album Hot rats – wybor- jeden z najbardziej reprezentatyw-koniec sesji nagraniowych. Muzycy ny przykład fuzji jazzu i rocka z po- nych dla okresu kontrkulturowegowykorzystali tu trochę niedyspono- walającymi wirtuozerią i  inwencją naporu. Czasu, w którym muzykawanie Wilsona, odurzonego silną twórczą improwizacjami. rockowa wypracowała własny językdawką LSD, w wyniku czego stracił Inne specyficzne elementy post- estetyczny. Freak out! był jednymon zupełnie kontrolę nad tym szalo- modernizmu, które przydają temu z tych albumów, który ten języknym muzycznym projektem. Zappa albumowi indywidualny rys, odna- współtworzył, wzbogacając kanonzaprosił wówczas nieznane niko- leźć można także w sferze teksto- wyrazowy muzyki rockowej.mu grupy orkiestrowe oraz prze- wej. Zappa zawszę będzie unikać Debiut Mothers of Invention byłróżnych dziwaków z Los Angeles, poetyckich form w swoich tekstach, dopiero pierwszym krokiem Zap-którzy ubarwili swoją obecnością to swój przekaz budował on w pro- py na drodze kreowania własnegoekscentryczne przedsięwzięcie. sty, komunikatywny sposób. Freak świata dźwięków. Na następnychMuzyka zawarta na Freak out! out! ukazał od razu w pełnej krasie albumach będzie on systematyczniejest bodaj pierwszym świadomym jego podejście do roli i charakteru poszerzany i wzbogacany o  nowei konsekwentnym przykładem post- tekstu w utworze. Udało mu się tu środki wyrazu. Już koncerty z latmodernistycznego podejścia do stworzyć niebanalną formułę tekstu 1966-1967 staną się jednym z wzor-materii muzycznej na gruncie mu- z silnym zacięciem satyrycznym. cowych przykładów tzw. „teatruzyki rockowej. Ten postmodernizm Mamy więc krytykę systemu edu- rockowego”, którego Zappa będzieobjawia się tu choćby w mozaiko- kacyjnego, zdaniem Zappy nieefek- jednym z prekursorów. W tym kon-wym, zdezintegrowanym charakte- tywnego, wzmacniającego postawy tekście warto wspomnieć o książcerze tkanki muzycznej. Kłania się tu konformistyczne (Hungry freaks na temat grupy Genesis pod zna-oczywiście znowu Return of the son daddy). Pojawia się wątek związa- miennym tytułem Twórcy teatruof monster magnet. Inne składniki, ny z problemami rasowymi, jedna rockowego. Działalność koncerto-które określają ową estetykę na tym z fundamentalnych kwestii społecz- wa Zappy z powyższych lat poka-albumie, to: rozbuchany eklektyzm, nych w USA lat 60-tych, inspirowa- zuje w sposób dość wyrazisty, iż tezamiłowanie do cytatów, notabene, ny zamieszkami w Watts, dzielnicy korzenie teatralizacji spektaklu roc-dość niekonwencjonalnych, świa- murzyńskiej w Los Angeles (Tro- kowego sięgają głębiej.dome wykorzystywanie kultury ma- uble every day). Zappa nie byłby W kontekście twórczości Zappysowej w jej wszelakich odmianach, sobą, gdyby nie przedstawił także warto także na koniec spojrzećspecyficzna autoironia i dygresyj- pastiszów muzyki młodzieżowej w  nieco innym świetle na genezęność. z  czasów swojej młodości z teksta- jazz-rocka,który jakże często wią-Muzyka, która wypełniła Freak mi wyrażającymi rozterki sercowe zany jest z działalnością Milesaout!, nie jest może jednym ze szczy- nastolatków. Jeżeli dodamy do tego Davisa w latach 1969-1970 i jegotowych osiągnięć Mistrza, był to surrealistyczne dialogi z Return płytami In a silent way i Bitcheswszak dopiero początek jego drogi of the son of the monster magnet, brew (aczkolwiek praślady jazz-twórczej. W sferze kompozytor- kontestatorską otoczkę unoszącą -rockowego idiomu w embrionalnejskiej do doskonałości artystycznej się nad całym wydawnictwem oraz postaci można odnaleźć także naniemało tu jeszcze brakuje. Jest to inne nietypowe zabiegi formalne wcześniejszym Filles the Killiman-wszelako zrekompensowane świe- związane z tekstami z tego albumu, jaro). Zapisy oficjalne i nieoficjalneżością pomysłów, bezkompromiso- otrzymamy w rezultacie dziwaczny tras koncertowych Mothers of In-wością oraz zjawiskową oryginalno- melanż,przesiąknięty postmoder- vention wykazują, iż grupa Zappyścią, która emanuje z tego albumu. nistyczną manierą, nie spotykaną już w  1968 roku w wielu utworachZappa szybko przekona się, iż mu- wcześniej w takiej formie na grun- wypracowała własną formułę fu-zycy z jego zespołu dysponują dość cie rocka. sion, wychodząc z pozycji rocko-przeciętnym warsztatem i nie są w Freak out! okazało się nie tylko wych, czego znamienitym przykła-stanie sprostać jego stale rosnącym jednym z najbardziej oryginalnych dem jest choćby album Uncle meatoczekiwaniom. Już w 1966 roku debiutów płytowych w dziejach roc- (1969) z legendarnym King Kon-do zespołu dołączą Bunk Gardner ka, objawiło także światu narodziny giem. To jednak temat na odrębnyi Don Preston, natomiast w 1967 jednej z najwybitniejszych i najory- tekst, geneza jazz-rocka to bowiemgrupę zasili starannie wykształ- ginalniejszych postaci w  świecie zjawisko dość skomplikowane i nie-cony multiinstrumentalista Ian rocka, jaką był niewątpliwie Frank jednoznaczne.Underwood, który stanie się jed- Zappa. Już na tym albumie uwagę W dzisiejszej krytyce muzycznejnym z  centralnych ogniw zespołu. zwraca jego niezwykle świadoma pojęcie takie jak oryginalność ule-W 1969 roku Zappa rozwiąże osta- i konsekwentna strategia arty- gło zastraszającej dewaluacji, od-tecznie Mothers of Invention, kie- styczna. Album, mimo niezwykle mieniane na różne sposoby wobecrując się między innymi potrzebą zróżnicowanej materii muzycznej artystów, cechujących się ledwieotoczenia się wybornymi i wszech- (od doo-wopu, rhythm and bluesa znamionami tego zjawiska. Zappastronnymi instrumentalistami, któ- aż do awangardowych eksploracji i jego twórczość są znakomitą eg-rzy będą w  stanie wcielać w życie dźwiękowych), dzięki żelaznej kon- zemplifikacją tego, czym w istociejego muzyczne koncepcje. Jednym sekwencji, umiejętnemu zespoleniu jest oryginalność w muzyce – ce-z pierwszych olśniewających rezul- w jedną całość sfery muzycznej, cha, która we współczesnym rockutatów takiego podejścia do muzyki tekstowej i plastycznej, jawi się jako zdaje się stopniowo zanikać.38 biuletyn podProgowy
  • 39. marzec  2012 LebowskiO d wydania Waszego premiero- Z jakimi nadziejami wydawaliście al- zykową, ale skala tego odzewu z pewnością wego materiału minął już ponad bum? Wiemy, że Cinematic rozszedł nas niezwykle zaskoczyła. Poza tym nowe rok. Sądzę więc, że jesteście już w się w nakładzie przewyższającym 3 ty- zamówienia ciągle napływają.stanie trzeźwo go ocenić z perspekty- sięce egzemplarzy. Czy spodziewali-wy czasu. Czy jest coś, z czego jesteście ście się takiego rezultatu? Miesiące jesienne przyniosły Wamszczególnie zadowoleni oraz coś, co, polską trasę koncertową, promują-mówiąc kolokwialnie, Wam nie wyszło? Absolutnie nie spodziewaliśmy się, że twór- cą krążek. Jak możecie podsumować cza nisza, którą dla siebie znaleźliśmy, za- tych kilka odbytych koncertów i wy-Mówiąc szczerze, nie jesteśmy obecnie na interesuje tyle fantastycznych osób. Gdy 10 stępy na festiwalach w Gniewkowieetapie podsumowań i rozliczeń. Z ogromną października 2010 roku nieśmiało ogłosi- oraz Inowrocławiu?radością i nieustannym zaskoczeniem przyj- liśmy światu, że istnieje Lebowski ze swymmujemy wszystkie dowody sympatii i uzna- pierwszym wypieszczonym dzieckiem, Cine- Tak się interesująco złożyło, że koncertynia, z którymi spotyka się Cinematic. Cieszy matikiem, nakład 1000 egzemplarzy, który w  2011 roku odbywały się w bardzo róż-nas każdy zagrany koncert i pozytywny ko- wytłoczyliśmy, wydawał nam się abstrak- nych okolicznościach przyrody: były kluby,mentarz na naszym profilu facebookowym cyjnie wielki. No bo kto to kupi? A tu taka kina, aula politechniki, kameralne festiwaleczy też stronie www. Patrzymy w przyszłość niespodzianka! Okazało się, że są chętni do w Berlinie i Gniewkowie, i duży open air –i na tym się skupiamy. Ze spraw, których słuchania takich „niemodnych” dźwięków InoRock z udziałem światowych gwiazd. Po-nie udało nam się zrealizować, wymienił- zarówno w Polsce, jak i Rosji, Niemczech, zwoliło nam to nabyć doświadczenia i pew-bym wydanie albumu na winylu. Rozmowy Stanach, Włoszech, Finlandii, Iranie czy ności siebie, jak też pokazać się całkiemwydawały się bardzo zaawansowane, ale, Izraelu. Gdzieś z tyłu głowy kołatała nam sporej publiczności. To procentuje, bo jakniestety, utknęły w martwym punkcie. Może myśl, że muzyka instrumentalna ma szansę mawiają starzy Indianie: „jeden koncert tow końcu wydamy go sami? dotrzeć do ludzi bez względu na barierę ję- więcej niż dziesięć prób”.biuletyn podProgowy 39
  • 40. marzec  2012Gdzie preferujecie występować? Kino, Musimy działać dwutorowo: organizować Co decydowało o wyborze filmów, dosala klubowa czy otwarta przestrzeń? i grać koncerty oraz dopinać temat drugiej których Cinematic nawiązuje? płyty. Pojawiła się intrygująca możliwośćKażde z tych miejsc ma swoją specyfikę. Nie- zaprezentowania się publiczności we Wło- Szukaliśmy w epoce, gdy sztuka miała ambi-odłączną częścią koncertów Lebowskiego są szech i Niemczech – trzymamy kciuki by cję być czymś więcej niż rozrywką a twórcywizualizacje. Na imprezach open air ciężko wszystko wypaliło. nie myśleli jedynie o sławie i mamonie. Toje pokazać, za to można dotrzeć do sporego zastanawiające, jak destrukcyjnie zmianagrona słuchaczy, a granie na wielkiej scenie Czy są już chociażby orientacyjne ter- ustroju wpłynęła na poziom polskiej sztukito dodatkowy zastrzyk adrenaliny. W kinach miny dotyczące wydania kolejnego ogólnie, a kinematografii w szczególności.jest świetny klimat i wyświetlane obrazy materiału? Oczywiście, kluczem były nasze gusta: filmyrobią tu największe wrażenie, gorzej nato- istotne dla naszej edukacji, ulubieni reży-miast z możliwością nagłośnienia zespołu Wiktor Franko, autor okładki Cinematica, serzy i aktorzy. To fajne uczucie móc złożyćrockowego. W klubie zazwyczaj udaje się dzwonił do mnie niedawno z pytaniem, czy Mistrzom hołd a być może i zachęcić młod-pogodzić obie kwestie. Koncerty dają nam ma już myśleć nad kolejną, to chyba znak, sze pokolenie słuchaczy do sięgnięcia po ichdużo radości i możemy się jedynie cieszyć, że musimy się wziąć do roboty (śmiech). dorobek.że znajdują się chętni do słuchania Lebow- A poważnie – chcielibyśmy, by nowy albumskiego niezależnie od warunków. ukazał się w roku 2012. To poważne przed- Niektóre filmowe cytaty w pewnym sięwzięcie artystyczne, logistyczne, organi- sensie zmieniały przesłanie po włą-Podczas trasy koncertowej mogliśmy zacyjne i finansowe; mam nadzieję, że uda czeniu ich Waszą muzykę (utwór Ice-usłyszeć kilka przedpremierowych nam się je samodzielnie udźwignąć. land). Dlaczego zdecydowaliście sięnumerów. Czy ukażą się one na Wa- na takie posunięcie?szej kolejnej płycie? Skoro wydanie Biuletynu Podprogo- wego poświęcone jest tematyce filmo- Oczywiście sens wypowiedzi zmienia sięCały czas powstają nowe utwory, bo ich pi- wej, nie mogę nie zapytać o Wasze in- w  zależności od kontekstu i okoliczności.sanie jest jedną z rzeczy, które lubimy naj- spiracje, dotyczące tego zagadnienia. Wybieraliśmy kwestie ze względu na ichbardziej. Nasz manager śmieje się, że to już Dlaczego na płycie nie słyszymy woka- treść, klimat i muzykalność, bez związkumateriał na trzecią płytę i rzeczywiście – po- lu, ale filmowe cytaty? z ich oryginalnym kontekstem. Czasem da-trzebna będzie ostra selekcja, bo mamy dużo wało to interesujące efekty, tworzące swo-nowej i – wierzymy – ciekawej muzyki. Poszukiwania wokalisty pasującego do nas istą wartość dodaną, gdy cytat pierwotnie muzycznie i mentalnie zajęły nam dużo cza- humorystyczny dzięki muzyce nabierał dra-Opowiedzcie, czym kolejny krążek su. Zbyt dużo. W pewnym momencie okaza- maturgii i patosu.będzie różnił się od poprzednika. Czy ło, się że materiał, który stworzyliśmy, straciłzamierzacie zrobić jakiś większy lub cechy piosenkowe i na wokale po prostu nie Czy są jakieś filmy ściśle związanemniejszy zwrot w swojej muzyce? ma już w nim miejsca. Jedynie w utworze z muzyką, które są bardzo bliskie Wa- 137 sec. zaśpiewała Kasia Dziubak z Dikandy, szemu sercu lub miały spory wpływZ pewnością nie będzie to Cinematic 2, więc dodając mu jeszcze więcej folkowego sznytu. na Waszą muzyczną karierę?nie należy oczekiwać filmowych odniesień. A pomysł na cytaty filmowe narodził się trochęWizja nowego albumu, jego sposobu realiza- mimochodem: w jednym utworów, który sta- Tu mogę mówić tylko za siebie, gdyż każ-cji, aranżacji, brzmienia, ewentualnej myśli nowił podwaliny współczesnego Lebowskie- dy z nas ma swoje własne gusta muzyczne,przewodniej dopiero się w nas rodzi. Jesteśmy go – Astronomy – zamiast śpiewu użyliśmy gdzie indziej szuka inspiracji. Moi faworycilepszymi muzykami niż byliśmy, pracując nad głosów amerykańskich kosmonautów, roz- to z pewnością Ptasiek i Ostatnie kuszeniedebiutem, okrzepliśmy, nabraliśmy wiary, mawiających z bazą w Houston. Rezultat wy- Chrystusa z muzyką Petera Gabriela, Siestapewności siebie - myślę, że będzie to słychać. dał nam się na tyle interesujący, że poszliśmy z muzyką Milesa Davisa i Marcusa Millera dalej tą drogą. Wielu słuchaczy wspominało czy Bird – historia życia Charlie Parkera.Jakie są Wasze najbliższe plany? Czy nam, że nasza muzyka pobudza ich wyobraź-przygotowujecie kolejne koncerty dla nię do tworzenia obrazów. Stąd był już tylko Rozmawiał: Paweł Bogdanwygłodniałej publiczności? krok do muzyki do nieistniejących filmów.40 biuletyn podProgowy
  • 41. marzec  2012Historia muzyki progresywnej za PROGiemSłuchać rocka progresywnego i nie znać jego muzycznej historii, Audycja za PROGiem to pozycja gorąco polecana nie tylko fascy-to jakby być w Paryżu i nie widzieć Wieży Eiffla, to tak, jakby być natom muzyki lat 70-tych, ale wszystkim, których muzyka progre-w Anglii i nie mieć do czynienia z Big Benem, to tak, jakby być w sywna po prostu interesuje. Forma jej prowadzenia znajduje swychWaszyngtonie i nie zobaczyć Białego Domu. Niewielu chyba trzeba zwolenników nie tylko wśród osób z muzyką progresywną dobrzetłumaczyć, że to takie formacje jak King Crimson, Gentle Giant, Pink osłuchanych i poszukujących nowych doznań, ciekawostek, kolej-Floyd czy Genesis stały się niedoścignionymi prekursorami tego, nych muzycznych odkryć, ale również w słuchaczach, którzy dzie-co dziś nazywamy muzyką progresywną i to właśnie ich kluczowe dzictwo lat 70-tych dopiero chcą poznać. Podejście chronologicznealbumy z lat 70-tych do tej pory są wyznacznikiem geniuszu rocka pozwoli być na bieżąco z rozwojem muzycznych stylów, wyczerpu-progresywnego. Muzyka tamtego okresu skrywa jednak przed nami jący komentarz prowadzącego pomoże poznać go od nie tylko mu-zdecydowanie więcej tajemnic. Scena niemiecka z niszowym krau- zycznej strony. W za PROGiem poruszane są aspekty socjologicz-trockiem z Amon Duul, Can czy Ash Ra Tempel, francuski Zeuhl ne, kulturowe czy ideologiczne. Co spowodowało powstanie muzykiz kultową Magmą, Scena Catenbury z Soft Machine czy Nucleus, progresywnej? Dlaczego to Wielka Brytania zawsze była jej zaple-wciągające fusion prezentowane przez Colosseum, progresywna czem? Jakie prawidłowości odnajdujemy wśród progresywnej twór-elektronika, wyciągnięta na artystyczne wyżyny przez Tangerine czości lat minionych? Na te i wiele więcej pytań właśnie za PRO-Dream… Jest to tylko garstka podgatunków, które powstały poprzez Giem odnajdziemy odpowiedzi.koniugacje poszczególnych stylów muzycznych. Gdzie o nich prze- Audycja odbywa się w każda niedzielę od godziny 22.00 w Ra-czytać? Gdzie takiej muzyki posłuchać? Jak poznać tę fascynującą diu Aktywnym. Na początku marca za PROGiem obchodzić bę-niszę niszy? No właśnie… dzie swoje pierwsze urodziny. Audycja rozpoczęła swoją muzycznąWiedza Polaków o historii rocka progresywnego jest w dalszym cią- analizę od roku 1967, kiedy światło dzienne ujrzały takie krążki jakgu nikła, by nie powiedzieć mizerna. Jedynie garstka progresywnych Days of Future Passed The Moody Blues, The Thoughts of Emerlistzespołów z lat 70-tych pozostaje obecnie w ich pamięci. Rock pro- Davjack The Nice czy Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band Thegresywny to jednak nie tylko Yes, Pink Floyd czy Jethro Tull. Jest Beatles. Obecnie chronologiczny program za PROGiem dotarł doto ogromny muzyczny ruch, który swoją artystyczną niezależnością, roku 1970, gdzie dalej konsekwentnie porusza wiele aspektów i pod-nietuzinkowym eksperymentalizmem i świeżością, mocą twórczą gatunków muzyki progresywnej.i jedyną w swoim rodzaju tożsamością do tej pory inspiruje kolejne Warto dodać, że oprócz dogłębnej analizy muzyki lat 70-tych zapokolenia słuchaczy, motywując ich do ciągłych muzycznych poszu- PROGiem jest również na bieżąco z muzyką współczesną. Pre-kiwań. Wyśmienite T2, Skin Alley, East of Eden, Quatermass czy zentuje najciekawsze działające współcześnie zespoły, a każda au-Web. Kto o tych nietuzinkowych zespołach pamięta dzisiaj? Zresztą dycja jest okraszona konkursami płytowymi. Często do wygrania sąjak możemy je chociażby znać, skoro baza informacji, dotyczących również bilety na koncerty. Na internetowym blogu za PROGiemtych i innych formacji, jest niezwykle skąpa? można odnaleźć zbiór ciekawych płytowych recenzji oraz wywiady.Czy nie udałoby się zebrać całej historii muzyki progresywnej w jed- Warto wspomnieć o zbliżających się urodzinach audycji, które odbę-no miejsce? Ukazać nie tylko tych największych, ale zapomnianych, dą się 25 marca, kiedy rozdane zostaną albumy takich formacji jakpomijanych i skrzywdzonych przez historię artystów? Czy jest moż- Pendragon, Discipline, Airbag, Lebowski czy Riverside.liwe stopniowe poznawanie historii gatunku i wnikliwe obserwowa- Prowadzącym audycję jest autor tegoż tekstu, redaktor serwisunie przekształceń formalnych, brzmieniowych i kompozycyjnych? ProgRock.org.pl, Paweł Bogdan, prywatnie miłośnik i badacz rockaWłaśnie to odpowiedzialne zadanie wzięła na swoje barki audycja progresywnego. Serdecznie zapraszam do zajrzenia za PRÓG każ-za PROGiem, pasmo radiowe poświęcone historii rocka progre- dej niedzieli od 22.00. Audycja nie posiada swojego odpowiednikasywnego, które jako pierwsze w naszym kraju zebrało w całość peł- w żadnym polskim medium, więc dla wielu jest niesamowicie sma-nię dziedzictwa muzycznych geniuszy lat 70-tych, ukazując muzykę kowitym kąskiem. Satysfakcja gwarantowana!progresywną z nieznanej dla wielu płaszczyzny. Tekst: Paweł Bogdan link do audycjibiuletyn podProgowy 41
  • 42. 360 płytdookoła świata cz.III tekst: Aleksander Król
  • 43. marzec  2012 DaniaP iękny kraj, fantastyczni, życzliwi ludzie… Muzyka w la- ściach Kopenhagi. Zasiedliśmy w wygodnych fotelach, Eric uzu- tach siedemdziesiątych była tam znakomita, a o no- pełnił paskudztwo w moim kielichu i popłynęły pierwsze dźwięki. wościach nie miałem pojęcia i nie bardzo wiedziałem, W zamyśleniu oglądałem okładkę. Płyta była nagrana w marcu czy chcę mieć…. Danię już zwiedziłem, i parę płyt przy- 1970 roku, wydana przez duński oddział Universalu. Dwanaście wiozłem… W lipcu 1990 roku odwiedziłem Kopenhagę utworów. Od samego początku ostra jazda – doskonały wokalz mocnym postanowieniem przefiltrowania tamtejszego rynku. (Robert Lelievre – również gitara) znakomite gitary (ThomasNiestety w dużych sklepach muzycznych trafiałem tylko na an- Puggaard-Muller), świetne klawisze (Henning Verner) i bardzoglosaską sieczkę i miejscowe odmiany czegoś, co u nas określano sprawna sekcja (Arne Wurgler na basie i Michael Puggaard-Mul-piosenką biesiadną. Wreszcie zrezygnowałem... Wówczas moja ler na perkusji). W 1970 roku chyba nie wydawało się złych płyt...przyjaciółka wykonała dwa telefony i zdobyła adres jakiegoś sza- Tylko dlaczego świat o tym nic nie wie?! PAN stał się dla mnieleńca, który podobnie jak ja jest rozkochany w „takich dziwnych symbolem dziwnej polityki promocyjnej, prowadzonej przezrzeczach, generalnie nie do słuchania”, jak to pięknie określała... koncerny muzyczne i absolutnego braku kompetencji dzienni-Erick, bo tak się pacjent nazywał, był (a właściwie to jest) Szwe- karzy muzycznych, którzy po prostu nie zauważyli takiej pereł-dem, który znalazł swoją drugą połówkę w Danii, tam osiadł i sta- ki. Płyta zawiera, jak już wspomniałem, 12 utworów. Krótkich.le powiększa swoją muzyczną kolekcję. Uszczęśliwiony, że znalazł Czyli nic z tego, co kochamy, żadnych dziesięciominutowychbratnią duszę, która podziwia jego zbiory, mało tego – zna więk- solówek, czarów itp. Ale jest to kawał solidnego wczesnego progszość i jeszcze proponuje inne ciekawostki – natychmiast siadł rocka, zagranego na fantastycznym poziomie. Kapitalne pomysłydo telefonu i rozpoczął poszukiwania dla mnie owego nieco już muzyczne, zróżnicowane tempa, świetne aranże, doskonałe opa-mitycznego PANa – którego on oczywiście miał... Zaproponował nowanie instrumentów. Utwory rozbujane, fajne rozimprowizo-również Ache, Burnin Red Ivanhoe, Culpepers Orchard, Hurdy wane solówki, bogate instrumentarium. To wciąga. Musicie tegoGurdy, Midnight Sun, Thors Hammer i przede wszystkim Beef- posłuchać. Ta płyta może być ozdobą każdej kolekcji. W pewnymeaters. Oniemiałem. Aż tyle?! W takiej malutkiej Danii? Telefony momencie zaczęła mi nawet smakować ciecz, którą cały czasprzyniosły natychmiastowy skutek – Erick wyjął jakąś miejscową sympatyczny Szwed mi dolewał... Kilka lat później miałem okazjętruciznę w pięknej butelce i z namaszczeniem polał... Nie chcąc do zemsty – Erick zawitał w moich skromnych progach i w ra-urazić gospodarza, musiałem wypić... BRRRRRRR!!! Uwielbiam mach rewanżu musiał zmierzyć się z Żołądkową Gorzką. Walczyłdobre wino, kocham piwo, chętnie sięgam po dobrą Brandy lub dzielnie, jak na Szweda przystało, ale poległ w trzeciej rundzie.whisky, ale to smakowało jak wyciąg z trocin na terpentynie Przez rsc...i miało chyba z 60 procent... Widząc moje wielkie oczy, sympa- Z resztą płyt zapoznałem się już w hotelu. Na pierwszy ogień po-tyczne Szwedzisko wzięło to za mój zachwyt nad trunkiem i bły- szło Ache.skawicznie uzupełniło brak w kieliszku. I tak do samego końcabutelki... Czegóż się jednak nie robi dla zdobycia pięknych płyt...Po godzinie dzwonek do drzwi – przyjechały płyty! Osiem sztuk!Drżącą ręką przeglądałem okładki – oczywiście nic z tego nieznałem poza PAN-em (a i to tylko z nazwy...) Ache De Homine Urbano (1970) Debiut z 1970 roku to zaledwie dwaPan utwory, dwie rozbudowane suity. Czy- li po jednej na każdej stronie winyla.Pan (1970) Kocham takie płyty…. Wczesny, suro- wy progres, zapachniało Fokstrotem,Zobaczywszy, że mój gospodarz znów Proocol Harum, z domieszką wczesnego Rare Bird i szczyptą Theschodzi do piwniczki, gwałtownie szu- Nice. Cudowne granie, magiczny klimat..kałem pretekstu do natychmiastowe- Na drugiej płycie, wydanej w 1971 roku, a więc rok później, utwo-go wyjścia, ale Szwed był szybszy. Tak rów już więcej, bo „aż” siedem, ale stylem i klimatem przypo-więc moja premiera Pan-a miała mieć minają debiut. Dwie wspaniałe płyty, oczywiście dla tych którzymiejsce w jego domku na przedmie- preferują taką muzę.biuletyn podProgowy 43
  • 44. marzec  2012Burnin Red Ivanhoe Rainbow Band. W tym samym składzie. I nawet część utworów jest ta sama. Pierwsze dźwięki… i wszystko jasne. Świetne wcze-Burnin Red Ivanhoe (1970) sne granie. Połączenie fusion i hard rocka, z elementami proga, mieszanka iście wybuchowa, doskonale zagrana. Fantastyczne so-Kolejną płytą, która wylądowała w od- lówki klawiszowe, na zmianę z kapitalną rockową gitarą. Aż żal, żetwarzaczu, była druga w dyskografii taka krótka. Ale czekała na mnie jeszcze jedna, ostatnia już płyta.płyta zespołu Burnin Red Ivanhoe. Beefeaters. Mocna rekomendacja Ericka sprawiła, że została „naZnów doskonała grupa, znów dosko- deser”.nała płyta… Rozbudowane numery,Hammondy, saksofon, flet i oczywiścieznakomita gitara. Muzycznie przypominają nieco troszkę bardziejznane w Polsce szwedzkie Made In Sweden. Beefeaters Meet you There (1969)Culpeper’s Orchard I faktycznie warto było! Cudowna płyta. To ich druga i ostatnia pozycja.Culpeper’s Orchard (1970) Kawał wspaniałego blues rocka z nie- prawdopodobnymi Hammondami iSzybka kolacja w hotelowej restaura- doskonałą gitarą. Do tego psychode-cji, odnowienie zapasu płynów wspo- liczno-progresywny flet… Bajka! Nie-magających słuchanie muzyki i bły- wiele pamiętam z drogi powrotnej do Polski, za to tych kilka płytskawiczny powrót do pokoju, bo….. znam dosłownie na pamięć.przyszła pora na kolejną płytę – Culpe- No i teraz miałem TAM się udać powtórnie. Świetnie, będzie okazjaper’s Orchard. Od pierwszych minut uzupełnić kolekcję! Moim celem było Esbjerg – urocze, nadmor-zadziorne, surowe blues-prog-rockowe granie. Taki miks środ- skie miasteczko, turystycznie słynące z pięknego oceanarium, któ-kowych Zeppelinów, wczesnych Jethro Tull i późnych Beatlesów. re oczywiście było numerem 1 na mojej liście priorytetów. A więcSmakowita mieszanka! Dużo gitar, Hammondów, zmian tempa samolotem do Kopenhagi, tam po trzech godzinach przesiadkai nastroju – po prostu album doskonały! bezpośrednio do Esbjergu. Lotnisko fantastyczne, mimo że mie- ścina liczy jedynie nieco ponad 80 000 mieszkańców. Jadąc z lot- niska busem (9 km), łakomie przyglądałem się okolicy. Dania jest po prostu pięknym miejscem, wyjątkowo czystym i zadbanym. Na kolana rzucił mnie trzy dni później maleńki dworzec kolejowy –Hudy Gurdy takiej czystości nie widziałem nawet w Japonii – można po nim chodzić w białych skarpetkach, bez obawy zabrudzenia! ZupełnieHudy Gurdy (1971) jak po Centralnym w Warszawie… Hotelik – również marzenie. Miasteczka portowe mają swoisty klimat i urok. Usiadłem w ma-Kolejnym genialnym materiałem oka- leńkiej knajpce i zamówiłem kawę, przyglądając się okolicy. Pięk-zała się następna płyta, czyli Hurdy ne stare kamieniczki, cudowny widok na morze… Nagle mój wzrokGurdy. Ciężkie, gęste brzmienie, dużo przykuł napis „Music House”. Po minucie już tam byłem… W środ-ostrych gitar, doskonały wczesny hard ku – lekkie zaskoczenie – instrumenty muzyczne, ale dział płytowyrock z elementami bluesa, psychodelii też był… Pomaszerowałem do sprzedawcy. Pryszczaty chudzielec,i wczesnego proga. Piękne improwiza- któremu wręczyłem kartkę z „listą marzeń”, zrobił po chwili głu-cje, doskonałe solówki, fantastyczna gra bębniarza. Grupa nagra- pią minę i poszedł na konsultację do kolegi. Zaczęli myszkować poła tylko tą jedną, ale za to naprawdę znakomitą płytę. Zostały mi półkach i po około 5-ciu minutach usłyszałem okrzyk triumfu –do przesłuchania jeszcze dwie. W odtwarzaczu wylądował Mid- czyli coś znaleźli! Uradowani przynieśli jakąś płytę. Spojrzałem nanight Sun… okładkę i aż podskoczyłem ze szczęścia! Na ladzie leżała pierwsza płyta grupy Beefeaters!!! Absolutny biały kruk, płyta której nawet Erick nie miał i twierdził że jest nie do zdobycia!Midnight SunMidnight Sun (1971) BeefeatersKsiążka był niezła, zjawisko pogodowo Beef Eaters (1967)– widowiskowe wręcz fenomenalne,bardzo ciekaw więc byłem, co może Ta grupa powstała w 1964 roku, grajączagrać kapela pod tą samą nazwą. Był początkowo muzykę soul. Wszystkoto ich debiut, ale taki nie do końca. zmieniło się wraz z pojawieniem sięRok wcześniej ukazała się płyta grupy w składzie Petera Thorupa, który po-44 biuletyn podProgowy
  • 45. marzec  2012prowadził zespół w kierunku rhytm & blueseowym. W 1967 roku sowa, choć osadzona w tej konwencji. Moje pojęcie muzycznejnagrali swój pierwszy album dla wytwórni Sonet – właśnie ten! geografii zostało poważnie zachwiane – zawsze myślałem, że blu-Występowali jako support przed Jimi Hendrixem, Pink Floyd es to tylko USA, a w Europie to jedynie pojedyncze wyskoki typuczy Johnem Mayallem. Podczas pobytu Alexisa Kornera w Da- Livin Blues, czy nasz Breakout, tymczasem to, co grało, było na-nii w 1969 roku zespół zrealizował drugą płytę Meet You There, prawdę genialne. Delta Blues Band. Płyta z 1969 roku. Doskonałena której w dwóch nagraniach obecny jest właśnie Korner. Cena aranżacje, zawierają nawet dęciaki i różnego rodzaju psychode-mnie trochę zamroczyła, ale dla TAKIEJ perełki byłem gotowy liczne dźwięki. Doskonała, choć nie dla wszystkich, płyta.oddać wszystko…. Więcej płyt z mojej listy nie było, więc grzecz-nie spytałem, czy może jest coś „w tym stylu”. Było. I nazywało sięGasolin. Wydało cudowną płytę w 1971 roku. Delta Blues BandGasolin’ Delta Blues Band (1969)Gasolin’ (1971) Więcej cudów w tym sklepie nie było, może i dobrze, bo wystrzelałbym sięGrupa wydała więcej płyt, ale później pierwszego dnia do końca..skręciła w kierunku pop-rocka, więc Przez kolejnych kilka dni musiałemgrzecznie mi ich nie proponowali. Ta, popracować, w weekend powalczy-co prawda, też nie była „hard” ale było łem z miejscowymi pstrągami i szczupakami, a w poniedziałektrochę fajnego, wczesnego gitarowego po południu znów wypełzłem „na żer”. Włóczyłem się nadmor-grania. skimi uliczkami, chciwie chłonąc atmosferę tego sympatyczne-Tymczasem Pryszczaty zrozumiał że ma jedyną okazję żeby po- go miasteczka, aż wreszcie stanąłem przed malutkim sklepikiemzbyć się kilku płyt „niesprzedawalnych” i już był z następną. Tym płytowym. Właściwie nie było tam żadnej reklamy lub napisurazem „coś” nazywało się Day of Phoenix. Już po pierwszych informującego, że to sklep. Na wystawie był za to obraz. Taki sze-dźwiękach wiedziałem, że to fajna grupa. Mocno zakręcona! Wy- roki ze cztery metry, na dwa wysoki. Pamiętacie wersję analogo-dali dwie płyty i obie leżały przede mną! To lubię… wą Opowieści Topograficznych ? Genialny obraz ze środka płyty (Roger Dean) był tą właśnie wystawą. Wrażenie niesamowite! I  żadnej innej informacji! A więc sklep „dla wtajemniczonych”. Coś mi mówiło, że tu mogę zostać żebrakiem…. Mimo to wsze- dłem. W pierwszej chwili szok – zapach „zioła”, kupa analogów –Day of Phoenix sklep miał wystrój z końca lat sześćdziesiątych podejrzewałem, że każda płyta, którą mi tu pokażą, podniesie mi ciśnienie. Za ladąWide Open N-way (1970) – jakże by inaczej – hipis – taki klasyczny, z gatunku dzieci kwia- tów, z szopą na głowie w koszuli w kwiaty i z toną bransoletek,Debiut to wczesno progresywno- pierścieni i wisiorków na sobie… Podobało mi się coraz bardziej.-rockowe granie z mocnymi wpływa- Od razu na początku ustaliłem zasady gry: duński – no, angielskimi zarówno bluesa jak i psychodelii. – no, polski – perfect! Wybałuszył na mnie oczy, ale jak czystąŚwietna mieszanka! Doskonała gitara. polszczyzną wytłumaczyłem mu, że szukam duńskiego progresuA właściwie dwie gitary…. Cudowna z lat siedemdziesiątych, a on mi prawie natychmiast podał pierw-płyta, powali na kolana wszystkich szą płytę – to ja zbaraniałem! Nie było jednak czasu, żeby się nadsmakoszy takich staroci. Pryszczaty przyniósł kawę (zaczynałem tym zastanawiać – oddałem mu płytę, wskazując na odtwarzacz,go lubić) i zapodał następną płytę. Oczywiście tej samej grupy. a sam zająłem się okładką. Old Man & the Sea. Kompletnie nicTu już, niestety, mamy znacznie lżejsze i nieco uproszczone gra- mi to nie mówiło.nie, ale nadal bardzo fajne. Niestety, zniknęły gitarowe „dialogi”,zniknęła psychodelia, zniknęła magia… Szkoda, bo pierwsza pły-ta rozbudziła mój apetyt. The Old Men & the Sea The Old Men & the Sea (1972)Day of Phoenix Stary Człowiek i Morze – pamiętałem taki film, ale to nie była muzyka filmo-The Neightbuors Son (1972) wa. Sklep wypełniły dźwięki, które były połączeniem Led Zeppelin, Ten YearsPrzyszła pora na trzecią kawę i kolej- After, Atomic Rooster i może trochęną płytę – tym razem coś w kierunku Uriach Heep… Rewelacyjne granie. Piękne Hammondy, świetnabluesa. Rozległy się pierwsze dźwięki. gitara. Doskonałe kompozycje. To może być ozdoba każdej kolek-Pyszne… wielka gitara, nie zawsze blu- cji. Świetny kawał hard rocka z progresywnym zacięciem. Łykną-biuletyn podProgowy 45
  • 46. marzec  2012łem… Hipis natychmiast zapodał kolejną płytę. Wyraźnie mnie ostro, miejscami…. progresywnie, aż nie do uwierzenia, bo to rokbadał, chyba wyczuł, że nie trafiłem tam przez przypadek... Tym 1968 (!). Grupa nazywała się Yoong Flowers. Ciężko o nich cokol-razem na ladzie wylądowało coś, czego nawet przeczytać popraw- wiek znaleźć nawet dziś, w Internecie, a wtedy to było zupełnienie nie potrafiłem, a nazywało się Herfra Hvor VI Star. niemożliwe…. Kapitalna płyta, porwałem jak diabeł duszę i znów łakomie spojrzałem na sprzedawcę.Herfra Hvor VI Star Young FlowersHerfra Hvor VI Star (1971) Young Flowers (1968)Było to dla odmiany psychodeliczno- Kiwnął głową, widać uznał mnie za-folkowe granie, miejscami dość ra- beznadziejny przypadek i puścił na-dosne, ale miejscami naprawdę fajne. stępną płytę. I dolał kawy… Ręce miPodejrzewam, że teksty są ważne, ale się już trzęsły, nie wiem, czy od tejbiorąc pod uwagę nazwę grupy, na- kawy, czy ze względu na świadomośćwet nie próbowałem się domyślać, czego dotyczą.. Kocham flet nieuchronnie zbliżającego się rachun-w muzyce, a tu gość naprawdę wiedział, co z nim robić… Urocza, ku, ale raz się żyje, najwyżej moje dziewczę będzie musiało się za-trochę „naiwna” płyta ale posiadająca wspaniały klimat, w TYM dowolić jedną kiecką. Ta myśl podniosła mnie na duchu!. Słucha-sklepie zabrzmiała idealnie. Łza mi się w oku zakręciła… A piąty my! Uroczy damski wokal, reszta przypominająca nieco włoskiutwór to kwintesencja folk-psychodelii lat sześćdziesiątych. Bli- Circus, lub holenderski Earth and Fire. Kultowa grupa w Danii,sko piętnastominutowy, wspaniały Knud Lavard z cudownym ale nie tylko, bo mojego znajomego z USA dosłownie powaliłemfletem, wspaniałymi skrzypcami i narkotycznym, pulsującym na glebę dwa lata temu, jak przez przypadek pochwaliłem mu sięrytmem. Dzieło sztuki…. Łyknąłem. Natychmiast na ladzie zma- ze to mam… Savage Rose. Klasyka folk-psychodelii, ich pierwszeterializowała się kolejna płyta. Alrune Rod. Tą nazwę już słysza- dwie płyty to obiekt długich marzeń każdego fana gatunku. Oczy-łem, pamiętam, że nawet Erick wspominał, że to fajne granie. No wiście wtedy nie miałem o tym pojęcia… Dziś wiem, że grupa wy-ale tym razem oglądałem okładkę, a kapela już grała.. dała 20 albumów, odebrała niezliczoną ilość nagród, jest niemal wizytówką Danii, uwielbiana przez fanów na całym świecie….. oczywiście u nas chyba nikt o niej nie słyszał. Te dwie pierwsze płyty właśnie leżały na ladzie. W Danii właśnie zostały zaliczone do Kanonu Narodowych Dóbr Kultury.Alrune RodAlrune Rod (1969)Grała, i to jak! Wczesne organowo- Savage Rose-gitarowe granie, z fantastycznymiimprowizacjami. Słychać psychodelię, Savage Rose (Yellow Album) (1968)słychać kulturę hipisowską, ale teżsabbatowskie riffy (w 1969 roku!!!).Jest trochę narkotycznych wizji, tro-chę hipnotycznych odlotów. Widząc, że płyta mi „siadła”, hipislekko się uśmiechnął i natychmiast leżały przede mną 4 kolejne Savage Roseich płyty. Na wszelki wypadek zabrałem, czym wzbudziłem za-chwyt hipisa. Kawy? Jasne! – choć zastanawiałem się ile moje In the Plain (1968)serce wytrzyma.. Ilość kaw pitych dziennie w Skandynawii za-wsze mnie zdumiewała… Wczesna folk-psychodelia nie jest moją mocną stroną, wolę bardziej „męskie” granie, ale słuchając tych dźwięków uświadomiłem sobie, że praktycznie każda muzyka zagranaAlrune Rod z pasją i z sercem jest dobra. A to co słyszałem, było bardzo dobre. ŚwietneHey du (1970) melodie, surowe, prawie dziewicze brzmienie potrafi również w sobie rozkochać słuchacza… Nie mogłem nie kupić. Mój żołądekZanim podał kawę, oczywiście coś włą- gwałtownie domagał się obiadu, a właściwie to kolacji, bo właśnieczył. Wróciliśmy do klimatów psycho- minęła 18. Kawa też szukała wyjścia… Zapłaciłem i pognałem dodeliczno-blues rockowych. Znów fajne hotelu. W recepcji, po kolacji – niespodzianka! Ktoś przyniósł dlagitarowe granie, kapitalne kompozy- mnie przesyłkę… Niczego się nie spodziewałem, ale wszystko sięcje, świetne solówki… Miejscami jest zgadzało – i moje dane na grubej kopercie, i numer pokoju.46 biuletyn podProgowy
  • 47. marzec  2012Byłem przekonany, że w „firmie” czegoś zapomnieli i dosłali mikurierem, ale po rozpakowaniu przeżyłem kolejny szok – w środ-ku była płyta. Druga płyta Young Flower – grupy, którą godzinętemu kupiłem, a dwie godziny temu nie miałem pojęcia, że istnie-je. Skąd hipis wiedział w którym hotelu mieszkam ??! I skąd znał Japoniamoje dane ?! Jutro go odwiedzę to się dowiem….Young Flowers Niespodziewanie zaglądnął do mnie księgowy. Przyniósł dwieDr Sessions (1969) kawy, czyli coś chciał…. Niedobrze.. Podejrzewałem,że moje wy- jazdowe wydatki wreszcie go zaciekawiły i ta wizyta mogła byćA wieczorem posłuchałem sobie „pre- wstępem do ery rozliczeń. Trudno, kiedyś to musiało się stać.zentu”. Fantastyczna płyta. Zdecy- Jednak jego koleżeński uśmiech nie bardzo mi pasował do wi-dowanie bardziej hard-rockowa od zji publicznego linczu. Delikatnie zapytałem „Czego!”. Ano miałdebiutu, znacznie bardziej zakręco- problem. Dobrze, że ON, a nie ja… Wyszło na to, że pojutrze trze-na. Gitary szaleją, pojawia się flet… 7 ba koniecznie być w Amagasaki. A nasz człowiek, który miał tamutworów, 65 minut wspaniałego kon- być, właśnie miał wypadek i leży w szpitalu. A co to jest Ama-certu… gasaki i gdzie to, u diabła, jest! W Japonii… A prezes właśnieRano zgodnie z planem zameldowałem się w sklepiku u hipa. podpisuje dla mnie wszelkie upoważnienia, pełnomocnictwaUcieszył się na mój widok i od razu spytał: „Kawy ?” – Jasne! Na- i listy uwierzytelniające… No tak. Czyli wyrok już zapadł, pozo-gle dotarło do mnie, że wczoraj zadał tak samo brzmiące pytanie. stało tylko powiadomić skazańca. Zrobiłem minę zbitego psa,„Kawy ?” a nie „Cooffi?” Coś mnie tknęło i spytałem bezczelnie: zademonstrowałem absolutny sprzeciw wobec takiego wyzysku„Jesteś Polakiem ?” Tak! Jasna dupa, a wczoraj nie zamieniliśmy i braku poszanowania podstawowych praw człowieka . Księgowyani słowa! Na pytanie, czemu się wczoraj nie odzywał, usłyszałem, wysłuchał w skupieniu, po czym przerwał mój monolog, podającże myślał, że to moje reguły, więc siedział cicho… Podziękowałem wysokość dziennej „diety”. Po chwili, gdy odzyskałem oddech zeza wieczorna przesyłkę – teraz on się zdziwił. To nie od niego, nie zdziwienia, upewniwszy się co do poprawności proponowanychma tej płyty, wie, że jest koszmarnie trudna do zdobycia nawet sum, połknąłem kawę i poleciałem do prezesa po komplet do-w  anii. Pozostawał więc Pryszczaty z pierwszego sklepiku… Cóż, kumentów, utwierdzając księgowego w przekonaniu, że jestemzajrzę tam w drodze powrotnej. Marko (czyli Marek – nasz czło- otwarty na wszelką korupcję, co dobrze wróżyło naszej współpra-wiek z Gorzowa Wielkopolskiego) skoro już zainwestował w  oją cy w przyszłości.kawę, oczywiście zaproponował jeszcze jedną płytę do słuchania Ponieważ zawsze miałem w domu przygotowany „zastaw podróż-– Midnight Sun. Trafił mnie między oczy, bo z  pierwszego wy- ny”, pakować się nie musiałem, więc kolejny dzień przeznaczyłemjazdu przywiozłem ich debiutancką płytę, a tu było wydanie typu na rozpoznanie terenu. Wyszło na to, że Amagasaki to dość duże„dwie płyty na jednym CD”, a więc ich kolejne dwie płyty! Czyli miasto na wyspie Honsiu, z piękną historią. Będzie co zwiedzać.razem cała dyskografia. Tak lubię! Samoloty działają na mnie usypiająco (czym wzbudzam zawiść współpasażerów), więc podróż minęła bezproblemowo i niemal nieodczuwalnie . Wspaniałość kultury wschodu zawsze mnie nie- co deprymowała, a różnica rozwoju cywilizacyjnego po prostu mnie zabijała. Tak było 20 lat temu, tak jest i dziś. WystarczyMidnight Sun wejść do toalety na Okęciu i gdziekolwiek w Japonii… Wszech- obecna czystość, dbałość o wygląd każdego sklepu, domu i biuraWalking Circles (1972) miażdżą nasz wschodnioeuropejski chlew już na pierwszy rzutMidnight Dream (1974) oka. Drugiego lepiej nie ryzykować…. Hotel – rewelacja, restau- racja – marzenie, czułem się jak w raju. A do tego miałem świa-Zabrałem bez słuchania…i pogna- domość, że na każdym rogu jest sklep z płytami i w każdym z nichłem do Pryszczatego. Ale tu spotkała czekają na mnie skarby niezdobywalne w Europie.mnie jeszcze większa niespodzianka! Swoją „firmową” robotę odwaliłem przez pierwsze 3 dni, harującPrzesyłka była również nie od niego! po 16 godzin dziennie, więc kolejny tydzień miałem tylko dla sie-Zbaraniałem… Do samego wyjazdu bie. Zwiedzanie rozpocząłem od „starego miasta”, jako że nowościstarałem się ustalić nadawcę, niestety bezskutecznie. I jak tu architektoniczne interesują mnie podobnie jak japońska muzykanie wierzyć w świętego Mikołaja….? Powrót do kraju upłynął mi pop… Tu jednak Wielka Historia jest pomieszana z nowoczesno-z  łuchawkami na uszach i na nieustających próbach zrozumienia ścią, dając turyście niesamowity miraż różnych okresów i stylów.tego zjawiska. Do dziś stanowi ono dla mnie zagadkę niemal me- Uwielbiam włóczyć się po takich zakamarkach. Nigdy nie wia-tafizyczną, ale widok Young Flower na półce uświadamia mi, że domo, co zastanie się w sklepiku, który z zewnątrz wygląda nato nie był sen… maleństwo, a po wejściu może się okazać że ma 3 piętra pod zie- mią i powierzchnię boiska piłkarskiego… Oczywiście pierwszym sklepem, do którego wlazłem, był „Music Market” z którego re- klamówki wynikało że ma w ofercie około 25 000 tytułów… Ja- poniec, który natychmiast do mnie wystartował, bacznie mi siębiuletyn podProgowy 47
  • 48. marzec  2012przyjrzał, po czym nieśmiałą angielszczyzną spytał, w czym może progres, bazujący na Hammondzie, mellotronie i gitarze. Dia-pomóc. Odetchnąłem z ulgą – lingwistycznie byliśmy na tym sa- mencik japońskiego wczesnego rocka.mym poziomie i dodam, że nie był to poziom wysoki. Wręczyłem Na drugi ogień w laserze znalazła się płyta grupy ArsNova. Kom-mu całą listę płyt, głównie włoskich, których zakup w Europie był pletnie nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale już pierwszaniemal niemożliwy, a w Japonii ukazała się ich cała seria w cu- minuta dosłownie odebrała mi oddech… Fenomenalne klawi-downych remasterach i do tego wydana w wersjach mini lp, czyli sze, cudowna sekcja, genialne „łamańce” i swietne kompozycje.wiernych replik winyli na CD. O niektórych z  tych płyt jedynie Wstawki akustyczne na zmianę z ostrymi, emersonowskimi frag-słyszeliśmy, że były, ale nikt nigdy ich ani nie słyszał, ani nie wi- mentami tworzą niesamowity klimat. Wirtuozeria z pograniczadział… Wybałuszył na mnie oczy ze zdziwienia, bo było tego koło ludzkich możliwości… Ta płyta to nie lata siedemdziesiąte, tylko40 tytułów. Ale chciałem, i to natychmiast, więc zniknął na za- dziewięćdziesiąte, widać jednak że Japoniec chciał się tą grupąpleczu. Po około 10 minutach przyniósł… wszystkie!!! Oniemia- pochwalić. I to mu się udało! Nagle spojrzałem na skład i zdębia-łem. Zjawił się też właściciel sklepu – widać, że pojedynczy klient, łem. To grały… 3 kobiety! Klawisze, bas i perkusja! Nieprawdo-hurtowo kupujący płyty niesprzedawalne, mocno go zaciekawił… podobne!Jego angielski był, niestety, dużo lepszy, co sprawiło że się spoci-łem już po dwóch minutach, ale okazało się, że… on sam słuchawłaśnie takiej muzyki i chętnie coś jeszcze zaproponuje. Chybawziął mnie za milionera, biorąc pod uwagę ceny tych płyt, aleciekawość zwyciężyła – chociaż popatrzę. W międzyczasie płyty, ArsNovaktóre już wybrałem, zostały zgrabnie zapakowane. Spojrzałem zarachunek. Ciśnienie wzrosło mi chyba do 600! Nie ze względu na Fear & Anxiety (1992)cenę (na to byłem przygotowany jeszcze przed wyjazdem – zna-łem japoński cennik…), tylko na fakt, że nie było tam ani jednego Jedno spojrzenie na ladę i już wiedzia-słowa w jakimkolwiek znanym języku – tylko ichniejsze „hiero- łem, że czeka tam na mnie jeszcze jed-glify”! Zaświtała mi w głowie natychmiastowa myśl, że przecież na ich płyta.nasz księgowy nie zna japońskiego… Zapłaciłem kartą, raz siężyje, najwyżej każą zwrócić, a jak się nie doczytają, za co ten ra-chunek to może przejdzie…. Poprosiłem o jakieś japońskie płytyz muzyką lat 70-tych, czym wywołałem wielki uśmiech i błyska-wiczną reakcję polegającą na rozłożeniu na ladzie około 20 płyt. ArsNovaPierwsza z brzegu – Cosmos Factory – słuchamy. W międzycza-sie „wykład” na temat grupy… Transi (1994) Tą też zabrałem… Znów łakomie zerknąłem na ladę. Ko- lejną płytą, która wylądowała w od-Cosmos Factory twarzaczu, była Ain Soph.An Old Castle In Transylvania (1973)To jedna z najlepszych japońskichformacji progrockowych z tamtego Ain Sophokresu. A An Old Castle of Transylva-nia jest ich najlepszą płytą. Osadzona A story of mysterious Fores (1980)w stylistyce krautrockowej, podlanamocno psychodelią, przesiąknięta fan- Ta grupa to japonski klasyk jazz roc-tastycznymi Hammondami i ozdobio- ka. Wspaniała płyta, łącząca w sobiena bajeczną gitarą... najlepsze cechy Canterbury, Return toSześć utworów, ponad 40 minut mu- Forever i… Franka Zappy . Poza tymzyki. Muzyki świetnej, genialnie zagra- cudowna gitara akustyczna i elemen-nej. Już trzyminutowe intro wprowa- ty symphonic rocka – cudowny miks .dza nas w klimat rozbujanym basem i doskonałą gitarą. Potem Porywające granie na światowym poziomie. Zabrałem…Maybe – sześciominutowa krautrockowa perełka z kapitalnymi Tymczasem sympatyczny Japoniec włożył do odtwarzacza kolej-Hammondami i mistrzowską gitarą. Toshikazu Taki to mój ulu- ną płytę. Jego mina sugerowała, że tym razem już po mnie. Fak-biony japoński gitarzysta. Gość grał jak Steve Rothery, tyle że tycznie, od pierwszych sekund zapachniało starością i to taką, jak10 lat wcześniej... Następnie króciutka, trzyminutowa, psycho- lubię. Hammond, gitara, bas i perkusja. Z potoku słów, jaki dodeliczna, piękna ballada. Kolejny numer to Fantastic mirror – mnie docierał, zrozumiałem, że to chyba najrzadsza płyta w tymzaiste fantastyczny, ponad czterominutowy, bardzo melodyjny, sklepie, trzymana przez szefa dla specjalnego Klienta jako superz doskonałymi klawiszami i tradycyjnie fajną gitarą. Następnie premia, bonus i prezent od firmy. Dobra, dobra, znam takie gad-mój ulubiony Poltergeist – genialny czteroipółminutowy kawał ki handlarzy na całym świecie, ale muzyka naprawdę była fajna.krautu z fantastycznymi skrzypcami (Misao). No i wreszcie tytu- Grupa nazywała się YONIN BAYASHI, a płyta, której słuchałem,łowy An Old Castle of Transylvania. Blisko 20-minutowa suita, to koncert – „Live 1973”. Dużo ballad, poza tym klasyczne hard-składająca się z czterech części. Mocno zaprawiony psychodelią -rockowo-progresywne granie. Dla mnie – bomba!48 biuletyn podProgowy
  • 49. marzec  2012Yonin BayashiLive 1973 (1974) ProgGnozy Nowy cykl koncertowy, który rozpoczął się 03-03-2012 w Krakowie. W trak-Po powrocie sprawdziłem – faktycz- cie comiesięcznych imprez, lub jak niektórzy już mówiąnie ultra unikat, nie istnieje nawet – mini festiwali, gospodarze i pomysłodawcy czyli Hip-na ProgArchives. Ich pierwsza płyta gnosis i   Fundacja Academica mają zamiar przedstawić„Dangerous Situation” ukazała się w publiczności wszystko, co w szeroko pojętym prog rocku1974 roku (więc ten koncert był wcze- i art rocku polskim jest warte poznania. Tak więc gośćmiśniej!!!), i dopiero jej wznowienie będą zarówno grupy znane i uznane, jak i te które dopieroprzez Black Rose Records z 2003 zawiera fragmenty tegoż koncer- rozpoczynają swoją przygodę z muzyką, lub działają od lat,tu. Ale tylko fragmenty… ale nie miały szczęścia zaistnieć na ryku fonograficznym. Warunek uczestnictwa jest tylko jeden – trzeba mieć co po- kazać… Pierwszą edycję ProgGnoz, swoimi dźwiękami za- pełnili Hipgnosis, Nemesis i Jerzy Górka Artkiestra. O ile dwie pierwsze grupy są naszym czytelnikom i forumo-Yonin Bayashi wiczom doskonale znane, to Artkiestra stanowiła zagadkę nawet dla ludzi „z branży”. I na niej właśnie chciałbym sięDangerous Situation (1974) skupić. Grupa wydała wprawdzie płytę, ale było to kilka lat temu i wiadomo było że dziś to już inny skład i inna mu-Wiedziałem, że mogę tu spędzić resz- zyka. Jednak już po pierwszych dźwiękach okazało się, żetę dnia i wydac cały majatek firmowy, to świetny zespół, „niebezpiecznie” zbliżający się do naszejale miałem już cały wór płyt, więc mu- prog rockowej czołówki. Kryminalnie nieznany i niedoce-siałem się przemóc i opuścić gościnne niany. Zapamiętajcie tę nazwę, ich nowa płyta ukaże sięprogi tego sklepu. Tym bardziej, że niebawem i radzę się z nią zapoznać. Po tym, co usłyszeli-chciałem trochę pozwiedzać. Powie- śmy w Krakowie, może się okazać, że to będzie jedna z naj-działem sprzedawcy, że jeszcze jedna płyta i koniec. Bez namy- ważniejszych płyt jakie się ukażą w 2012 roku… Klimatysłu podał coś, co miało idiotyczną okładkę i nazywało się SPEED, lekko „karmazynowe”, cudownie pokręcone rytmy, świetnaGLUE & SHINKI,czyli też idiotycznie… Ale idiotycznie nie grało! A sekcja (Jerzy Górka – perkusja i Łukasz Jura – bas) roz-wręcz przeciwnie – kawał mięsistego hard rocka spod znaku Black szerzona o „przeszkadzajki” (Szczęsny Skrzypiec) , dosko-Sabbath, Budgie, i Led Zeppelin lub ichniejszego Blues Creation. nałe klawisze (Piotr Rupik) i gitara na światowym pozio-Lekko bluesujące, rozimprowizowane, niesamowite granie! Mu- mie (Michał Kołodziejczyk). Arcyciekawa muzyka, mimosiałem mieć głupią minę, bo ucieszony Japoniec spytał, czy podo- swej skomplikowanej struktury doskonale „przyswajalna”,bała mi się gitara, bo ma jeszcze solowa płytę tegoż gitarzysty. zauroczyła wymagającą krakowską publiczność. Świetne kompozycje grupa gra z lekkością i wirtuozerią, a fanta- styczne partie solowe rozgrzewają publiczność „do czerwo- ności”. Niewątpliwie Artkiestra była objawieniem pierw- szej edycji Muzycznych ProgGnoz i Wielką NiespodziankąSpeed, Glue & Shinki dla publiczności. Oby tak dalej! Czas biegnie szybko, przed nami druga odsłona mini festiwalu. W sobotę, 24-go marca,Eve (1971) ponownie w krakowskim Zaścianku, ponownie o godzinie 19 rozpocznie się druga odsłona Muzycznego Święta. Tym razem na scenie pojawią się Brain Connect, After i go- spodarze czyli Hipgnosis. Oj, będzie się działo… A wieść gminna niesie, że przygotowana jest już Trzecia Edycja Mu-Shinki Chen zycznych Prognoz (14-04-2012) i że ma się na niej pojawić po raz pierwszy w KrakowieShinki Chen & Friends (1971) Lebowski… A więc ZAPRA- SZAMY!!! Zapraszamy do Kra-Zabrałem i niemal uciekłem…Zwie- kowa, bo to piękne miasto. Za-dziłem kawał Japonii, z discmanem praszamy, bo to piękne miastow kieszeni I słuchawkami na uszach, zaczyna wypełniać Wielkazastanawiając się, czemu taka Muzyka i Piękna Muzyka….nie dociera do Polski. Teraz jest nieco Wszystkie zespoły, którelepiej, ale czy ktoś słyszał którąkolwiek chciały by wystąpić w kolej-z tych płyt w radiu? Chyba nie. nych edycjach MuzycznychDwa miesiące po powrocie do kraju, ProgGnoz w gościnnychw windzie zderzyłem się z księgowym. Delegacja już dawno była murach krakowskiego klu-rozliczona więc spałem spokojnie. Spojrzał na mnie jakby ze zdzi- bu Zaścianek i przedstawićwieniem, że jeszcze żyję i mruknął: ”A….te płyty to dałbyś choć po- swoją wizję Muzyki orga-słuchać…” nizatorzy proszą o kontakt:Umarłem… olo.krol@interia.plbiuletyn podProgowy 49
  • 50. marzec  2012 Progressive Love Songs No Way  •  Pain of Salvation (Road Salt One, 2010) No Way to utwór niejako firmujący pierw- Credence and Cascade  •  King Crimson (In the Wake szą część dyptyku Szwedów z lat 2010- of Poseidon, 1970) 2011, w której zespół zwrócił się muzycznie w kierunku lat 70-tych. Jest to niesamowi- Rzecz jasna wątek miłosny był również cie energetyczny, dziarski, a wręcz przebojowy utwór, obecny w twórczości prekursorów rocka opowiadający, rzecz jasna, o miłości. No Way skupia progresywnego. W Cadence and Cascade się na przeżyciach człowieka, który stracił swoją dru- Gordon Haskell opowiada historię dwóch gą połowę, przegrywając rywalizację z konkurentem. dziewczyn zakochanych do niepamięci w pewnym Podmiot liryczny bezskutecznie próbuje odpowie- muzyku. Bardzo subtelny, kojący utwór jest odpo- dzieć sobie na pytanie, co było powodem jego miło- wiednikiem I Talk to the Wind z debiutu na In the snej klęski, dlaczego to jego rywal zdobył serce jego Wake of Poseidon. Aż dziw bierze, że wokalista prze- wybranki. żywał katorgę, próbując właściwie zinterpretować przesłanie utworu przy nagrywaniu go na płytę. Kayleigh  •  Marillion (Misplaced Childhood, 1985) Fantastic Place  •  Marillion (Marbles, 2004) W naszym zestawieniu nie mogło również zabraknąć tak znanego miłosnego utworu, Na naszej playliście znowu spotykamy Ma- jakim jest Kayleigh. Czy jest on progre- rillion, z tym że tym razem z Panem Hogar- sywny? Raczej nie. Jego siła oddziaływania them na wokalu. Fantastic Place pochodzi była jednak tak wielka, że pozwoliła formacji wzbić się z rewelacyjnego Marbles i jest jedną z naj- w połowie lat 80-tych na szczyty popularności. Pod- lepszych kompozycji zespołu, opowiadających o mi- miot liryczny w utworze wyraża swe żale z powodu łości. Wspaniała melodia, przeszywający, relaksujący utraconej przez siebie miłości. Tekst tego utworu zna- muzyczny klimat, Steve Hogarth w najwyższej formie, ją zapewnie wszyscy fani zespołu… „Chcę powiedzieć, piękne gitarowe solo Stevea Rotherego. A my, niczego że mi przykro, lecz Kayleigh boję się podnieść słu- nieświadomi słuchacze, naprawdę jesteśmy zabierani chawkę, by nie dowiedzieć się, że znalazłaś innego.” w te wyśnione, fantastyczne miejsce…50 biuletyn podProgowy
  • 51. marzec  2012 Dreaming Light  •  Anathema (We’re Here Because We’re Here, 2010) Anathema albumem We’re Here Because We’re Here wygrała niemal wszystkie mu- zyczne progresywne podsumowania roku 2010. Nic jednak dziwnego, bo formacja Your Own Special Way  •  Genesis (Wind & Wuthe- nagrała być może najlepszy krążek w swojej karierze. ring, 1976) Album jest zdecydowanie bardziej lekki, swobodny, delikatny niż poprzednicy, o czym świadczy chociażby Genesis swój repertuar opierało zawsze na tematyka utworów, które w większości poświęcone są bardzo zróżnicowanym podłożu teksto- pozytywnie nacechowanym ludzkim uczuciom. Kto wym. Od czasu do czasu jednak formacja by się spodziewał czegoś takiego po tym zespole? Re- zgłębiała się w te najgłębsze zakamarki welacyjny rezultat zaskoczył wielu. ludzkiej uczuciowości. W Your Own Special Way I ty lśnisz w środku, a miłość uspokaja moje myśli Phill Collins po raz kolejny udowadnia, jakim potęż- jak wschód słońca... nym narzędziem dysponuje. Jego glos sprawdza się w tym utworze doskonale, wyprowadzając kompozy- Silent Lucidity  •  Queensryche (Empire, 1994) cję na pozycję jednej z czołowych ballad zespołu. Album Empire to dla Queensryche zła- Acronym Love •  Riverside (Voices in my Head, godnienie brzmienia. Jednym to się podo- 2005) bało, innym mniej, ale dla takiego utworu jak Silent Lucidity warto było na taki ruch Po dużym sukcesie, z jakim spotkał się Out się zdecydować. Przepiękna ballada zrobiła na ryn- of Myself, Riverside, aby umilić fanom cze- ku muzycznym prawdziwą furorę. Rzadko się zdarza kaniena kolejny krążek wydało minialbum spotykać tak dopełniający się tekst i muzykę utworu, Voices In my Head – najbardziej liryczne które spotykamy w Silent Lucidity. Warstwa liryczna wydawnictwo w swojej dyskografii. Skrócona miłość nawiązuje do opieki podmiotu lirycznego nad jego jest jednym z najbardziej zmysłowych utworów for- ukochaną. macji. Zespołowi nie było już dane zamknąć w tak Sen się skończył, a może właśnie się zaczął? skromnej muzycznej klamrze tyle prostoty i bogactwa zarazem. Breaking the Spell  •  Pendragon (The Window of Life, 1993) Smile  •  David Gilmour (On An Island, 2006) Nick Barrett w swoich tekstach wiele razy Trzeci album artysty przynosi słuchaczom nawiązywał do ludzkich uczuć. Niewielu niesamowicie kojący zestaw muzycz- muzyków tak jak lider formacji może po- ny. Czego więcej potrzebuje człowiek od chwalić się jednocześnie tak głębokim po- uśmiechu ukochanej osoby? Odpowiedź ruszaniem tej tematyki poprzez swoją muzykę. Gita- wydaje się oczywista, a właśnie ten temat porusza Gil- rowe solo Brytyjczyka w Breaking the Spell zachwyca, mour w swym utworze. Smile jest jedną z kluczowych a warstwa tekstowa, choć skromna, zatapia słuchacza kompozycji na On an Island. w klimacie utworu: Nie pozwól nigdy, by Twa miłość umarła, nigdy nie waż się złamać zaklęcia. We Are Alone Together  •  Qudiam (Alone Toge- ther, 2007) Cinematic  •  Lebowski (Cinematic, 2010) Prawdziwa legenda polskiego rocka pro- gresywnego w 2007 roku nagrała jeden Polacy także grać potrafią, co udowod- z  lepszych albumów wydanych przez pol- nił zespół Lebowski. Album Cinematic to skie progresywne formacje w ciągu ostat- jedna z większych rewelacji ostatnich lat nich lat. Przez wielu zapomniany zespół na Alone polskiej muzyki progresywnej, co forma- Together pokazuje w pełni swoje umiejętności i duże cja konsekwentnie swoją działalnością potwierdza. muzyczne doświadczenie. Interesujący nas w pew- Na krążku warto zwrócić uwagę na utwór tytułowy, nym sensie kulminacyjny utwór niesie za sobą niesa- poświęcony tematyce miłosnej: Mniemam, że od jed- mowity bagaż emocjonalny. Tekstowo nawiązuje do nego końca świata do drugiego, historia miłości wszę- zmierzchu uczucia łączącego bohaterów kompozycji. dzie jest jednakowa. Tekstowy punkt kulminacyjny utworu oczaruje każdego. Tekst: Paweł Bogdanbiuletyn podProgowy 51
  • 52. marzec  2012Recenzje Książki i filmyblue ray Jak się okazuje innymi z długotrwałej współpra- występu. Doskonały jest nastro- wystarczy taki cy z Frankiem Zappą. Na basie jowy utwór Steviego WonderaJeff Beck per- koncert odpo- zagrała Tal Wilkenfeld, młoda Cause We’ve Ended As Loversforming this wiednio sfilmo- wać. Dynamicznie Australijka, która w chwili na- grywania koncertu w roku 2007 ze świetną partią basu i piękną koronkową solówką lidera gru-week... Live At zmontowane uję- miała zaledwie 21 lat. Skład py. Zaskoczyć nas może utwórRonnie Scott’s cia sprawiają, że uzupełnia grający na klawiszach Behind The Veil, utrzymanyJeff Beck czujemy się jakby- Brytyjczyk Jason Rebello. w charakterze muzyki reggae.Blue Ray, 2009 śmy stali na scenie Co ciekawe Beck nie gra zbyt Mnie osobiście jak zawsze sta- pomiędzy muzyka- wielu własnych utworów, za wia na nogi wspaniały utwór mi. To właśnie udało to na płycie można usłyszeć Nadia. Pochodzi on z płyty YouKoncert Jeffa Becka w londyń- się osiągnąć realizatorom kon- kompozycje takich gwiazd jak: Had It Comming z roku 2001,skim klubie Ronnie Scott’s Jazz certu Jeffa Becka. W połączenie Muddy Waters, Charles Mingus, ale tutaj nie jest wykonany z ażClub to prawdziwa uczta dla mi- z bardzo dobrą muzyka daje to Curtis Mayfield czy duetu Len- taką mocą jak na tym albumie.łośników dobrego gitarowego więc bardzo interesującą płytę. non-McCartney. Koncert rozpo- Niezwykłą energią napełnia słu-grania. Niedawno narzekałem Warto też od razu na początku czyna klasyczne Beck’s Bolero chaczy dynamiczny Blast Fromtrochę na koncertowe płyty DVD przedstawić zespół towarzy- jednak to nie ten utwór należy The East, który płynnie prze-i Blue Ray nagrane w małych szący głównemu bohaterowi do najciekawszych w czasie tego chodzi w równie żywiołowy Ledkameralnych salach. Ten kon- wieczoru. Jest on niewielki alecert przekonuje mnie, że może tworzy go bardzo ciekawy ze- Koncert Jeffa Becka to prawdziwa uczta dlaniesłusznie postawiłem krzyżykna podobnych wydawnictwach. staw muzyków. Na perkusji gra Vinnie Colaiuta znany między miłośników dobrego gitarowego grania52 biuletyn podProgowy
  • 53. marzec  2012Boots. Świetny jest też bluesują- Na uwagę zasługują też specjal- Claptonem. Są to przy tym nie- na częścią występu uzupełnieniecy Sactterbrain, jedna z nielicz- ni goście koncertu. W utworze bylejakie kompozycje ale Little tego wydawnictwa.nych kompozycji Becka zagrana People Get Ready zaśpiewała Brown Bird Muddy’ego Watersa To właśnie ze względu na do-na tym koncercie. Niewątpliwie Joss Stone, a wykonanie poka- i You Need Love Willi’ego Dixo- datkowych wykonawców wartowprowadza ona słuchacza na zało, że Beck nie boi się współ- na. Obaj panowie pokazują przy jest kupić ten koncert w wersjiwyżyny gitarowego grania. Przy pracy z soulową wokalistką, tym, że wiedzą doskonale Blue Ray, gdyż na CD zabra-czym przychodzi mu to z  nie- a  jej efekt jest również czym jest dobry blues. kło wszystkich wymienionychzwykłą lekkością. Popis dra- bardzo dobry. Fanta- Dodatkowo na płycie bonusów. Z kolei wersja DVDpieżności daje też w utworze Big styczny jest też utwór znajdziemy też nie- różni się od wersji Blue Ray bra-Block, również własnej kompo- Blanket, w  którym wielki, stylistycznie kiem całego dodatkowego minizycji, w której warto się przyj- zaśpiewała Imogen odrębny od reszty koncertu z zespołem The Bigrzeć dokładnie jak palce Becka Heap. Beck wycofu- materiału set z muzy- Town Playboys. Podsumowu-poruszają się po gryfie gitary. je się tutaj na dalszy ką rockabilly. Jest to jąc można powiedzieć, że jest toNastępnie można też usłyszeć plan aby w oszczęd- siedem utworów, mie- jeden z ciekawszych koncertówjedną z najlepszych, kiedykolwiek ny i wyważony sposób dzy innymi z repertuaru rockowych jaki został nagranynagranych wersji A Day In The wspomagać wokalistkę. Imogen Carla Perkinsa i Gene Vincenta. w ostatnich latach. Nie możnaLife, utworu w oryginale zamy- Heap zaśpiewa z nim jeszcze Za sprawą tego zestawu przenie- tego wydawnictwa przegapić.kającego słynny album Sgt. Pep- po raz drugi w utworze Rollin’ siemy się na chwilę w klimat lat 9/10per’s Lonely Hearts Club Band. and Tumblin’. Również dwa pięćdziesiątych. Jest to też bar- Krzysztof Pabis utwory Beck zagrał z Erickiem dzo fajne, kontrastujące z głów-Książka lics and Ex- rysie chronologiczny. Rozpoczy- o współpracy, której wynikiem Catholics Reveal na się od opisu pierwszych prze- była płyta The Trout Mask Re-Takiego mnie nie the Influence of the Church on żyć kilkuletniego Zappy. Wśród wspomnień z dzieciństwa mu- plica czy o  tym, jak znalazł pierwszego menadżera. Pozna-znacie Their Life and zyk koncentruje się zwłaszcza my także mniej ważne dla jegoZappa Frank, Work. na bardzo nietypowych zdarze- kariery muzycznej, ale nie mniejOcchiogrosso Peter. Czego więc można niach. Opowiada przykładowo interesujące zdarzenia jak np.Alfa, Warszawa 1996, 302pp. się spodziewać po o ulubionych zabawach z dzie- spotkanie z  Jezusem, ale także tej nietypowej au- ciństwa: „Ojciec przynosił (...) poznanie żony Gail, która byłaKsiążka Takiego mnie tobiografii? Książka z laboratorium różne rzeczy, sekretarką w  klubie Whiskynie znacie nie jest ty- faktycznie zawiera żebym się nimi bawił (...) Bar- a Go Go.pową autobiografią, gdyż nie fakty z życia Franka Zappy, jed- dzo lubiłem lać rtęć na podłogę Przeczytamy również o próbachzostała napisana przez jej głów- nak są one specyficznie podane i walić w nią młotkiem, tak, aż cenzurowania Zappy. Dowiemynego bohatera, ale przez pisa- i opisane z dużą dozą nieprze- tryskała na wszystkie strony. się np., kim był „popieprzonyrza Petera Occhiogrosso, który ciętnego humoru, który znamy Żyłem rtęcią.” Choć pewnie ni- skurwiel z nożyczkami” i z czymstworzył tekst na podstawie dobrze także z płyt Zappy, jego gdy się nie dowiemy, czy ojciec może się kojarzyć słowo gąbecz-nagrywanych przez kilka tygo- wywiadów, czy zapowiedzi kon- Zappy faktycznie wykazywał ka (w oryginale pad) z piosen-dni rozmów z Frankiem Zappą. certowych. To właśnie poczu- taką lekkomyślność w doborze ki Let’s Make The Water TurnNie jest to standardowa pozycja cie humoru sprawia, że książkę zabawek dla syna, to jednak jed- Back. Jednym z ciekawszychtego typu, choć z drugiej stro- czyta się szybko i z dużą przy- nym z faktów przemawiających wątków związanych z tym te-ny podobny zabieg spotykany jemnością. Zawieść mogą się za prawdziwością tej opowieści matem jest historia walki pro-był często w przypadku biogra- jednak ci, którzy oczekują po może być jego późniejsza śmierć wadzonej przez Zappę z naklej-fii muzyków. Jak twierdzi sam tej lekturze szczegółowych in- na raka prostaty w stosunkowo kami na płyty wprowadzonymiZappa we wstępie do książki: formacji biograficznych, katalo- młodym wieku. Zappa opowia- przez Parents Resource Music„Nie chcę napisać książki, ale gów albumów czy kalendarium da także o swoich pierwszych Center. Ostrzegały one przed za-zrobię to, ponieważ Peter Oc- tras koncertowych. Nie znaj- doświadczeniach z muzyką, wartością płyt, które były nieod-chiogrosso mi pomoże. On jest dziemy tu także klasycznych gdy w wieku 12 lat zaczął grać powiednie dla młodzieży. Walkępisarzem. Lubi książki a nawet tekstów biograficznych w stylu na perkusji i o tym, jak w wie- z cenzurą Zappa potraktowałje czyta. Myślę, że to dobrze, że Dickensowskiego Davida Cop- ku 16 lat grał w rythm and blu- bardzo poważnie. W rezultacieksiążki wciąż istnieją, choć ja perfielda. Dowiemy się jednak esowym zespole The Ramblers. występował nawet w kongresieprzy nich robię się śpiący”. Oc- wielu innych ciekawych rzeczy. Ponadto dowiemy się także, jak i przygotował list otwarty dochiogrosso występował w roli, Dostaniemy odpowiedź na py- nazywał się pierwszy założony prezydenta Reagana, któregoktórą można określić jako gho- tanie, czy Zappa naprawdę jest przez Zappę zespół, poczytamy obszerny fragment można takżestwriter, kilkakrotnie. Ponadto ekscentrykiem, czy tylko “jestjest także autorem książek o nie- tak odbierany przez innych”?co tajemniczych tutułach takich Ponadto przekonamy, co myśli Biografia ta jest doskonałym uzupełnieniemjak: Through the Labyrinth: o biernym paleniu, a także czy ciekawej, bogatej i wspaniałej dyskografiiStories of the Search for Spiri- trasa zespołu rockowego jest fak-tual Transformation oraz Once tycznie wspaniałym przeżyciem. ZappyA Catholic: Prominent Catho- Układ książki jest w ogólnym za-biuletyn podProgowy 53
  • 54. marzec  2012znaleźć w książce. Zappa opisuje Osoby żądne wiedzy o szczegó- opisał na jego cześć gatunek me- że doskonałym uzupełnieniemte zdarzenia w rozdziale o wiele łach związanych z tworzeniem duzy. Biorąc pod uwagę, że Zap- tego, co w przypadku Zappy jestmówiącym tytule „Wojny prze- muzyki znajdą tu również coś pa zaprzyjaźnił się z Włochem, najważniejsze, a więc ciekawej,ciwko pornografii”. Ciekawe są dla siebie, między innymi w roz- należy żałować, że nie opowie- bogatej i wspaniałej dyskografii.też fragmenty, prezentujące działach takich jak „Nagry- dział o tym epizodzie ze swojego Warto też podkreślić, że książkapolityczne zaangażowanie Zap- wanie” i „Miksownie” czy we życia w charakterystyczny dla była w oryginale wydana w rokupy i  jego polemikę z obrazem fragmentach, opisujących jego siebie i pełen humoru sposób. 1989 i jest zbiorem anegdot, re-chrześcijańskiej Ameryki. współpracę z orkiestrą, zatytuło- Z Zappą można się nie zgadzać, prezentujących praktycznie całeInteresującą częścią książki są wanych „Orkiestrowe absurdy”. można nie wierzyć we wszyst- życie zmarłego w roku 1993 mu-wszystkie rozdziały, które po- Ciekawym uzupełnieniem tekstu ko, o czym opowiada na kartach zyka. Jest to pozycja obowiązko-kazują jego kontakty z rodziną są nieliczne, ale niekiedy bardzo swojej książki, ale nie sposób nie wa dla fanów Zappy, ale takżei prezentują go jako ciepłego interesujące stare fotografie. przyznać, że jest to jedna z cie- dla tych, którzy szukają w książ-i spokojnego człowieka. Tu Niestety, w polskim wydaniu kawszych publikacji o muzyce kach dobrej zabawy, gdyż nie-również znajdziemy wiele za- ich jakość pozostawia wiele do i jednocześnie niepowtarzalny wątpliwie znajdą ją w  tej auto-bawnych anegdot. Interesujące życzenia. Gdybym miał powie- obraz osobowości i sposobu by- biografii. 9/10może być np. rozwiązanie za- dzieć, czego brakuje mi w książ- cia człowieka, jakim był słynny Krzysztof Pabisgadki, jaką był powód, dla któ- ce, to chyba byłby to opis historii gitarzysta. Z tego powodu moż-rego pierwsze słowo córki Zappy kontaktów Zappy z włoskim bio- na powiedzieć, że nie ma drugiejbrzmiało „łerp”. logiem Ferdinando Boero, który podobnej książki. Jest ona tak-54 biuletyn podProgowy
  • 55. marzec  2012Siekiera da Cohena czy Brendana Perry Każdy ma jakiś wąski zbiór stanowi jeszcze jeden dowódBallady na koniec świata (zwłaszcza z okresu uwielbia- płyt-przyjaciółek, takich nie- wysokiej klasy polskiej muzyki nego przeze mnie albumu Eye koniecznie kanonicznych, ale progresywnej. Tyle, że Night Of Of The Hunter), z drugiej stro- najbliższych akurat nam. Do- The Red Sky to nie tylko synte- ny – także Marka Grechuty, ale daję do tego zbioru Ballady na za kilku znanych w muzyce pa- ciężko zgrzeszy ten, kto nazwie koniec świata. Z jednym małym tentów, ale również prezentacja Dzwona epigonem wyżej wy- zastrzeżeniem jednak – będzie własnego, wypracowanego na mienionych. Jest dla nich rów- najrzadziej słuchanym albumem próbach stylu. norzędnym partnerem, to ta w tej grupie, bo podróż w  głąb W klimacie elektronicznego snu sama liga! Bogato zaaranżowa- ponurych wizji Adamskiego rozdzieranego prog metalowymi ne (choć w większości przy uży- jest tyleż fascynująca, co nie- riffami ujawniła się niezwykła ciu instrumentów wirtualnych), bezpieczna dla co wrażliwszych precyzja muzyków. Bogactwo wielowątkowe pieśni (najwspa- słuchaczy. Mimo niewątpliwego dźwięków nie sprawia wraże-Mam wrażenie, że całe nasze nialszymi klejnotami są według piękna – album do dawkowania nia przesytu, a świadczy raczejmuzyczne podsumowanie 2011 mnie Przekwitło lato i Ludzie w aptekarskich dawkach. o spełnionej realizacji poukła-roku można o kant czterech li- mówią z niesamowitym pod- Paweł Tryba danego w głowach autorówter potłuc. Płytę, o której piszę kładem „pudła”) poprzetykane pomysłu. Przy Night Of The Redusłyszałem w styczniu, kiedy kilkoma utworami instrumen- Sky warto się przede wszyst-głosowanie już się skończyło. talnymi bynajmniej nie służą- kim pokłonić licznym partiomTymczasem powrót Tomasza cymi za zapychacze – to bardzo Joseph Magazine gitarowym i klawiszowym, któ-Adamskiego po prawie ćwierć potrzebne momenty oddechu. Night Of The Red Sky re nadały albumowi wyrazistejwieku milczenia kładzie na ło- Bo Ballady na koniec świata to barwy. Zarówno na poziomiepatki wszystko, co w zeszłym nie tylko muzyka, ale też słowa – klasycznych riffów, jak i głębo-roku usłyszałem. No dobrze, nasączone depresją i rezygnacją, kich solówek gitara Bartoszapoza Grace For Drowning Wil- smutną zgodą na uwierające sta- Sochy przemienia się w różdżkęsona, ale i z nią może śmiało sta- tus quo. Najwyraźniej słychać spełniającą zaklęcia nawet naj-wać w szranki, nawet pomimo to w A gdyby tak…, w którym bardziej wymagających fanówsłyszalnych tu i tam ograniczeń niemożność podmiotu lirycz- gitarowego grania. Być możetechnicznych studia. Że Siekie- nego do pokonania własnych dopełnieniem, a raczej drugąra klasykiem rodzimego punka słabości jest wręcz namacalna. stroną Night Of The Red Skyi Nowej Fali jest – przekonywać Albo obrazoburczy Diabelski są wyborne partie klawiszowenie muszę. Wraz z wydaniem cień, gdzie kusiciel okazuje się Marcina Waleckiego. AlbumBallad na koniec świata jasne cierpieć na równi z kuszonym. Dużo o tym albumie już powie- został nasycony pięknymi tłamistaje się, że dowodzona przez Notabene obie kompozycje dziano i napisano. Wielu recen- oraz „aktywnymi dźwiękami”,Adamskiego formacja awanso- wzbogaca krystaliczny sopran zentów roztoczyło nad nim gęsty a poszczególne fragmenty auto-wała do rangi klasyków polskiej Alicji Bił-Traciłowskiej. Przez zestaw komplementów, a fani nomiczne na poziomie klawiszy,MUZYKI w ogóle. Punk jest mi śpiewane głębokim barytonem muzyki obwieścili symboliczne jak choćby w Tower, emanujądziedziną obcą (żeby nie po- słowa Adamskiego przewijają narodziny płyty wartej każdych krystalicznymi emocjami zawar-wiedzieć: wrogą), nowofalowe się niepewność i bezradność wo- pieniędzy. Chodzi o Night Of tymi w umyśle twórcy. Ciekawe,oblicze Siekiery zaś polubiłem bec przemijania. Sądząc z jego The Red Sky zespołu ukrywa- że w muzyce zawartej na Nightzupełnie przypadkiem (jak się prasowych wypowiedzi – to nie jącego się pod nieco enigma- Of The Red Sky, a właściwieprzez dwa lata mieszka w aka- jest literacka kreacja. Pisze tak, tycznie brzmiącą nazwą Joseph w  jej mocniejszych fragmen-demiku przez ścianę z facetem jak czuje. Musi więc czuć po- Magazine. tach, można odczuć specyficznysłuchającym na przemian Por- tężny egzystencjalny ból. Mam Krążek wydany w 2011 roku, klimat groove. Grupa przy ca-nography i Nowej Aleksandrii nadzieję, że nagranie tej płyty w  głównej mierze przy użyciu łych swoich inklinacjach w kie-można albo się przenieść albo było dlań katharsis. Stworzyć tej tzw. „nakładów własnych”, nie runku progresywnych uniesieńpolubić te dźwięki), ale to, co klasy dzieło będąc pogrążonym jest najłatwiejszy do namie- wcale nie stroni też od metalo-Dzwon przygotował na Balla- w tak głębokiej depresji – to po- rzenia w polskich sklepach, ale wego galopu i kiedy trzeba to podach to muzyka z zupełnie już trafią tylko artyści natchnieni. warto podjąć trud aby się z de- prostu przyciska. W tej materiiinnej bajki. Akustyczny folk. Ale Szczerze pragnąłbym powrotu biutem Joseph Magazine zapo- dobrze swoją obecność zazna-za to jaki! Adamskiego do pełni formy, tak- znać. Wszak zespół w osobach czyli Rafał Brodowski na perku-Owszem, kłania się tu spuści- że psychicznej. Jeśli owocem jego Bartoszów Sochy i Struszczyka, sji oraz Marcin Szadyn na basie.zna Tony Wakeforda, Leonar- dołka jest taka płyta czego może Marcinów Szadyna i Waleckie- Nie umiem natomiast ocenić dokonać kiedy będzie go roznosić go oraz Rafała Brodowskiego jaka byłaby muzyka Joseph Ma- energia? Strach pomyśleć! napisał i zagrał materiał, który gazine gdyby Bartosz Struszczyk Darmocha 1.BostońskiwzespółMars Volta z Helico- pria jedzie po bandzie łącząc 2.Pochodzący z wypuścił swój 3.IzraelskamuzycePieQ łaczy Baltimore post rockowy duet Time Columns w swojej kapela rocka, jazz utwory i albumy warte matematykę stylu pierwszego marca i bliskowschodni folklor. Do zainteresowania, które wokalami pod Bjork. 3 EPki gratis. debiutancki longplay. Póki co z jego darmowego ściągnięcia udostępnia artyści udostępniają twórczością można zapoznać się koncertowy mini album. nieodpłatnie w sieci słuchając trzech EPek: pobierz pobierz pobierzbiuletyn podProgowy 55
  • 56. marzec  2012zaprezentował trochę więcej premierę miał The Dvision se z Deep Purple, Bruce Kulick do odkrywania nowych granicwokali. W balladowym Thorn Bell, a więc ostatni album ze- z Kiss, Ian Anderson z Jethro w muzyce Floydów. W przypad-Piece Of The Sky jego głos brzmi społu z oryginalną twórczo- Tull, Keith Emerson z ELP oraz ku A Collection Of Delicate Dia-intrygująco, ale jak odnalazłby ścią. Postfloydowski krajobraz Nik Turner z Hawkwind. monds: A Tribute To Pink Floydsię w odważniejszych kompo- przybrał na sile w  ostatnich Pokaźna grupa muzyków uro- na uwagę zasługuje również cie-zycjach? To pytanie pozostaje miesiącach kiedy na rynku dzonych w Wielkiej Brytanii kawe rozmieszczenie poszcze-otwarte. pojawiło się wiele reedycji i  Stanach Zjednoczonych zare- gólnych kompozycji. AlbumInną ważną kwestią Night Of muzycznej spuścizny zespo- jestrowała łącznie dwadzieścia zaczyna się klasycznie od SpeakThe Red Sky jest klimat płyty. łu, szczególnie mam na myśli sześć utworów Pink Floyd w To Me łączonego z Breathe, zaśWobec rozmaitych opinii nie tych w cenie roweru górskiego, skład których weszły wszyst- jego pierwszą część wykańczaprzypuszczałem, że debiut Jo- ale w mojej ocenie najlepszą kie kompozycje z Dark Side pierwszy Another Brick In Theseph Magazine oznaczony jest weryfikacją znaczenia zespołu Of The Moon, a także wybrane Wall, który przechodzi do dru-wielką tajemnicą, która łączą dla muzyki rockowej jest jego utwory z A Saucerful Of Se- giego na początku drugiej czę-poszczególne utwory. Wszak trwałe oddziaływanie na krąż- crets, Ummagumma, Meddle, ści albumu. Natomiast albumalbum jest mroczny, a w moich ki kolejnych zespołów. Wtedy Obscured By Clouds, Wish został zamknięty niepokojącymprzesłuchaniach po wielokroć nie ma znaczenia marketing, You Were Here oraz The Wall. Careful With That Axe, Euge-miałem wrażenie, że ów czerwo- ale realne wzorce przenoszone W sumie nieco ponad 130 minut ne, tak jakby autorzy wydaniane niebo zawali mi się na głowę. z lat sześćdziesiątych i siedem- muzyki umieszczonej na dwóch chcieli skontrastować dwa różneWerbalne fragmenty, szczegól- dziesiątych do teraźniejszości. krążkach. Z pewnością można wymiary emocji.nie w cudownym Holy Land, Jednym z nich jest krążek za- szczególnie żałować nieobec- Jeśli zaś chodzi o sam kształtsą w stanie wywiercić dziurę tytułowany A Collection Of De- ności utworów z Animals oraz kompozycji od strony technicz-w zakątkach wyobraźni. Choć licate Diamonds: A Tribute To The Division Bell, ale jakość nej to muszę przyznać, że an-podobne patenty słyszałem już Pink Floyd. całego materiału rekompensuje glosascy muzycy najwierniejDisconnected Fates Warning to wszelkie straty. Niemniej pew- odwzorowali utwory z Darkmuszę przyznać, że ich polska nym niedopatrzeniem wykazał Side Of The Moon, w którychwersja wcale nie brzmi mniej się autor grafiki, niejaki Didier dosyć rzadko pojawiły się zna-przekonywająco. Album posiada Scohier z ArtCore Desing, który czące wariacje, jak choćbywiele z filmowego klimatu, tak zarówno na poziomie okładki, wolność saksofonowa Edgarajakby miał ozdobić któryś z ob- jak i artworków stworzył obraz- Wintera w  Money czy zupełnierazów Davida Lyncha. ki budzące skojarzenia – poza inaczej zinterpretowany wstępFinalnie trudno wyrokować nad materiałem wykorzystanym na do Speak To Me/Breathe. Zaprzyszłością Joseph Magazine, płycie – z Animals, Atom He- to znacznie mniej siły zanoto-ale odnoszę wrażenie iż Night Of art Mother oraz A Momentary wałem w wokalach niejakiejThe Red Sky powinien otworzyć W tym przypadku nie mamy do Lapse Of Reason. Ewentualnie C. C. White w porównaniu dozespołowi wrota do dużej karie- czynienia dosłownie z czerpa- można zakładać, że w między Clare Torry ze słynnego Thery. Debiutancki album grupy to niem wzorców, ale z oddaniem czasie zmieniła się koncepcja Great Gig In The Sky. O wielenie tylko pokaz zręczności mu- hołdu jednemu z największych realizatorów nagrań albo cze- więcej urozmaiceń pojawiło sięzyków, ale również ich oryginal- zespołów w historii muzyki, goś niedogadała belgijska Mu- w pozostałych interpretacjachna koncepcja tworzenia muzyki. bowiem rzeczone wydawnic- sic Avenue, która odpowiada za floydowskiej twórczości, w prze-Zatem i ja dołączam do grona two to, jak sama nazwa wska- dystrybucję albumu. To jednak, aranżowanym Welcome To Thefanów Joseph Magazine. zuje, tribute. Tyle, że tribute jak już zdążyłem wspomnieć, za- Machine (doskonała praca De- 9/10 wyjątkowy, który nie jest po ledwie drobiazgi wobec porząd- reka Sheriniana), bluesujących Konrad Sebastian Morawski prostu suchym zestawem me- nego tribute. jak nigdy Have a Cigar i Young chanicznie odegranych utwo- Takie materiały po pierwsze Lust (świetne wokale Glenna rów, ale bogatą tęczą unika- dają możliwość zapoznania się z Hughesa!), powyciąganym na towych improwizacji czy też twórczością Pink Floyd w nieco wszystkie strony Run Like Hell,Various Artists swoistych wariacji na temat zmienionych aranżacjach, z  in- zminiaturyzowanym i zindu-A Collection Of Delicate Diamonds: A wielu ważnych dzieł grupy. nymi aktorami, którzy w swo- strializowanym Echoes, jeszczeTribute To Pink Floyd W dodatku utworzoną przez ich rolach nadają często innego bardziej tajemniczym Obscured trzydziestu dwóch rekinów sce- wymiaru (częściej odcieniu) po- By Clouds czy przygnębiającymTrzydziestego marca 2012 roku ny rockowej takich jak między szczególnym utworom. Po dru- Set The Controls For The Heartw dojrzałość wejdzie pustka, innymi Adrian Belew i Tony gie wprowadzają w retrospek- Of The Sun. Natomiast równo-która powstała po zakończeniu Levin z King Crimson, Alan tywny stan, podszyty rzecz ja- wagę w naturze zachowały zbli-studyjnej twórczości Pink Floyd. White i Chris Squire z Yes, sna nowoczesnym brzmieniem, żone oryginałom Shine On YouTego dnia osiemnaście lat temu Glenn Hughes i Steve Mor- ale prowokującym wyobraźnię Crazy Diamond oraz Mother.4.Album holenderskiego Zloty 5.Progmetaldebiutankikolejnym 6.Squadraawangardowej. Dwa Dawai Teleopsis Belzebuthto porcja improwizowanego avant- dowodem jest bujnie pleni się we Włoszech, czego album w wersji Omega to Włochy albumy do pobrania. 7.wszędzie pełno.wyróżnia się Epigonów Dream Theater inie. Mindplotter Także na Ukra-proga. formacji IV Luna. chojniejszą niż przeciętnie dawką eletroniki. pobierz pobierz pobierz pobierz56 biuletyn podProgowy
  • 57. marzec  2012Podsumowując odsyłam wszyst- multiinstrumentalisty, wokali- tycznej historii, to należy oddać metalu progresywnego, niskie-kich fanów Pink Floyd to tego sty i kompozytora. mu jego wielkość. Mariusz Duda go brzmienia gitary i łagodnychobszernego wydawnictwa. Bez Koncepcja zderzenia czarnego z jest nie tylko utalentowanym, klawiszowych brzmień” zawartejcienia wątpliwości A Collection białym – z niezwykłą wymow- ale i odważnym muzykiem, któ- na Multiverse Maciej DawidekOf Delicate Diamonds: A Tribu- nością zasygnalizowana z  po- ry nie boi się realizować swoich zaprezentował kilka naprawdęte To Pink Floyd stanowi jeden ziomu okładki – na pewno przy inspiracji. Myślę, że Impres- fajnych riffów, które szczególniez najlepszych albumów dedy- Impressions nie została pomi- sions będzie znaczącym dowo- przekonująco zabrzmiały w ty-kowanych twórczości legendar- nięta. Tyle, że Mariuszowi Du- dem potwierdzającym tę tezę. tułowym Multiverse oraz Ghostnego zespołu, co mam nadzieję dzie prawdopodobnie chodziło Bardzo dobry album. Resurrection, a więc w konkret-udało mi się wykazać w tej re- o to, że utwory z  tego krążka 9/10 nych i – we wiodących fragmen-cenzji. powstały właśnie w trakcie prac Konrad Sebastian Morawski tach – szybkich numerach. Au- 8/10 nad dyptykiem. Tym bardziej, tor postawił na intensywne i do- Konrad Sebastian Morawski że klimat Impressions przenosi sadne brzmienie gitary, a przy w nieusystematyzowane rejony tym nie popadł w jednostajność. muzyki: pomiędzy minimali- Maciej Dawidek Materiał jest wciągający aczkol- stycznymi elektronicznymi for- Multiverse wiek dosyć egzotyczny wstęp doLunatic Soul mami a misternie budowaną umiejętności Macieja DawidkaImpressions ekspresją. Usłyszeć tu można został zawarty w krótkim In- całe mnóstwo elektronicznych jection, a więc w nieco odstają- patentów korespondujących cym od konwencji Multiverse z akustyczną gitarą i partiami utworze. Wszak jego pierwsze klawiszowymi (w tej drugiej sekundy przywołują raczej sko- roli Maciej Szelenbaum), boga- jarzenia ze stoner rockiem, a za- te rozwinięcia i  mroczne wyci- warte w  jego środkowej części szenia, a także w gruncie rzeczy chichoty zniekształcają ogólny klimat przygnębionego miasta. przekaz EP-ki. Natomiast znacz- Wcale niebezzasadne są skojar- nie bardziej interesującą zmianę zenia z Peridition City Ulver czy Widek, a właściwie Maciej Da- od przyjętej konwencji stanowi Dead Cities The Future Sound widek, to młody 24-letni gitarzy- utwór pt. Enter Through TheMiał być dyptyk, a jest… trylo- Of London. Świetne, nomen sta z północnych rejonów Polski, Sun, który został zarejestrowanygia? Nie, to chyba niewłaściwe omen, wrażenie tworzą rów- który mówi o sobie, że jest ama- przy wsparciu niejakiego Pio-określenie, bowiem trzeci stu- nież liczne efekty, szczególnie torem samoukiem zafascynowa- tra Gruszki, będącego autoremdyjny album spod szyldu Lu- te mniej standardowe jak szum nym w progresywnym metalu jednej z solówek gitarowych.natic Soul wcale nie jest trzecią oceanicznych fal czy zmienia- ze szczególnym naciskiem na W tym utworze Maciej Dawidek,częścią dychotomicznej historii jące się stronice książki (swo- niskie brzmienie gitary. Część ustępując szybkiemu tempuznanej z dwóch poprzednich al- ją drogą ciekawe która lektura ze swoich fascynacji gitarzysta i  zadziorności, pozwolił sobiebumów, ale swego rodzaju ich wzięła udział w tym albumie?). zdążył zaprezentować na EP-ce na znacznie więcej refleksji czyefektem ubocznym. Mariusz Album sprawia wrażenie dopra- zatytułowanej Multiverse. wręcz niemalże sentymentalne-Duda, przynajmniej w najbliż- cowanego i starannie przygoto- Wspominany materiał to wła- go prog metalu.szym czasie, nie skupiał się na wanego. Ma głębię. ściwie zbiór utworów nagranych Przyznam, że przy tego typupisaniu kolejnych historii do Lu- Swego rodzaju innością jest to, przez Macieja Dawidka w 2011 „produkcji” zaskoczyło mnie do-natic Soul, ale ktoś uznał iż rze- że w ośmiu właściwych utwo- roku. W skład Multiverse weszły bre brzmienie, które wcale nieczony „efekt uboczny” stanowi rach zawartych w trackliście łącznie cztery numery rozłożo- przywołuje skojarzenia z piw-podstawę do wydania godnego Impressions nie uświadczy- ne na mniej więcej dwanaście nicą. Nie powala na kolana, alemateriału. Czy słusznie? my warstwy lirycznej, ale sam minut muzyki. Zgodnie z fascy- jest wyczyszczone z wszelkichWybornie. Po zapoznaniu się Mariusz Duda zdecydował się nacjami twórcy EP-ka została brudów i niedoskonałości. War-z Impressions sam przestałem zarejestrować wokalizy, które zdominowana przez charakte- to dodać, że poza ekspozycjąmówić o efekcie ubocznym, jednak w  moim odczuciu zo- rystyczne gitarowe brzmienia, gitarowych umiejętności Macieja  zacząłem formułować zdania stały podane z dużą oszczędno- które wśród osób rozeznanych Dawidek na Multirverse wyko-o pełnoprawnym, natchnionym ścią. Warto by uwolnić ten głos z muzyczną nomenklaturą po- rzystał też kilka innych pomy-własnym życiem materiale. I nie na dłużej! Niemniej naturalne winny przywołać skojarzenia ze słów, w tym przede wszystkimjest to życie, które w pełni zna- wokale Mariusza Dudy można spopularyzowanym ostatnimi tych związanych z instrumenta-my z czarnego i białego Lunatic usłyszeć w remixach skądinąd czasy djent. Poza gitarami autor mi klawiszowymi. Obok odważ-Soul, a kilka nowych gwiazd na znanych utworów Gravestone nagrał wszystkie partie pozosta- nych gitarowych wycieczek Ma-widnokręgu zainteresowań mu- Hill i Summerland, które rów- łych instrumentów, wyłączając ciej Dawidek utworzył kilka kli-zycznych Mariusza Dudy. Owe nież znalazły się na tym wydaw- jednak perkusję, która została matycznych teł, które doskonaleimpresje wydobyły się z muzycz- nictwie. zaprogramowana w konwencji współgrają z szalejącą gitarą,nej ponowoczesności w postaci Jakkolwiek by ten album nie podobnej do Forsaken autor- a niekiedy i stanowią nastrojowątrip hopu oraz ambientu, a także był rozpatrywany w przyszłości, stwa innego polskiego artysty przerwę pomiędzy jej poszcze-z „egzotycznych” instrumentów jako trzecia część Lunatic Soul, młodego pokolenia jakim jest gólnymi partiami. Całość brzmistanowiących nie od dziś spek- efekt uboczny czarnobiałej rze- Bartosz Ogrodowicz. korzystnie.trum zainteresowań uznanego czywistości lub epilog do herme- W instrumentalnej „mieszance Niemniej w finalnej konkluzjibiuletyn podProgowy 57
  • 58. marzec  2012niezwykle trudno ocenić Mul- pomysły prawdopodobnie zasy- Intoxicated). Nie tylko Scabbia i pięknie i idealnie, że aż chce siętiverse, bowiem materiał jest gnalizowane przez Dona Gilmo- Ferro zaprezentowali się w nich spać... Wyjątkiem od tej regułykrótki (…nawet jak na standard re, będącego od 2009 roku pro- korzystnie, ale też i oprawa in- jest Iland. Skromna, niszowaEP-ki), a przez to wprowadza w ducentem płyt zespołu. strumentalna na poziomie gitar formacja z Ostródy, której trzonpoczucie niedosytu. Tym bar- Można odnieść wrażenie, że i perkusji nie budzi zastrzeżeń. stanowią: grający na akustykudziej owe poczucie jest większe, duet wokalny Cristina Scabbia Szczególnie jeśli chodzi o gitary kompozytor Ziemowit Sosińskibo cztery utwory, w których – Adnrea Ferro wystarcza za Cristiano Migliore i Marco Biaz- i tekściarz-wokalista Miłosz So-zdążył się zaprezentować Ma- cały album. To nie jest zarzut, zi, co tylko wchodzi w kontrast siński, wydała niedawno swojąciej Dawidek pozwalają raczej bowiem żeńsko-męskie par- ze słabą jakością pozostałej czę- drugą płytkę (nie wiem, jak jąsądzić iż jest on profesjonalistą tie wokalne doskonale ze sobą ści materiału. traktować, chyba jako minial-z solidnym zapleczem i orygi- współgrają. Zarówno Scabbia, Być może moja ocena Dark Ad- bum) która z K-Scope muzycz-nalną wizją muzyki. Także jeśli jak i Ferro dysponują głosami, renaline jest zaniżona z tego nie ma sporo wspólnego, a po-wystarczy Widkowi wytrwałości które pewnie bez oprawy in- powodu, że przed poznaniem doba mi się znacznie bardziej.to pomysły z Multiverse aż same strumentalnej utworzyłby coś całego materiału miałem okazję Na Poranku na Ziemi Iland za-proszą się o rozwinięcie. Trzy- wartego uwagi, co przecież nie przesłuchać beznadziejny cover warli siedem niedługich, piosen-mam kciuki! jest żadną tajemnicą. W materii Losing My Religion, ale wcale kowych kawałków. To w sumie 7/10 wokalnej na Dark Adrenaline nie jest wykluczone, że szósty jedyna różnica w porównaniu z Konrad Sebastian Morawski zachwycają liczne wymienności, studyjny album Lacuna Coil to debiutanckim Najdłuższym La- wtrącenia czy nawet wspólny po prostu przeciętny materiał. tem, tam zdarzały się i utwory śpiew, którymi raczy wspomina- Odnoszę wrażenie, że dawny instrumentalne. Poza tym jest ny duet. O ile Scabbia, pomimo blask grupie przywróciłby po- tak, jak dotychczas. Bracia So-Lacuna Coil jej kilku ewidentnych wpadek, wrót Waldemara Sorychty w sińscy sprokurowali wspólnymiDark Adrenaline stanowi gwarancję dobrego po- roli producenta. Pod jego okiem siłami utwory, które spokojnie ziomu wokalnego, o tyle Ferro Lacuna Coil odnosiła wielkie dałby radę wykonać na scenie z każdym materiałem robi duże sukcesy. I wcale nie chodzi mi o jeden człowiek z gitarą. Delikat- postępy. Jego wokal jest mocny zdjęcie na okładce popularnego ne, nienarzucające się, leniwe. i soczysty. Tyle, że niezbyt do- magazynu dla ogrodników. Bez – bądźmy szczerzy – jakichś brze wyeksploatowany na Dark 5/10 odkrywczych tekstów. Za to z Adrenaline. Konrad Sebastian Morawski pewnością są to teksty krzepią- Nie jestem w stanie wytłuma- ce – może z nutką melancholii, czyć sobie oprawy instrumental- ale na pewno nie depresji. A i nej tego albumu, która w zasad- wokal Miłosza Sosińskiego jest niczej części płyty jest naiwna. Iland sympatyczny, ale niepozbawio- Rozczarowują proste i prze- Poranek na Ziemi ny fałszów, zwłaszcza, gdy pró-Po zmasakrowaniu przez Lacu- widywalne kompozycje, które buje śpiewać falsetem. Byłaby tonę Coil legendarnego Losing My pewnie mogłyby ozdobić wesele w sumie propozycja nadająca sięReligion z repertuaru R.E.M. którejś ze stereotypowych fanek na festiwal piosenki poetyckiejdoszedłem do wniosku, że ze- gothic rocka (Trip To The Dark- (którego to gatunku w jego che-spół z Italii musi cierpieć niedo- ness, Kill The Light, Give Me So- micznie czystej, „Kaczmarskiej”statki inwencji twórczej. Z tym mething More, End Of Time czy postaci nie trawię), ale panowiewiększą trwogą podszedłem do Fire). Emanuje jakiś nieuzasad- dokooptowali m.in. trębacza iszóstego studyjnego albumu La- niony skoczny klimat, któremu wiolonczelistę, tworząc delikat-cuna Coil pt. Dark Adrenaline, instrumentaliści zespołu wydają ne, ale bardzo gustowne aran-na którym właśnie znalazł się się zupełnie podporządkowani. że. Powstało coś, co mógłbymrzeczony cover… Materiał został poprowadzony nazwać polską odpowiedzią naPoza wymienionym sekstet z w oparciu o mdłe, niewyraźne No patrzcie państwo, od każdej Memories Of Machines – zbiórCristiną Scabbią zapropono- riffy, które sporadycznie z ma- reguły są wyjątki! Regułą jest, że folkowo-ambientowych balladwał jedenaście już w pełni au- razmu próbuje wyciągać jakaś ambientowe granie z odchyłem (tyle, że Iland robił coś takiego,torskich utworów. Łącznie trzy mniej lub bardziej udana so- na progres, które ostatnio ple- zanim Erra i Bowness zdecy-kwadranse muzyki, która na lówka albo klawiszowe efekty. ni się na potęgę, głównie dzięki dowali się na wspólne granie,stałe odrzuciła jakiekolwiek ro- Oprócz tych “weselnych” kom- wytwórni K-Scope (patrz: No- hehe).Czym bracia Sosińscy wy-manse z progresją i art rockiem, pozycji pojawiła się również -Man, Nosound, Slow Electric grywają z zagranicznymi tuza-a jeśli coś zostało w niej napraw- zamykająca album perełka (My itp., no, w każdym razie wszyst- mi? Paradoksalnie – ograniczo-dę heavy to tylko makijaż wo- Spirit), o której krążą pogłoski iż ko, w czym palce maczają razem nym budżetem! Primo – żadnejkalistki. Jaka zatem jest nowa stanowi inspirację twórczością lub osobno Giancarlo Erra albo elektroniki, żadnej milusiej kla-płyta Lacuny Coil? Chwytliwa i Type O Negative… o co chodzi? Tim Bowness) po kilku odsłu- wiszowej otuliny. Sam akustycz-niegroźna. Do jakiegoś stopnia O tym, że instrumentaliści Lacu- chach zaczyna mnie nudzić, bo ny rdzeń grany przez żywychprzebojowa. Tak jak było to na na Coil potrafią napisać intere- nic nie jestem w stanie zapa- muzyków. Dzięki temu nie mapoprzednim albumie zespołu sującą muzykę świadczą, o para- miętać. Melodie nazbyt rozmy- się wrażenia klinicznej sterylno-pt. Shallow Life. Tyle, że na pre- doksie, choćby utwory zawarte te, wokaliści nazbyt natchnieni ści. Słychać gdzieniegdzie drob-mierowym krążku Lacuna Coil na tym krążku (Upsidedown, I (nikt tak pięknie nie wzdycha ne niedociągnięcia instrumenta-jeszcze odważniej wykorzystała Don’t Believe In Tomorrow czy jak Tim Bowness...), jest tak listów - i bardzo dobrze! Dzięki58 biuletyn podProgowy
  • 59. marzec  2012temu Iland brzmi autentycznie. sobie całkowicie strukturę pio- zdecydowanie jest adresowana autor tekstów angielskiego ze-Jak zespół, a nie orkiestra sym- senkową, dzięki czemu te krót- do osób myślących. Niestety, społu Also Eden, Rich Harding.foniczna w składzie: bateria kla- kie, ale za to wściekle intensyw- wydaje się, ze pogłowie tych- Uległ on bardzo ciężkiemu wy-wiszy i ProTools. ne kawałki zlewają się w  jeden że jest szacowane przez zespół padkowi motocyklowemu. Wy-Gdzieś tu obok Jester miał opi- potężny trzydziestopięciomi- na drastycznie niskie, bo płyta starczyła chwila brawury i nie-sać najnowszy hicior z K-Sco- nutowy wygrzew. I proszę nie wychodzi w limitowanym na- uwagi, by przez kilka kolejnychpe. – Not The Weapon, But The narzekać, że płyta jest krótka, kładzie 500 egzemplarzy nakła- dni muzyk balansował pomiędzyHand duetu Hogarth/ Barbieri. bo po pierwsze stężenie agresji dem offowej Instant Classic. Aż życiem a  śmiercią. SzczęśliwieJak go znam – pochwali. Też tej zbliża się na niej do najwyższej szkoda, tym bardziej że grafiki wyszedł z opresji i to na tyle, bypłyty słuchałem i jakoś nie mam dopuszczalnej dawki, a po dru- autorstwa Janasa naprawdę ro- móc znów występować ze swymochoty do niej wracać, bo mam gie upchano na niej tyle treści bią wrażenie. Facet ma swój styl, zespołem. Dochodząc do siebiewrażenie, że już sto razy takie i  pomysłów, że co poniektórym to pokręcone liternictwo, znane po fatalnym zdarzeniu, miał za-granie słyszałem. A do Iland kapelom starczyłoby na nie- choćby z Journey Through The pewne mnóstwo czasu, by prze-wracam z ochotą. Oceny wy- zły album dwupłytowy. Rządzi Hidden Gardens Disperse, jest myśleć, jaką wartością jest życiestawiać nie zamierzam, bo jest matematyka – skomplikowane nie do podrobienia. No cóż, tak i jak wiele można stracić, a takżeto album z gatunku tych, które podziały rytmiczne i nietypowe to już jest z zespołami, które jak dużo bólu zaaplikować swo-lubi się pomimo ich słyszalnych riffy to dla Kethy podstawa. Do wbrew trendom próbują grać im najbliższym poprzez chwilęmankamentów. Nie da rady nie tego dochodzi ciężki jak walec ambitnie i po swojemu. Tym szaleństwa i nieuwagi. Wszyst-lubić! I nie można nie polecić! growl Maćka „Mrtripa” Janasa, większy szacunek należy się kie te przemyślenia skłoniły Ri- Paweł Tryba który brzmi jak wyjątkowo wku- rzeszowskiemu kwartetowi. Ale cha do napisania bardzo osobi- rzony Vorph z Samael. Ale też i tak żal. Płyta kapitalna, nagra- stych tekstów, które złożyły się należy dodać, że jest to album na przez zespół, który może sta- na bardzo wyjątkowy koncept na jakiś przewrotny sposób… wać w szranki z każdą furiacką najnowszego albumu Also Eden.Ketha przystępny! Matematyka cały ekipą zza Oceanu (Ketha dzieliła Zespół Also Eden powstał2nd Sight czas jest tu w służbie muzyki, zresztą scenę choćby z Minsk), w 2005 roku. Przez kilka ostat- nigdy odwrotnie (co zdarza się a realia i tak są takie, jakie są – nich lat wydał trzy albumy stu- czasem np. uprawiającemu po- 2nd Sight na pewno odbije się dyjne, poruszające się wokół dobna stylistykę Samo). 2nd szerokim echem na muzycznych kanonów rocka neoprogresyw- Sight wciąga, zmusza do coraz forach, ale ilu ich użytkowników nego. Słuchając poprzednich to nowych przesłuchań, przy album nabyło czy choćby LE- płyt, nie da się ukryć, że muzycy których odkrywa się coraz to GALNIE ściągnęło empetrójki zespołu są pod dużym wpływem nowe smaczki – a to jakieś na- – to już inna sprawa. Daję dzie- takich zespołów jak: Marillion, wiedzone szepty na drugim pla- więć punktów – do absolutu na- IQ czy Genesis. Wiele osób, nie, a  to zagęszczenie tu i tam prawdę niedaleko. A do psychia- słysząc te porównania, zapew- faktury industrialnymi sampla- tryka jeszcze bliżej. ne powie: „zespół, jakich teraz mi, a to króciutki hołd dla „kolo- Paweł Tryba wiele...!”. Nie w tym przypad- rowych” albumów King Crimson ku! Gotów jestem się założyć,Zespół Ketha nie spieszył się w Thcnd, a w Take 2 solo na – że docierając do najnowszejz wydawaniem drugiej pełno- o zgrozo!!! – akordeonie. W roli pozycji w  dyskografii Anglikówwymiarowej płyty – 2nd Sight akordeonisty – Vogg z Decapita- Also Eden z Gloucestershire, wiele osóbRzeszowianie pichcili dobre ted, nie pierwszy już zresztą raz Think Of The Children! dostrzeże coś więcej niż nostal-cztery lata. W rocku to niemal (pamiętacie Autoscopię Blin- gię za wymienionymi wyko-epoka. Tyle, że Ketha nie jest dead?). Innym znamienitym nawcami. Also Eden gra muzy-grupą, która chciałaby się w ja- gościem jest gitarzysta Maciej kę przepięknie zaaranżowaną,kiś ogólny krajobraz epoki wpi- Miechowicz, człowiek dla pol- dopieszczoną niemal w każdymsywać. Oni kreślą wizje na przy- skiego math metalu zasłużony calu, niezwykle melodyjną, dośćszłość. I to przyszłość rysującą jak mało kto dzięki grze w Ko- łatwo wpadającą w ucho. Kla-się w jak najczarniejszych bar- bong i Neumie. syczny neoprogres? Owszem,wach. Pogmatwana, gęsta ma- Oczywiście pisząc o przystęp- ale jest w tym materiale coś wię-teria muzyczna lokuje kwartet ności 2nd Sight mam na myśli cej. Coś, co przykuło moją uwa-w kręgu poszukujących (a wręcz komunikatywność dla ograni- gę od pierwszego przesłuchaniawojujących za pomocą dźwię- czonego kręgu odbiorców, dla albumu. Przyznam się szczerze,ków) grup postmetalowych. Nie których metal na Slayerze się Istnieje takie bardzo mądre że ostatnio niewiele wydaw-będę ściemniał o zmianach któ- nie kończy (albo może raczej: przysłowie: „Człowiek uczy się nictw płytowych balansującychre zaszły od czasów pierwszego na Meshuggah dopiero się za- na swoich błędach”. Na co dzień w podobnych klimatach poru-albumu (przekornie zatytuło- czyna). A i ci miłośnicy sportów mierzymy się z nimi właściwie szyło mnie tak bardzo, jak nowywanego IIIa), bo ten niestety ekstremalnych muszą siąść i po- codziennie. Doświadczenia na- krążek Also Eden, zatytułowanymi umknął. Skupię się na tym słuchać tego albumu na spokoj- sze są różnorakie: od drobnych Think of the Children!.co słyszę teraz i powiem krótko: nie. Żadnych prac domowych, potknięć po zdarzenia, które od- Już sam tytuł może mocno sko-o jasny gwint! żadnego piwka, nawet macha- ciskają piętno na naszym życiu. jarzyć się ze słynnym MisplacedDawno nie słyszałem płyty tak… nie banią odpada. Skupienie W 2010 roku w takiej właśnie Childhood Marillion. W isto-monolitycznej! Ketha odpuściła jak w filharmonii. Ta muzyka sytuacji znalazł się frontman i cie, słuchając obydwu płyt do-biuletyn podProgowy 59
  • 60. marzec  2012strzeżemy mnóstwo punktów Album Think of the Children! klopedyczne, suche definicje, to brzmień, dając inspirację ko-wspólnych (drugie porównanie jest zbudowany jak typowy właściwie mógłbym nie słuchać lejnym, nowym wykonawcom.to Clutching At Straws tego sa- concept-album. Właściwie nie jej już w ogóle. Działając w ten Daleko nie szukając, jako głów-mego zespołu). W muzyce Also ma przerw pomiędzy utworami. sposób, nigdy nie poznałbym ną inspirację wymieniają oweEden dostrzegam jednak jeszcze Mamy tu bardzo dużo partii in- albumu Think Of The Children!, nazwy członkowie dobrze jużwiele innych, ciekawych fascy- strumentalnych, prowadzonych który w moim mniemaniu jest znanego norweskiego Gazpa-nacji. Z całą pewnością słychać przez klawisze i gitarę solową. jedną z najlepszych ostatnio cho oraz nowe projekty, takietu echa kilku innych zespołów, Pojawiająca się często gita- wydanych pozycji we współcze- jak: Sun Domingo, Memories Ofodnoszących niemałe sukcesy ra akustyczna dodaje muzyce snym rocku neoprogresywnym. Machines, Paatos, Blackfield itd.w latach 80-tych. Simple Minds potrzebnej głębi, której często Cieszę się bardzo, że muzycy ze- itd. Scenę tą ochrzczono nawetczy Rush to porównania, które brakuje na wielu płytach współ- społu Also Eden oparli melodie ładnie brzmiącą nazwą: Rock At-nasunęły mi się najszybciej. czesnych wykonawców. A zabieg na tuzach lat 80-tych: Marillion, mosferyczny. Charakteryzuje sięWspomniany przeze mnie na to przecież taki prosty. Poszcze- IQ, Rush czy Simple Minds. on wykorzystaniem równowagiwstępie frontman Also Eden gólne segmenty rozwijają się Zrobili to, na co mieli ochotę, pomiędzy delikatnym brzmie-to postać bardzo ciekawa. Jest bardzo przyjemnie dla ucha. w taki sposób, by sprawiło im to niem akustycznym oraz nowo-fanem Marillion z krwi i kości. Melodie, które zmieniają się raz wyłącznie przyjemność, bo płyta czesnymi bajerami elektroniki.Należy do oficjalnego fan-clubu po raz w materiale, na dość dłu- ta z pewnością sukcesu komer- Są także nawiązania do muzykizespołu, a także grywa w oficjal- go zapadają w pamięć. Złapałem cyjnego z wiadomych powodów folkowej i delikatnego jazzu.nych cover-bandach, grających się na tym, gdy pewnego ranka nie osiągnie. Poprzednie albumy Muzycy nie boją się obcować zutwory legendy z Aylesbury: Mi- zupełnie nieświadomie nuciłem Also Eden były udane, ale nie- takimi zjawiskami i terminamisplaced Neighbourhood, Lords sobie pod nosem fragment pły- równe. Ten jest znakomity od jak: chillout, ambient, samplingOf The Backstage oraz Skyline ty. Kiedy zdałem sobie sprawę deski do deski i pozostaje mi go czy soundscapes. Chętnie teżDrifters. Posiada jednak jeszcze z tego, co nucę, doszedłem do gorąco polecić słuchaczom, dla korzystają ze starych, wypróbo-coś, co łączy go bardzo mocno wniosku, że album Think of the których muzyka jest codzienną wanych i często zapomnianychz Marillion z lat 80-tych. Głos! Children! to faktycznie nietuzin- przyjemnością. już instrumentów jak chociażbyJego śpiew jest tak bardzo cha- kowy materiał. Ocena: 8/10 syntezatory analogowe.rakterystyczny i do złudzenia Już samo wprowadzenie do Krzysiek „Jester” Baran Baczny obserwator, czytając tepodobny do barwy głosu samego płyty (Think Of The Children wszystkie nazwy zespołów, za-Fisha, że gdy odtworzyłem swe- I i Hiding In Plain Sight) na- uważy bez trudu, że działającygo czasu płytę jednemu z przy- kazuje rozsiąść się wygodnie w pod ich egidą muzycy dość czę-jaciół, ten zapytał krótko: „Fish fotelu, transportując z głośni- Steve Hogarth & Richard sto spotykają się przy okazji tychwrócił do Marillion?”. W istocie, ków mnóstwo przyjemnych dla Barbieri wszystkich przedsięwzięć, wza-barwa głosu i charyzma, z jaką ucha melodii. Mamy tu do czy- Not the Weapon But the Hand jemnie się wspomagając. Co-śpiewa swoje osobiste teksty, nienia z formami przebojowymi raz więcej mamy też projektówbardzo mocno kojarzy go z le- (Oversight). Jest nieco iskier (przeważnie) jednorazowych,gendarnym frontmanem sprzed a’la Rush (Cifers). Są także prze- za którymi stoją najbardziej30 lat. Pozostali instrumenta- piękne, rozbudowane, kipiące znane nazwiska. Jeden z takichliści zresztą także grają bardzo przestrzenią i melodiami utwo- duetów kiełkuje już od ładnychcharakterystycznie. Co wcale nie ry, tworzące rozemocjonowaną paru lat. Steve Hogarth i Ri-oznacza, że odgrywają tylko jak suitę: The Greater Game (maj- chard Barbieri poznali się kawałmaszynki partie do złudzenia stersztyk!) i  jego rozwinięcie czasu temu. Ich zespoły grywałypodobne do tych proponowa- w postaci nieco ostrzejszego Ste- razem wspólne koncerty, a obajnych w przeszłości przez zespół alth, a następnie dla równowagi panowie poszli nawet o krokna M. Posiadają bowiem wyjąt- spokojniejszego Dream Without dalej, współpracując min. przykowy zmysł do tworzenia na- a Dream (kłania się IQ) oraz O zespołach Marillion i Porcupi- solowym albumie mr. H. Ostat-prawdę udanych, wpadających 1949. Płytę kończy delikatny, ne Tree w obecnej postaci wielu nio od jakiegoś czasu próbowaliw ucho melodii. Ogromny atut akustyczny finał Think Of The współczesnych muzyków mówi się „złapać”, by nagrać kolejnezformacji to bardzo duże umie- Children II oparty na tej samej jako o wielkiej inspiracji. I chyba wspólne wydawnictwo. Niestetyjętności techniczne, które kipią melodii, co początek płyty. wiele osób zgodzi się ze mną, że nieliczne wolne terminy kolido-na każdym kroku. Skład zespo- Współczesne postrzeganie al- na przestrzeni ostatnich 15 – 20 wały ze sobą i wspólny projektłu zmieniał się wielokrotnie na bumów z neoprogresywnego lat te dwa zespoły wprowadzi- wciąż leżał na półce. Wreszcieprzestrzeni ostatnich sześciu lat podgatunku sprowadza się do ły wiele nowego do muzyki. Do w 2011 roku udało się obydwua jego stałymi członkami oka- porównań z przeszłością oraz takich współczesnych twórców muzykom wykorzystać przerwyzali się być tylko: Ian Hodgson wytykania muzykom niskiego nowych brzmień obok Marillion w działalności Marillion i Por-(instrumenty klawiszowe) oraz poziomu inwencji twórczej i na- i popularnych Porków dołożył- cupine Tree. Hogarth i BarbieriSimon Rogers (gitary). I rzeczy- chalnego kopiowania tego, co bym z pewnością Radiohead, jako pracowici i doświadczeniwiście, gra gitarowo-klawiszowa już kiedyś usłyszeliśmy. Ja pa- Anathemę, Sigur Ros, No-Man muzycy nie potrzebowali dużojest jak gdyby stałą, niezmien- trzę na to wszystko w zupełnie oraz jeszcze co najmniej kilku czasu, by złożyć i zarejestrowaćną wizytówką zespołu z Anglii. inny sposób. Słucham muzyki, innych wykonawców. Wszyst- album, który nosi tytuł „Not TheSkład zespołu uzupełniają obec- która sprawia mi przyjemność. kie te zespoły w ostatnim czasie Weapon But The Hand”.nie: basista Steve Dunn oraz Gdybym miał dostrzegać w niej dołożyły cegiełkę dość dużych Czego można spodziewać sięperkusista Lee Nicholas. wyłącznie porównania i ency- rozmiarów w budowie nowych po mieszance obydwu panów,60 biuletyn podProgowy
  • 61. marzec  2012chyba nie trudno się domyślić. Podsumowując ten udany al- The Black Noodle Project (2006), Eleonore (2008) orazRichard Barbieri, który z nie- bum, nie sposób nie zauważyć, Dark & Early Smiles Ready To Go (2010) – wszystkiejednego pieca chleb jadł (min: że obydwaj główni pomysłodaw- przesycone nostalgią za brzmie-neo romantyczny Japan, psy- cy projektu są na tym albumie niem i  muzycznym charakte-chodeliczny Porcupine Tree, przede wszystkim sobą. O ile rem muzyki Pink Floyd, ale,art-rockowy No-Man) za zesta- Steve Hogarth w swoim macie- jak już wspomniałem, nie tylko.wem klawiszowym chyba potrafi rzystym zespole, Marillion, jest W kompozycjach na kolejnychwyczarować wszystkie dźwięki jego suwerenną częścią, mającą albumach pozostawiali za każ-świata. Współtwórca albumu, do powiedzenia tyle samo, co dym razem cząstkę siebie, przezSteve Hogarth, można rzec, ide- inni, o tyle Richard Barbieri, co muzyka rozpinała się na wie-alnie pasuje osobowością, barwą współpracując z władczym Pa- lu muzycznych orbitach, wędru-głosu i muzyczną przeszłością nem Wilsonem, czasem zapew- jąc psychodelicznym slalomem(pop-rockowy The Europeans, ne musi dusić w sobie pewne pośród kosmicznych gwiazdneoprogresywny Marillion i roz- pomysły, których z pewnością Zespół The Black Noodle Pro- błyszczących w kilku galakty-maite epizody z wieloma, często posiada bez liku. Sądzę, że taka ject poznałem przy okazji albu- kach rocka. Taką właśnie mu-odległymi od siebie stylistycz- płyta, na której Barbieri może mu Ready To Go jakieś dwa lata zyką, graną z głębi duszy oraznie, artystami). Wyszła z  tych być i jest wolnym artystą, była temu i wywrócił on totalnie moje wyraźnie zainspirowaną klasykądoświadczeń muzyka, która jest temu muzykowi bardzo potrzeb- mniemanie na temat współcze- mistrzów wszech czasów, za-jednocześnie smutna i wesoła, na. Myślę, że Rick potrzebował snych wykonawców, których in- władnęli sercami nas, Polaków,rockowa i nie-rockowa, pro- też właśnie współpracy z czło- spiruje muzyka Pink Floyd. Na za sprawą serii koncertów w na-gresywna i  popowa, chwilami wiekiem zupełnie wolnym, pa- co dzień, przeglądając mnóstwo szym kraju. Owocem występówzrozumiała, a chwilami kom- trzącym na muzykę bardzo luź- materiałów, artykułów i recenzji nad Wisłą było koncertowe wy-pletnie nie do zniesienia. Ale no, nie przez pryzmat kolejnego różnych wykonawców, spotyka- dawnictwo zatytułowane Andwszystko to – paradoksalnie sukcesu, ściągania na koncerty my się ze stwierdzeniami typu: Live Goes On... In Poland.- w jak najlepszym znaczeniu. tysięcznych widowni, spływają- „...grają jak Pink Floyd”. Zaryzy- Mało kto wie, że zanim zawiązałPrzeważają tu formy elektro- cych zewsząd laurów i pochwał kuję stwierdzenie, że wiele osób się pierwszy, pełny skład Theniczne, linie basu i instrumenty oraz ścigania się z Opeth i Dre- po zetknięciu z The Black No- Black Noodle Project, Jérémieperkusyjne oraz głos Hogartha, am Theater. Takim wolnym ar- odle Project znacznie chłodniej Grima miał za sobą dziesiątkiktóry należy zakwalifikować tak- tystą właśnie jest Steve Hogarth. będzie patrzeć na tego typu po- sesji nagraniowych, w którychże jako… instrument. Dźwięki -postać zawsze nastawiona po- równania. Bo to właśnie Fran- szlifował w pojedynkę muzycznynajbardziej charakterystycz- zytywnie do życia i do tego, co cuzi, kierowani przez Jérémie- kierunek swego dziecka, jakimnego instrumentu rocka, czyli robi na co dzień. go Grimę, robią to z największą w zamyśle miał być zespół. Pisałgitary, pojawiają się tu głów- Album Not The Weapon But klasą, czerpiąc inspirację za- muzykę, nagrywał utwory demo,nie w formie elektronicznego The Hand przynosi nam osiem równo z Floydowskiej studni jak poszukiwał kolejnych muzycz-samplingu. Przeważają rytmy kompozycji, z których ostatnia i z głębi swoich serc. Zaręczam, nych punktów zaczepienia, któ-chilloutowe i ambient. Perkusja jest właściwie krótką repryzą. że wychodzi z tego niesamowita re znajdował nie tylko w rockubije wybitnie transowo, ale nie Zachwyca produkcją i dbałością mieszanka, której nie powstydzą progresywnym i jego przepast-ma w tym nic dziwnego, skoro o każdy najdrobniejszy szcze- się panowie Gilmour, Waters, nej historii. Jako artysta uniwer-za jednym z zestawów zasiada gół. To zbiór kompozycji uszyty Barrett, Wright i Mason. salny napisał min. muzykę doChris Maitland, były perkusista w  sam raz na okres przełomu The Black Noodle Project swoją programu francuskiej telewizji,Porcupine Tree! Za drugim ze- zimy i wiosny, gdy zmęczeni działalność rozpoczęli w pierw- zatytułowanego Helios. Nagrałstawem bębnów zasiada Arran zimną i wietrzną szarością po- szej połowie minionego dziesię- także w międzyczasie pierwszeAhmun. Muzyka raz to relaksuje szukujemy promieni słonecz- ciolecia. W 2004 roku ukazał oficjalne demo w postaci mate-i odpręża, by za chwilę podnieść nych, czystego błękitu nieba się ich debiutancki album, za- riału ‚Dark Smiles’, które oboksłuchaczowi ciśnienie, stając się i  soczystej zieleni. Te ostatnie tytułowany And Life Goes On... floydowskich inspiracji balan-dziką i nieokiełznaną. Nie znaj- barwy wyraźnie kiełkują na tej Od samego początku tworzyli go suje chwilami gdzieś wokółdziecie tu odjechanych solówek płycie właśnie pośród odcieni trzej instrumentaliści: Jérémie muzyki gotyckiej oraz dark &klawiszowych, nie mówiąc już szarości i półmroku, które są jak Grima (gitary, wokal), Mat- wave, osiągając miejscami nie-o charakterystycznych zacnemu gdyby jej tłem. Muzyka, brzmią- thieu Jaubert (instr. klawiszo- mal industrialny pułap (kłaniapanu Progowi odjazdach gitaro- ca chwilami lekko dołująco, we) oraz Anthony Létévé (bas). się min. Lacrimosa). Rodzącewych. Linie gitary i basu (Dave jednak zawiera wyraźną dawkę W składzie zmieniali się jedy- się w bólach początki The BlackGregory) oraz kontrabasu (Dan- optymizmu. Miejmy nadzieję, że nie perkusiści (Arnaud Rous- Noodle Project przenosiły sięny Thompson) naprowadzają słuchając jej, szybko doczekamy set, Franck Girault a ostatnio wielokrotnie później na kolejnemuzykę w kierunku jazzu. Głos się ciepłej wiosny. Ja życzę także Fabrice Berger), a jedynym albumy zespołu. Jérémie Grima,Steve’a Hogartha wprowadza wiosny w duszy Richardowi Bar- nowym instrumentalistą, jaki gdy napotkał już bratnie dusze,zaś pierwiastek opium, senny bieriemu, który z całą pewnością pojawił się w składzie w ostat- które wspomogły go w projek-spokój i nutkę pozytywnych pro- ją na tej płycie poczuł. O Steve- nim czasie, jest drugi gitarzysta cie, dzięki swej solowej działal-mieni słonecznych. Bardzo waż- ’a Hogartha się nie martwię, bo Sebastien Bourdeix (notabene ności w latach 2003-2005 miałna częścią i barwą brzmienia para- ten facet to bateria optymizmu! stary dobry znajomy lidera ze- mnóstwo asów w rękawie. Jegodoksalnie są też zwyczajne chwile Krzysiek Jester Baran społu ze wspólnego projektu muzyczne archiwum zatemciszy. Pojawiają się ona dokładnie Stereoscope). Francuzi wydawa- z  pewnością kryło mnóstwo in-wtedy, gdy na nie czekamy. li kolejno albumy: Play Again strumentalnych perełek.biuletyn podProgowy 61
  • 62. marzec  2012I oto leży przede mną egzem- oczy, muzyka przenosi nas we The Black Noodle Project. To szych, moim zdaniem, współ-plarz bardzo wyjątkowego doku- wspaniałą muzyczną podróż. właśnie ono dało zaczątek fran- cześnie działających na pro-mentu. Jest nim specjalna kom- Wytrawne ucho słuchacza, któ- cuskiej formacji. Kilka z tych gresywnych scenach zespołów.pilacja Dark & Early Smiles – ry otarł się już o twórczość The miniaturek dostało się m.in. na Choć w wielu fragmentach bijeDemos from ‚03 to ‚05, umiesz- Black Noodle Project, wychwyci pierwszy album zespołu, zatytu- w słuchacza niedostatek tech-czona na dwóch przepastnych sporo fragmentów, będących za- łowany And Life Goes On... niczny tychże nagrań, to jestdyskach, wypełnionych właśnie czątkami do utworów zawartych Do starannie wydanego, po- to wydawnictwo bardzo wyjąt-dokumentami z tych pierwszych na kolejnych, oficjalnych już al- dwójnego wydawnictwa do- kowe. Paradoksalnie, w moimczasów działalności francuskie- bumach zespołu. łączono książeczkę, w której odczuciu te niedociągnięciago multiinstrumentalisty. Po- Drugi krążek, zatytułowany Jérémie Grima pokrótce, ale dodają niesamowitego urokudwójny album Jérémie podzielił Dark Smiles, pomalowano bardzo przejrzyście opisuje muzyce Jérémiego Grimy. Liderna dwie dość wyraziste części. czarną farbą. Podobnie jak na zarówno historię poszczegól- The Black Noodle Project się ichPierwszy krążek zatytułowany pierwszym CD widnieje na nim nych demówek, jak i pierwsze nie wstydzi, bo i nie ma czego!Early Smiles wypełniają mate- nadruk symbolizujący tarczę tchnienia jego zespołu. Co waż- Porusza się po ścieżkach, któreriały brzmiące bardziej optymi- zegara, na której rozsypały się ne, kompilacja Dark & Early kiedyś już zostały wytyczone.styczne i melancholijnie. Stąd wskazówki. Drugi krążek (jak Smiles – Demos from ‚03 to ‚05 Karczuje je, nadając im nową ja-też zapewne biała barwa pierw- przystało na jego podtytuł) za- jest wydawnictwem limitowa- kość i z całą pewnością może byćszego dysku. Zawiera on min. wiera muzykę w odbiorze nieco nym, ręcznie numerowanym, z tego dumny.muzykę do wspomnianego do- ciemniejszą, mroczniejszą. Jego wydanym w ilości zaledwie 500 Rzadko oceniam materiałykumentu TV, zatytułowanego lwią częścią jest materiał demo, sztuk! Trzeba zatem bardzo się demo, ale ten zrobił na mnieHelios. Choć kolejne utwory są zatytułowany tak jak nazwa spieszyć, by nie przegapić tego bardzo duże wrażenie!tak naprawdę muzycznymi mi- drugiego albumu: Dark Smiles. niezwykłego materiału, bowiem Ocena: 8/10niaturkami, to jednak całość nie Jak już wspomniałem wcze- może w przyszłości nie zostać Krzysiek „Jester” Baransprawia kompilacyjnego chaosu. śniej, było to pierwsze oficjalne już wznowiony. DokumentujeWręcz przeciwnie, gdy zamknąć demo firmowane przez markę początki jednego z najważniej- Grać cały czas tego samego bez końca się typową dla Pendragon szatą graficzną. Przy nie da. Ewolucja formacji muzycznych jest Pure Barrett niemal przewrócił zespół do bardzo wskazana, choć często przynosi kon- góry nogami, eksponując jeszcze nieśmiałe trowersje. Rzućmy okiem na nam współ- smaczki zawarte na Believe. Nie przeszko- czesne Heritage Opeth czy Anno Domini dziło to jednak w nagraniu zdecydowanie High Definition Riverside. Formacje słusz- jednej z lepszych płyt w dorobku Pendra- nie zdecydowały się w pewnym stopniu gon – płyty innej od poprzedniczek, jednak odciąć się od swych poprzednich dokonań zachowującej pierwiastek rozpoznawalnego by móc się muzycznie rozwijać, dać ujście stylu Brytyjczyków. wenie twórczej, uciec od powtarzalności. Skoro ryzykowany krok się powiódł, to dla- Podobnie postąpiła formacja Pendragon. czego nie zrobić następnego w tym samym Rzućmy okiem na historię zespołu. Lata 90. kierunku? Zgodnie z oczekiwaniami NickPendragon przyniosły prawdziwy rozkwit stylu grupy Barrett zapowiedział kolejny album jakoPassion (2011) począwszy od The World (1991) po wysoko kontynuację ścieżki obranej na Pure. Wła- cenione The Masquered Overture (1996). śnie takim muzycznym progresem grupyPraca recenzenta nie jest łatwa. Bardzo Świetnie, choć z pewnymi oznakami zmę- miał okazać się wydany w kwietniu 2011często natrafia się na płyty, o których tak czenia materiału, prezentował się kolejny roku Passion. Krążek opowiadający o pasji,naprawdę nie wiadomo co napisać. Nie po- Not of this World (2001). Już na kolejnym, o jej negatywnym aspekcie w życiu człowie-siadają one wyrazistej tożsamości, cechuje mało udanym Believe, Nick Barrett dość ka, o sprawach, dla których nie warto tracićje bylejakość, nie wzbudzają żadnych kon- wyraźnie, choć jeszcze nieśmiało, zaczynał życia.trowersji. Często mam problemy z takimi mówić: „Czas na zmiany!” Te przyszły na Przyznam się, że Pendragon należy do ści-albumami, ale po dłuższym z nimi obcowa- wydanym w roku 2008 Pure – krążku nie- słej czołówki moich ulubionych zespołów,niu, po pewnym czasie pojawia się tzw. wena zwykle udanym, który z jednej strony utrzy- a album The WIndow of Life zaliczam dotwórcza, odkrywają się niezauważone wcze- mywał rozpoznawalny styl zespołu, z drugiej najbardziej wartościowych krążków. Rockśniej niuanse i szczegóły. Są też płyty, które wprowadził do muzyki Brytyjczyków więcej neoprogresywny ogólnie jest mi zresztąposiadają tak wiele elementów, o których energii, a wręcz metalowego zacięcia (z po- dość bliski. Z pewnego rodzaju grymasemmożna by dyskutować, że pisać o nich moż- tężną sekcją perkusyjną roli głównej). Nick przyjmowałem do wiadomości informacje,na by było bez końca i w sumie można się za Barrett podniósł w hierarchii gitarowe riffy o nowej muzycznej ścieżce formacji Nicka.nie zabierać od każdej strony. Do takich płyt spychając na drugi plan charakterystyczne Nie ma co ukrywać, że poprzez Passion ze-należy właśnie Passion zespołu Pendragon. dla zespołu melodie, zrzucił z piedestału spół po części odciął się od swojego dziedzic-Przygotujcie się więc na długie, sądzę że klawiszowe partie Cliva Nolana eksponując twa. Ze zmianami stylu gry zawsze wiąże sięciekawe i dość intrygujące dysputy starego, perkusyjne gonitwy. Zmieniło, unowocze- pewne ryzyko. Zawsze na taki zespół (niewiernego fana Pendragon. śniło się brzmienie, ostatecznie zerwano z bacząc na końcowy efekt) spada fala kryty-62 biuletyn podProgowy
  • 63. marzec  2012ki od ortodoksyjnych fanów. Z muzycznym wieczne standardy z łatwością można za- do drugiej te bardziej żywiołowe. Sam zasta-oświadczeniem jednak dochodzimy do pew- uważyć, nie sięgając daleko, zerkając na nawiam się z czego to wynika... Może z mo-nego rodzaju przemyśleń, które pomagają produkcje płytowe IQ, Areny czy Marillion ich prywatnych upodobań? Może z tego, żezrozumieć ten z jednej strony przykry dla ostatnich lat. W przypadku Passion mamy rzeczywiście Barrett ma talent w tworzeniufana zespołu proces, z drugiej strony samej do czynienia z krystalicznie czystym, do- właśnie tych emocjonalnie nacechowanychformacji potrzebny. W takich momentach pieszczonym w najdrobniejszych szczegó- utworów? Może to fakt, że w tej pierwszejtrzeba odrzucić wszelkie uprzedzenia, pod- łach, skondensowanym, bardzo wyrazistym grupie więcej jest „starego” Pendragon, któ-chodzić do nowego materiału jak do wyda- masteringiem i produkcją albumu. ry zawsze trafiał prosto do mojego serca,nego przez jakby inny, nowy zespół, choć nie Instrumentarium? Tak szalenie rozpozna- ma na to taki wpływ? Sądzę, że prawda leżyjest to takie łatwe. To tak jak z dorastaniem walne, magiczne, górnolotne solówki Bar- w każdym z tych stwierdzeń.– kochałem dzieciństwo, był to mój ulubio- retta poszły w zapomnienie. Album cha- W krążek ciężko było mi się wgryźć. Począt-ny okres w życiu, ale wiem, że czas płynie, rakteryzują mocne riffy, nieszablonowe kowo najlepsze wrażenie robił This Greenwszystko się zmienia, więc dzieciństwo też zagrywki i choć niekiedy pojawia się typowe and Pleasent Land (zresztą najbardziejupłynęło; teraz jestem w takim wieku, jakim dla Barretta gitarowe prowadzenie muzycz- wpadający w ucho). Często jednak wraże-jestem i mimo tego, że to poprzednią epokę nego tematu (jak przykładowo w Empathy), nia koncertowe wywracają naszą hierarchięw swoim życiu uwielbiałem i wspominam ją to szczególnie się nie wyróżniają na tle ca- utworów do góry nogami. Pamiętam bił-bardzo ciepło, to przecież obecny etap moje- łego muzycznego spektrum. Clive Nolan z gorajski koncert Disperse, kiedy na moimgo życia przynosi ze sobą wiele pozytywów, niezwykle wyróżniającej się postaci został faworycie Let me Get my Colours Back sięnowych możliwości, urozmaiceń i ma na- poniekąd zdegradowany i nie ma aż tak du- odrobinę zawiodłem, za to rozłożył mnieprawdę wiele walorów. Ubóstwiałem Pen- żego wpływu na muzykę zespołu jak to było nieoczekiwanie przez mnie trochę niedoce-dragon lat 90., ale dlaczego mam patrzyć „kiedyś”. Warto jednak zauważyć, że na niony Far Away. Podobnie było z koncer-spod oka na odświeżoną twórczość formacji Passion używa zupełnie innych muzycznych tem Pendragon w warszawskiej Progresji –ostatnich lat? środków niż to było w przypadku chociażby This Green and Pleasent Land nie wypadłNa krążku otrzymujemy niecałe 55 minut Pure. Nolan swoje klawiszowe pasaże za- tak dobrze jakbym tego oczekiwał, za tomuzyki podzielonej między siedem kom- mienia na elektroniczne błyskotki, ekspery- Empathy mówiąc potocznie tego wieczorupozycji. Przyglądając się układowi utworów mentuje, bawi się, ciągle poszukuje i odkry- „pozamiatał”, nie dając szans rywalizacji zezauważymy pewne analogie do Trick of the wa nowe muzyczne przestrzenie dotąd przez sobą innym utworom (nawet tym klasycz-Tail Genesis. Na Passion też energiczne niego niespenetrowane. Na Passion bardziej nym). Poprzez ten koncert cała magia tejutwory (1,3,5,6) są poprzecinane tymi deli- wyraziście niż zwykle brzmi gitara basowa, fantastycznej kompozycji do mnie dotar-katniejszymi opartymi na emocjach (2,4,7). a grający na perkusji Scott Higham został ła i przestałem się dziwić, dlaczego zostałaWarto wspomnieć o wspaniałym wydaniu już całkowicie spuszczony z smyczy i nawet umieszczona na początku albumu. Empathyalbumu oraz o tym, że w wersji rozszerzo- jego przejścia na dwie stopy oraz perkusyj- to bez wątpienia jedno z lepszych dzieł, jakienej zawiera dysk DVD z filmem dokumen- ne kanonady są tu rzeczą najzwyklejszą pod zespołowi udało się stworzyć i utwór niesa-talnym poświęconym pracy zespołu w stu- słońcem. mowicie wyróżniający się na przestrzeni ca-diu nad albumem. Warto dodać, że Passion Zapewne czujecie, że powyższy opis niejako łego krążka.został dodatkowo wydany na winylu. Co do pokrywa się z tym, co napisałem we wstę- Warto pochwalić niezwykle melodyjny Thisokładki (zmienionej zresztą niemal w ostat- pie o Pure. Zgadza się. Warto jednak aby Green and Pleasent Land, szybko wpadają-niej chwili na lepszą wersję), to spełnia ona uświadomić sobie, że we wszystkich ele- cy do ucha, ale też szybko z niego wyskaku-swoją funkcję prezentacji muzycznej za- mentach Pendragon poszedł o krok dalej. jący. Bardzo dobre wrażenie robi delikatny,wartości albumu w formie plastycznej. Do Passion to zwiększenie natężenia niejako początkowo niepozorny, zamykający albummnie akurat okładka Passion szczególnie rewolucyjnych dla zespołu pomysłów z po- Your Black Heart. Spory wkład w  jegonie przemawia i nie jest to szata graficzna przedniego krążka. Wszystkie innowacje są brzmienie ma tutaj dobrze słyszalny Cli-wpasowująca się w mój gust, ale nie mam na interesującym nas krążku rozwinięte, ve Nolan. Pozostałe cztery kompozycje tozamiaru stwierdzić, że jest brzydka lub nie- bardziej wyeksponowane, wyjaskrawione, utwory, w których Pendragon pokazuje swo-atrakcyjna. Jak kto lubi. podkolorowane. Passion to jednym słowem je bardziej zdecydowane, energetyczne obli-Przejdźmy do muzyki. Pamiętam jak świe- kolejny krok naprzód w rozwoju zespołu. cze. Mi ich ocena przychodzi z trudem. Nieżo po wydaniu albumu toczyłem na forum Krok jeszcze bardziej oddalający zespół od są to utwory słabe, jednak według mnie, cze-progrock.org.pl małą wojenkę twierdząc, że klasycznych The Window of Life czy The goś w nich brakuje. O ile Pendragon zawszePassion to album bez ducha, krążek w któ- Masquerade Overture. w mojej głowie zostawiał trwały ślad, zazna-rym Pendragon zatracił swe wszystkie wa- Sądzę, że w miarę ogólnie udało mi się czał swoją obecność tak, że po dziś dzień je-lory... Zanim jednak do oceny przyjdzie, na przedstawić zawartość krążka. Wypada stem im „wierny” i „oddany”, to większośćchłodno przyjrzyjmy się elementom charak- jednak co nieco powiedzieć o poszczegól- materiału zawartego na Passion jednak nateryzującym Passion i wyróżniającym go na nych utworach. Ja Passion dzielę na dwie te niezwykle wartościowe elementy nie za-tle poprzednich albumów formacji. części: utwory niezwykle ciekawe i utwory sługuje. Dlaczego? Postaram się odpowie-Produkcja i brzmienie albumu stoi na naj- poniekąd mętne. Do tych pierwszych zali- dzieć w kolejnym akapicie.wyższym światowym poziomie. Pendragon czę z całą pewnością Empathy, This Green Na początku zaznaczę: Passion jest dobrymzdecydowanie odciął się od głębokiego, pla- and Pleasent Land, Your Black Heart, do albumem. Zarówno produkcja, brzmienie,stycznego i poniekąd magicznego, rozma- tych drugich Passion, Feeding Frenzy, It’s kompozycje, teksty czy instrumentalna częśćrzonego brzmienia charakteryzującego rock Just A Matter Of Not Getting Caugh oraz krążka stoi na naprawdę wysokim poziomie.neoprogresywny i samą formację w  latach Skara Brae. Zapewne zwróciliście uwagę Pochwalam decyzję o podążaniu artystycz-90. Zresztą podobny proces przechodzenia na fakt, że do pierwszej kategorii zaliczyłem ną ścieżką zmian, rozwoju formacji i  po-z tego klasycznego neo-brzmienia w  XXI utwory spokojniejsze, delikatniejsza, za to szukiwaniu nowych muzycznych doznań.biuletyn podProgowy 63
  • 64. marzec  2012Nie mam nic przeciwko odejściu zespołu od Nie ma tu żywej ekspresji, muzyka zespołu odnalazłem jedynie dwie polskie recenzjestylistyki, którą przecież tak uwielbiałem. w większości nie wzrusza, nie fascynuje, nie podzielające mój punkt widzenia na wydaw-Sądzę, że pozwala mi to w sposób poniekąd trzyma w napięciu. Zdarza się że jest mdła nictwo Pendragon). Passion jest albumemniezależny i neutralny ocenić zawartość od- i przekombinowana. Co ciekawe album za- niewątpliwie innym od poprzedników, róż-świeżonego stylistycznie materiału formacji. tytułowano mianem Pasja. Ja już wielokrot- niących się sporo chociażby od Pure z rokuMusze przyznać, że mimo wszystko zespół nie zadawałem sobie pytanie: „Gdzie na tym 2008. Ciężko mi stwierdzić czy wydawnic-poprzez swe zmiany coś zatracił. O ile wcze- krążku jest ta pasja?!” Niestety mimo wielu twem Pendragon jestem zawiedziony, bo złyśniej formacja znajdowała się w samym prób jej odszukania nadal przychodzi mi to album to nie jest. Czegoś mu jednak brakujeepicentrum moich muzycznych zapotrzebo- z trudem i choć z perspektywy czasu muzykę i to zespół sam pozbawił się cech, które takwań, to w przypadku Passion przeskoczyła Pendragon na Passion wchłonąłem, zrozu- do niego przyciągały i czym zdobywał so-na jego obrzeża lub całościowo z niego wy- miałem i nauczyłem się z nią obchodzić, to bie rzesze fanów. W każdym razie, uczciwieskoczyła. Pendragon zawsze charakteryzo- nie wywiera ona na mnie takich emocji jak ta przyznam, że dziwnym trafem dość częstowała niebywała magia, baśniowa atmosfera, chociażby z The Window of Life czy z Pure. do Passion wracam. Chociażby dla samegokipiące emocje i te jedyne w swoim rodzaju Osobiście nie podzielam zachwytów recen- delektowania się fenomenalnym Empathy,melodie. Na Passion po prostu tego nie ma& zentów nad Passion, dających albumowi warto.albo jest, lecz w ograniczonych ilościach. niemal najwyższe noty (w sumie w sieci Paweł Bogdan roku). Dzieło opowiada historię dziewczynki żyjącej w epoce lodowcowej, która zostaje osierocona w wyniku trzęsienia ziemi. Bo- haterka trafia do krainy, którą zamieszkuje plemię o nazwie Klan Niedźwiedzia Jaski- niowego, a dziewczyna jako „nowa” i „obca” podejmuje próby dołączenia do nieufnego jej grona. Bohaterka całkowicie różniąca się od członków plemienia wyglądem i osobo- wością jest zmuszona nauczyć się nowych zasad zachowań, nowej interpretacji ota- czającego ją świata, adaptacji w nieznanym jej środowisku. Teksty nawiązują do treści książki i opowiadają między innymi o tym, że człowiek XXI wieku także nie raz jest ny XXI wieku jest pochodzący z roku 2000 zmuszony do przystosowania swoich zacho-Albatros Albatros. wań, swojego prawdziwego „ja” i własnychUrsus (2011) Formację obecnie tworzą Javi Fernández, pragnień czy marzeń do standardów i wy- Marc González, Tolo Gabarró, Marc Ma- magań społeczeństwa. teu oraz Joan Gabriel. Zespół po ośmiu la- Przejdźmy jednak do spraw czysto muzycz-Hiszpania – tach wydał debiutancki materiał pod nazwą nych. Już parę przesłuchań krążka od razuciepły klimat, Pantadelia (do pobrania za darmo ze strony upewnia nas w tym, że Albatros to zespółReal Mardryd, internetowej zespołu) po czym zabrał się za z innego kręgu kulturowego niż dochodzącaFC Barcelona, kolejny krążek wydany już w roku 2011 pod do Polski szerszymi strumieniami muzyka.corrida, katedra Sagrada Famíli, Miguel de nazwą Ursus. Czuć pewnego rodzaju powiew świeżościCervantes i jego Don Kichot, Penelope Cruz, W skład wydawnictwa wchodzi 7 kompozycji w  muzyce Albatros, choć co nieuniknionekryzys finansowy, flamenco... Czy komukol- wahających się w swej długości od czterech ma ona spory bagaż odniesień do zespołówwiek do głowy by przyszło wymienić przy do jedenastu minut, wszystkie teksty śpie- muzycznych znanych szerzej nie tylko z cza-tych terminach charakteryzujących Hisz- wane są w języku hiszpańskim. Warto zwró- sów nam współczesnych, ale również z dzie-panię tytuł „rock progresywny”? Szczerze cić szczególną uwagę na bardzo klimatyczną dzictwa lat 70-tych. Określić jednoznaczniewątpię, a warto wiedzieć, że tenże kraj ma oprawę graficzną krążka. Już okładka wpro- to, co grają Hiszpanie, nie przychodzi jed-całkiem ciekawą historię związana z  tym wadza nas w stan pewnego rodzaju zacieka- nak łatwo. Najbliżej twórczości Albatros jestgatunkiem muzycznym. Działające w latach wienia, lecz to dopiero praca grafika zawarta z pewnością do progresywnego hardrocka,siedemdziesiątych zespoły takiej jak Ice- w środku książeczki pokazuje niezwykle in- choć ta szufladka jest zdecydowanie za wą-berg, Triana, Los Canarios, Mezquita czy trygujące sceny. Ja jestem fascynatem ta- ska dla tegoż zespołu. Dużo tu wpływów psy-Maquina oraz nam współczesne Senogul, kich psychodelicznych, niejednoznacznych chodelii, folku czy rocka neoprogresywnego.Amarok, Mago de Oz, Kotebel bądź October obrazów z pewnego rodzaju przesłaniem Ważne jednak, że muzyczna zawartość Ur-Equus są przykładami na to, że o ile hisz- więc sama oprawą graficzną Albatros od sus brzmi niezwykle świeżo, bardzo otwar-pańska muzyka progresywna w sumie nigdy razu u mnie zapunktował. Niełatwo jednak cie i nie straszny jej jest szeroki wachlarznie wydała zespołu klasy światowej, to ry- było dojść do znaczenia tytułu albumu. Jak muzycznych odniesień oraz różnorodność.nek muzyczny tego gatunku posiadała cał- się okazało pochodzi on od książki Jeana M. Jeszcze raz wspomnę o tym, że wszystkiekiem bogaty i dalej ma czym się pochwalić. Auela pt. Klan Niedźwiedzia Jaskiniowe- teksty oprócz tego z utworu Planeta Pro-Jednym z przedstawicieli hiszpańskiej sce- go (książka została zekranizowana w 1986 hibido (zresztą twórcą tekstu tylko do tego64 biuletyn podProgowy
  • 65. marzec  2012utworu nie jest Javi Fernandez, a Marc Gon- dowy dźwięk sieje na krążku takie spusto- różnorodność granego przez zespół mate-zalez) śpiewane są w języku hiszpańskim. szenie, że aż zapiera dech w piersiach. Perill riału. Słuchacz odnajdzie sentymentalneOczywiście utrudnia to dość mocno odbiór nie ogranicza się jednak tylko do tego, bo na momenty w El Camino De Swann, szczyptęi interpretację krążka (jakie szczęście że mój swoim sprzęcie wyczynia też inne cudeńka eksperymentalizmu i psychodelii w Ícarolokator bardzo dobrze posługuje się języ- korzystając z różnych barw syntezatorów. czy muzyczną pogoń i energię w Loki orazkiem hiszpańskim!), jednak niemal całko- Wywiera to wszystko niemal zbawienny El Rey Lombriz. Dzieje się tu dużo, jednakwity brak języka angielskiego dodaje całości wpływ na całą zawartość krążka i świetnie zespół ciągle trzyma się pewnego klima-niebywałego smaczku i pewnego rodzaju od- współgra z gitarami, które bądź co bądź pro- tycznego schematu, dzięki czemu Ursus mamienności. Dodajmy jednak, że warstwa wo- wadzą muzykę zespołu. pewnego rodzaju osobisty, muzyczny wyraz.kalna jest tutaj dość skromna i w sumie… to Słucha się całego materiału naprawdę Ja mogę Ursus tylko zarekomendować.dobrze. Śpiew Javiego Fernandeza jest jak- z  dużą przyjemnością. Pierwsze przesłu- Rzecz jasna nie jest to płyta szczególnie wy-by uzupełnieniem muzyki Albatros, został chania mogą przynieść mieszane wrażenia, bitna, ale osobiście ustawiłbym ją w czubiedość schowany za warstwą instrumentalną. ale z każdym kolejnym jest coraz lepiej. produkcji progresywnych roku 2011. MożeBardzo dobrze że zdecydowano się na takie Jakoś muzyczna wydawnictwa przez całe to dlatego, że brzmi dość inaczej niż brytyj-rozwiązanie, bo wysokiej klasy głosem Pan trzy kwadranse nie spada poniżej pewnego, skie, francuskie czy skandynawskie wydaw-Fernandez raczej nie może się pochwalić, a wysokiego poziomu artystycznego i choć co nictwa? Sądzę że dla słuchaczy zmęczonychinstrumentalizm zespołu jest tak wysokiej prawda od czasu do czasu zdarzają się for- powtarzalnością pewnego rodzaju schema-próby, że zbytnie grasowanie Fernandeza na macji pewnego rodzaju nietrafione pomy- tów Ursus może być swoistym wybawieniemUrsus nie jest potrzebne. Ta praca jaką wy- sły, to w perspektywie całego krążka gubią i ciekawym muzycznym urozmaiceniemkonuje tu swym śpiewem pasuje do zawar- się, oddając pole tym najprzyjemniejszym i  choć Albatros nie nagrał jakiejś nowator-tości krążka jak ulał, a chórki Judit Robles muzycznym chwilom. Można odrobinę po- skiej czy też zupełnie odbiegającej od mu-świetnie się z nią komponują. narzekać, że w ostatecznym rozrachunku al- zycznych szablonów płyty, to na mnie zrobiłWspominałem o tym, że Ursus to płyta bum traci trochę początkowego pędu i może naprawdę spore wrażenie i coś zasugerował.w większości instrumentalna oparta na pro- odrobinę nużyć, ale bądź co bądź chce się do Mianowicie to, że na rynkach muzycznychgresywnych wariacjach muzyków. Warto tu- niego wracać. Dodajmy również, że wypada krajów progresywnie niemal anonimowychtaj pochwalić szczególnie jedną osobę, a jest dobrze nie tylko w całości, ale również po- znajduje się więcej dobrej muzyki, niż kto-nią klawiszowiec Red Perill. Jeżeli miałbym przez wyciągnięcie z niego poszczególnych kolwiek mógłby przypuszczać. Szukajciewymienić jedną rzecz, na którą przy słucha- kompozycji. Warto jeszcze wspomnieć że a znajdziecie!niu krążka należy zwrócić uwagę szczególną, materiał zawarty na Ursus charakteryzuje Paweł Bogdanto byłaby jego gra na klawiszach. Hammon- klimatyczna spójność, a jednocześnie duża roboczą nazwę Chamäleon, a jego założycie- rockowej, niemal metalowej mocy oraz kli- lami byli koledzy ze szkolnej ławy: gitarzy- matycznej melancholii, która zgrabnie rów- sta Kay Söhl, klawiszowiec Volker Söhl oraz noważyła emocje w kompozycjach zespołu. perkusita Matthias Harder. W pierwszej po- Debiut płytowy zespołu w postaci albumu łowie lat 90-tych gdy grupa działała jeszcze Deliverance, wydanego w 1999 roku, wiel- zupełnie amatorsko, z Chamäleon śpiewał kiego rozgłosu zespołowi nie przyniósł. Mu- i  grywał na basie także Marko Heisig, ale zyka balansowała gdzieś pomiędzy tuzamiPrzyznam się szczerze, że gdy dotarłem do jego przygoda z zespołem była dość krótka. rocka neoprogresywnego, a nieco mocniej-poprzedniego wydawnictwa niemieckiej Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy do szą stroną rocka proponowaną przez Qu-grupy Sylvan, Force Of Gravity, byłem grupy w 1995 roku dołączył Marco Glüh- een, Queensryche a nawet Dream Theater.nieco zatroskany o los zespołu z Hambur- mann. To właśnie wtedy muzycy z Ham- Na drugiej płycie, Encounters, wydanejga. Pomimo faktu, że na albumie było kil- burga postanowili zmienić nazwę na Sylvan. w  rok później, Sylvan określili się niemalka udanych kompozycji, to nieco niepokoił W nazwie tej kryje się także niemała cie- jako progmetalowcy. To właśnie podczasmnie muzyczny bałagan, jaki zapanował kawostka. Silvanus bowiem w Mitologii nagrania tego albumu do zespołu dołączyłw muzyce Sylvan. Z dużą niecierpliwością Rzymskiej był postacią krnąbrną, owianą basista, Michael Harnack, który zresztą grai ciekawością zarazem czekałem na długo aurą tajemniczości i strachu. Przedstawia- z zespołem do dziś. Sylvan w tym czasie spo-zapowiadany nowy album Niemców, zatytu- ny był jako silny starzec w wieńcu z blusz- ro koncertował w Europie, docierając nawetłowany Sceneries. Nie dość, że niepokoiłem czu, odziany w wieśniaczy strój, z sierpem za ocean, aż do Meksyku. Sukces trasy kon-się o to, co na nim usłyszę, to jeszcze dotarła w ręku i towarzyszącym psem. Był uznawa- certowej szybko podsycił apetyty muzykówdo mnie wiadomość, że nowa płyta będzie ny za boga lasów i dzikiej przyrody, a później i w 2002 roku ukazał się kolejny album,wydawnictwem podwójnym. Dziś, po kilku- także i pól, trzód, sadów, zagajników, rolnic- zatytułowany Artifical Paradise. W parzekrotnym zmierzeniu się z tym materiałem twa. Wielu Rzymian upatrywało w nim tak- z coraz dojrzalszym brzmieniem szły takżestwierdzam, że swoje obawy mogę wyrzucić że opiekuna domostwa i majątku. Podobno coraz ciekawsze tematy, jakich zespół sięgałw kąt, a muzyka zaserwowana na albumie często pojawiał się na szlakach handlowych, w swych tekstach. Artifical Paradise doty-Sceneries przyjemnie wypełni mi jeszcze by dokuczać wędrowcom i handlowcom. kał dla przykładu problemów społecznych,niejeden wieczór. Rzymianie straszyli nim także dzieci. Zespół będąc rozprawą nad ludzką hipokryzją,Zespół Sylvan to na dzisiejszej mapie rocka Sylvan nie grał jednak muzyki, którą chciał dwulicowością, chciwością, nietolerancjąprogresywnego zespół już niemłody. Powo- straszyć słuchaczy. Wręcz przeciwnie, od i  zakłamaniem, jakie rządzi współczesnymłany do życia w 1991 roku, początkowo nosił samego początku Niemcy grali mieszankę światem.biuletyn podProgowy 65
  • 66. marzec  2012W 2004 roku pojawił się album, fanów rocka progresywnego stał sięktóry ukazał po raz pierwszy peł- niemal przedmiotem kultu, a pełnanię dojrzałości muzycznej artystów emocji trasa koncertowa, promują-z Hamburga. Płyta X-Rayed V ze- ca ten niezwykły album, zakończyłabrała znakomite recenzje, a kilka się ogromnym sukcesem zespołu.utworów z tego albumu na zawsze Przypieczętowało ją wydawnictwoweszło do koncertowego materiału DVD, dokumentujące ogromnezespołu. Tym razem na koncept al- postępy sceniczne, jakie osiągnęlibumu składały się krótkie opowie- muzycy Sylvan. Okres ten to takżeści – nowele, które łączyło jedno: spore zmiany stylistyczne w muzycerozterki emocjonalne przeciętnych zespołu, do której przenikało corazludzi. Takich, których na co dzień więcej elementów symfonicznych. się głosy, że nowy album będziemijamy na ulicach miast, a w raz Po dawce emocji i męczącej trasie wydawnictwem podwójnym. Jedniz nimi tysiące problemów, w któ- koncertowej muzycy Sylvan zdecy- się cieszyli, inni (min. ja) poprzezrych być może moglibyśmy im po- dowali się odpocząć w… studiu. Po- pryzmat ostatniej płyty patrzyli namóc – niestety, mijając te osoby, stanowili nagrać tym razem album, to wszystko z niepokojem. Dziś,zaprzepaszczamy szansę ku temu. na który składać się będą znacznie słuchając nowego albumu Scene-Przypieczętowaniem albumu była prostsze w odbiorze piosenki. Nie ries, mogę już powiedzieć, że zespółtrasa koncertowa po Niemczech, oznacza to, że wydany w 2007 roku Sylvan ma się bardzo dobrze. Płytaa następnie po całej Europie. W materiał Presets przynosił pop-roc- trwa ponad półtorej godziny. Wy-2005 roku zespół znów popłynął za kowe utwory. Muzyka niezmiennie pełnić taki czas muzyką i nie znużyćocean, tym razem do Phoenixvil- broniła się niezwykle bogatą budo- słuchacza to zadnie dość karkołom-le w USA, biorąc udział w Rites Of wą, choć tu i ówdzie hamburczycy ne. Na dwa krążki składa się pięćSpring Festival, a następnie już w postanowili obcować z nieco więk- rozbudowanych kompozycji. Każdaniemieckiej Kolonii – supportując szą dawką elektroniki czy też nawet z nich opowiada o emocjach, któ-Marillion – zespół, na którym tak- elementami brit popu. re powstają poprzez postrzeganieże wyraźnie się wzorowali. Sukcesy Po nagraniu Prestes nastąpiła otaczającego nas świata w duszachszły w parze z wytężoną pracą i w chwila rozprężenia. Choć Sylvan poszczególnych członków zespołu:2006 roku muzycy Sylvan znów byli nie zniknęli zupełnie, od czasu do wokalisty Marco Glühmanna, gita-w studiu, pracując nad kolejnym czasu koncertując, min. w Polsce. rzysty Jana Petersena, klawiszow-albumem. Tym razem artyści po- Pojawił się także podwójny album ca Volker Söhla, basisty Sebastianstanowili porwać się na coś jeszcze koncertowy – Leaving Backstage Harnacka oraz perkusisty Mat-potężniejszego. Jak się później oka- – Live in Kampnagel. Podczas tej thiasa Hardera. Każdy z nich mazało, nagrali koncept-album, który trasy koncertowej nastąpiła także swój fragment na płycie, zamkniętystał się ich prawdziwą wizytówką. zmiana gitarzysty. Dotychczas gra- w  rozbudowanej kompozycji. DziśWydany w 2006 roku Posthumous jącego w zespole Kaya Söhl’a zastą- też dostrzegam, że wspominanySilence opowiadał smutną historię pił Jan Petersen, grający ostatnimi wcześniej album Force Of Gravitywysoko postawionego urzędnika czasy z Sylvan jako muzyk sesyjny. był okresem przejściowym w hi-państwowego, który poprzez swo- W 2009 roku zespół powrócił do storii zespołu. Muzycy Sylvan po-je obowiązki zupełnie nie dostrze- studia, by rozpocząć pracę nad szukiwali na nim punktu ciężkościgał problemów swojej córki. Gdy swym siódmym albumem studyj- w swojej muzyce. Na Sceneries pro-ta przegrała walkę z narkotykami nym. Apetyty wśród fanów sięgały ponują nam zarówno rozbudowanei samą sobą, zupełnie niespodzie- zenitu i wreszcie światło dzienne formy, w jakich lubowaliśmy się nawanie umierając, samotny ojciec, ujrzał album Force Of Gravity – takich albumach jak: Posthumoussiedząc na szpitalnym korytarzu, płyta, która po kilku znakomitych Silence czy X-rayed V, jak i niecoprzeżywał tytułowe „pośmiertne wydawnictwach zespołu nie do bardziej wyważone, niemal piosen-chwile ciszy”, czytając pamiętnik końca mnie przekonała, choć i na kowe elementy, znane nam z dwóchdziewczyny i dostrzegając nie tylko niej znalazłem sporo dobrej muzy- ostatnich albumów Sylvan.tragedię córki, ale także i swoją, po- ki. Poczułem jednak także wspo- Trzy lata oczekiwań na nowy albumtęgowaną poprzez zakręty kariery mnianą na wstępie dozę niepoko- Sylvan dla fanów z pewnością byłypolitycznej ludzką ślepotę, w jaką ju o dalsze losy Sylvan. Tytułowa okresem bardzo długim. Zespółsam zapadł. Temat był porównywa- siła grawitacji ściągnęła zespół na w  nagrodę zapowiada dość inten-ny do konceptu, jaki ponad dziesięć troszkę inne tory: bardziej subtel- sywną trasę koncertową, promują-lat wcześniej zaproponował słucha- ne, przepełnione symfonią i zasto- cą „Sceneries”. Pozostaje nam tylkoczom zespół Marillion na albumie sowaniem dość odległych dotąd ich mieć nadzieję, że niemieccy muzycyBrave, opowiadając historię narko- muzyce elementów. Pojawiły się nie ominą Polski. Mają tu przecieżmanki, która postanowiła popełnić kobiece wokale, smyczki oraz sub- sporą rzeszę fanów, którzy po przy-samobójstwo. Wiele osób postrze- telne kompozycje, w których karty swojeniu najnowszego materiaługało historię zawartą w pamiętni- rozdaje pianino. studyjnego z pewnością wypeł-ku bohaterki Posthumous Silence Po nagraniu siódmego albumu Sy- nią koncertowe sale. Tego i sobie,jako dokończenie historii sprzed lvan znów nieco dłużej odpoczy- i Wam życzę!lat. Tragiczny temat pośród wielu wali. Po pewnym czasie pojawiły Krzysiek „Jester” Baran66 biuletyn podProgowy
  • 67. marzec  2012 Na krążek, jak wspominałem, składa się pięć najgłębszych pragnień serca, można je oce- niezwykle długich kompozycji. Zespół, by nić na światowym poziomie klasy B (przy ułatwić słuchaczom odbiór całości, podzielił klasie A dla Gilmoura czy Rotherego). Prze- każdy z nich na kilkuminutowe części. Od piękne klawiszowe melodie pochodzą z rąk razu warto zwrócić uwagę na to, że utwory Volkera Sohla, któremu wiele razy udaje się ze Sceneries są raczej zlepkiem poszczegól- wprowadzić słuchacza w stan ukojenia i od- nych krótszych utworów, które można trak- prężenia. tować z powodzeniem jako suwerenne czę- Zdarzają się też płycie wpadki, pewne mu- ści, niż spójnymi, przemyślanymi progre- zyczne fragmenty są jakby nie do końca sywnymi suitami. Sylvan postąpił tu trochę przemyślane i część pomysłów zespołu przez jak Pendragon przy swoim Not of this World to traci swój potencjał, niektóre muzyczne czy Queen of Hearts, z tym że utworów Bry- momenty są tak irytujące (nie będę wska- Sceneries (2012) tyjczyków dzielić naprawdę nie warto, a w zywał które) że z niemal zgrzytaniem zębówStare dobre porzekadło mówi: „każdy sza- przypadku Sylvan na taki ruch możemy so- przychodzi mi je znosić w oczekiwaniu nanujący się zespół progresywny musi wy- bie pozwolić. muzyczną zmianę warty. Nie będę jednakdać dwupłytowy album”. Co prawda, jest Muzycznie jest dość subtelnie. Jest to płyta szczery, jeśli nie przyznam, że mimo wszyst-to sformułowanie poniekąd żartobliwe, ale poświęcona ludzkim uczuciom, więc, rzecz ko formacji można w pełni zaufać, bo choćwystarczy tylko zerknąć w dyskografie ty- jasna, ten tekstowy przekaz musi udzielać co prawda wpakuje nas czasami w jakąś ka-powo progresywnych grup muzycznych, by się muzyce, w której przeważają podniosłe, łużę czy nierówności terenu, to ostateczniezauważyć, że taki materiał jest dość charak- delikatne momenty. Na Sceneries króluje gi- pewnie i konsekwentnie prowadzi nas doterystyczny dla progresywnych formacji. Te tara akustyczna i fortepian, zespół nie szasta upragnionego celu – muzycznej satysfakcji.starsze, bardzo dobrze znane (Yes, Jethro używanymi muzycznymi środkami. Rzecz Mimo wszystko sądzę, że zespół chyba po-Tull, Genesis, Pink Floyd, Soft Machine), te jasna, nie brakuje też bardziej energicznych, winien wybrać ze Sceneries te najbardziejstarsze, mniej znane (Burnin Red Ivanhoe, żywych muzycznych momentów, ale są one smakowite kąski i wydać album jednopły-The Incredible String Band, Chicago, Pete jakby w mniejszości, oddając pola tym de- towy. Album bądź co bądź po pewnym cza-Brown & Piblokto!, Jericho Jones) czy te likatniejszym (a może są one po prostu bar- sie traci wartkość (pierwszy krążek sprawiapochodzące z czasów nam współczesnych dziej zapamiętywane?). dużo lepsze wrażenia niż drugi) i muzyczne(Dream Theater, Marillion, IQ, Porcupi- Trzeba przyznać, że zespołowi niesamowi- przyciąganie, choć jak rasowemu, doświad-ne Tree, Symphony X, Millenium) mogły cie dobrze udało się przemycić wiele emo- czonemu bokserowi udaje mu się dotrwaći mogą się pochwalić wydaniem takich dwu- cji. Posłuchajcie choćby takich utworów jak do końcowego gongu i mimo że poobijany,płytowych albumów. Przyszła więc i pora na The Words You Hide (part 2), Share the wygrywa swą walkę na punkty.niemiecki Sylvan, który trzyletni czas ocze- World with Me (part 3) czy Farewell To Old Ostatecznie podsumowując Sceneries to bezkiwania na swój kolejny krążek postanowił Friends (part 4). Na odległość bije od nich wątpienia najlepsza produkcja Sylvan odfanom wynagrodzić większą niż zwyczajnie niesamowity urok, a słuchanie ich przywo- czasów Posthumous Silence i choć prawdailością materiału. dzi nam do głowy wspomnienia, aż rwiemy nie jest to album do końca równy, to trze-Wewnątrz Sceneries dwie płyty, nieco po- się do tego, by wziąć za rękę naszą drugą po- ba formację pochwalić szczególnie za jednąnad 90 minut muzyki i pięć potężnych łowę i poprosić do tańca. Co prawda, od cza- rzecz. Udało jej się obronić przed syndro-kompozycji. Z zewnątrz dość zachowawcza su do czasu można odczuć wrażenie, że emo- mem dwupłytowych wydawnictw, którychartystycznie okładka, subtelna oprawa gra- cje wzbudzane przez Sylvan są dość sztuczne głównym przekleństwem w dużej częścificzna, gdzie głównym elementem wystroju czy niejako wymuszone i bardzo daleko im przypadków są niezwykle duże wahania ar-jest książka, a może raczej masa opasłych od kipiących szczerymi uczuciami The Dark tystycznego poziomu, postępujące znudze-tomów. Jak zapowiadali muzycy, Sceneries Side of the Moon lub Brave, ale Niemcom nie słuchacza materiałem, problemy z  od-miał być najbardziej osobistym wydawnic- często udaje się słuchacza złapać za serce słuchaniem krążka w całości od początkutwem w dyskografii Sylvan i przypatrując i mocno opatulić rękami. Decydujący wpływ do końca. Sylvan tych cech w dużej mierzesię tytułom poszczególnych utworów (choć- na to ma bardzo dobry wokal Marco Gluh- uniknął za co należy mu się duży szacunekby „Dziel świat ze mną” czy „Słowa, które manna i sposób, w jaki nim włada. Wokalista i choć co prawda znajdziecie na jego najnow-skrywasz”) oraz samym tekstom i przesła- świetnie wpasowuje się w muzyczny klimat szym wydawnictwie sporo mankamentówniom kompozycji, rzeczywiście czujemy, że zbudowany przez instrumentalistów Sylvan i elementów na które można wodzić nosem,Sylvan stara się poprzez swą muzykę odna- i gustownie modeluje swój głos, czym zdo- to jestem w pełni przekonany, że wydaw-leźć wartości, dla których po prostu warto bywa słuchacza. Wiele razy ze świetnej stro- nictwo będzie wymieniane jednym tchemżyć. Marco Gluhmann na Sceneries śpiewa ny pokazuje się również Jan Petersen, gra- wśród najlepszych wydawnictw roku 2012.o uczuciach, ludzkiej wrażliwości, miłości jący na gitarze, który może zbytnio nie daje Na Sceneries fani Sylvan oraz neoprogre-i przyjaźni. Od razu zaznaczę, że muzyka upustu swoim gitarowym umiejętnościom, sywni zapaleńcy z pewnością nie będą mieliidealnie komponuje się z tekstami zespołu, ale gdy już wychodzi na pierwszy plan, robi prawa narzekać, a sądzę że i pozostali słu-czyli jest dość delikatna, subtelna i bardzo fantastyczną robotę. Biorąc na warsztat jego chacze znajdą na tym krążku coś dla siebie.wyważona. solówki i talent w wyciąganiu z  człowieka Ja narzekać z pewnością nie mam zamiaru! Paweł Bogdanbiuletyn podProgowy 67
  • 68. Ka no n 74.
  • 69. marzec  2012Refugee na początku swojej zawodowej W chwili wydania przeszła bez dycji autora, a z drugiej albumRefugee drogi był dyrektorem wykonaw- echa, a zespół po zagraniu kil- niesamowicie spójny w odbio- czym w firmie naftowej... Sekcja ku koncertów się rozpadł. Lee rze. Można powiedzieć z jed- rytmiczna również nie odstaje, Jackson i Davis dali sobie spokój nej strony: czego tam nie ma? a nerwowa pulsacja basu i per- z graniem praktycznie aż do re- a z drugiej: to jest w 100% czysty kusji przygotowuje nas do sza- aktywacji The Nice, a Moraz już Wyatt i nikt inny. Po czwarte, lonych powietrznych ewolucji. w sierpniu 1974 roku wytrans- wydaje się, że aby móc doko- Gdyby ktoś jeszcze nie wczuł się ferował się do Yes, a później do nać porządnej analizy tej mu- w klimat, to wokalista tłumaczy The Moody Blues, ale to już inna zyki, zrozumieć wszystko, o co łopatologicznie, że, niepraw- bajka. Refugee pozostaje fascy- tam chodzi, trzeba byłoby być daż, jako ten orzeł przez kanion nującym świadectwem współ- przynajmniej takim samym i w ogóle... Jestem może nie- pracy tria i zarazem obowiąz- erudytą jak sam Wyatt, co jest co zgryźliwy, ale to dlatego, że kową pozycją na półce każdego opcją zarówno dla autora tej śpiew Jacksona nie współgra mi miłośnika rocka progresywnego. recenzji, jak i większości słu-Refugee był zespołem-efemery- z piękną muzyką. Mogli pano- Kanon, i tyle... Ocena: 5/5 chaczy niedostępną. Z drugiejdą, założonym w styczniu 1974 wie znaleźć jakiegoś rasowego Michał Jurek strony wydaje się, że płyta jestroku przez panów Lee Jacksona wokalistę. Wszystko rekompen- dość oczywista w odbiorze nai Briana Davisona, czyli sekcję sują wspomniane już szalone bezpośrednim, emocjonalnymrytmiczną The Nice, oraz czło- pasaże Moraza, który rozkręca poziomie. Awangardowa zaba-wieka, który nigdzie na dłużej się na dobre w okolicy 11 minu- Robert Wyatt wa technikami komponowaniamiejsca nie zagrzał (i muzycz- ty. Zaiste, 4 i 5 część Wielkiego Rock Bottom i wydobywania dźwięku kon-nie, i życiowo), czyli pianistę Pa- kanionu to największe perły na trastuje tu z dość jednorodnymtricka Moraza. Mimo że zespół tej płycie. Trzeba posłuchać! melancholijnym nastrojem, in-rozpadł się, zanim jeszcze na do- Chwilę wytchnienia daje Ritt fantylna, dadaistyczna zabawabre zaczął działać, to pozostawił Mickley, żart słowny i muzycz- z poważną tematyką. Wydajepo sobie jedną z ważniejszych ny Moraza (ponoć w ten sposób się, że Wyatt wykorzystał tu całyprogresywnych płyt lat 70. pan Patrick wymawiał angiel- swój warsztat, wiedzę i talent, byRefugee to przede wszystkim skie „rhythmically”). Ale pro- stworzyć swoje opus magnum,obraz niezwykłych umiejętno- szę, niech każdy band nagrywa z drugiej zaś – powie ktoś – tości Moraza. Płyta brzmi bardzo takie jazzujące żarty! Brzmi to przecież sześć piosenek, niezwy-bogato, bowiem pan Patrick świetnie, instrumenty klawiszo- kłych, awangardowych, ale wciążgra chyba na wszystkich ówcze- we rządzą (klawinet, melotron, piosenek.śnie dostępnych instrumentach nieco Hammonda), a sekcja Aby zachęcić czytelników, którzyklawiszowych. I to jak gra! Na rytmiczna je mężnie wspomaga. Dziś znów mnie naszło, aby zre- nie mają specjalnego doświad-otwarcie mamy Motylka, któ- Nagranie nieźle buja, podsypa- cenzować wyjątkową płytę wy- czenia z awangardą, przedsta-ry wyraźnie nawiązuje do Lotu ne szczyptą funky. jątkowego artysty. Płyty, która wię krótką analizę pierwszegotrzmiela Nikołaja Rimskiego- I tak docieramy do drugiej na jest wynikiem poszukiwań przez utworu Sea song, który jest naj--Korsakowa. Ten sam pomysł, płycie suity Credo, trwającej 18 Wyatta własnej drogi artystycz- prostszą w odbiorze kompozy-równie genialne wykonanie. Po minut. No cóż, znowu pomaru- nej, poszukiwań recepty, na cją. Jest to piękna progresywnatym dość figlarnym początku dzę, że z lepszym wokalistą i tak muzykę piękną i ponadczasową, ballada, której melodyka możenastępuje już bardziej poważne dalej... Ale muzycznie jest świet- której uroki nie przemijają nie- budzić skojarzenia z twórczościąSomeday, w którym pan Lee nie. Po instrumentalnym wstę- zależnie od mody. Muzyki, która Petera Hammila i Van Der Graafobiecuje, że któregoś dnia „wsią- pie pan Jackson dzieli się reflek- nie podąża za modą, ale która Generator. Początkowo – świet-dzie do pociągu byle jakiego”, sjami na temat życia i śmierci, też przez to nigdy się nie wydaje na melodia i oszczędne dźwiękia  wtedy ta niecna kobieta po- i muszę przyznać, że tekstowo przestarzała. pianina i instrumentów imitu-żałuje. Całkiem fajne nagranie to chyba najlepsza część płyty. Kilka walorów Rock Bottom po- jących jakby łagodnie rozkoły-(klawisze!), choć Lee Jackson Ale to, co robi Moraz, przera- woduje, że ten album zasługuje sane, migające odblaski słońca,wybitnym wokalistą nie jest i to, sta wszelkie wyobrażenie. Mo- na określenie „fenomenalny”. czy też księżyca na powierzchniniestety, słychać. numentalne brzmienie instru- Walory te wynikają zazwyczaj wody. W trakcie trwania utworuAle nic to, bo oto mamy szes- mentów klawiszowych wbija z pewnych kontrastujących ze morze się burzy – pojawia się co-nastominutowy Wielki Kanion, w  podłogę, a szybkość z jaką sobą cech. Po pierwsze, mamy raz więcej atonalnych wstawek,opus magnum grupy. Jest tu przeplatają się poszczególne tu muzykę awangardową, a więc by w części instrumentalnej za-wszystko, co każda progresywna pasaże, przyprawia o ból głowy nie stroniącą od nowoczesnych mienić się prawie całkowiciesuita powinna mieć. Podniosłe (zwłaszcza w części 5, burzliwym rozwiązań i eksperymentów. w awangardowy kontrolowanyintro i powoli budowane napię- Agitato i w wariacyjnej części 7). Ale, w przeciwieństwie do wie- chaos. Sztorm mija, morze sięcie na instrumentach klawiszo- Brak po prostu słów, by opisać lu avant-rockowych płyt nie jest uspokaja, chaos milknie, słyszy-wych są tylko przygrywką do bogactwo rytmu i melodii, aż to prosty zapis eksperymentów my kojąco brzmiące, rozkołysa-szalonego lotu przez kanion. Pa- dziw, że nie eksplodowały orga- oddany słuchaczowi do oceny, ne chórki. Cudowne, niepraw-trick Moraz gra po prostu feno- ny Katedry Św. Albana, na któ- lecz bardzo skrupulatnie skom- daż? Tyle smaczków w  jednej,menalnie, ile mu dodatkowych rych nagrywano część partii. ponowane i przemyślane dzieło. niedługiej, w miarę prostejrąk wyrosło, nie chcę nawet Debiut Refugee to niedoceniona Po drugie, mamy tu świadec- w odbiorze rockowej piosence.zgadywać. I pomyśleć tylko, że płyta niedocenionego zespołu. two niezwykłej muzycznej eru- Mam nadzieję, że zachęciłembiuletyn podProgowy 69
  • 70. marzec  2012Ciebie, Drogi Czytelniku, do się- ciął koszty, żeby zminimalizo- co pan Steve robi potem z wo- Magmagnięcia po ten niezwykły album. wać ewentualne straty. Nowo- kalem, sprowadzają do parteru KöhntarköszJeśli jeszcze nie znasz tej mu- jorskie studio zostało wynajęte wszystkich, którzy jakimś cu-zyki, wierz mi – warto poznać. tylko na dwa tygodnie, a  mu- dem jeszcze tam nie są. GenialneLiczę, że podobnie jak i ja, po za- zykom polecono nie zabierać nagranie! Niestety, potem jestpoznaniu się z zawartym na niej swoich instrumentów, żeby było nieco słabiej, bo The Pilgrimagemateriałem, nie będziesz mógł jeszcze taniej. Panowie z Kansas niebezpiecznie skręca w  stronęsobie już wyobrazić świata muzy- musieli więc grać na pożyczo- country i sztampowego souther-ki rockowej bez Roberta Wyatta. nym sprzęcie. nowego grania. Nie jest złe, ale Mikołaj Gołembiowski Zaskakujące, że mimo tych nie- po Journey... wypada bardzo sprzyjających warunków po- blado. Szczęściem kolejne Aper- wstała całkiem dobra płyta, za- cu to znowu powrót do progre- wierająca kilka perełek. Trzeba sywnych form. Nagranie wyróż-Kansas się jednak na nie naczekać, bo niają zaskakujące zmiany tempaKansas otwarcie płyty jest dość miałkie: i melodii, szaleńcze pasaże orga- Znawcom progresu zespołu rytmiczny, skandowany Can nowe, a  także bez pardonu wy- Magma przedstawiać raczej nie I Tell You nuży, mimo ładnej miatające skrzypce. Gdy jeszcze trzeba. No chyba, że mamy do partii skrzypiec. Zbyt jednoko- w trzeciej minucie Steve Walsh czynienia z nieszczęsnymi ofia- pytne to nagranie, nic dziwne- przejmuje główną partię wokal- rami medialnej indoktrynacji, go, że nie zawojowało list prze- ną, robi się magicznie. A potem gdzie temat – muzyczna awan- bojów, mimo że wytypowano je już tylko skrzypce, zabierające garda wciąż pozostaje tabu. Jed- na singiel. Równie dynamicznie słuchaczy gdzieś wysoko i goni- nak każdy, kto odciął medialną i rock’n’rollowo jest w następ- twa na złamanie karku całego pępowinę i stał się sam sobie nym Bringing It Back. Progre- zespołu, aż do finału ze skrzyp- żeglarzem i okrętem eksplorują- su tu jednak ze świecą szukać, cową solówką, na określenie cym nieznane lądy na prog-roc- bo to przecież cover J.J. Cale’a. której brak mi już słów. Szkoda kowym oceanie, zdążył się już Skrzypce znowu szaleją i dzięki tylko, że przełamuje ją ostra gi- na ten zespół natknąć i czegośW 1974 roku panowie z Kansas nim oraz zacnej partii organów tara, ale i tak jest pięknie. Ostat- tam z jego bogatego repertuaruweszli do studia, by zarejestro- utwór się broni. Balladowe Lo- nie w zestawie Death of Mother posłuchać. Problem w tym, żewać debiutancki album. Nie nely Wind już bardziej pasuje Nature jest bardziej ciężkie stykając się z tego rodzaju mu-znaczy to jednak, że muzycy byli do stylistyki następnych płyt i  momentami wręcz hard roc- zyką, w pierwszym momencienowicjuszami w branży: Kansas Kansas: subtelne, z ładną partią kowe, wyróżniające się splecio- często zupełnie nie wiemy, o cozaistniał już na początku lat sie- skrzypiec i fortepianu, wzboga- nymi skrzypcowo-gitarowymi w tym u licha chodzi. Przecieżdemdziesiątych, zapisując się cone całuśnymi chórkami. Aż się pochodami. Do jednego mógł- prog, to była dla nas do tej poryw świadomości słuchaczy jako chce zapalniczki zapalać i w po- bym się tylko przyczepić: do tego rockowa muzyka, próbującasuport The Doors. Tego okresu wietrzu machać, kołysząc się do mianowicie, że nagranie to miało dorównać finezją fugom Bachadziałalności zespołu nie doku- taktu*. Balladowy nastrój szyb- chyba w zamyśle być taka próbką a rozmachem – romantycznejmentują jednak żadne nagra- ko znika, bo następny Belexes umiejętności członków zespołu i muzyce programowej, a tu naglenia, bo panowie się poprztyka- to już ukłon w stronę Wishbone każdy dostał swoje przysłowiowe dobiegają do nas jakieś dziwneli i podzielili na White Clover Ash (choć zamiast dwóch gitar kilka (-dziesiąt) sekund na partię dźwięki, sprawiające raz wraże-(z panami Hope’em i Ehartem) prowadzących mamy tu gitarę solową. Trochę to burzy nastrój, nie monotonnego pokrzykiwa-i  Kansas (z panem Livgrenem), + skrzypce) i Deep Purple (ma- wprowadzając nieco chaosu. Ale nia, innym razem dziecinnychz  tym, że ten Kansas, nazwijmy sywne organy Hammonda). z drugiej strony: grzeją panowie, wygłupów, albo tańca dzikichgo Kansasem pierwszym, bar- Z powyższego wynika, że pierw- jak się patrzy. wokół ogniska. Zamiast „głę-dzo szybko poszedł w rozsypkę. sza połowa debiutu Kansas jest Debiut Kansas nie jest równy. bokich” tekstów o spóźnionymNatomiast formacja White Clo- przeciętna. Ale począwszy od Nie jest to też album tak wyrów- dzieciństwie, barierach międzyver po licznych perturbacjach Journey From Mariabronn za- nany jak np. Leftoverture, czy ludźmi, okrutnym przemyśleprzekształciła się w Kansas wła- czynają się dziać rzeczy wielkie. Point of Known Return. Bez- rozrywkowym, artyście cier-ściwy, przyjmując w swoje sze- Journey... po prostu powala sprzecznie jednak warto po nie- piącym za miliony, słyszymyregi panów Walsha i Steinhard- organowymi pasażami i  wibru- go sięgnąć chociażby po to, żeby okrzyki w jakimś dziwacznymta. Na końcu doszlusował Kerry jącymi solówkami gitarowymi. wysłuchać Journey..., Apercu bliżej niezdefiniowanym języ-Livgren, przynosząc – jako wia- Skrzypce Robbiego Steinhard- i Death.... I pomyśleć tylko, że ku, wokalizy. Zamiast kolekcjino – nazwę zespołu. ta fruwają tu w sposób zupeł- panowie z Kansas nagrali te na- zmiennych, rozbudowanychWydanie debiutu nie było spra- nie nieprawdopodobny. Steve grania w kilka dni na półama- piosenkowych melodii, kontra-wą łatwą, bo na początku lat Walsh śpiewa tak, jakby chciał torskim sprzęcie. Już choćby za stów, słyszymy transowe rytmy.siedemdziesiątych amerykańska roznieść studio w pył. A w środ- to bez ochyby należy się: 4/5. Gdyby ktoś o odpowiednio wiel-publiczność jeszcze nie zdążyła kowej części utworu zespół po * Był to drugi singiel z tej płyty kim talencie literackim zechciałrozsmakować się w rocku pro- prostu odjeżdża, gnając na zła- i, niestety, podzielił los poprzed- spisać odczucia miłośnika radio-gresywnym. Wydanie płyty z manie karku aż do finałowej kul- nika (na listy utwór ten wszedł wego proga, który nagle zostajetaką muzyką było sporym ryzy- minacji, w której walshowskie dopiero w wersji koncertowej, skonfrontowany z muzyką Van-kiem. Nic więc dziwnego, że me- „destiny fulfilled, their words po wydaniu Two For the Show). dera i spółki, mógłby powstaćnadżer zespołu, Don Kirshner, will burn an eternal flame” i to, Michał Jurek np. bestseller zatytułowany70 biuletyn podProgowy
  • 71. marzec  2012Cierpienia młodego fana Jeżo- głównie za nieokrzesaną ener- od delikatności idącej jednak który zwala z nóg już przy pierw-zwierzy, albo coś w podobnym gię, szaleńcze tempo i wirtuoze- w kierunku coraz większej dra- szym podejściu... Połamane ryt-guście. rię Vandera, bo tych elementów pieżności. Un Giorno, un Ami- my, zmiany tempa, błyskawicz-Tym, którzy już usłyszeli Mag- jest tutaj jakby mniej. Nie zmie- co charakteryzują dynamiczne ne przejścia z hardu w balladę,mę, ale nie wiedzą, co z tym po- nia to faktu, że jest to znakomita skrzypcowe szaleństwa i świetna potem w  progres i synphoniccząć dedykuję następujące wy- płyta i obowiązkowa pozycja dla gra na perkusji oraz wspaniałe towarzyszą nam od pierwszychjaśnienie: muzykę tego zespołu każdego miłośnika awangardo- partie klarnetu. Utwór jest miej- sekund do ostatnich fragmen-najlepiej moim zdaniem porów- wych odmian proga. Nowicju- scami jazzujący, ale zdobią go tów. Setki pomysłów muzycz-nać do podróży. Gdy spojrzysz szom, którzy o muzyce Magmy także przepiękne fragmenty wo- nych.. Jaki geniusz to wymyślił,przez okno pociągu krajobraz nie mają pojęcia, poleciłbym kalne. Ostatni utwór rozpoczy- skomponował, połączył i za-wydaje się jednostajny. Odległe raczej wcześniejsze 1001° Cen- na się od nieco mrocznej partii grał...? To jest jedna z płyt dziękipunkty na horyzoncie zdają się tigrades, M.D.K., lub późniejsze chóru i cały osadzony jest raczej którym włoski rock progresywnyporuszać niezwykle powoli, raz Üdü Wüdü, albowiem Köhntar- w bardziej ciemnych rejonach. wyewoluował na oddzielny pod-po raz migają za oknem słupy kösz może okazać się dla nich za Podsumowując można tylko po- gatunek, absolutna czołówkatrakcyjne. A jednak ciągle zmie- ciężkie jak na początek. Ocena: wiedzieć, że tak jak w przypad- i  kanon włoskiego proga. Moimniasz swoje położenie, pojawiają 5/5 ku większości włoskich płyt ta zdaniem – jedna z „pierwszejsię niepostrzeżenie nowe ele- Mikołaj Gołembiowski również jest stosunkowo krót- piątki” – polecam każdemu, a dla ­­­­­­­­­­­menty krajobrazu, stare zosta- ka i pozostawia lekki niedosyt. wielbicieli włoszczyzny – BIBLIAwiasz za sobą. Stacja na której Z drugiej jednak strony są to aż , KORAN i TORA w jednym.wsiadłeś i stacja docelowa to już Quella Vecchia Lo- 33 minuty wspaniałej muzyki. Aleksander Króldwa różne zupełnie miejsca na canda Niewielką długość albumu re-Ziemi, tak jak Warszawa i Kra- kompensuje jego piękno i zróż-ków, albo Szczecin i Wrocław. Il Tempo Della Gioia nicowanie. Płyta zasługuje na FaustCzymś podobnym jest właśnie najwyższą możliwą ocenę. Faust IVmuzyka Magmy – taką fascy- Krzysztof Pabisnującą podróżą, ciągłą, lecz nie-zauważalną zmianą, opowieścią,która ma swój punkt wyjścia Biglietto Peri  punkt dojścia. Ta koncepcja L’Infernonie jest oczywiście bliska stan-dardowemu myśleniu o utwo- Biglietto Per L’Infernorze rockowym. I bardzo dobrze,gdyż w moim przekonaniu jestpomysłem o wiele ciekawszymniż struktura zwrotka-refren, Il Tempo Della Gioia to albumalbo sklecona na siłę z kilku qu- będący typowym przedstawicie-asi-piosenek suita. lem włoskiego grania z lat sie- Często opisuję w swoich recen-Köhntarkösz to płyta zdecy- demdziesiątych. Jak dla mnie zjach albumy, po które więk-dowanie mniej żywiołowa niż jest to płyta, która należy do szość polskich miłośników pro-M.D.K., a przez to poniekąd pierwszej trójki włoskiego rocka gresu raczej nie będzie miałatrudniejsza w odbiorze. Partie progresywnego zaraz obok jedy- ochoty sięgnąć. Zdarza mi sięinstrumentów mają często cha- nego albumu Museo Rosenbach nawet pokrzykiwać z irytacją,rakter minimalistyczny. Domi- i płyty Felona E Sorona grupy Rok 1974, ostatni rok Złotego wołać: „fan proga musi to i tonują bardzo krótkie powtarza- Le Orme. Widać, że ukształto- Wieku Włoskiego Rocka Sym- znać”, czasem wciskam ludziomjące się motywy, zmieniające się wał się tu już styl zespołu i mniej fonicznego uraczył nas jeszcze płyty awangardowe niemal naw sposób niemalże niedostrze- widoczne są nawiązania do kla- jedną wspaniałą płytą – Bigliet- siłę. I generalnie uważam, że do-galny oraz rozciągnięte w czasie syków takich jak Jethro Tull to Per L’Inferno grupy o tej sa- brze robię, tylko, akurat w  wy-pojedyncze tony. Akcja rozwija czy Genesis. Płyta jest delikatna mej nazwie. Niesamowita pły- padku tego albumu i w ogólesię powoli, leniwie, a niekiedy i spokojna, ale jednocześnie na- ta. hard rock, synphonic rock, grupy Faust sytuacja wyglądachciałoby się rzec – ociężale. dal obecne są ciekawe zmiany progres, ballada – wszystko nieco inaczej. To znaczy, oczywi-Partie wokalne mają zdecydo- tempa i nastroju. wymieszane, perfekcyjnie za- ście, że jak ktoś mieni się fanemwanie bardziej kontemplacyj- Album urzeka melodyką. Roz- grane i zaśpiewane. Znakomite progresu musi wiedzieć, że jestny wymiar (momentami wręcz poczyna go delikatny, można kompozycje, znakomici muzy- taki zespół. Tyle tylko, że muzy-mantryczny), nie mają wiele wręcz powiedzieć rzewny utwór cy. Niesamowita dramaturgia, ka, którą gra Faust, chociaż w za-wspólnego z szaleństwem po- oparty głównie o delikatne emocje i piękno... Hammondy, sadzie progresywna, zbyt mocnoprzednich płyt. Wieść ta może brzmienie skrzypiec i instru- syntezatory i flet.. Świetna gita- różni się w swej istocie nie tylkoucieszyć tych, którzy niechętni mentów klawiszowych. Drugi ra, momentami hard-rockowa, od Yes i King Crimson, ale nawetsą Orffowskiemu monumenta- utwór przynosi odniesienia do momentami progresywna. I tra- od innych grup krautrockowych,lizmowi, wolą coś spokojniej- muzyki barokowej. W tle po- dycyjnie u Włochów doskonała żebym mógł wymagać, aby pro-szego i bardziej subtelnego, np. brzmiewają partie chóru. Utwór sekcja rytmiczna. 6 utworów, gheadzi ją rozumieli.w stylu Popol Vuh. Może zmar- trzeci to z kolei ciekawe zmia- 38,5 minuty progresywnego Krautrock wywodził się z roc-twić tych, którzy cenią Magmę ny nastroju i tempa począwszy wysokoprocentowego koktajlu, ka psychodelicznego – to jestbiuletyn podProgowy 71
  • 72. marzec  2012jasne. Tylko, że fakt iż rock rze byłby nim Faust. Specyficz-psychodeliczny końca lat 60. ne podejście do muzyki grupybył stylem wewnętrznie bardzo z  Hamburga definiowały nieróżnorodnym, już nie każdemu tylko krautowy trans i ekspery-jest wiadome. Przyjmując pew- ment, ale też brud, naturalność,ne uproszczenie, inaczej grały swoiste duchowe wyzwolenie,zespoły angielskie, z Beatlesami a więc cechy charakterystycz-na wizytówce, z Soft Machine ne dla rewolucji schyłku lat 70.i Pink Floyd na czele, inaczej i  jej kontynuatorów. Estetyka,grało się na amerykańskim Za- w  której Faust się porusza niechodnim Wybrzeżu (The Doors, tylko bliższa jest Jesus LizardJefferson Airplane, Quicksilver niż EL&P, ale w gruncie rze-Messenger Service) a inaczej czy nie przystaje nawet to tego,w Nowym Jorku (Silver Apples, co proponowała znaczna częśćGodz, czy nawet The Velvet Un- innych grup krautrockowych, W dniach 6 – 7 lipca do małego Gniewkowa na Kujawach znów za-derground). I mam wrażenie, że takich jak Amon Düül II, czy wita muzyka z wielką duszą. Ponieważ w ubiegłym roku pomysł siędla fanów proga wszystko jedno Agitation Free. I ta właśnie sprawdził, VI edycja Festiwalu Rocka Progresywnego znówczy tych od Camel i Genesis, czy stylistyka, ta nieprogrockowa zostanie rozłożona na dwa dni. W każdy, festiwalowy wieczór naod Magmy i Henry Cow, psy- duchowość Fausta tak bardzo scenie zagrają trzy polskie zespoły. Znamy już trzech wykonawców,chodelia Wschodniego Wybrze- utrudnia wgłębienie się w jego którzy na pewno zawitają do Gniewkowa. Będą to: Ananke, Figu-ża jest najcięższa do ogarnięcia. muzykę. resmile oraz Joseph Magazine. Można zatem powiedzieć, że toI to nawet nie dlatego, że była ja- Faust IV to bardzo dobra pły- mieszanka doświadczenia i rutyny z powiewem świeżego spojrzeniakaś wyjątkowo trudna, bo prze- ta. Uważam, że tak czy inaczej na obecne trendy.cież Ummagumma nie jest zbyt warto ją znać, jako jeden z ab- Zespół Ananke ma swoje korzenie w kultowej w latach 90-tychłatwym albumem, a nie brak jej solutnych kanonów krautrocka, grupie Abraxas. Już sam fakt, że w zespole występują Adam Łassazwolenników. Rzecz w tym, że, których swoją drogą nie ma aż i Krzysztof Pacholski wzbudza ogromny apetyt. Zresztą podsycił gonazwijmy to umownie, Nowy tak wiele. Ale mam świadomość, debiutancki album tej formacji, zatytułowany Malachity, zbierającJork znalazł bardzo nielicznych że dla bardzo wielu osób i to nie mnóstwo pozytywnych recenzji. Muzycy Ananke zapowiadają, żekontynuatorów w obrębie tej tylko tych szczelnie zamknię- w Gniewkowie pojawią się z nowym materiałem.muzyki, której fani proga słu- tych w progresywnym main- Figuresmile istnieje już od ponad 10 lat, przejmując schedę po ze-chają najczęściej. streamie będzie to muzyka tak spole Three Wishes. Właściwie to niemal ten sam zespół, a jednak...Przyznam się, że kiedy kilka odległa, a przez to tak niezro- Nowy album In Between jest kontynuacją stylistyki z lat poprzed-lat temu zapoznałem się z Fau- zumiała, że ciężko będzie im ją nich, ale podaną w o wiele dojrzalszy sposób.stem, zabrałem się za Czwórkę, polubić. Tutaj nie ma żadnych Joseph Magazine to można by rzec, sensacja ostatnich miesięcy.jako za ich opus magnum i po wielkich eksperymentów, nie Zespół szturmem wdarł się do czołówki polskiej sceny rocka progre-wysłuchaniu tego nagrania od ma kakofonii, nie ma bezustan- sywnego albumem Night Of the Red Sky, prezentując dość ostre,razu odpadłem. Nie dlatego, że nego łamania rytmu, brzmienie techniczne, prog metalowe, ale jednocześnie niepozbawione melodiimuzyka mnie przytłoczyła, nie nie jest bardziej męczące niż u oblicze muzyki podniesionej do rangi sztuki. Z pewnością udowod-dlatego, że była zbyt niemiła dla King Crimson, ale sama natura nią, że szum wokół grupy to nie przypadek.ucha – nie, po prostu wydała mi tej muzyki daleka jest od tego, Pozostałych trzech wykonawców poznamy niebawem. Organiza-się nudna i nijaka. Moja opinia co u większości progresywnych torzy starają się, by impreza była jak najciekawszym przeglądemo Fauscie zmieniła się, kiedy grup możemy znaleźć. tego, co dzieje się obecnie na naszym progresywnym podwórku. Dlazainteresowałem się post-pun- Polecam ten album tym, którzy wszystkich osób przyjezdnych organizatorzy przygotują m.in. polekiem (nawiasem mówiąc nie szukają czegoś kompletnie no- namiotowe. Wszelkie informacje techniczne udzieli Wam pod ad-wiem, które pojęcie jest bardziej wego, oraz tym, którzy nie boją resem e-mail: progfestiwalgniewkowo@progfestiwalgniewkwo.plnieprecyzyjne: progres czy post- się spróbować. Zdecydowanie Prezes Stowarzyszenia – Sławek Bożko.-punk). Bo właśnie tam zespół warto! Ocena: 5/5 Potencjał organizacyjny i zapał osób odpowiedzialnych za działanieten znalazł kontynuatorów. Bartosz Michalewski Stowarzyszenia PROGRES jest bardzo duży, jednak wiele sprawI właśnie dlatego bez trudu zro- wciąż spędza sen z oczu, zwłaszcza strona finansowa. Przedsięwzię-zumiem, jeśli Faust IV nie bę- cie ma już kilku stałych patronów i darczyńców. Wciąż jednak dodzie wam się podobał. ideału daleko. Festiwal Rocka Progresywnego w Gniewkowie jestNie wiem, czy znajdzie się tu i będzie zawsze imprezą darmową, gdyż z założenia ma promowaćktoś, kogo to, co za chwilę na- muzykę z gatunku rocka progresywnego. W związku z tym, jeślipiszę zachęci, a nie zniechęci do ktoś ma ochotę i nie jest mu obojętna taka inicjatywa, może wspo-opisywanej przeze mnie płyty, móc imprezę finansowo. Każda dodatkowa wpłata od darczyńcówale zaryzykuję. Jeśli szukaliby- wpływa na podnoszenie poziomu festiwalu. Poniżej podajemy daneśmy pomostu, którym muzyka organizatora:zaproponowana przez VelvetUnderground na pierwszych Stowarzyszenie Inicjatyw Niezależnych „PROGRES”trzech płytach dotarła do takich ul. Dworcowa 5, 88-140 Gniewkowogrup jak The Fall, This Heat, czy Rachunek: Bank Zachodni WBK. S.A. we Wrocławiu O/Gniewkowonawet Swans, to w dużej mie- o numerze 44 1090 1069 0000 0001 1639 5343.72 biuletyn podProgowy
  • 73. Oto przed wami bardzo subiek­ brych albumów. Nie sposóbtywny ranking tego co warte przy­ do wszystkiego dotrzeć, wielepomnienia i posłuchania z ostatnich zostało do odkrycia, a ten10 lat. Ranking dokonany przez zestaw za 2 lata albo i szybciejjedną osobę, w dodatku, nierzadko będzie zdawał się coraz płytszymocno odbiegający od rocka prog­ i coraz bardziej niedokończony.resywnego. To raczej spojrzenie na Taki to już niewdzięczny losmuzykę wartościową, urzekającą, rankingów ­ szybko ulegają Text and design: Michał Haaseintrygującą ­ bez patrzenia na szu­ przewartościowaniu. Jeżeli jed­fladki. Myślę, że prawie każdy coś nak komuś posłuży to za dro­tu znajdzie dla siebie ­ jest i indie, gowskaz do dalszych poszukiwańelektronka, metal w różnych odcie­ to.. chyba ciężko wyobrazić sobieniach, jazz, bardziej eksperymen­ lepszą nagrodę za ciężką pracę.talne mieszaniny i oczywiście rock Bo to zawsze jest wyzwaniem.progresywny. Produkcje głośne i Kilkadziesiąt “teoretycznie” naj­te cichutkie, docenione przez nieli­ lepszych i masa pominiętych.cznych. Czy to zestawienie NAJLEP­ Nawet teraz się zastanawiam nadSZYCH płyt? Zapewne nie, wszakże tym wyborem.każdego dnia naszej uwadze ucieka Jak pewnie zauważysz, to nie jestconajmniej kilkanaście ­ prawdo­ top100, ani top50 ­ to 15 stronpodobnie dobrych, lub bardzo do­ tekstu o płytach. Też okrągła licz­ ba, prawda? :) Miłego czytania!
  • 74. Brawurowe połączenie punk- rocka, nierzadko jazzowej rytmiki i prog-rocka przy jednoczesnym zachowaniu chwytliwości to była rewolucja. Zauważona i obsypana entuzjastyczną krytyką. Szumu narobili co niemiara i bardzo dobrze, bo okazuje się, że trudna muzyka także może się dobrze sprzedać, nawet jeżeli stworzona z dziwnie znajomych puzzli. Energia, mnóstwo odjazdów w kosmos, MARS VOLTA improwizacje, ale to wszystko podprządkowane stabilnym De-Loused in the utworom. Później ładu zaczęło Comatorium niestety brakować i zaczęło się nieprzyzwoite wręcz kombinowanie (ocierające Universal, 2003 się wręcz o atonalność i free jazz). Solowe albumy Omara Rodrigueza to też zupełnie inna bajka - zresztą często mocno niezjadliwa. Oczywiście, to nie znaczy, że twórczość Trudna muzyka także Mars Volty skończyła się na pierwszej płycie, ale debiut wciąż pozostaje niezrównany. może sie sprzedać. się I jako taki jest doskonałym zaproszeniem do zwariowanej twórczości zespołu. Modny eklektyzm? To zapewne jego wizytówka. Radiohead sceny metalowej. Jeżeli jest coś czego nie słyszałeś w muzyce metalowej, to pewnie znajdziesz to tu. Od jazgotliwego, ultra-ciętego, zakręconego wymiatania (na bazie punkowej energii), po zakręcone loopy, trzaski, jazzowe struktury i miałki pop. Każdy utwór to osobna całość i ciężko stwierdzić co THE DILLINGER odbędzie się w następnym ESCAPE PLAN kawałku. Z pewnością na czysty czad panowie złużyli już tylko połowę czasu. Mike Ire Works Patton mógłby się uczyć (zresztą docenił zespół i parę Relapse Rec, 2007 razy wszedł w kooperację). Płyta absolutnie skończona (z epickim finałem, do którego dołożyły się dźwięki pianina) i diablo wciągająca. No i pierwsza zupełnie dojrzała/ świadoma w ich dyskografii. Rzesza naśladowców już jest na posterunku.Na czysty czad panowie złużylijuż tylko połowę czasu.
  • 75. ARCADE FIRE BLUR OPETH SHINING MACHINE HEAD Neon Bible Think Tank Ghost Reveries Blackjazz The Blackening Universal, 2007 Pomaton Emi, 2003 Roadrunner, 2007 Indie Recordings, 2010 Roadrunner, 2007To nie jest wybitny zespół. Blur bez gitary Grahama Właściwie chciałem Totalnie wybuchowa Nie jest to wielce orygi-Ta płyta (podobnie jak Coxona? A jednak, dać bezkompromisowy mieszanka jazzu (prawdzi- n a l ny m ate r i a ł, a l epoprzednia) też nie jest Deliverance, ale to nie wego, z trąbk ami), bezkompromisowość, mimo absolutnejwybitna. W dodatku industrialnej otoczki maestria wykonania i władzy pana Albarna o taki Opeth chodzi. Wpretensjonalna. Ale i mocno blackowego świetna dyspoz ycja (albo właśnie dzięki 2007 roku osiągnęlitwórczość tego zespołu metalu. Ekstremalnie kompozycyjna, tworzą swój styl w trybie eklektyczny, ale jednakto taki symbol. Zbiór niej), to najlepszy i ten materiał jednym zpodniosłych piosenek, definitely. Czyli wciąż czad. W dodatku oblany najważniejszych na met- najambitniejszy al-które nie są prog-rockowe, ta sama mieszanka brzmieniem, którego alowej scenie dekady. bum grupy. Daleki death-metalu i starego,ale mają sznyt artystyczny nie powstydziłoby się Wp a d a j ą ce w u c h ona równi ze starymi mis- od zawadiackiego, dobrego prog-rocka, Ministry, czyli jakby inna melodie, ciężar i świetnatrzami. Tylko target inny. energetycznego stylu, ale na kompozycyjnej bajeczka. Na żywo dosko- produkcja, to elementarzArcade Fire to indie-hymny za to pełen dostojności, wyżynie. No i stylowe, nali, co jest pozytywną obowiązkowy – jednakmłodych na cześć rzeczy refleksji i skojarzeń z vintage k lawisze, argumentacją materiału. to przede wszystkimmoże i naiwnych albo Ciężkiego, ale finezyjnego. zwieńczenie poszukiwań zupełnie innych bajek. które dodały masędość nieważnych, ale Na 200% to nie może być MH przez lata. Dryfowali Ponadto trochę ori- analogowego ciepłajednak w takiej formie na serio - raczej projekt juz na różnych falach, entu (bo i nagrana w i przestrzeni - to coś kilku otwartych głów,poruszających. Wszystko uderzając o brzegi in-ubogaca szerokie, sta- miejscu egzotycznym). czego potrzebowali które wiedzą jak się bawić dustrialnego łoskotu, nu-rannie dobrane instru- już dawno. To Opeth muzyką... a przy okazji metalowej przebojowości, Oczywiście, jest tumentarium, żarliwość zdefiniowany, który jed- dowalając do pieca. No czy trashowej furii. Tutaj też kilka minut czad-wykonania i zamienne, nak wciąż ma ambicje i na deser cover.. King można znaleźć elementyżeńskie wokalizy. Wszystko owania, ale nie tędy piąć w górę - tylko, że Crimson. Nie wiem co wszystkich wariacji, jed-to czasem brzmi na gran- droga. To raczej pokaz w sposób zaplanowany na to Fripp, ale taki np. nak bez nadmiernegoicy przegięcia formalnego talentu Albarna, który i nie wjeżdżający na Coltrane słysząc takie eksperymentu – w końcui totalnego patosu, ale za chwilę zabłyśnie manowce. partie trąbki obok wzmac- najważniejszy jest tu riffjednak spełnia rolę - po niacza włączonego na full, i jako taki jest odpo- z eklektycznym Go-prostu intrygując. Tak do chyba przewróciłby sie w wiednio wyeksponowanykońca obojętnie to nikt rillaz i np. The Good, grobie. Z uśmiechem. PS: dla nowej, metalowejtędy nie przejdzie. Takich the Bad & the Queen. Zaznajomieni wiedzą, że młodzieży, która juz uznałabrzmień oczywiście trochę Zawiedzionych takim niedaleko pada jabłko od ten album za metal poko-narosło w tej dekadzie i zwieńczeniem kariery “Jagga Jazzist” jabłoni. lenia - mimo istnieniana to miejsce można by takich tuzów gatunku jak Blur, zapraszamy doteż postawić British Sea Lamb of God, AvengedPower czy Broken Social solowych płyt Coxona. Sevenfold, ShadowsFall iScene, ale AF mnie ruszają parę innych. Większość ut-najbardziej. worów trwa tutaj powyżej 6ciu minut, cały album tworzy więc dość epickie doznania (na żywo - efekt zdwojony). Ciężka, ale satysfakcjonująca podróż - ożywiająca zwłaszcza w szare dni.
  • 76. ULVER Blood Inside Jester Records, 2005 Poruszający album od muzyków, którzy - niech to cholera - zaczynali od black metalu. Strefa geograficzna tej płyty jest całe setki kilometrów od zwykłych norweskich wyjców. To al- bum awangardowy, nietuzinkowy, poszukujący, niepokojący, bogaty brzmieniowo i .. trudny też. Nie wpuszcza słuchaczy niepowołanych, biletu ze zniżką próżno szukać. Wizja zespołu jest dość bezkompromisowa i ciężko przewidzieć co stanie się za chwilę. Taryfy ulgowej nie stwierdzono, cały materiał to podporządkowanie sztuce przez duże S i to oznacza brak skrótów myślowych. Właściwe nie bardzo wiadomo co nawet grają (w kwestii szufladki), myślę że jednak wielu uważnych słuchaczy znajdzie tu coś dla siebie, choć ci starsi fani mogą czuć się nieco nieswojo. Mniej tu klawiszowej, ambientowej, przestrzennej ornamentyki, mniej nostalgii i takiego sen-Narkotyczny trip nego podróżowania jak to było na np. Perdition City, tudzież soundtrackach Ulvera. Jest za to sporo chropowatości, brudu, tarcia po uszach. Ponadto element szoku. Narkotyczny tripmielący wszelkie mielący wszelkie terminy w jedną, nieco schizofreniczną masę. Taka apokalipsa zagrana na deskach teatru, gdzie reżyserem dziwak i wizjoner. Albo hochsztapler - zależy odterminy. opinii. Nie rozumiem do końca o co tu chodzi, ale podoba się. Nie tylko mi. Aha, nie wiem czy tylko ja tak uważam, ale otwarcie albumu jest WYBITNE! KAYO DOT Choirs of the Eye Tzadik, 2003 Bliżej tutaj do awangardy niż metalu sensu stricte, ale siła ataku z jakim może ta płyta zaskoczyć, nie po- zwala mi tego włożyć do innej szufladki. Mnóstwo tu post-rockowego zamyślenia i lirycznego malo- wania dźwiękiem (plus żeńskie wokale), ale to jak się szybko okazuje, to tylko jedna strona medalu. Ta druga wygląda groźnie i ma pazury. Siłą tej płyty są gwałtowne kontrasty. Od niemalże muśnięć, aż po ścianę dźwięku (hałasu) i cięte riffy. Zaskakujące jak dużo niezwykłego piękna wyłania sie po każdym takim ataku - i jak naturalnie użekające są niektóre nuty. Zwykłe metalowe głowy zapewne uciekną z krzykiem - te bardziej otwarte będą zachwycone. Toby Driver it’s a very underrated artist. Gwałtowne kontrasty.
  • 77. TOOL SLEEPYTIME GORILLA MUSEUM SIEGES EVEN PHIDEAUX PAATOS Lateralus Grand Opening and Pa ra m o u n t Doomsday Ti m e l o s s Closing Af te r n o o n Zoo Rec, 2001 The End Records, 2001 Inside Out, 2007 Bloodfish Media, 2007 Stockholm Rec, 2003Wyprawa z Toolem to jak I znowu daleko od Wyróżnienie temu Zrzynać od najlepszych Kolejna szwedzapodróż w głąb mroku klasycznego łomotu, niedocenianemu każdy może, ale nie perełka. Jak za-duszy. Niepokojąca, a bliżej awangar- zespołowi się należy. dowego snobizmu. Ale każdy potrafi. To jeden zwyczaj - mroźna,nieco schizofreniczna Po latach sporego (lub z niewielu przykładów ale kusząca by takiego nie na granicyopowieść. I bezdusznie mniejszego) błądzenia pretensjonalności, układanek w stylu retro, podejśc bliżej.zagrana - hipnotycznie, tylko stonowanego. na obrzeżach tech-technicznie, z niewielką metalu, wrócili w 2003 które są dobrze obcy- Piękna i jednocześnie Kontrolowany artyzmdawką melodii. A im na tle warczących gitar roku i nagrali w kilka kane a jednak bawią oryginalna mieszankadalej w las tym bardziej (przy okazji wzbogacony lat 2 świetne płyty. niemalże tak samo do- brzmień. Zgodna zpochłania. To długi o bogate instrumen- Takie na pograniczu brze! Ponadto nikt tu się progiem lat 70tych(bardzo) materiał, ale tarium). Do tego można skomplikowanego, nie sili na emulowanie (King Crimson), aleto takie rozwleczenie jeszcze dołożyć teatr kombinującego grania retro-brzmienia (jak mająca też dużymożna wybaczyć po groteski i piekielny cyrk. i pięknych melodii. To wszystko w ramach setki wykonawców ni- pierwiastek trip-odsłuchaniu całości. Po Jest i sporo mocniej- szowych) - jak trzeba to hopowy. Echa The jednego z ciekawszychprostu tak miało być, albumów dekady. To szego uder zenia, jest nowocześnie, choć Gathering też sączyli klimat i budujące bardzo konkretyzujący ale i sporo refleksji, daleko od studyjnego, słyszalne. Piękne,napięcie na pierwszym materiał, w którym dobrych tekstów imiejscu. Wymaga wszystkie cząstki ich ogólnego zadumania. modniarskiego wy- analogowe brzmieniecierpliwości i odpo- stylu - od wyciszenia Paramount to szczyt ich polerowania (klawisze wzmaga klimat retrowiedniego nastawie- po czad i psychodelię możliwości (niestety jednak jak sprzed 30 - i to jest pozytywnania - później już nie - są wymieszane w więcej nie będzie) - to lat). Mieszanina Pink strona wydawnictwa,pozostaje nic jak tylko równym stopniu. To płyta dla tych co nie Floyd, Eloy, Curved Air, co nie zawsze jest gar melodycznej zupy,dać się pochłonąć.Tool boją się instrumen- Jethro Tull i pewnie takie oczywiste. którego nie trzeba wieleto nie tylko muzyka, doprawiać. Ich albumy talnej ekwilibrystyki, jeszcze parę innych Cudnie niepokojąca,ale też otoczka - tel- następne wcale nie są ale i mają zdolność by się znalazło źródeł, cudnie zaśpiewanaedyski, teksty i sam gorsze, ale wydają się do wzruszania się ale jest to zagrane z - i niestety późniejKeenan (i jego wokal). być trochę rozmemłane przy bardziej emocjo- takim polotem, że nie olana formuła. :/Nie do zapomnienia, - rozpływają się w gdzieś nalnych momentach. w poszukiwaniach. A tych na Paramount może nie chwycić. Folk-bo przecież to wodana młyn ambitnego Tutaj panowie jeszcze jest sporo. Piękna i prog w XXIw. wydajemetalu. potrafią przykrucić szlachetna wirtuozeria? się jakimś nieporozu- pas eks perymentu - mieniem.. dopóty nie Niemożliwe czasem jeszcze jest miejsce na cięższe gitar y i staje się możliwe. zaczyna się tego nucić. sugestywny wokal. PS: Warto mieć dobre Wartościowy początek głośniki - brzmienie oryginalnej kariery, a jest rewelka! i ładna spuścizna po Mr. Bungle.
  • 78. GORDIAN KNOT Emergent Sensory Rec, 2003 To wciąż najlepszy projekt w stylu fusion- prog ostatnich lat. Nie tak dobry jak debiut z 1998 roku, ale i tak mało kto im dorasta kun- sztem. Dużo na tym albumie wirtuozów (i dużych nazwisk jak np. Bill Brufford), ale cały ten wesoły, kooperatywny skład (na czele z Seanem ”Cynic” Malone) wiesza swoje ewentualne megalomanie na wieszaku i gra po prostu świetne, emocjonalne kompozycje, gdzie technika grania (prze- świetna) służy tylko i wyłącznie kompozy- cji. Pejzaż dźwiękowy (o zróżnicowanym nastroju, często bardzo nostalgiczny), któryTechnika grania (prze-świetna) wciąż bawi. Dla koneserów smakowania przemyślanych, instrumentalnych partii.służy tylko kompozycji. PANZERBALLET Hart Genossen Von Abba Bis Zappa Act, 2009 Panzerballett to jeden z najlepszych cover- bandów pod słońcem. Przyczyna jest prosta - wszystkie aranżacje mieszczą się w strukturze fusion/metal/prog. W dodatku to fusion momentami zmierza bardzo mocno w czysto-jazzowe formy. Wystarczy posłuchać parti trąbki i skojarzenia od razu nakierowują na klasyczne wzorce. Oprócz tego podwójna stopa, cięte riffy, rytmika jak z Meshuggah, funkowy luz, be-bop w kilku momentach, przede wszystkim jednak humor i zabawa z muzyką. Bez zadufania i scigania się. Motyw z Simpsonów, Meine Teil Rammsteina, Zappa medley, Gimme Gimme Abby - wszystko to w jednym miejscu? Ta płyta to przyjemność!Zabawa z muzyką.
  • 79. FROGG CAFE TORTOISE SIGUR ROS MOUSE ON THE GATHERING MARSCreatures Standards Takk Varcharz HomeProg Rock records, 2003 Thril Jockey, 2001 EMI, 2005 Ipecac, 2006 The End, 2006Ta płyta to dobry Biblia post-rocka. W tej dekadzie to Być może część Czasami bywa tak, że płyta odzdziałowuje na nas mocniej niż można się było spodziewaćdowód, że takie Dekonstrukcjonizm najlepszy materiał miała wątpliwości przed wciśnięciem “play”. Tak było w moimgroźne terminy jak formy piosen- pochodzący od smut- czy Myszy są przypadku z Home. The Gathering w wersjiRock in Opposition i kowej i wszystkich nych Islandczyków. jeszcze mistrzami nie-metalowej zasłynęło albumami How to Measure a Planet czy Souvenirs i przyAvant-prog mogą być “s t a n d a rd ów ” z Styl zdefiniowany i wykręconej elek- tych też płytach, krytycy byli najbardziejcałkiem przyjazne. tym związanych, znany już większości troniki, zwłaszcza, że hojni w sypaniu wysokimi notami. JaDoskonały, niezwykle stał się niemalże - leniwy post-rock ich repertuar stawał najchętniej w swoim top3 postawiłbym Home, gdyż nieoczekiwanie, poziommuzykalny miks manifestem arty- o progresywnej, się niekiedy zupełnie emocji jaki wypływa z tych dźwięków jestjazzowych wpływów, stycznym Tortoise. To wzrastającej struk- lekki i skoczny na naprawdę wyższy. To płyta nieco inna niż poprzednie - jużfolku, awangar- album, który spełnia turze. To po prostu swój sposób. Po tym nie dołuje tak natrętnie jak to było nadowej dekadencji, wszystkie normy równy, wysokiej albumie wątpliwości przykład na Souvernirs, nie zamyka sięakustyków - i o formuły pierwotnej jakości materiał - nie ma. To najbardziej już na promyki nadziei, nie wpędza w depresje “bo tak jest trendy”. Home jestdziwo - świetnych idei post-rockowego dla melancholików pocięty, zakręcony nastrojowy w sposób filozoficzny. To płytamelodii. Aż iskrzy grania - czyli grania prawie jak tabletka i pomieszany pełna przemyśleń, refleksyjna tak mocno jakod pomysłów NIErocka za pomocą dająca życie. Dalej kawałek elektroniki to tylko możliwe. To poszukiwanie własnej drogi, odnajdywanie właściwych śladów,aranżacyjnych i przy stricte rockowych nie wiadomo o czym jaki wyszedł z ich pogodzenie się z duchami i znalezienieokazji elegancko instrumentów. Do śpiewają i bardzo rąk . Wciąż dość swojego domu. Owszem, to też płyta o spełnieniu i nadziei. Anneke von Giers-wchodzi w ucho. To tego zmieszać jesz- dobrze, bo ta bańka daleki od ektrem- bergen spodziewała sie wówczas dzieckajedna z lepszych i cze rytmikę jazzową, mogłaby łatwo alnego podziemia, i stąd zapewne takie teksty - łagodzącebardziej wysmako- fakturę IDMu, ciętą peknąć. Chłopaki ale i daleki od to co było i ufnie oczekujące nowego. Czy muszę też dodawać, że zaśpiewaławanych prog- elektronikę i mamy im starsi tym we- nośnych, modnych cudnie? Wokal to niewymuszony, bezresywnych potraw Tortoise - na tej selsi co udowadniają klubów. W dodatku zadufania, operetki kiczowatej, z głębi serca.dekady, danie które płycie w szczytowej pewnymi zmianami zadziwiająco rock- Aranże wpasowują się umiejętnie - dużo studyjnego przetworzenia, ale bez utratyzostało wykreo- formie. Bardzo ekle- na następnym al- owy brzmieniowo. realności sekcji rytmicznej. Gitary są wciążwane przez były ktyczny materiał, b u m i e, a l b o co Dla fanów gatunku, obecne, ale nie metalizują programowym przesterem, a raczej podkreślają ton, kiedycover-band Franka wymagający jed- pokazuje Jónsi na biblia absolutna. należy. Są też wycieczki w ambient i sferęZappy. Szybko stali nak nieco wiedzy solowej płycie, ale Nawet Autechre się nieco laptopową. Wśród eksperymentówsię odrębną bajką, teoretycznej - nawet to chyba maska. rumieni. Więcej słów nie brakuje jednak czystego piękna - fortepianiu, prostych akustyków i Annekeale jego pozytywny bardziej niż samych Chłopaki zawodowe nie trzeba. oczywiście. Można się dosłyszeć tutaj Theduch ciągle obecny emocji. Płyta muzycz- smucenie mają we Cure, Slowdive, nawet Cardigans (pierwszyi słyszalny. nych intelektualistów krwi i za daleko od utwór jest nieco mylący - dość skoczny i równy) - żródeł pewnie można by znaleźć dla intelektualistów. tej strefy niech lepiej więcej, ale to nie plagiat. Płyta nie atakuje nie uciekają. niczym oczywistym, jest tu sporo sekretów/ smaczków, których wyłuskiwanie kosztuje nieco czasu. Ale kiedy już się wejdzie, to ciężko tę płytę porzucić. Tym większa szkoda, że po wydaniu albumu (i koncertach) drogi tej cudnej wokalistki i zespołu, rozeszły się na dobre. Wygląda na to, że - patrząc z dystansu - ani Gathering ani Anneke, nie zyskali na tym zbyt wiele. Owszem, po obu stronach powstały niezłe płyty (nieco cieplej od strony A.), ale chyba nic więcej. Home to pamiątka i koniec pewnego rozdziału. Krytycy, choć ciepło się wypo- wiadali, to jednak nie szaleli na punkcie tej płyty, ale jak już rzekłem.. czasem nie wiadomo co złapie za gardło.. Jeżeli nie wzruszysz się przy finalnym Forgotten (Reprise), to znaczy, że prawdopodobnie nie oddychasz.
  • 80. przebojów. Nie zaszalała też z nadmierną ekspresją wokalną. Zaprezentowała za to bogato zaaranżowane skarby dźwiękowe, które są w pełni świadomym krokiem artystki dojrzałej, której nie muszą już obchodzić naciski fanów, producentów, pismaków itp. Efekt końcowy jest w pełni autorski z dala odKATE BUSH chęci pozowania do fleszu. KateAerial Bush swoje 5 minut ma dawno za sobą i prawdopodobnie dlatego,2005, EMI nie tracąc nic, sprawiła sobie samej najlepszy prezent podTakie powroty to kochamy. Obraz słońcem - nagrała prawie żeartystki doświadczonej i znającej najlepszy album w karierze.swoje możliwości to wizja dość Album zgodny z jej ego – czylizróżnicowana, ale stabilna sty- wielowarstwowy i pełen smaczkówlowo. Spokojna, sklaryfikowana. aranżacyjnych/brzmieniowych,Dostojna i sexy. Intymne dzieło balansujący pomiędzy bogactwemw formie 2cd to nie jest wartość i wyciszeniem. To płyta, przy którejprzesadzona. Są tu zgrabne trzeba trochę dłużej posiedziećpiosenki i suita na drugim cd - z by wejść w klimat. Kwintesencjapełnoprawnym zespołem, tudzież wrażliwości, nastroju i swoistejtylko w towarzystwie pianina. W kobiecości – zdecydowanietakiej czy innej formule, przekonuje niektóre panie są jak wino. Imniemaże w całości. Fani starych starsze tym lepsze. Konkurencjapłyt mogą czuć pewien zawód, jest w dalekim tyle (z dość nijakąże Kaśka odpuściła sobie pisanie Tori Amos na czele). pomysłów, które później można usłyszeć w pełnej formie w innych projektach Wilsona, ale to nie znaczy, że muzycznie ten jego ambient jest bezwartościowy. To nie tyle kartka szkicownika, co raczej pełnoprawna podróż do krainy Wilsonowskiej melancholii. Ktoś to kiedyś nazwał symfoniąBASS COMMUNION rozpaczy - fakt, Wilson co by nie nagrał, zawsze ma w tymMolotow and Haze część swojej duszy, czyli lek- kiego smutasa. Tutaj idea jest klarowna - fundamentem płyty jest gitara przetworzona przez2008, Tonefloat Records masę gałek, filtrów, efektów. Jednocześnie funkcjonuje tu zasadaAlbumów ambientowych wychodzi kontrastu - płyta podzielona jestmasa każdego roku. Oczywiście na część drapieżną, hałasującą,większość ma do zaoferowania noise’ową i tą przestrzenną, strictenic lub prawie nic nowego. W tej melacholijną. To tylko 4 utwory,dekadzie trochę interesujących więc żeby nie było czarno-biało,(lub przynajmniej przyjemnych hałas i nostalgia są tu zamiennew odbiorze) płyt ambientowych (łopatologicznie - raz taki utwór,powstało. Można by wymienić coś raz taki ) - fajna idea. No tak, alez repertuaru Markusa Reutera gdyby zadać pytanie, czemu(bardziej znanego z Centrozoon akurat ta płyta, miałbym problemczy Tunera), Coil, Jeffa Pearce’a, z konstruktywną odpowiedzią. PoFennesza czy starszych mistrzów prostu trzeba posłuchać. Myślę,pokroju Steve’a Roacha. Ostatec- że nie każdy potrafi wydobywaćznie wybrałem nietypowo, bo tyle emocji z muzyki pasywnej,Stevena Wilsona, który w takiej a Wilson jak się okazuje, czuje tąroli, sprawdza się nawet lepiej formułę jak mało kto. Dla fanówniż jako lider Porcupine Tree. eterycznych dźwięków (ale teżBass Communion to taka baza i noise’u), to mus!
  • 81. Devin uchodzi za Laurka dla francus- Krytycy klękneli w Bez Radiohead nie ma Zapomniany już trochęszalonego doktora kiej sceny metalowej, błogostanie, że w końcu porządnego rankingu. zespół i zapomniana płyta, a ktoś wrócił do korzeni i niesłusznie. Kwartet owy wmetalu i to najlepszy która ostatnio zakwitła Tutaj panowie trochę światku indie narobił więcejkomplement na jaki w sposób znaczny. zaczął grać metal jak Mr. swoje dźwięki bardziej rumoru (niestety, tylko za Tommy Iommi nakazał.mógłby zasłużyć. Ga- Gojira to techniczna, uczynili konwencjo- sprawą debiutu) niż liczni Czyli bez fajerwerków następcy, którzy wyłonili siętunki muzyczne to dla perfekcyjnie (wręcz produkcyjnych, nad- nalnymi niż np. na Am- parę lat później. The Music toniego klocki z których bezdusznie) rozplanow- miernej wirtuozerii (choć nesiac, ale do prostoty fani Led Zeppelin, czy Rushtworzy, zróżnicowane, ana, ciężka maszyna ta jest tu obecna, przede to jeszcze daleka droga. (posłuchajcie wokalisty!), alekolorowe mozaiki. Zaw- krocząca. Majestaty- wszystkim w postaci Tak naprawdę to mało także psychodelii z lat 60tych,sze wsparte potężnym cznie gniecie słuchacza, perkusisty) i z wzmac- tu przewidywalności, shoegaze’u i co najważniejsze, brzmienia Madchester spodbrzmieniem. Na tej który na początku jest niaczem lampowym. To nawet jeżeli tak się znaku Stone Roses (czypłycie Devin zupełnie dość nijako nastawiony. rasowe, klasyczne granie to rozpoczyna. Jest o tanecznej elektronice zodleciał w progresywne, Krystaliczna produk- metalowe w zgodzie z to materiał bardziej lat 90tych trzeba wówczas tradycją (głównie Black wspominać?). Tu wszystkoepickie krainy, ale cja uwydatnia masę rockowy i zwarty, ale Sabbath, ale i trochę ma flow, płynie, porywafan ciężaru także ma szczególików dla do- trashu też jest) jakie jest i wciąż miejsce na do tańca. I hipnotyzuje. Wczego szukać - choć ciekliwych. Walcowate, zaprezentowali panowie, techno-elektronikę, nas- chwilach spokoju trochęniekoniecznie tego ale niezwykle nośne, szybko znowu się stało trojowy fortepian i co natchnionych partii gitar,rodem z Strapping “groovy” granie z syn- nieco trzasków, gdzieś czy powoli wystudiowane popularne za sprawą budowanie napięcia. JestYoung Lad. Ta płyta kopowym przytupem innych zespołów jak na czwartym planie. No i hard rock i producencki,jest jak symfonia z (ale także oczywiście Baroness, Kylesa czy i wciąż sympatyczne nowoczesny sznyt. Wszystkowykopem i pełnym z karabinową stopą). Electric Wizard. Ale to jęczenie Yorka - nie do oblane przestrzenią, nabieraluzem (którego jednak Trochę gdzieś tam Me- Mastodon zasiał ziarno. Ni- podrobienia. Następny dużej lekkości. W końcu, estety, panowie za bardzo bardzo dobre kompozycjemocno zabrakło na shuggah pobrzmie- album In Rainbows też i umiejętności muzyków, zaczęli kombinować napodobnej Terri). Luz wa, ale umówmy się, następnych płytach, co jest wart posłuchania, mocno wybiegające pozato zresztą słowo klucz, w tej dekadzie Gojira niekoniecznie wpływało ostatecznie stawiam akordowe granie indie-bo nawet na bluegrass rozdała karty na tym jednak na poprzednika. rockerów. Jedyne do czego zawsze na jakość kom- można sie przyczepić toi polkę znajdzie się poletku (także na pozycji - na Leviathanie Reasumując, Radio- trochę wydłużony czastu miejsce. Ironiczne poprzedniej płycie) to po prostu metal, czyli head w tej dekadzie większości kawałków. Nokiedy trzeba, ale także i ciężko znaleźć coś “butem po trzewiach”. Nie nie zamilczał. Wręcz ale na imprezie nikt raczejmiażdżąco epickie przy bardziej zapadającego oznacza to bynajmniej przeciwnie, choć już nie tego nie zauważy - przecież jakiejś prostej sieczki w chodzi o trans. Klaxons,finale. Słowem - “wariat” w pamięć. tak charakterystycznie Kasabian i reszta rave’owej/ schemacie zwrotka-refren.miał się dobrze, mimo i donośnie. taneczno rockowej zgrai miała To myślenie muzycznedepresji której się wów- wzięte raczej z lat 70tych - się od kogo uczyć - możeczas (z nawału pracy nie w prostej linii, bo The tak więc jest tu budowanie Music zamiast końcówkiw dwóch projektach) napięcia, trochę żarliwych lat 80tych, jednak z większąnabawił. solówek, groove i granie pieczołowitością odkurzają powyżej 10 minut, jeżeli po prostu, stary, dobry należy. Zabawa nie dla hard-rock. Czystej wody prostaków. następców nie stwierdziłem (Wolfmother może.. ale to inna śpiewka), niestety.
  • 82. ANTHONY AND THE JOHNSONS I’m the Bird Now secretly canadian, 2005 W pogoni za nowym i nieuchwytnym, człowiek traci rozeznanie w tym co odwiecznie piękne. Anthony ze swoim głosem szybko sprowadza na ziemie i przypomina, że gdzieś pomiędzy monumentami ludzkich poszukiwań i odkryć, jasnymtt światłem tli się prostota. Tutaj jest to fortepian i wokal. Jakaś tam sekcja. Folkowe wieszczenie i wyczucie melodii. Wreszcie piosenka jako dominanta, choć trudno połączyc to z hasłem “łatwy odbiór”. Sam termin “piosenka” stał się, swoją drogą, w pewnych kręgach, synonimem sodomy i gomory. Pytanie jest tylko jedno ­ kto potrafi zrobić dobry pop? Ilu ich zostało i czy więdzą co to hasło oznacza? Chwytliwość nie dyskwalfikuje piękna naturalnego. Niewymuszona sztuka pochodząca z głębi serca to może być też pop. Oczywiście, ten szlachetny, staromodny, daleki od miałkości komercyjnego radia, czy indie nonszalancji. Tutaj są same emocje i dusza na wyciągnięcie ręki. Intymność, ale momentami także z patosem współgrająca. Blues i soul, tak niemodne, znowu mogą zadziałać. Dziesięć piosenek bez stroszenia piór, obwieszczania nowych horyzontów i epatowania wirtuozerią to prawie jak biały kruk. No i ten wokal co to więcej ma kobiety w sobie niż mężczyzny i teksty o dwoistości płci ­ dla wielu to znak jakiejś perwersji, kontrowersji, nieposzlakowania. Owszem. A teraz posłuchajcie tego fortepianu. Ewenement z otoczką bez znaczenia. Wokal i tak przejdzie do historii. SCOTT WALKER The Drift 4AD, 2006 Scott Walker to legenda, która isnieje na rynku muzycznym od 40 lat. We wczesnym okresie, Scott przyzwyczaił słuchaczy do barokowego popu, świetlistych aranżów, Spectorowskiego rozmachu i co ważniejsze, swojego manierycznego, jakby operetkowego głosu. Wszystkie te el­ ementy mieściły się w ścisle zaplanowanej miksturze, nie wychodzącej poza szlachetny pop. Tak było aż do lat 80tych kiedy to artysta objawił sie jako dusza poszukująca, igrająca ze słuchaczem, która oprócz głębokich melodii, czerpie także garściami z awangardy i muzyki am­ bientonalnej. W latach 90tych jeszcze bardziej pogłębił ten odrębny wizerunek, znacznie dosadniej nurzając sie w eksperymencie i muzyce sctricte soundtrackowej. W końcu, w 2006 roku, nadszedł The Drift ­ płyta przerażająco głęboka, mroczna i wręcz przerażająco denerwująca. Słuchacz nie ma tu lekkiego życia. Ci co uważnie śledzili karierę muzyka, mogli spodziewać się dalszego eksperymentowanaia, jednak ciężko było przewidzieć to w aż tak radyklanej formie. Walker, który przyzwyczaił nas do podniosłych aranżów, przestrzeni i wyrazistego, na przód wyciągniętego bassu, z płytą Drift, zaprzecza wszystkiemu ­ kpi również z poszanowania do melodii. Utwory są połamane, rozpadają sie w swojej nikłej strukturze, poważnie ocierają się o atonalnośc i rozpietą monotonię. Intrumenty służą tu często jeno do wybijania jednej albo dwóch nut, stawiają na hipnotyczny rytm niż klasyczne harmonie. Systematyczność owej rytmiki też burzy konwenanse. Album lubuje się w kontrastach ­ wśród dominującego minimalizmu, potrafi nagle zaatakować nagłym zgiełkiem, niedbałym brudem rodem jakby z Velvet Underground i nieczystym akordem ­ na przykład z tłem perkusyjnym, wybijanym tak topornie, że aż zęby bolą (zwłaszcza tych przyzwyczajonych do wirtuozerii i rozplanowania kompozycyjnego). Na tle tego rozgardiaszu, stoi głos Walkera. Cierpiętniczy, zchrypiały, gestykulujący, nie zawsze trzymający sie głównej melodii. Momentami prawie że obojętnie przeżuwa słowa, ale jednak ­ co dziwne ­ ciągle podtrzymuje napięcie. Bo i o to głównie chodzi. Klimat jest tutaj mroc­Podtrzymuje napięcie. zny, zawiesisty, idealnie nadawałby się do ilustracji twórczości Edgara Alana Poe. Scott W. oddając się bez tchu eksploracji swoich własnych demonów, dość naturalnie pokonuje na tym polu Nicka Cave’a czy choćby Lou Reeda, który płytą Raven w końcu także (otwarcie) oddał hołd Poemu. Drift to trudna płyta dla słuchacza uważnego. Tą wydzielinę wszakże tylko z uwagą należy kosztować. I tylko jedno pytanie ­ czy ostatnia płyta Swans nie była aby tym materiałem zainspirowana? Cóż, do inspiracji przyznał się na razie tylko... Mikael Åkerfeldt.
  • 83. Pani i pani White ze swoim Płyta, której się nie Jestem przeciwny wkładania Dla mistrzów neo-psychodelii Steven Wilson po raz drugi, ale wkorzennym, minimalistycz- spodziewałem. Ile można punkowych bandów do musi być miejsce, tym innym miejscu muzycznej krainy. jakichkolwiek rankingów bardziej, że ich konkurencja Przede wszystkim odrzuca tutajnym, nieco nawet naiwnym słuchać stonera, czy status pozycji absolutnego lidera,materiałem zawojowało rzeżącego psych/hard- ze względu na dość niero- stała w ostatnim 10leciu dość na rzecz kreatywnego kolektywu zdekadę. Prawdopodobnie rocka. Niby znowu zwojowy styl uprawianej nieciekawie. Zastanawiałem Timem Bownessem – właścicielemdzięki nim, gitara elektryczna powtórka z lat 70tych, muzyki. Green Day pokazał się czy ten album, czy może jednego z bardziej wrażliwych(taka rasowa, nie wirtuoz- granie innego rodzaju. W równie znakomity (ale głosów w muzycznym biznesie. ale ten materiał po prostu zgodzie z ideałami, z tą samą bardziej elektroniczny)erska) znowu zaczęła lśnić No-Man – jako przykład kunsztu kopie 4 litery. Świetny, energią, ale w oprawie iście Yoshimi Battles the Pink i wrażliwości - pojawić się musi.blaskiem nieprzejednanym. hipnotyzujący, unoszący w epickiej. To taki “Tommy”The Robots. Embryonic bardziej Każdy pewnie obstawiłby ReturningRock’n’roll odżył i ciągle ma chmury materiał. Efekt jak Who na wiek XXI. Opowieść mi się podoba za mrocz- Jesus i ja też miałem taki zamiar,się dobrze. Blues, country, folk na dopalaczach... dopóki w formie niemalże suity. niejszy i bardziej refleksyjny ale jednak częściej wracam dziśi instrumentarium tak mini- nie dorzucą dziarsko do Takiej, którą i młodzież klimat - nie oznacza to do płyty następnej. Rozwój ciąglemalistyczne jak tylko można, pieca. Bo uderzenie jest i łyknie (i łyknęła). Muzyka jednak, że zabrakło miejsca jest obecny - właściwie z albumuto cechy rozpoznawalne od cholernie przebojowa i z na kawałek wisielczego na album, duet Wilson/Bowness to brudne. Soczyste riffy, (i goście) proponuje swój styl, alerazu. No i brzmieniowy garaż. solówki i analogowy niegłupią treścią, obrazującą humoru. Zgraja “palaczy” w ciągle modyfikowanej wersji.To White Stripes w pigułce, wzmacniacz. Szkoda, amerykańskie społeczeństwo zawsze miała smykałkę Returning Jesus to muzyka szla-którzy - o dziwo - dopiero że wraz z następnymi w dość nieprzychylny sposób. do niekonwencjonalnych chetna i dostojna - Together We arena tej płycie pokazali pełnię płytami stają się po prostu, Fani punku kręcą nosem pomysłów (ich koncerty to Stranger to niemalże to samo, alekunsztu. I szersze spojrzenie. że przedobrzone i może inny temat na rozmowę) i mniej gładko, płynnie. Jest za to kolejnym, progresywnym faktycznie z deczka jest, ale i naprawdę potrafią pozwolićJak się wsłuchać to już nie jest więcej niedopowiedzenia, jakiegoś epigonem, ale debiut tak miejsce na podium Green sobie na wiele (np. własna sennego urojenia i niepokoju. Totak to wszystko oczywiste. jest świetny. Zespoły Day w wielu rankingach, wersja Dark Side of the wszystko jakieś brudne takie iObok klasycznego, ciągle typu Oceansize czy masa zimniejsze (pewnie przez bardziej uzyskali. Oczywiście, stali Moon). Tak więc - jestobecnego hołdu dla Led nowych stonerów - oni eksperymentalną produkcję). Ale się dzięki temu albumowi, nastrojowo, groteskowo,Zep i ogólnie blues/hard- musieli słyszeć choć raz więźniami swojego stylu, co epicko i poszukująco - ale mimo zgrzytów, dysonansówrocka, sa psychodelizujące i faktury nieoczywistej jest tu ten album. może stać się ich zmorą, bo z dystansem do siebie. Taka przede wszystkim miejsce dlaklawisze, trąbki meksykańskie, jak wiadomo, do tej samej sztuka z przymrużeniem oka, intymnej refleksji. Wszystko tutajrozhisteryzowany śpiew, rzeki nie sposób wejść z delikatną nutą pastiszu. jest – co u No-Man niezmiennewięcej akustyków. Na pewno Czyli stara dobra formuła od lat – natchnione i piękne jaknajbardziej eklektyczny zespołu, ale w doskonale diabli. Właściwie nie nazwałbymmateriał w ich karierze - i na zachowanej formie. Nie tego czymś co wciąga i wpada wpewno najbardziej wciągający. wiem kto powinien uchodzić ucho. To raczej podróż z odrobinąPo odważniejsze odjazdy za Pink Floyd XXIw., ale TfL niewiadomego. I kończy się bez mogą spokojnie walczyć z wielkiego finału. W sam raz, żebyzapraszamy jednak do Dead Archive. jeszcze raz zacząć tym glitchowymWeather czy Racounters. szumem i obejrzeć ten stan duszyWS swoje już zrobili, ale utraconej.. Bo nagle sie okazuje,nie wątpię, że sam Jack że każdy ma tą cząstkę.White ma jeszcze sporo dopowiedzenia.
  • 84. Dawid w ostatnich latach odszedł na bok, bólem. Nikt w momentach samotności, nie które jest tu królem. Fennesz swoją elektronikąpo cichutku zamykając za sobą furtkę od oczekuje symfonii i przepychu. Na Blemish wzbogacił głos i gitarę Sylviana, tworzącswojej krainy mroku. Powody zawsze te nie ma nawet melodii - konia z rzędem kto jedncześnie duet zrozumienia i skupienia, bezsame - osobiste. Nie warto tego rozgarniać, je odnajdzie i zanuci z lekkością. To rodzaj chęci dominacji. Jeśli jest tu jakiś pierwszyprzecież najważniejsze jaka wynikła z tego melorecytacji, deklamacji dźwiękiem - bliżej plan to należy do wokali. To trudna płyta,muzyka. Toć ból najlepszym twórcą.. przy- folkowej wrażliwości. Każdej nucie pozwala nawet bardzo, ale przecież i takie są potrzebne.najmniej bardzo często wynikają z tego rzeczy sie tu wybrzmieć do granic, ale nie znaczy Wierzę, bardzo chcę wierzyć, że więcej artystówdobre. Dawid S. stworzył muzykę do jakiej to, że jest ich tu mało. Jest to jednak rodzaj na świecie podążyło tą drogą ekspresji, ale cóż..nas przyzwyczaił - piękną, ale chyba nigdy ekspresji minimalistycznej, w dodatku, często Sylviana znamy nie od dziś i miło, że postanowiłwcześniej nie była ona tak przejmująca. To nuta na granicy atonalnej improwizacji. Właściwie podzielić się takimi dźwiękami narażając wrezygnacji sensu stricte - walka zaprzestana, nie ma tu miejsca na kompozycje zaplanow- sumie swoją karierę na niebyt. Bo to jednakpogodzenie sie z losem, trwanie z własnym ane, raczej jest ubarwianie dźwiękiem słowa, była kariera, prawda? Ilu się odwróciło? Kevin Moore to specyficzny facet, ponoć bez który w dodatku jeszcze jest soundtrackiem żywych instrumentów) i nie ma wątpliwości, poczucia humoru. Albo odwrotnie, cyniczny do starego, równie dziwnego filmu z 1955 że Kevin jest tu władcą swoich demonów. A z dobra maską. Tak czy siak, słuchając jego roku - Age 13. Właściwie części składowe są te są niepokojące, męczące no i .. intrygujące. osobistych płyt, ciężko uwierzyć, że facet miał dobrze znane - czyli stara dobra melancholia Wymaga wielu przesłuchań i wcale nie daje to cokolwiek wspólnego z Dream Theater. Mike w barwach post-rockowych, ambientowych, gwarancji, że Ci się spodoba. Ja słuchałem kilka Portnoy po pierwszej kooperacyjnej płycie laptopowych, ale postać w jakiej zostało wieczorów pod rząd, odkrywając rąbki kolejnej OSI, znowu nie wytrzymał i odszedł twierdząc, to stworzone to raj dla fanów smaczków tajemnicy. Ponoć z filmem całość jest pełniejsza że z Kevinem jako ponurakiem, raczej ciężko brzmieniowych. Normalne to wszystko (idealnie współgra z obrazem) i warto chyba pracować. Fakt, minorowy klimat do Kevina nie jest - hałasy za ścianą, śmiech/lament, byłoby rozejrzeć się za tym rarytasem. To pasuje jak dobrze skrojony garnitur. Na tej daleko-wschodnia ornamentyka, pocięta oniryczny album, który pewnie nie został płycie chyba nawet jeszcze bardziej. To dziwny, rytmika, pogrzebowy fortepian. To album zamieszczony w żadnym rankingu na świecie. zakręcony i na pewno nietuzinkowy materiał, nagrany w domu (z pewną pomocą gości i Zamieszczę więc ja.
  • 85. Wioleczela, akustyczna Dość zaskakująca kolaboracja Hip-hopowy skład łączący Duet electro, The Knife W ostatnich latach nazbierałogitara, wokale, dzwonki.. (RIP) Marka Linousa i Christiana ściany drone’ów i rapowe zawsze balansował na się nieco rytmicznych, elektyc- Fennesza. Spotkanie się dwóch deklamacje, to ewenement granicy delikatnego znych estremistów w świecieale zesamplowane. Muzyka (albo i większego) kic- muzyki klubowej/eletronicznej,duetu Nicka Zammuto i światów - tego alternatywnego równie rzadki co zmiany w zu, proponując nieco że tylko wspomnieć dokonaniaPaula de Jonga to w istocie i tego elektronicznego, nie polskiej piłce. W dodatku na Amona Tobina. Nikt jednak z zaowocowało jednak jakąś tej płycie, brzmienie nabrało schizofreniczne kawałkizabawa samplami - całymi na imprezę - o dość tej elity swoistej nie wyrobiłpartiami zaprogramowanymi, eklektyczną miksturą. To luźny jeszcze cięższego i złowrogiego tak rozpoznawalnego stylu eksperyment, gdzie wrażliwy wymiaru. Apokaliptyczne, zróżnicowanym klimacie co Squarepusher. Dziwak niepobcinanymi, obrobionymi, i różnoraką produkcją. wokal i melodie Linousa są depresyjne teksty o kondycji rozmawiający z dziennikarzami,ale z zachowaniem melodii Płyta solowa połowy nieczęsto wychodzący poza wrota przemielone przez dziwny człowieka i polityki XXIw.i klimatu. Niby nic nowego, duetu, czyli pani Karin swojego mieszania, oferuje dość świat dźwięków Fennesza - mają tutaj solidne oparcie Dreijer, to inna para ka-ale w takim wykonaniu... zasakujący melanż brzmień. Dia- prawdopodobnie nic nie było w odpowiedniej warstwie loszy. Mroczna, duszna, belnie zdolna postać, która tworzyKompletnie zwichrowane, planowane, jeno nagrywane elektronicznej. Sam wokal bardziej psychodeliczna, muzykę klubową, jednocześnieale jednak wrażliwe to pod wpływem chwili z pomocą też mógły służyć za instru- przypominająca nieco objawia się jako świetny basistagranie. Z szacunkiem dla laptopów, samplerów i gitar. ment. W dużej części jest dość (do Pastoriusa porównywany), Bjork, muzyka. To takżeklasycznych instrumentów, Niepokojący, duszny klimat stonowany, beznamiętny, producent, perkusista, gitarzysta otoczka - jak zawszeale i otwartymi oczami na ma jednak dużo intymnego jakby obojętnie wypluwający odjechana, tym razem jazzowy i cholera wie kto jeszcze.kluby i technologię. Warto Wg. zacnej idei “do it urself” piękna w sobie. Jest w tym słowa. Z tej powłoki wyłania jednak pełna symboliki. nagrywa płyty nie patrząc naposłuchać, bo to taka definicja jakiś pomruk czystego smutku, się jednak także gniew - Indianie, plemienność, nikogo, niezgodne z trendami,poszukiwań na nowy wiek. A ale też dziecięcej naiwności klimat bywa zagęszczony, śmierć, groteska, brzy- za to w pełni podporządowaneczemu ta płyta? Cóż, to mogła i plumkania po obrzeżach hałas w tle nabiera niemal dota - to liczne maski, które swojej zwichrowanej, mocnoby być którakolwiek z ich 4 wyobraźni. Zatopione w doom-metalowego ciężaru. objawia nam pani Karin, chaotycznej wizji artystycznej.płyt, ale debiut najbardziej przesterze i pogłosie dźwięki, Same utwory trwają często czy to w muzyce czy to na Z ektremisty drum’n’basowego,zaskakuje. uwalniają coś czego słuchacz powyżej 7 minut co nie wpływa swojej twarzy. Ten świat jest w stanie przeształcić się w inspiruje i wciąga swoją smakosza akustycznej gitary, mógłby się nie spodziewać. pozytywnie na samopoczucie tudzież energetyka strzelającego pokrętną grą. Wiadomo, Cała współpraca chyba była - to jak trans, który wciąga frazami funkowego basu jak że to mrugnięcie okiem, czymś kreatywnym dla obu i zagłusza tłustym, ciężkim ale dreszcz pozostaje. To też serią z karabinu. Jest i spokój, panów - do tego stopnia, że bitem, tudzież zanieczyszczoną po prostu, fajne, melodyjne ale też masa totalnie pociętego, doszło do kilku występów na elektroniką. Prócz tej płyty, glitchowego, obrobionego rzężenia i nieco odjechane piosenki.. po uszach. Trudna, momentami żywo. Teoretycznie więcej tu warto też rozejrzeć się za do słuchania, niekoniecznie ekstremalna płyta, ale jak to u Fennesza, ale to przez wokalizy kooperacją Daleka z kraut- tańczenia. tego artysty bywa, pełna humoru Linousa i skrawki jego piosenek, rockowym Faustem - to także i dystansu. Laurka dla ambitnej płyta nabiera innego charakteru. wartościowa płyta. elektroniki XXIw. Panie Marku, do zobaczenia po tamtej stronie.
  • 86. AYREON ANEKDOTEN FJIERI ARK DREAM THEATERHuman Equation Gravity Endless Burn the Sun Six Degrees of Inner TutbulenceInside Out, 2004 Virta, 2003 Forward Music Italy, 2010 Inside Out, 2001 Elektra Records, 2002Niewiele dobrych To kolejny piękny Najlepsi prawdopo- Dowód, że prog-metal nie To najlepszy album DT wconcept-albumów przykład szwedzkiej dobnie spadkobiercy oznacza tylko “zrzynamy tej dekadzie. Najbardziejbyło w tej dekadzie. muzyki progresywnej idei Porcupine Tree z lat z Dream Theater”. Z ręką poszukujący, niedwuznaczny, 90tych, tudzież brzmień na sercu mogę rzec, że eklektyczny. ChwilamiTen jest na to pie - z najwyższej, uznanej zupełnie odjechany, nawykonawczym i już dawno półki. Znowu około-orbitowych w stylu ten band jest jedyny Jansen/Barbiei/Karn. w swoim rodzaju. Ich granicy stylów. Być może dlakompozytorskim. retro w stylu King Czyli wysmakowany pop bazą jest klasyczne niektórych jest to przykładMniej tu dominacji Crimson, jednak nie o nieznosnego nadęcia i i przestrzenny, space’owy heavy, tudzież hard-rock buńczuczności – bo łatwiejsyntezatorów jak to dźwiękowy labirynt tu prog, który generalnie podparty progresywnymi powiedzieć, czego na tymbywało w przeszłości, chodzi, a wciągające, ma wysyłać słuchacza patentami, ale ile tu albumie panowie z DT nieza to dużo żywego poruszające kompozycje. w kosmos. Klawiszowiec oryginalnych wtyków. zawarli. Są tu sample wsze-instrumentarium Klimat pierwsza klasa - Stefano Panunzi ze Flamenco, psychodeli- lakie, orkiestra, psychodelia,(skrzypce choćby). by go wyczuć trzeba jed- swoimi markowymi, czne mo tywy, stopa transowa elektronika, trash, subtelnym, klawiszowym perkusyjna zmiksowana słodka liryczność, instrumen-Bywa też ciężej, nak płyty posłuchać w talne pojedynki i epickibardziej metalowo. całości. Mimo młodego przestrzeniami, nagrał w stukot opadającej finał z 3-minutowym fadeNo i goście wśród wieku, panowie (i pani) też zacne płyty solowe, monety (świetny mo- out (efekt boski, zwłaszcza ale tutaj słychać przede tyw!), zamierzone fałsze dla tych co znają początekktórych Anneke van z Anekdoten sprawiają wszystkim pełnoprawny wokalne, orientalizmy - iGiersbergen, James wrażenie jakby prog z płyty nastepnej). Sporo, ale zespół, a więc dynamikę o dziwo - mało tu instru- wszystko – o dziwo – mieściLaBrie czy Devin lat 70tych mieli we krwi. i groove. Więcej tu mentalnej popisuwy. sie w stylistyce DT. WszakżeTownsend (ten os- Albowiem grać to jedno, wręcz zadziornych partii Bez nadmiernej spinki, do monumentów ten zespółtatni wyprodukował a czuć to inna sprawa. gitar i inteligentnej, już po 15 sekundach dążył od zawsze. Ta płytaalbum, ale też Można tu przytoczyć zdecydowanej gry sekcji. wiadomo, że to zdolni to prawie finał ich drogi Wciąż jednak nastrój muzycy. Kapitalne partie rozwojowej, zapakowanypowydzierał inne zespoły - Wobbler, w obszerny kawał muzykigardziołko w kilku Overhead, Gargamel. ma najwięcej do zaofe- bassu, gitara o różnych – to przecie 2cd, ale jestmomentach). Całość Jeżeli możliwym jest rowania i eteryczność odcieniach, no i ten wokal to wartościowy podziałsprawia wrażenie mówić o zaistnieniu (z kontrastami) jest - Jorn Lande to mógłby materiału na dwie całości. fundamentem płyty. być absolutny następca Obie równie dobre. I tylkojakby mogłaby istnieć jakiejś specyficznej, Nazwiska jak Tim Bow- Dio, tudzież Coverdale’a. szkoda, że chłopaki niew formie musicalu niszo wej mody na ness (gościnne wokale) Poza tym to bardzo poszli bardziej w te NIE-do wykonywania retro granie, to Anek- czy Richard Barbieri zróżnicowana, mocno konserwatywne rejony. Ichna deskach teatru. doten pozostaje wciąż (produkcja) wydają melodyjna, momentami nastepny album, znacznieWarto! najbardziej rozpozna- się czymś naturalnym wręcz flirtująca z popem, cięższy, mocno trashowy Train of Thought okazał sie walny. Wokal natchnio- i nietrudnym do prze- dość refleksyjna płyta. też niemałą niespodzianką, ny i łatwość w tworze- widzenia - ale to zaleta. Polecam i czekam na choć patrząc wstecz na niu zapamiętywalnych Zwiewna, rozmarzona powrót zespołu, który dyskografię zespołu, kształt melodii, stawia ich na (ale nie rozmydlona), się szykuje. płyty nie był aż tak trudny do czele. zask akująco dobra przewidzenia. Od kolejnego, płyta. Niekoniecznie też raczej nudnego Octavarium, zaskakująca, ale ciężko DT zaczął niestety zsuwać sie znaleźć lepsze, stylowe po równi pochyłej, znikając w przykłady z ostatnich czeluści wysoce profesjonal- nej, ale jednak nijakości. To 10ciu lat. wciąż króle prog-metalu, tyle, że w tej sytuacji to prawie jak jarzmo, niestety.
  • 87. P olskim wykonawcom też się należy co najmniej kilka słów, tym bardziej, że wraz z tą dekadą przyszło nam żyć w kraju, gdzie jednak obrosło ludźmi utalentowanymi, a samo myślenie o tworzeniu i produkowaniu muzyki - w porównaniu z raczkującym światkiem Polski lat 90tych - wzbiło się wysoko w górę. Posiadamy dzisiaj sporą grupkę wykonawców, którzy bez wsty- du mogą promować nasz kraj poza granicami i to należy chwalić. Wciąż oczywiście, to co wartościowe odbywa się poza zainteresowaniem dużych mediów (choć należy tutaj pochwalić działalność Mystic), ale do tego chyba każdy już się przyzwyczaił. Jedna strona pomieści niewiele, ale to raczej forma suplementu niż oddzielny temat.INDUKTI Indukti sprawnie zareklamował w Polsce brzmienia z okolic Sleepytime Gorilla Museum i King Crimson, dodając sporo od siebie. Plemienne zaśpiewy, wokalne deklamacje i folkowe momentami nuty, idealnie SKALPEL LECH JANERKA współgrają z zdehumanizowaną, technicznie metalową masą. Ściana ciężkich dźwięków wprawia w stanIdmen, 2009 hipnozy, ale i ukrywa sporo piękna. Mocna, trudna, wartościowa płyta. Strach pomysleć co będzie dalej. Sculpture, 2003 Fiu, Fiu, 2001 Niezwykle interesująca płyta Lech im starzy tym lepszy.COMA Bo to świetny, monumentalny, prawie concept album o wzniosłej treści przekazywanej przez mocno ornamentową warstwę tekstową. Technicznie sprawnie zagrana, na pograniczu gatunków - wspaniałe wyjście z post-grungowego/juwenaliowego bagienka do ekstraligi polskiego rocka. Można nie lubić tej dwóch DJów, którzy wzięli się za stary, polski jazz. Idealna Wciąż zaskakująco celny tekstowo, ze sprawnym okiem propozycja do muzyki tła dla obserwatora. Do tego nibyZaprzepaszczone Siły pretensjonalności, ale nie sposób przejśc obojętnie - otwierający, ponad 15tominutowy epos i zamykający, klubowej atmosfery. Nieco popowe piosenki, ale z psychodeliczny odjazd, nie pozostawiają wątpliwości. A jest jeszcze miejsce na hity, utwory refleksyjne i niepokojąca i niekoniecznie niebanalnym aranżem, pluswielkiej Armii świętych regularne czady. Należy koniecznie odsłuchiwać płytę w całości, albowiem napięcie rośnie z utworu na oczywista dawka nowoczesności, ostatni utwór, niemalże utwór. Skończona całość! klasyki i nielicznych wokali. progresywny o atmosferzeZnaków, 2006 Ninja Tune docenił - kariera tak natchnionej, że zaspokoi stoi otworem. wymagające ucho. Rzadko Lech nagrywa, ale jak już sięPINK FREUD Bo to najlepszy album, najważniejszego przedstawiciela polskiego nu-jazzu. Elektronika, motywy z Komedy, punkowa energia, transowość i humor. Wspaniały miks dla fanów nowego jazzu, nie bojących się ukaże.. zawsze jest to całość nietypowa i intrygująca.Monster Jazz, 2010 poszukiwań. PS: Na płycie są obecne szumy i sample powstałe spod palców dwóch członków Aural Planet.RIVERSIDE To juz dzisiaj oczywista, pierwsza liga prog rocka z Polski. Trochę Porcupine Tree, Pink Floyd, nieco też mocniejszego uderzenia. Nastepne albumy czasem osiadały na mieliźnie, tu za to jest perfekcyjnie. Bardzo nastrojowo, melodyjnie - niekoniecznie nowocześnie, ale ta nieco oklepana formuła, trochę neo-prog-Out of Myself, 2003 resywna muzyka zadziałała z zadziwiająca mocą. Punkt zwrotny dla polish proga. Dzisiaj porównuje się do Riverside- także poza granicami!JACASZEK Niepokojący miraż muzyki współczesnej i ambientonalnych, elektronicznych tonów. Niemalże pogrzebowa melodyka wprowadza niezwykły nastrój. Nakierowuje na Kochanowskiego, ale to żaden szkolny concept. Oprócz tego na uwagę zasługują: Całość trochę wolno idzie, ale nie sposób spodziewać sie czegoś innego. Aranże skromne i szlachetne sąTreny, 2008 wzbogacane przez żeński wokal Mai Siemińskiej. Lament w pięknej oprawie dla cierpliwych i uważnych. Płyta stała się popularna i zwróciła uwagę wielu nietypowych słuchaczy. Promocja szlachetnych dźwięków ARMIA - Ultima Thule może mieć i taki wydźwięk. Intryguje. BLINDEAD - ImpulseEP KOMBAJN DO ZBIERANIA KUR POORANGE THE JUICE Rewelacyjny (i niestety krótki) mix gatunków na modłę Mr. Bungle, Franka Zappy, Residents i wielu innych. Jest jazz (dęciaki obecne!), hardcore, metal, polski bigbeat z lat 60tych - całość oblana nieco schizoidalnym, kabaretowym humorem. Płyta kończy się w mgnieniu oka i nie sposób nie wcisnąć repeat! Wciąga jak WIOSKACH - Ósme Piętro THE CAR IS ON FIRE - Lakes & FlamesYou Name It, 2008 bagno! O dziwo - skomplikowane może być nośne. SISTARS - Aeiou BEHEMOTH - Evangelion KARBIDO - Music4Buildings vol 1 & 2SATELLITE Rock progresywny bez patrzenia w tył i oczywistego naśladownictwa. Roi się tu od niebanalnych aranżów i MONIKA BRODKA - Granda (tak!) wycieczek poza ograny styl. Ponadto lekkość świetnie przemyślanych, czasem niemalże popowych melodiiInto the Night, 2007 wzbudza zachwyt. Mr. Szadkowski udowodnił, że wciąż należy do krajowej ścisłej czołówki i na Collage nigdy QUIDAM - Pod Niebem Czas się nie skończyło. KORMORANY - La musica teatrale GEORGE DORN SCREAMS - O’Malley’s Bar GRZEGORZ TURNAU - Cafe SułtanŻYWIOŁAK Folkowa bomba. Artystyczny sukces gdzie udało się połączyć klasyczne folkowe nuty z elektroniką i także cięższym uderzeniem. Niepokoi i hipnotyzuje. Zasłużenie i obficie nagradzona płyta. EWA BRAUN - StereoNowa Ex-Tradycja, 2008LAO CHE Niezwykłe spojrzenie na wciąż wzbudząjącą emocje historię wojennej Polski. Wizualizacja żołnierskich, emocjonalnych songów z powstania warszawskiego, w aranżu punkowo/alternatywnym? To się sprawdziło. Dzisiaj zespół jest szeroko rozpoznawalną gwiazdą, która nie musi się obawiać stylistycznych ekspery-Powstanie Warszawskie, mentów.2005
  • 88. suplement Jak to zwykle bywa w rankingach, nie da sę nagrodzić wszystkich. Jako, że ta dekada, choć nie wybitna, obfitowała w sporą ilość dobrych płyt, warto zrobić mini­listę tych, które mimo, że nie wybitne, to jednak zdecydowanie są warte odsłuchu. INTERPOL-Turn on the Bright Lights (2002) TV ON THE RADIO - Desperate Youth, Blood Thirsty Babes (2004) DREDG - The Pariah, The Parrot, The Delusion (2009), albo El Cielo z 2002 PIANO MAGIC - Part Monster (2007) HOOD - Cold House (2001) KATATONIA - Night Is the New Day (2010) CYNIC - Traced in Air (2008) MINSK - The Ritual Fires of Abandonment (2007) FANTOMAS - The Director’s Cut (2001) BORIS/SUNN 0))) - Altar (2006) KINO - Picture (2005) RPWL - World through my Eyes (2005) OSI - Office of Strategic Influence (2003) MARILLION - Marbles (2004) RAIN - Cerulean Blue (2004) JOANNA NEWSOM - Ys (2007) PORTISHEAD - Third (2008) Zabrakło też miejsca dla Animal Collective - ich ekstatyzm do mnie nie przemawia. Sorry, Winnetou. :P jazzem?co z tym Wypadałoby by napisać coś o płytach jazzowych - problem w tym, że nie widzę typów bezwzględnych, co gorsza, za dużo to ja tego nie słuchałem. Na pewno należy wymienić MOŻDŻER / DANIELSSON / FRESCO - The Time (2005), bo to płyta na światowym poziomie z Polakiem, który w tej dekadzie zasłużenie błyszczał. Chętnie odznaczę PATHA METHENY’ego i This Way Up (2005) - to najlepsza płyta tego składu w tej dekadzie, wciąż chwytliwa i rozpoznawalna, ale też z większą dozą eksperymetu studyjne- go i miejsca dla improwizacji, których tu nie brakuje. Uczta dla ucha. Nieźle też poczynają sobie młodzi eklektycy z JAGGA JAZZIST - każda z ich płyt zasługuje na uwagę, na- jbardziej jednak jazzują na debiucie (2001) lub na płycie The Stix (2003) - obie polecam. Oczywiście, puryści nie mają tu za wiele do odsłuchania, ale rządni nowego, nowoczes- nego spojrzenia będą uradowani taką wizją około-jazzową. Dla bardziej wymagających znajdzie sie propozycja szeroko-widzącego BILLA FRISELLA - History, Mystery (2008), gdzie kolektywny jazz nie kończy się na podróży po standardach porozumienia w improwizacji, ale odjeżdża w stronę innych brzmień - folku, bluesa, muzyki filmowej. Unurzane to wszystko w dość leniwym, niemalże post-rockowym graniu, nieodbiegające jednak zbyt daleko od struktury jazzowej. Kreatywne i poszukujące - perła dla dociekli- wych. Bardziej monumentalnie zabrzmiał TERJE RYPDAL na płycie Lux Aeterna (2003) gdzie jazz miesza się z wpływami muzyki klasycznej, ale też pewien pierwiastek Roberta Frippa (solowego, późnego) jest tu wyczuwalny. Patrząc na kraje skandynawskie, trzeba tu odznaczyć cały label Rune Grammofon, który zacnie promuje artystów poszukujących i nietuzinkowych. Promowany jest tu nie tylko jazz, ale takowy w najróżniejszych odcie- niach, jednak dominuje. Warto tu odznaczyc takie nazwy jak Supersilent, Jazzkammer, Food, Puma czy Spunk. Akustyczni ortodoksi ucieszą sie natomiast z albumu koncer- towego, starego mistrza, KEITHA JARRETTA - Paris/London:Testament (2009) - jest to pierwszorzędnej urody pianistyka o setkach twarzy, odcieniach, zróżnicowanej dynamice i wrażliwości. Dla koneserów - do smakowania na lata. Przeciwieństwem formalnym jest propozycja HERBIE HANCOCKa - The Imagine Project (2010). Stosunkowo lightowy projekt z muzykami z całego świata (i gwiazdami) i materiałem... coverowym. Warstwa i aranżacja instrumentalna mistrzowska, sama treść nie zawsze, jednak trudno o tej płycie nie wspomnieć. Starzy wyjadacze ciągle są w stanie poszukiwać i kombinować.
  • 89. Zapraszamy na ProgRock.org.plz ostatniej chwili.....Lee Harvey and The Oswalds sach najbardziej psychodelicznego okresu łem wrażenie, że jestem w klimacie country,Tombola Voivod. Nie inaczej bowiem rozprawiać a chwilami, że oto Brudny Harry mierzy mi o  takich utworach jak Project 52 i The Sky z magnum 44 w twarz. Całość wykańcza Lo-Wiele rzeczy w życiu słyszałem. Nie miało to Remains in Silence niż w kategorii psycho- tus kapitalnie wypełniony partiami saksofo-jednak wpływu na moje wielkie zaskoczenie delii, trudnej z definicji progresji oraz za- nów. A co bardziej cierpliwi fani będą mielipo zapoznaniu się z materiałem zatytułowa- brudzonego rocka. To bardzo przyjemne jeszcze okazje posłuchać ukrytych dźwiękównym Tombola zespołu o dość kontrowersyj- skojarzenie budzi się w samym środku płyty utrzymanych w elektronicznych klimatach,nej nazwie Lee Harvey and The Oswalds. poprzedzonym na wstępie czymś co można coś w stylu easter eggów też często serwo-Wszak nigdy bym nie przypuszczał iż tego określić rock n’ rollem z wpływami jazzu wanych przez Voivod.typu nieokiełznana muzyka może wyjść w utworze tytułowym (kapitalne partie sak- Niestety ja sam natrafiłem na Tombolę zu-z Niemiec. Czy to kontra wobec stereotypów sofonu altowego i tenorowego!) oraz rock pełnie przypadkowo, bowiem przeglądającalbo po prostu erupcja muzycznych talen- n’ death metalem w utworze Breakdown, któryś z ostatnich katalogów Nuclear Blasttów? a także wpływami southern rocka w Lost przyciągnęła mnie interesująca okładka,Prawdopodobnie jedno i drugie. Septet mu- Train To Nowhere. Samo voivodowanie za- która wzbudziła we mnie skojarzenia z naj-zyków na płycie Tombola wykreował jede- czyna się już przy utworze Travel, który po- lepszym okresem lat studenckich. Nieconaście utworów pełnych najlepszych rock n’ przez Electric Storm wprowadza do magne- w drodze hazardu postawiłem na ten album,rollowych rozwiązań, jak i absolutnie nama- tycznego klimatu. Obok znakomitych partii a samo ryzyko zostało nagrodzone w posta-calnych wpływów jazzu, death metalu, hard instrumentalnych świetne wrażenie robią ci wybornego materiału. Pojawiła się w nimrocka, elektroniki, progresji, psychodelii, zmieniające się wokale w postaci growlingu bardzo szeroka paleta wpływów muzycz-heavy metalu oraz country. Nie przesadzam! Floriana Batza oraz zadziornych partii Ma- nych, przemyślana struktura (w uproszcze-Na tym krążku znalazło się tak wiele różnych nuela Leupolda. niu: hard rockowe otwarcie – kulminacjapatentów, które sprawiły, że Lee Harvey and Po kulminacyjnej części płyty następuje jesz- w progresji i psychodelii – hard rockowe za-The Oswalds powinien być zespołem stano- cze kilka elektryzujących numerów na grani- mknięcie) oraz improwizacje, który sprawi-wiącym obowiązkową przygodę – bo inaczej cy hard rocka i heavy metalu pod postacią ły, że na mojej skórze pojawiły się przyjemnetej muzyki nazwać nie można – dla wszyst- Path Of Time, Strawberry Cheesecake oraz dreszcze.kich fanów niekonwencjonalnego grania. Purple Ship. Trzeba nadmienić, że i w rze- Ocena 9/10Przyznam, że w nutach niemieckiego ze- czonych kompozycjach zagrała wyobraźnia Konrad Sebastian Morawskispołu kilkukrotnie poczułem się jak w cza- niemieckich muzyków, bo chwilami mia-